Zdarzenia medyczne w praktyce

Autor:
24 sierpnia 2012

Weronika Modrzejewska, prawnik, aplikant adwokacki
MDDP Sobońska Olkiewicz i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych

Pomimo ambitnych planów Ministerstwa Zdrowia mających na celu stworzenie alternatywy wobec możliwości dochodzenia swoich praw na drodze sądowej przez pacjentów, którzy doświadczyli uszczerbku na zdrowiu lub utracili życie w wyniku błędu lekarskiego, uprawnienie do dochodzenia roszczeń na drodze administracyjnej, jak się wydaje nie zdobyło wystarczającego zaufania wśród pacjentów.

Zgodnie z obecnym stanem prawnym (ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta), pacjenci lub ich bliscy (w przypadku śmierci pacjenta) mają możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu wystąpienia zdarzeń medycznych, w wyniku których doszło do uszkodzenia ciała lub odpowiednio śmierci pacjenta nie tylko przed sądem powszechnym. Pacjent  lub osoba bliska ma prawo wyboru, czy zdecyduje się na dochodzenie rekompensaty za doznaną szkodę przed sądem, czy też w postępowaniu prowadzonym przez specjalnie powołaną do tego jedną z komisji wojewódzkich.

Jak wynika z  informacji uzyskanych od poszczególnych komisji, chociaż zauważalny jest powolny wzrost liczby zgłaszanych wniosków, to nadal zainteresowanie drogą administracyjną dochodzenia roszczeń jest niewielkie.  Dodatkowo, wiele z wniosków nie zostało w ogóle rozpoznanych z uwagi na fakt, że dotyczyły one zdarzeń, które miały miejsce przed 1 stycznia 2012 roku lub też z powodu błędów formalnych.

Wśród województw, w których komisje mają najwięcej pracy, można wyróżnić województwo śląskie (21 wniosków, z czego 7 nie spełniało wymogów formalnych, w 1 sprawie wydano orzeczenia o braku zdarzeń medycznych, w 2 sprawach komisja orzekła o wystąpieniu zdarzenia medycznego zaś 8 wniosków podlega rozpoznaniu), pomorskie (19 wniosków, w tym 10 wniosków odrzucono z powodu braków formalnych, 3 sprawy rozpatrzono negatywnie, a 6 wniosków podlega rozpoznaniu), a także mazowieckie (17 wniosków wpłynęło, z czego 5 wniosków zwrócono z powodu błędów formalnych, w  3 przypadkach wydano orzeczenia o braku zdarzeń medycznych). Najmniej wniosków wpłynęło m.in. w województwie lubelskim, podlaskim oraz w opolskim. Do końca lipca 2012 roku zapadło sześć orzeczeń uznających wystąpienie zdarzenia medycznego oraz zasądzających wypłatę odszkodowania na rzecz poszkodowanego pacjenta.

W przypadku wydania przez komisję orzeczenia o wystąpieniu zdarzenia medycznego, ubezpieczyciel zobowiązany jest do przedstawienia pacjentowi odpowiedniej propozycji zawierającej proponowaną sumę odszkodowania i zadośćuczynienia. Ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie konstrukcji zmierzającej do odpowiedniego zmotywowania ubezpieczyciela do przedstawienia propozycji rekompensaty szkody poprzez stwierdzenie, iż w sytuacji, gdy ubezpieczyciel nie przedstawi powyższej propozycji, będzie zobowiązany do wypłaty odszkodowania w wysokości wskazanej we wniosku. Pacjent ma prawo wyboru w zakresie przyjęcia lub też odmowy przyjęcia propozycji przedstawionej przez ubezpieczyciela, przy czym decydując się na przyjęcie oferty, pacjent zobowiązany jest do zrzeczenia się wszelkich roszczeń o odszkodowanie lub zadośćuczynienie w związku z uznanym przez komisję zdarzeniem medycznym w zakresie szkód, które ujawniły się do dnia złożenia wniosku.

Z uwagi na nowelizację ustawy o działalności leczniczej (ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r.), przedłużającą termin wprowadzenia obligatoryjnych ubezpieczeń od zdarzeń medycznych przez szpitale do końca 2013 r., szpitale które nie zdecydują się na wykupienie ubezpieczenia od zdarzeń medycznych, w przypadku orzeczenia o zaistnieniu takiego zdarzenia, będą zobligowane do wypłaty odszkodowania we własnym zakresie.

Pierwsze orzeczenie stwierdzające wystąpienie zdarzenia medycznego zapadło w Bydgoszczy. Komisja orzekła, że śmierć pacjentki spowodowana była nieudzieleniem prawidłowej pomocy przez personel szpitala. W przypadku śmierci pacjenta, spadkobiercy są uprawnieni do otrzymania do 300 tysięcy złotych odszkodowania.

O wystąpieniu kolejnego zdarzenia medycznego w postaci zaniechania wykonania badania, w wyniku czego pacjentka poniosła śmierć orzekła komisja w Kielcach.

Następne zdarzenie medyczne zostało potwierdzone we Wrocławiu, gdzie również pacjent zmarł, co jak orzekła komisja było spowodowane zaniedbaniami w diagnostyce w szpitalu.

O zaistnieniu zdarzenia medycznego orzekły też odpowiednio komisja w Łodzi oraz w Katowicach.

Należy przy tym wskazać, iż ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przewiduje możliwość złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy w przypadku, gdy zapadł niekorzystny wyrok z punktu widzenia podmiotu zainteresowanego. Jak wynika z informacji uzyskanych w komisjach w przypadku orzeczenia o wystąpieniu zdarzenia medycznego, zainteresowane szpitale złożyły stosowne wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Innym wyjściem, obok wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, mającym na celu zmianę rozstrzygnięcia komisji, jest wniesienie skargi na niezgodność z prawem orzeczenia komisji, w przypadku gdy skarżący zarzuca komisji naruszenie przepisów dotyczących postępowania.

Jak wskazują powyższe dane, przy stosunkowo niewielkiej liczbie wniosków o stwierdzenie wystąpienia zdarzenia medycznego, jeszcze mniejsza jest liczba orzeczeń, w których komisje faktycznie dopatrzyły się wystąpienia zdarzenia medycznego.

Zgodnie z danymi komisji, znaczna część wniosków jest zwracana z powodu powoływania się przez pacjentów na zdarzenia mające miejsce przed 1 stycznia 2012 r., więc przed wejściem w życie nowych przepisów, a także z powodu niewłaściwości organu lub błędów formalnych. Zdarzają się również przypadki wycofania wniosku przez samych wnioskodawców.

Trudno ocenić przyczyny stosunkowo niewielkiego zainteresowania dochodzeniem swoich praw przez pacjentów na drodze administracyjnej. Mimo licznych zachęt ze strony Ministerstwa Zdrowia w postaci krótkiego terminu rozpoznania sprawy (4 miesiące), odszkodowania w wysokości do 100 tysięcy złotych za uszkodzenie ciała oraz do 300 000 złotych za śmierć  pacjenta,  czy też obietnicy zapewnienia większej sprawności postępowania oraz wprowadzenia stosunkowo niskich kosztów postępowania, jak się wydaje pacjenci pozostają nieufni wobec procedury administracyjnej.

Poza tym, na niewielką ilość wniosków wpływa zapewne fakt,  iż część z pacjentów jest nieświadoma, iż przepisy prawa umożliwiają im dochodzenie roszczeń przed komisją wojewódzką.

Wskazać również należy, że sama konstrukcja dochodzenia roszczeń na drodze administracyjnej ma wady, gdyż cechuje się sporym formalizmem, o czym informują przede wszystkim eksperci pracujący w komisjach, zaś o szkodzie i prawie do odszkodowania decyduje nie sąd, a lekarze i prawnicy, którzy pracują w ramach komisji.

Wśród trudności w funkcjonowaniu komisji należy także wyróżnić problem z uzyskaniem opinii biegłego, którego stanowisko często jest niezbędne przy wydaniu orzeczenia odnośnie wystąpienia zdarzenia medycznego. Powyższe wynika prawdopodobnie ze zbyt małej liczbę odpowiednich specjalistów i ich współpracy z wymiarem sprawiedliwości oraz ze zbyt wysokich kosztów uzyskania opinii specjalisty, na co często komisji wojewódzkich zwyczajnie nie stać.

Nowe przepisy wprowadziły też ograniczenia w wysokości przyznawanych odszkodowań, co nie występuje w sądownictwie powszechnym, gdzie to sąd decyduje o kwocie odszkodowania, nie będąc jednocześnie ograniczonym limitem wypłacanych kwot.

W przypadku komisji, wydają one jedynie orzeczenie o wystąpieniu zdarzenia medycznego, zaś kwota odszkodowania ustalana jest pomiędzy ubezpieczycielem, szpitalem, a pacjentem. Podkreślenia wymaga przy tym, że pacjent nie musi zgodzić się na zaproponowaną przez ubezpieczyciela kwotę odszkodowania. Wówczas też, gdy kwota ubezpieczenia okaże się niesatysfakcjonująca, pacjent będzie miał możliwość wstąpienia na drogę sądową i dochodzenia tam swoich roszczeń.

Podsumowując, zainteresowanie pacjentów dochodzeniem roszczeń na drodze administracyjnej należy ocenić jako niewielkie. Z uwagi jednak na zauważalny wzrost świadomości pacjentów w zakresie dochodzenia swoich praw na drodze sądowej, przy jednoczesnej przewlekłości charakteryzującej postępowanie sądowe, niewykluczone jest, że liczba wniosków w sprawie zdarzeń medycznych wzrośnie. Jednakże decyzja o tym, w jaki sposób dochodzić swoich praw będzie zawsze należeć do pacjenta (ewentualnie jego rodziny), zatem poszkodowany będzie musiał wyważyć, czy krótszy czas oczekiwania i niższe koszty będą na tyle silnym argumentem, by zrezygnować z prawa, aby to niezawisły i niezależny sąd w oparciu o zebrany materiał dowodowy zdecydował o zaistnieniu szkody i przyznał należną i sprawiedliwą rekompensatę.


Weronika Modrzejewska, prawnik, aplikant adwokacki
MDDP Sobońska Olkiewicz i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych

Pomimo ambitnych planów Ministerstwa Zdrowia mających na celu stworzenie alternatywy wobec możliwości dochodzenia swoich praw na drodze sądowej przez pacjentów, którzy doświadczyli uszczerbku na zdrowiu lub utracili życie w wyniku błędu lekarskiego, uprawnienie do dochodzenia roszczeń na drodze administracyjnej, jak się wydaje nie zdobyło wystarczającego zaufania wśród pacjentów.

Zgodnie z obecnym stanem prawnym (ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta), pacjenci lub ich bliscy (w przypadku śmierci pacjenta) mają możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu wystąpienia zdarzeń medycznych, w wyniku których doszło do uszkodzenia ciała lub odpowiednio śmierci pacjenta nie tylko przed sądem powszechnym. Pacjent  lub osoba bliska ma prawo wyboru, czy zdecyduje się na dochodzenie rekompensaty za doznaną szkodę przed sądem, czy też w postępowaniu prowadzonym przez specjalnie powołaną do tego jedną z komisji wojewódzkich.

Jak wynika z  informacji uzyskanych od poszczególnych komisji, chociaż zauważalny jest powolny wzrost liczby zgłaszanych wniosków, to nadal zainteresowanie drogą administracyjną dochodzenia roszczeń jest niewielkie.  Dodatkowo, wiele z wniosków nie zostało w ogóle rozpoznanych z uwagi na fakt, że dotyczyły one zdarzeń, które miały miejsce przed 1 stycznia 2012 roku lub też z powodu błędów formalnych.

Wśród województw, w których komisje mają najwięcej pracy, można wyróżnić województwo śląskie (21 wniosków, z czego 7 nie spełniało wymogów formalnych, w 1 sprawie wydano orzeczenia o braku zdarzeń medycznych, w 2 sprawach komisja orzekła o wystąpieniu zdarzenia medycznego zaś 8 wniosków podlega rozpoznaniu), pomorskie (19 wniosków, w tym 10 wniosków odrzucono z powodu braków formalnych, 3 sprawy rozpatrzono negatywnie, a 6 wniosków podlega rozpoznaniu), a także mazowieckie (17 wniosków wpłynęło, z czego 5 wniosków zwrócono z powodu błędów formalnych, w  3 przypadkach wydano orzeczenia o braku zdarzeń medycznych). Najmniej wniosków wpłynęło m.in. w województwie lubelskim, podlaskim oraz w opolskim. Do końca lipca 2012 roku zapadło sześć orzeczeń uznających wystąpienie zdarzenia medycznego oraz zasądzających wypłatę odszkodowania na rzecz poszkodowanego pacjenta.

W przypadku wydania przez komisję orzeczenia o wystąpieniu zdarzenia medycznego, ubezpieczyciel zobowiązany jest do przedstawienia pacjentowi odpowiedniej propozycji zawierającej proponowaną sumę odszkodowania i zadośćuczynienia. Ustawodawca zdecydował się na wprowadzenie konstrukcji zmierzającej do odpowiedniego zmotywowania ubezpieczyciela do przedstawienia propozycji rekompensaty szkody poprzez stwierdzenie, iż w sytuacji, gdy ubezpieczyciel nie przedstawi powyższej propozycji, będzie zobowiązany do wypłaty odszkodowania w wysokości wskazanej we wniosku. Pacjent ma prawo wyboru w zakresie przyjęcia lub też odmowy przyjęcia propozycji przedstawionej przez ubezpieczyciela, przy czym decydując się na przyjęcie oferty, pacjent zobowiązany jest do zrzeczenia się wszelkich roszczeń o odszkodowanie lub zadośćuczynienie w związku z uznanym przez komisję zdarzeniem medycznym w zakresie szkód, które ujawniły się do dnia złożenia wniosku.

Z uwagi na nowelizację ustawy o działalności leczniczej (ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r.), przedłużającą termin wprowadzenia obligatoryjnych ubezpieczeń od zdarzeń medycznych przez szpitale do końca 2013 r., szpitale które nie zdecydują się na wykupienie ubezpieczenia od zdarzeń medycznych, w przypadku orzeczenia o zaistnieniu takiego zdarzenia, będą zobligowane do wypłaty odszkodowania we własnym zakresie.

Pierwsze orzeczenie stwierdzające wystąpienie zdarzenia medycznego zapadło w Bydgoszczy. Komisja orzekła, że śmierć pacjentki spowodowana była nieudzieleniem prawidłowej pomocy przez personel szpitala. W przypadku śmierci pacjenta, spadkobiercy są uprawnieni do otrzymania do 300 tysięcy złotych odszkodowania.

O wystąpieniu kolejnego zdarzenia medycznego w postaci zaniechania wykonania badania, w wyniku czego pacjentka poniosła śmierć orzekła komisja w Kielcach.

Następne zdarzenie medyczne zostało potwierdzone we Wrocławiu, gdzie również pacjent zmarł, co jak orzekła komisja było spowodowane zaniedbaniami w diagnostyce w szpitalu.

O zaistnieniu zdarzenia medycznego orzekły też odpowiednio komisja w Łodzi oraz w Katowicach.

Należy przy tym wskazać, iż ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta przewiduje możliwość złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy w przypadku, gdy zapadł niekorzystny wyrok z punktu widzenia podmiotu zainteresowanego. Jak wynika z informacji uzyskanych w komisjach w przypadku orzeczenia o wystąpieniu zdarzenia medycznego, zainteresowane szpitale złożyły stosowne wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Innym wyjściem, obok wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy, mającym na celu zmianę rozstrzygnięcia komisji, jest wniesienie skargi na niezgodność z prawem orzeczenia komisji, w przypadku gdy skarżący zarzuca komisji naruszenie przepisów dotyczących postępowania.

Jak wskazują powyższe dane, przy stosunkowo niewielkiej liczbie wniosków o stwierdzenie wystąpienia zdarzenia medycznego, jeszcze mniejsza jest liczba orzeczeń, w których komisje faktycznie dopatrzyły się wystąpienia zdarzenia medycznego.

Zgodnie z danymi komisji, znaczna część wniosków jest zwracana z powodu powoływania się przez pacjentów na zdarzenia mające miejsce przed 1 stycznia 2012 r., więc przed wejściem w życie nowych przepisów, a także z powodu niewłaściwości organu lub błędów formalnych. Zdarzają się również przypadki wycofania wniosku przez samych wnioskodawców.

Trudno ocenić przyczyny stosunkowo niewielkiego zainteresowania dochodzeniem swoich praw przez pacjentów na drodze administracyjnej. Mimo licznych zachęt ze strony Ministerstwa Zdrowia w postaci krótkiego terminu rozpoznania sprawy (4 miesiące), odszkodowania w wysokości do 100 tysięcy złotych za uszkodzenie ciała oraz do 300 000 złotych za śmierć  pacjenta,  czy też obietnicy zapewnienia większej sprawności postępowania oraz wprowadzenia stosunkowo niskich kosztów postępowania, jak się wydaje pacjenci pozostają nieufni wobec procedury administracyjnej.

Poza tym, na niewielką ilość wniosków wpływa zapewne fakt,  iż część z pacjentów jest nieświadoma, iż przepisy prawa umożliwiają im dochodzenie roszczeń przed komisją wojewódzką.

Wskazać również należy, że sama konstrukcja dochodzenia roszczeń na drodze administracyjnej ma wady, gdyż cechuje się sporym formalizmem, o czym informują przede wszystkim eksperci pracujący w komisjach, zaś o szkodzie i prawie do odszkodowania decyduje nie sąd, a lekarze i prawnicy, którzy pracują w ramach komisji.

Wśród trudności w funkcjonowaniu komisji należy także wyróżnić problem z uzyskaniem opinii biegłego, którego stanowisko często jest niezbędne przy wydaniu orzeczenia odnośnie wystąpienia zdarzenia medycznego. Powyższe wynika prawdopodobnie ze zbyt małej liczbę odpowiednich specjalistów i ich współpracy z wymiarem sprawiedliwości oraz ze zbyt wysokich kosztów uzyskania opinii specjalisty, na co często komisji wojewódzkich zwyczajnie nie stać.

Nowe przepisy wprowadziły też ograniczenia w wysokości przyznawanych odszkodowań, co nie występuje w sądownictwie powszechnym, gdzie to sąd decyduje o kwocie odszkodowania, nie będąc jednocześnie ograniczonym limitem wypłacanych kwot.

W przypadku komisji, wydają one jedynie orzeczenie o wystąpieniu zdarzenia medycznego, zaś kwota odszkodowania ustalana jest pomiędzy ubezpieczycielem, szpitalem, a pacjentem. Podkreślenia wymaga przy tym, że pacjent nie musi zgodzić się na zaproponowaną przez ubezpieczyciela kwotę odszkodowania. Wówczas też, gdy kwota ubezpieczenia okaże się niesatysfakcjonująca, pacjent będzie miał możliwość wstąpienia na drogę sądową i dochodzenia tam swoich roszczeń.

Podsumowując, zainteresowanie pacjentów dochodzeniem roszczeń na drodze administracyjnej należy ocenić jako niewielkie. Z uwagi jednak na zauważalny wzrost świadomości pacjentów w zakresie dochodzenia swoich praw na drodze sądowej, przy jednoczesnej przewlekłości charakteryzującej postępowanie sądowe, niewykluczone jest, że liczba wniosków w sprawie zdarzeń medycznych wzrośnie. Jednakże decyzja o tym, w jaki sposób dochodzić swoich praw będzie zawsze należeć do pacjenta (ewentualnie jego rodziny), zatem poszkodowany będzie musiał wyważyć, czy krótszy czas oczekiwania i niższe koszty będą na tyle silnym argumentem, by zrezygnować z prawa, aby to niezawisły i niezależny sąd w oparciu o zebrany materiał dowodowy zdecydował o zaistnieniu szkody i przyznał należną i sprawiedliwą rekompensatę.

Inne artykuły

DIAGNOSTYKA S.A. z tytułem Orła ESG

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 28.04.2026

Podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach odbyła się gala Orły ESG, organizowana przez „Rzeczpospolitą” i serwis rp.pl. Już po raz czwarty wyróżniono firmy i instytucje, które w swojej działalności skutecznie łączą rozwój biznesowy z troską o środowisko, odpowiedzialnością społeczną oraz wysokimi standardami zarządzania. Nagrody trafiły do przedsiębiorstw wyznaczających kierunki zmian w obszarze zrównoważonego rozwoju, ochrony klimatu i zielonej transformacji. Jednym z laureatów została firma DIAGNOSTYKA S.A.

Galę otworzył Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”, podkreślając zaangażowanie redakcji w tematykę ESG.

– Mamy pełną świadomość, że działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, bezemisyjności i zielonej transformacji stanowią podstawowe wyzwanie dla biznesu. Chcemy te działania wspierać. Orły ESG to nasz sposób na docenianie osiągnięć firm w zakresie realizowanych projektów – mówił.

Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński zaznaczył z kolei, że niezależnie od toczących się debat i sporów kierunek zmian gospodarczych jest nieunikniony.

– Wszyscy chcemy żyć w bardziej zielonych miejscach, zdrowszych miastach. Dlatego nagradzamy firmy, które zmieniają się w sposób rozsądny, zrównoważony i odpowiedzialny. Wierzymy, że zrównoważony rozwój po prostu ma sens – podkreślił.

Nagrody i wyróżnienia

Pierwsza z głównych nagród – Orzeł ESG – trafiła do Diagnostyki S.A. Kapituła wskazała, że firma skutecznie łączy rozwój biznesowy z odpowiedzialnością społeczną i środowiskową, inwestując m.in. w badania DNA, sztuczną inteligencję oraz rozwiązania wspierające wczesne wykrywanie nowotworów.

Nagrodę odebrała Barbara Kopeć, pełnomocniczka zarządu ds. zarządzania projektami i ESG.

– Sprawa zrównoważonego rozwoju jest w centrum strategii naszej firmy. Nasze myślenie o środowisku to przede wszystkim myślenie o profilaktyce – o tym, żeby wcześnie wykrywać choroby, badać się i nie trafiać zbyt szybko do szpitala. Zdrowie jest eko. Profilaktyka jest eko – podkreśliła.

Jak dodała, najważniejszym wymiarem ESG dla Diagnostyki pozostaje troska o ludzi – zarówno pracowników, jak i pacjentów.

– Bardzo serdecznie dziękujemy, że ten wysiłek i nasze efekty zostały dostrzeżone przez kapitułę – zaznaczyła.

Ocenialiśmy rezultaty

Tegoroczna edycja była już czwartą odsłoną konkursu Orły ESG organizowanego przez „Rzeczpospolitą”. Analiza raportów niefinansowych pokazuje, że wiele firm odrobiło swoją lekcję, wzbogacając sprawozdania o bardziej merytoryczne treści oraz konkretne dane wskaźnikowe. Jednocześnie zauważalne jest, że część przedsiębiorstw zrezygnowała z publikacji raportów.

Choć ostateczne decyzje kapituły nie zawsze były oczywiste, każdorazowo znajdowały potwierdzenie w twardych danych dotyczących kwestii klimatycznych, ekonomicznych i społecznych. Orzeł ESG jest więc wyróżnieniem dla organizacji, których działania realnie wpływają na zmianę otoczenia w kierunku nowoczesnej, odpowiedzialnej i zrównoważonej gospodarki.

Ranking oparto na siedmiu kluczowych wskaźnikach. Oceniano: kwestie klimatyczne, brak dyskryminacji płacowej, sprawiedliwe wynagrodzenia, bezpieczeństwo pracowników, poszanowanie praw konsumentów i zasad wolnego rynku, bezpieczeństwo środowiskowe oraz podejście do podatków.

Wyselekcjonowane i rekomendowane przez redakcję firmy trafiły następnie pod obrady kapituły konkursu, która miała decydujący głos w wyborze laureatów.

ORŁY ESG „RZECZPOSPOLITEJ” 2025

DIAGNOSTYKA S.A.

Została nagrodzona za połączenie dynamicznego rozwoju biznesu z odpowiedzialnością społeczną, środowiskową i wysokimi standardami zarządzania. Firma inwestuje w innowacje, rozwijając badania DNA, testy genetyczne WES i WGS oraz narzędzia sztucznej inteligencji wspierające wykrywanie nowotworów. ESG realizuje także poprzez zwiększanie dostępu do badań, edukację zdrowotną i budowanie różnorodnego środowiska pracy, w którym kobiety stanowią większość zespołu oraz kadry menedżerskiej.

Serdecznie gratulujemy!

Przeczytaj teraz

Spotkanie Forum Medycyny Laboratoryjnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 15.04.2026

14 kwietnia 2026 r. zorganizowaliśmy spotkanie Forum Medycyny Laboratoryjnej, któremu przewodniczy Barbara Kopeć – Wiceprezes Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej (PMP). Dyskusję z udziałem ekspertów poprowadził Dr Tomasz Anyszek.

Spotkanie poświęcone było podsumowaniu aktywności związanych z wdrażaniem rekomendacji dla Ministerstwa Zdrowia w obszarze działań prowadzących do stałego podnoszenia jakości w medycznych laboratoriach diagnostycznych.

Była to dobra okazja, żeby sprawdzić, co udało się osiągnąć przez ostatnie dwa lata od momentu ich wypracowania oraz gdzie nadal są przestrzenie do dalszej pracy. Dyskusja dotyczyła zarówno efektów dotychczasowych działań, jak i potrzeby aktualizacji części rekomendacji oraz wskazania nowych kierunków rozwoju.

Takie spotkania pokazują, że rozwój jakości w diagnostyce laboratoryjnej to proces ciągły, który wymaga współpracy całego środowiska i regularnej weryfikacji przyjętych założeń.

Przeczytaj teraz

FertiMedica Centrum Płodności na pokładzie Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 10.04.2026

Z przyjemnością informujemy, że FertiMedica Centrum Płodności do dołącza do grona organizacji zrzeszonych w Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej.

FertiMedica to butikowa klinika leczenia niepłodności, w której priorytetem jest jakość decyzji medycznych oraz indywidualne podejście do każdego pacjenta. Praktykę opiera na doświadczeniu zespołu, aktualnej wiedzy medycznej oraz odpowiedzialnym prowadzeniu całego procesu leczenia. Wierzy, że skuteczna medycyna reprodukcyjna wymaga nie tylko nowoczesnych technologii, ale przede wszystkim trafnej diagnostyki, spójności działań i partnerskiej relacji z pacjentem.

Rozwój FertiMedica konsekwentnie opiera się na standardach jakości, transparentności i realnej trosce o bezpieczeństwo oraz dobro pacjentów.

Dołączenie do organizacji branżowej to naturalny krok, który wzmacnia wspólny kierunek działania i dalszy rozwój w oparciu o te wartości.

Przeczytaj teraz

Wesołych Świąt Wielkanocnych życzą Pracodawcy Medycyny Prywatnej!

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.04.2026

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju oraz nadziei płynącej z budzącej się do życia wiosny. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wytchnienie, sprzyja refleksjom oraz pozwoli nabrać sił do realizacji kolejnych wyzwań zawodowych. Niech będzie również okazją do spotkań w gronie najbliższych, umacniania relacji i czerpania radości z prostych, ale ważnych chwil. Życzymy, aby towarzysząca mu atmosfera życzliwości i wzajemnego wsparcia pozostała z Państwem na długo, także w życiu zawodowym.

Z wyrazami szacunku
Zarząd
Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przeczytaj teraz

To nie jajka są problemem Wielkanocy. Dietetyczka: Polacy bardziej szkodzą sobie tym, co kładą obok

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 30.03.2026

Jajka od lat są jednym z dietetycznych grzechów głównych na wielkanocnym stole, ale zdaniem dietetyków problemem nie jest sam produkt, tylko sposób, w jaki go podajemy. To nie jajko najbardziej obciąża organizm, lecz połączenie tłustych dodatków, dokładek i wielogodzinnego biesiadowania. Jajka same w sobie są cennym produktem, źródłem pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Dietetyczka enel-med wyjaśnia, jak jeść świąteczne potrawy z głową, bez wyrzeczeń, ale też bez przeciążania organizmu.

Wokół wielkanocnego stołu co roku wracają te same pytania: czy jajka podnoszą cholesterol, czy sałatka jarzynowa z majonezem to zły wybór i czy po świętach trzeba „odpokutować” dietą. Tymczasem z perspektywy dietetycznej problem zwykle nie leży w jednym produkcie, ale w całym świątecznym zestawie. Jajka same w sobie mogą być wartościowym elementem diety, gdyż dostarczają pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na jednym talerzu spotykają się z dużą ilością majonezu, tłustymi wędlinami, pasztetami, żurkiem z kiełbasą, słodkimi wypiekami i kolejnymi porcjami „na spróbowanie”.

Jajka niesłusznie bywają stawiane w roli głównego winowajcy wielkanocnego stołu. Z punktu widzenia dietetyki znacznie większe znaczenie ma to, z czym je łączymy i w jakiej ilości je spożywamy. Jeśli obok pojawiają się tłuste sosy, kilka rodzajów mięs, sałatki na bazie dużej ilości majonezu i deser, problemem nie jest jedno jajko, lecz przeciążający organizm nadmiar. Święta nie wymagają restrykcji, ale warto zadbać o proporcje, umiar i bardziej świadome wybory – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Nie jajko, tylko świąteczny pakiet

To właśnie suma składników i sposób jedzenia mają największe znaczenie dla samopoczucia po świątecznym posiłku. Jajko z dodatkiem warzyw, szczypiorku czy niewielkiej ilości chrzanu będzie zupełnie innym wyborem niż jajko podane z grubą warstwą majonezu, w towarzystwie białej kiełbasy, pasztetu i sałatki.

W praktyce najbardziej obciążający dla organizmu bywa nie pojedynczy produkt, ale nadmiar. Święta sprzyjają jedzeniu częściej, ciężej i więcej niż na co dzień. Do tego dochodzi długie siedzenie przy stole, podjadanie między posiłkami i pokusa, by spróbować wszystkiego. To właśnie taki miks może skutkować uczuciem ciężkości, sennością, wzdęciami czy pogorszeniem samopoczucia.

Dokładki i jedzenie na zapas

Z perspektywy dietetycznej bardziej szkodzi mechanizm świątecznego przejadania się niż konkretna potrawa. Wiele osób zaczyna dzień od obfitego śniadania, a potem przez kolejne godziny sięga po następne porcje ciast, sałatek i mięs. Organizm nie dostaje przestrzeni na spokojne trawienie, a my tracimy kontrolę nad tym, ile naprawdę zjedliśmy.

Najlepsza strategia na Wielkanoc nie polega na tym, by bać się jajek czy odmawiać sobie wszystkich ulubionych smaków. Dużo rozsądniejsze jest pilnowanie proporcji. Warto zjeść to, na co naprawdę mamy ochotę, ale nie traktować świąt jak kulinarnego maratonu od rana do wieczora. Nawet niewielkie zmiany, jak lżejszy sos, mniejsza porcja czy więcej warzyw, mogą sprawić, że po świątecznym posiłku będziemy czuć się znacznie lepiej dodaje Monika Langier-Frąckiewicz.

Jak odciążyć wielkanocny stół bez psucia świąt

Dietetycy podkreślają, że świąteczne menu nie wymaga rewolucji. Wystarczy kilka prostych zmian, by zachować tradycyjny smak, a jednocześnie nie przeciążyć organizmu.

Warto zacząć od dodatków. Część majonezu w sałatce można zastąpić jogurtem naturalnym lub skyrem, a do jajek zamiast ciężkiego sosu dodać więcej szczypiorku, rzeżuchy czy odrobinę musztardy. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o obecność świeżych warzyw na stole, które często przegrywają z bardziej sycącymi potrawami – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Znaczenie ma również tempo jedzenia. Święta nie muszą oznaczać ciągłego sięgania po kolejne porcje. Lepiej zjeść mniej, wolniej i bardziej świadomie, niż przez kilka godzin podjadać wszystko po trochu. Dla organizmu to duża różnica.

Nie trzeba wykreślać z menu jajek, żurku czy mazurka. Lepiej jednak spojrzeć na cały talerz i cały dzień jedzenia, a nie oceniać jednego produktu w oderwaniu od reszty. To właśnie proporcje, ilość i częstotliwość sięgania po świąteczne dania decydują o tym, jak będziemy się czuć po Wielkanocy. Bo problemem nie jest jajko. Problemem jest wszystko to, co dokładamy obok.

Przeczytaj teraz

To nie przeziębienie, lecz alergia. Zaczyna się już zimą, także u dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.03.2026

Katar, zatkany nos, kichanie i łzawiące oczy. Wielu Polaków nadal bierze te objawy za zwykłe przeziębienie, a tymczasem winowajcą często okazuje się alergia. Co ważne, sezon pylenia w Polsce startuje już zimą, a problem coraz częściej dotyczy nie tylko dzieci, ale także dorosłych, którzy nigdy wcześniej nie mieli podobnych dolegliwości. Jak wynika z danych m.in. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz instytucji monitorujących zdrowie publiczne, objawy alergii mogą dotyczyć nawet co trzeciej osoby na świecie i ten wskaźnik ciągle rośnie. Ekspert enel-med zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma właściwe rozpoznanie przyczyny dolegliwości, ponieważ alergia i infekcja wymagają zupełnie innego postępowania.

– W gabinecie bardzo często spotykam się z pacjentami, którzy nie wiedzą, czy mają do czynienia z alergią czy z infekcją. W obu przypadkach pojawiają się niedrożny nos, katar i kichanie. Wynika to z tego, że zarówno w alergii i w przeziębieniu błona śluzowa nosa jest objęta stanem zapalnym, obrzęka i produkuje więcej wydzieliny, co daje poczucie zatkanego nosa. Różnica polega jednak na przyczynie. W przeziębieniu mamy infekcję wirusową, a w alergii reakcję organizmu na konkretny alergen, na przykład pyłki roślin, roztocza kurzu domowego czy sierść zwierząt. I to właśnie dlatego tak ważne jest dokładne rozpoznanie, bo sposób leczenia w tych dwóch przypadkach jest zupełnie inny – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

Problemy zaczynają się zimą

Sezon alergii w Polsce rozpoczyna się bardzo wcześnie. Najwcześniej pylą leszczyna i olsza, a w kolejnych miesiącach dołączają inne drzewa, w tym brzoza (jeden z najczęstszych alergenów). W dalszej części sezonu pojawiają się także pyłki traw i innych roślin. Intensywność pylenia zależy m.in. od pogody i regionu kraju, dlatego osoby z alergią powinny śledzić aktualne komunikaty dotyczące stężenia pyłków. Pozwala to lepiej planować codzienne aktywności i ograniczać kontakt z alergenami w okresach ich największego nasilenia.

Alergie krzyżują się

Warto pamiętać, że objawy alergii nie zawsze są związane wyłącznie z tym, co znajduje się w powietrzu. Coraz częściej obserwuje się tzw. alergie krzyżowe, w których organizm reaguje na substancje podobne do alergenu pierwotnego. Przykładem jest uczulenie na pyłki brzozy: osoby z taką alergią mogą odczuwać dolegliwości po zjedzeniu surowych owoców i warzyw, takich jak jabłko, marchew, seler, gruszka czy kiwi. Objawy najczęściej obejmują świąd, pieczenie lub mrowienie w jamie ustnej i gardle.

Wiek ma coraz mniejsze znaczenie

Wbrew powszechnemu przekonaniu alergia nie jest wyłącznie problemem dzieci. Coraz częściej diagnozuje się ją również u dorosłych, nawet jeśli wcześniej nie występowały żadne objawy. Oznacza to, że brak reakcji alergicznych w przeszłości nie daje gwarancji, że problem nie pojawi się w przyszłości. Zmiany w układzie odpornościowym, środowisku życia, stylu pracy czy ekspozycji na alergeny sprawiają, że reakcje alergiczne mogą wystąpić na różnych etapach życia. Znaczenie ma także ogólny stan organizmu – w tym mikrobiota jelitowa, dieta oraz kondycja błon śluzowych.

Są sposoby na leczenie

Jeśli lekarz potwierdzi alergię wziewną, jednym z możliwych rozwiązań jest immunoterapia alergenowa, potocznie nazywana odczulaniem. Metoda ta polega na stopniowym podawaniu organizmowi niewielkich dawek alergenu, dzięki czemu układ odpornościowy uczy się go tolerować. Terapia trwa zwykle kilka lat, ale w wielu przypadkach pozwala znacząco zmniejszyć objawy choroby, a czasem nawet całkowicie je wyeliminować.

Układ odpornościowy nie jest stały, dlatego alergia może pojawić się w każdym momencie życia. W jej leczeniu nie możemy patrzeć wyłącznie na sam alergen i leki. Równie ważne są dieta, stan przewodu pokarmowego oraz ogólna kondycja organizmu. W przypadku alergii wziewnej bardzo ważne jest także ograniczanie kontaktu z alergenami w okresie intensywnego pylenia. Pomocne mogą być proste codzienne nawyki, takie jak mycie włosów po powrocie ze spaceru, zmiana ubrań czy wietrzenie mieszkania po deszczu, gdy stężenie pyłków w powietrzu jest zwykle niższe. Warto również śledzić komunikaty dotyczące poziomu pyłków, które pomagają lepiej zaplanować aktywności na świeżym powietrzu – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

***

Dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med:

Przeczytaj teraz