Dyrektywa transgraniczna korzystna dla pacjentów

0
1036


Andrzej Mądrala, prezes Centrum Medycznego Mavit

Dyrektywa  Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/24/UE z dnia 9 marca 2011 roku w sprawie stosowania prawa pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej, jest korzystna przede wszystkim dla pacjentów. Jednak Ministerstwo Zdrowia obawiając się nadmiernej ilości osób, które chcąc ominąć kolejkę w Polsce będą chciały wyjechać za granicę na leczenie, postawiło przed pacjentami wiele ograniczeń.

Jak na razie wynikają one z założeń do projektu przyjętego przez rząd. Zapisano w nich przede wszystkim możliwość ustanowienia katalogu świadczeń, w przypadku których wyjazd za granicę będzie musiał zostać poprzedzony zgodą. Jednocześnie określono maksymalną kwotę refundacji leczenia za granicą w każdym roku kalendarzowym do 2022 roku. Po przekroczeniu tej kwoty wstrzymywana będzie możliwość uzyskania zwrotu pieniędzy przez polskich pacjentów. Przyjęcie takich rozwiązań powoduje, że polski pacjent będzie miał znacznie trudniejszy dostęp do leczenia poza granicami kraju niż większość obywatelu Unii Europejskiej.

Polska miała obowiązek wdrożenia dyrektywy do 25 października 2013 roku. Mimo upływu ponad dwóch lat od uchwalenia tego aktu prawnego nasz kraj nadal jest zupełnie nieprzygotowany do jego wdrożenia. Choć założenia do projektu ustawy mającej implementować dyrektywę zostały przygotowane już w lutym 2013, to jednak dopiero 24 września 2013 roku Rada Ministrów zaakceptowała ten dokument. Teraz czeka nas cały proces legislacyjny, można więc zakładać, że dyrektywa zostanie wdrożona nie wcześniej niż pod koniec bieżącego roku. Bynajmniej nie jest to dla nas zaskoczenie, bowiem – jak wynika z ubiegłorocznego raportu Komisji Europejskiej – Polska wspólnie z Włochami ma największe zaległości we wdrażaniu unijnego ustawodawstwa.

Dyrektywa transgraniczna jest jednocześnie ogromną szansą jak i zagrożeniem dla polskiej gospodarki. Patrząc optymistycznie – z raportu przygotowanego na zlecenie Komisji Europejskiej wynika, że nawet 248 mln osób będzie poszukiwało możliwości leczenia poza swoim krajem. To ogromna skala i gdyby Polsce udało się zachęcić tylko 1 procent tych osób, szpitale mogłyby zarobić dodatkowe dziesiątki milionów złotych.  Problemem może być jednak brak szpitali z międzynarodowymi certyfikacjami jakości.

Polscy pacjenci będą mieli natomiast szanse leczenia poza granicami kraju. Oczywiste jest, że turystyka medyczna dotyczy zabiegów tzw. planowych, na które jest długi czas oczekiwania i to podmioty świadczące te usługi mogłyby relatywnie stracić najwięcej pacjentów. Niestety nie pomaga szpitalom zła ocena funkcjonowania polskiego systemu ochrony zdrowia. A odpływ pacjentów oznacza także odpływ pieniędzy.

Jeśli polskie szpitale chcą pozyskać pacjentów, to muszą pamiętać o oczekiwaniach pacjentów z zagranicy. Z raportu Komisji Europejskiej wynika, że  pacjenci wyjadą na leczenie, gdy dane świadczenie jest trudno dostępne w ich kraju. Oczekują jednak świadczenia dobrej jakości udzielanego przez renomowanego specjalista.

Mamy nadzieję, że przeważą korzyści wynikające z wdrożenia dyrektywy. Potrzeba jednak szybkiej integracji środowiska szpitali i rozpoczęcie aktywnej kampanii informacyjnej za granicą. Tutaj nie ma miejsca na podziały publiczny – prywatny, jest tylko podział na dobry, spełniający wysokie normy jakości, i zły szpital. Mamy nadzieję, że wprowadzenie dyrektywy doprowadzi właśnie do takiego podziału podmiotów leczniczych i że będzie ono miało przełożenie także na decyzje Narodowego Funduszu Zdrowia.