Nowe standardy mówią o diagnozowaniu depresji w ciąży

0
307

Diagnozowanie i leczenie depresji w ciąży i po porodzie, nacisk na karmienie piersią, likwidacja obowiązkowej hospitalizacji po 41. tygodniu ciąży to niektóre założenia nowych standardów opieki okołoporodowej. 4 kwietnia 2018 Ministerstwo Zdrowia przedstawiło pierwsze efekty prac nad zmianą przepisów. Szczegółowy projekt ma być znany za kilka dni.

– Likwidację obowiązkowej hospitalizacji po 41. tygodniu ciąży  to bardzo  mądre posunięcie, jestem za. Często zdarza się, że fizycznie ciąża trwa dłużej niż „przepisowe” 40 tygodni. Bardzo często owulacja następuje później niż się zakłada, bo kobieta ma zwyczajnie dłuższe cykle; w efekcie niezwykle rzadko zdarza się, że urodzi ona dziecko w wyliczonym przez lekarza terminie. W takich sytuacjach zmuszanie kobiet w późnej ciąży do leżenia w szpitalu „z zasady” jest kompletnie niepotrzebne. Nie mówiąc już o tym, że może też potencjalnie wpływać na zwiększenie liczby wywoływanych farmakologicznie porodów i cesarskich cięć –  komentuje ginekolog-położnik, dr Janusz Pałaszewski z Kliniki Leczenia Niepłodności Invicta w Warszawie.

 

 

W nowych przepisach wiele mówi się o badaniach ryzyka wystąpienia depresji w ciąży i po porodzie. Każdy lekarz miałby trzy razy badać samopoczucie kobiety za pomocą tzw. testu depresji Becka.

– Problem polega na tym, że przez 25 lat swojej pracy zawodowej nie spotkałem się z przypadkiem, żeby kobieta wskazywała na problem psychiczny w związku z ciążą. Jest to na tyle marginalne zjawisko, że nie jestem przekonany, czy trzykrotne wykonanie testu u każdej pacjentki jest rzeczywiście sensowne. Nie wiem też, jak cały proces miałby wyglądać od strony organizacyjnej. Czy przeprowadzalibyśmy test na wizycie? I kto miałby go sprawdzać? Z całym szacunkiem do lekarzy, przecież nie wszyscy mamy odpowiednie kompetencje, aby interpretować wypowiedzi pacjentów pod kątem ich samopoczucia emocjonalnego i ewentualnych zaburzeń. Wątpię, aby ten pomysł się przyjął, choć sama idea jest jak najbardziej słuszna.

Za bardzo dobry pomysł doktor Pałaszewski uważa natomiast nacisk na promowanie karmienia piersią i doradztwo laktacyjne.

– To bardzo dobry pomysł i temat ostatnio często podejmowany. Należy promować karmienie piersią, bo może przynieść wiele korzyści zdrowotnych dziecku i wspierać budowanie jego więzi z matką. Jednocześnie należy szanować decyzję kobiety, jeśli nie chce karmić naturalnie. Warto też pamiętać, że nie zawsze jest to możliwe lub wskazane. Osobiście popieram pomysł usunięcia wszelkich zbędnych gadżetów reklamowych z oddziałów położniczych – komentuje położnik.

Dr Pałaszewki jest także zwolennikiem uśmierzania bólu porodowego.
– Mamy do dyspozycji środki i – jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych – możemy z powodzeniem z nich korzystać. Problem w tym, że często nie są one ogólnodostępne. Myślę, że warto o tym mówić i zwiększać świadomość kobiet, że poród nie musi wiązać się z ogromnym bólem – mówi.

– Z mojego doświadczenia wynika, że należałoby zmodyfikować zakres badań proponowanych ciężarnym. Mówię tu przykładowo o zmniejszeniu liczby oznaczeń morfologii na rzecz badań genetycznych pozwalających wykryć ryzyko zachorowania na zakrzepicę. W ciąży i połogu ryzyko tej choroby wzrasta nawet kilkukrotnie. W nawiązaniu do kwestii ryzyka depresji w ciąży, która z perspektywy moich doświadczeń zawodowych wydaje się niezwykle rzadka – akurat z zakrzepicą spotkałem się wielokrotnie i wiem, że może być bardzo niebezpieczna – komentuje dr Pałaszewski.