Jesteśmy zmuszeni leczyć nie tylko ciała, ale i dusze

Autor: Magdalena Okoniewska
7 kwietnia 2021

Brak fizycznego kontaktu z rodziną, brak możliwości opuszczenia oddziału, widok ludzi walczących o każdy oddech, śmierć zaglądająca w oczy niemal każdemu – pobyt na oddziale covidowym to traumatyczne przeżycie dla personelu i pacjentów. Krytyczne wypowiedzi o prywatnym sektorze ochrony zdrowia wiatru w skrzydła nie dodają, a tego wiatru tak nam wszystkim teraz potrzeba – mówi dr Radosław Kręcki, dyrektor Oddziału Kardiologii w Kutnie, należącego do Grupy Scanmed. 

Oddział Kardiologii szpitala w Kutnie w listopadzie 2020 roku został przekształcony w oddział covidowy, a konkretnie w oddział obserwacyjno-zakaźny II stopnia referencyjności. Czy ta nagła zmiana profilu była trudna? 

Dr hab. n. med. Radosław Kręcki, ordynator Oddziału Kardiologii w Kutnie: – Gotowość do przekształcenia oddziału w dedykowany do leczenia pacjentów z potwierdzoną infekcją SARS-CoV2 zgłosiliśmy w drugiej, wznoszącej fali pandemii, czyli w drugiej połowie października 2020 roku. Była to dla nas bardzo trudna decyzja – z jednej strony musieliśmy wstrzymać wszelką planową diagnostykę kardiologiczną pacjentów i przeorganizować w trybie pilnym strukturę oddziału, a z drugiej nie mogliśmy stać obojętnie, co potwierdzało rosnące zapotrzebowanie na łóżka „covidowe”, apele władz, czy niespodziewana decyzja Urzędu Wojewódzkiego o przekształceniu całego szpitala w Kutnie w szpital zakaźny. Decyzję Ministerstwa Zdrowia o przekształceniu oddział w oddział obserwacyjno-zakaźny otrzymaliśmy 9 listopada 2020 roku, gotowi byliśmy dwa dni później. 

Dzięki temu, że w szpitalu w Kutnie mamy komfortowe zaplecze lokalowe, doposażyliśmy nasz 19- łóżkowy oddział w 6 łóżek intensywnego nadzoru kardiologicznego. Tym samym zapewniamy możliwość niesienia pomocy pacjentom z Kutna i okolic znajdującym się w stanie zagrożenia życia. Mam tu na myśli zawały serca lub inne postacie niestabilności wieńcowej, także u pacjentów z realnym podejrzeniem infekcji SARS-CoV2. Do połowy marca 2021 przyjęliśmy do oddziału „covidowego” 115 pacjentów z potwierdzoną infekcją SARS-CoV2. Przeważają pacjenci z bardzo liczną współchorobowością, seniorzy, w większości powyżej 80. roku życia. 

Jak pana zespół radzi sobie z tą trwającą już kilka miesięcy sytuacją, która nie tylko wymaga szczególnych procedur postępowania, ale przede wszystkim ogromnego wysiłku? 

Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na fakt skrajnego wyczerpania naszego zespołu, zarówno fizycznego jak i psychicznego. Opieka nad pacjentami z potwierdzoną infekcją SARS-CoV2 jest diametralnie odmienna od tej, do której przywykliśmy. Bardzo ograniczony kontakt z chorym, brak terapii o jednoznacznym, udokumentowanym profilu skuteczności, wysoki odsetek śmiertelności – wszystko to sprawia, że nasza kondycja psychiczna jest poważnie nadszarpnięta. Niemal codziennie rozmawiam z zespołem i wspólnie szukamy rozwiązań na rozładowanie atmosfery. Ze względów sanitarno-epidemilogicznych podzieliłem swój zespół na dwie ekipy rotujące się w systemie cotygodniowym. Jako ordynator jestem pod ogromnym wrażeniem pełnego zaangażowania zarówno zespołu lekarskiego jak i pielęgniarskiego, techników radiologii, personelu niższego szczebla. Obecnie, kiedy już wszyscy jesteśmy zaszczepieni, małymi krokami wycofujemy się z takiej organizacji pracy – mimo swoich walorów natury epidemiologicznej, wiązała się z potęgowaniem problemu przeciążenia zespołu. 

Wiele osób zwraca uwagę, że COVID-19 sprawił, iż inne choroby odeszły na drugi plan. Państwo zajmujecie się szczególną grupą pacjentów, której leczenia nie można przesuwać na później. Czy udało wam się jakoś rozwiązać ten problem? 

Jako główny cel w pierwszej fazie swojej działalności diagnostyczno-leczniczej pacjentów z podejrzeniem lub potwierdzeniem infekcji postawiliśmy sobie zapewnienie opieki kardiologicznej w regionie dla pacjentów w stanach zagrożenia życia. W tym celu przygotowaliśmy dodatkowo 6 łóżek intensywnego nadzoru kardiologicznego i wysłaliśmy sygnał do służb medycznych o gotowości do przyjmowania pacjentów bez potwierdzenia infekcji, ale z diagnozą ostrego zespołu wieńcowego. Bardzo szybko przekonaliśmy się, ku memu wielkiemu zaskoczeniu, jak trafna była ta strategia. Przez blisko 5 miesięcy pracy w odmienionych warunkach przyjęliśmy ponad 120 pacjentów z zawałami serca. W przebiegu dalszej diagnostyki tylko bardzo niewielka część okazała się zakażona wirusem SARS-CoV2 i wymagała przeniesienia do oddziału „covidowego”.  

Walka o życie pacjentów z zakażeniem koronawirusem to konieczność zderzenia się z wieloma dramatycznymi historiami. Izolacja, utrudniony kontakt to trudna sytuacja nie tylko dla zespołu medycznego, ale i pacjentów. Jak ich wspieracie? 

Pragnę zwrócić uwagę na niezwykle ważny aspekt i specyfikę oddziału – to skrajnie traumatyczne przeżycie nie tylko dla personelu, ale równie dla pacjentów. Pobyty w szpitalu są z reguły bardzo długie, średnio trwają około 2 tygodni, ale zdarzają się pacjenci z licznymi powikłaniami poinfekcyjnymi, których leczyliśmy nawet miesiąc. Brak fizycznego kontaktu z rodziną, brak możliwości opuszczenia oddziału, widok pacjentów walczących o każdy oddech, śmierć zaglądająca w oczy niemal każdemu – wszystko to sprawia, że w oddziale covidowym panuje bardzo przygnębiająca atmosfera. Jako zespół medyczny (lekarsko – pielęgniarski) staramy się i jesteśmy zmuszeni leczyć nie tylko ciała, ale i dusze. 

Jak pana zespół odebrał niedawne słowa premiera o zbyt małym zaangażowaniu prywatnego sektora ochrony zdrowia w niesienie pomocy pacjentom z COVID-19? 

Z poczuciem ogromnej krzywdy i niesprawiedliwości. Osobiście staram się o tym nie myśleć. Z pewnością takie wypowiedzi wiatru w skrzydła nie dodają, a tego wiatru tak nam wszystkim teraz potrzeba! Mimo wszystko patrzę na przyszłość z optymizmem, liczę, że za chwilkę wejdziemy w zstępującą fazę trzeciej fali pandemii. 

Dr hab. n. med. Radosław Kręcki jest dyrektorem departamentu kardiologii Grupy Scanmed oraz ordynatorem Oddziału  Kardiologii w Kutnie. Jest specjalistą chorób wewnętrznych oraz kardiologii. Posiada prestiżowy tytuł FESC przyznawany w ramach przynależności do Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Jest członkiem klubu 30 PTK, Oddziału Łódzkiego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (w kadencji 2017-2019 zasiadał w Zarządzie Towarzystwa). Jest autorem lub współautorem ponad 40 publikacji w renomowanych czasopismach kardiologicznych polskich i zagranicznych. 

Inne artykuły

Przepisy dotyczące wymagań dla placówek oferujących radioterapię 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 21.10.2021

20 października 2021 roku weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia określające minimalne wymagania dla jednostek ochrony zdrowia prowadzących działalność w zakresie radioterapii i leczenia za pomocą radiofarmaceutyków.  

Rozporządzenie określa minimalne wymagana dotyczące wyposażenia w urządzenia radiologiczne i urządzenia pomocnicze oraz liczebności i kwalifikacji personelu biorącego udział w wykonywaniu poszczególnych rodzajów medycznych procedur radiologicznych. 

W przypadku świadczeń w zakresie teleradioterapii wymagania dotyczą zatrudnienia trzech lekarzy, w tym dwóch lekarzy specjalistów w dziedzinie radioterapii lub radioterapii onkologicznej, którzy, po uzyskaniu tytułu specjalisty nabyli umiejętności w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych związanych z realizacją takich procedur na każdych 500 pacjentów leczonych promieniowaniem w danym roku kalendarzowym, a powyżej tej liczby pacjentów – dodatkowo jednego lekarza na każdych kolejnych 200 pacjentów leczonych promieniowaniem w danym roku kalendarzowym. 

Czytaj także: Weszło w życie rozporządzenie w sprawie inspektora ochrony radiologicznej >>>

Wymogi dotyczą także zatrudnienia dwóch osób posiadających tytuł zawodowy technika elektroradiologii lub dyplom ukończenia studiów wyższych na kierunkach kształcących w zakresie elektroradiologii i tytuł zawodowy licencjata lub magistra do obsługi jednego aparatu terapeutycznego, dwóch techników elektroradiologii do obsługi systemu symulacji oraz trzech fizyków, w tym dwóch specjalistów w dziedzinie fizyki medycznej na 1000 pacjentów leczonych promieniowaniem w danym roku kalendarzowym. 

Rozporządzenie mówi także o minimalnym wyposażeniu jednostki ochrony zdrowia w urządzenia radiologiczne i urządzenia pomocnicze.  

Rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie minimalnych wymagań dla jednostek ochrony zdrowia prowadzących działalność związaną z narażeniem w celach medycznych, polegającą na udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu radioterapii i leczenia za pomocą produktów radiofarmaceutycznych zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw RP 19 października 2021 roku (poz. 1890). 

Link do rozporządzenia>>> 

Przeczytaj teraz

Weszło w życie rozporządzenie w sprawie inspektora ochrony radiologicznej 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 21.10.2021

22 października 2021 weszło w życie rozporządzenie ministra zdrowia dotyczące uprawnień inspektora ochrony radiologicznej w pracowniach diagnostycznych działających w jednostkach ochrony zdrowia.

Rozporządzenie określa typy uprawnień inspektora ochrony radiologicznej, zakresy i formy szkoleń dla osób ubiegających się o nadanie takich uprawnień, sposób przeprowadzania oraz sposób ustalania wyniku egzaminu, wysokość opłaty za egzamin, sposób pracy komisji egzaminacyjnej oraz wysokość wynagrodzenia członków tej komisji, a także zawartość wniosku o nadanie uprawnień inspektora ochrony radiologicznej. 

Szkolenia inspektorów mogą być prowadzone w formie wykładów, ćwiczeń oraz zajęć seminaryjnych, zarówno zdalnie jak i stacjonarnie, z zastrzeżeniem, że więcej niż 30 procent liczby godzin lekcyjnych szkolenia, z wyłączeniem ćwiczeń oraz zajęć seminaryjnych, może być prowadzone za pomocą narzędzi zdalnych.  

Rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie nadawania uprawnień inspektora ochrony radiologicznej sprawującego wewnętrzny nadzór nad przestrzeganiem wymagań ochrony radiologicznej w jednostkach ochrony zdrowia zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw RP 21 października 2021 roku (poz. 1908).  

Link do rozporządzenie>>> 

Czytaj także: Prywatne firmy umożliwiają dostęp do najnowszych technologii medycznych>>>

Przeczytaj teraz

Nowa placówka sieci Bruss 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 21.10.2021

Sieć Laboratoriów Medycznych Bruss otwiera 25 października 2021 roku nowy punkt pobrań w miejscowości Żukowo, w powiecie kartuskim (województwo pomorskie). Placówka zlokalizowana jest przy ulicy Gdyńskiej 1.   

Nowy punkt będzie działać w dni powszednie, w godzinach przedpołudniowych.   

W czerwcu 2021 w tym samym powiecie otwarty został punkt pobrań w miejscowości Banino, a w październiku 2021 powstał punk zlokalizowany w Gdańsku. 

Sieć Laboratoria Bruss prowadzi ponad 40 punktów pobrań, które działają na terenie Polski północnej, zlokalizowane są w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Kościerzynie, Kwidzynie, Malborku, Lęborku, Redzie, Rumii, Prabutach, Pruszczu Gdańskim, Tczewie i Wejherowie. Część z nich działa przy laboratoriach.   

Laboratoria Medyczne Bruss należą do Grupy Alab, w skład której wchodzą także Alab laboratoria, Bio-Diagnostyka, Laboratorium Świętokrzyskie, Białostockie Centrum Analiz Medycznych i Zespół Przychodni Specjalistycznych Prima.  

Czytaj także: Prywatne firmy umożliwiają dostęp do najnowszych technologii medycznych >>> 

Przeczytaj teraz

Nowe wyjątkowe centrum Medicover Stomatologia w Gdyni   

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 21.10.2021

Medicover Stomatologia otworzył nową placówkę w Gdyni. Wystrój tego miejsca sprawia, że bardziej kojarzy się ono z designerskim hotelem lub modną kawiarnią. Jedną z inspiracji w tworzeniu przestrzeni gabinetu była historia Gdyni, a zwłaszcza dwudziestolecie międzywojenne.  

Placówka została otwarta w kompleksie biurowym 3T Office Park przy ulicy Kazimierza Górskiego. Jest to kolejna lokalizacja należąca do Medicover Stomatologia w Trójmieście. 

Wystrój nowego centrum ma przekonać do leczenia osoby, które wciąż mają obawy przed wizytą u dentysty.  

Wyróżnia je także „Rytuał Uśmiechu”, czyli nowy koncept przestrzeni stomatologicznej, w którym rozwijana jest dziś sieć. Podobne miejsca działają obecnie tylko w Łodzi, Toruniu i Warszawie, w placówce przy Placu Konstytucji. 

-„Rytuał Uśmiechu” to nowa i odważna wizja stomatologii w Polsce. Opiera się zarówno na holistycznym podejściu do leczenia, dostępie do technologii diagnostycznych i medycznych, nowym standardzie obsługi, jak również na designie miejsca, w którym leczony jest pacjent – mówi Wioletta Januszczyk, dyrektor zarządzająca Medicover Stomatologia. 

 -Centra powstające w „Rytuale Uśmiechu” odchodzą od tradycyjnego wizerunku gabinetu stomatologicznego. Bardziej za to przypominają lobby nowoczesnych hoteli czy wnętrza modnych kawiarni. Wszystko po to, aby stworzyć warunki, w których pacjent może zrelaksować się przed wizytą – wyjaśnia. 

Czytaj także: Medicover Stomatologia przejmuje klinikę Impladent>>>

 Tak też jest w Medicover Stomatologia w Gdyni przy ulicy Kazimierza Górskiego 3. Cała przestrzeń została zaprojektowana tak, aby zminimalizować wrażenie, że jest się u dentysty. W poczekalni zamiast tradycyjnych krzeseł, znajdują się fotele i niskie stoliki, a także strefa, w której można zaparzyć sobie kawę. W pomieszczeniu ustawiono też biblioteczkę z kilkuset pozycjami książkowymi. 

Wystrój nawiązuje natomiast do stylistyki lat 20-tych XX wieku, czyli okresu budowy portu w Gdyni. Pomogły w tym proste, geometryczne formy mebli oraz użyte do ich produkcji materiały – żelazo, mosiądz i drewno dębowe.  Z historią korespondują też elementy wystroju z zardzewiałej blachy i surowego betonu, znane chociażby z pejzażu stoczni. Na ścianach zawisły natomiast historyczne fotografie z wybrzeżem – widnieją na nich okoliczne latarnie, pierwsze polskie transatlantyki i stare mapy.   

Również kolory dobrano tak, aby przywoływały pozytywne emocje i wyciszały pacjenta.  Domowy klimat osiągnięto natomiast dywanami i oświetleniem – światło w poczekalni jest przytłumione, a nie ostre i rażące jak w tradycyjnym gabinecie. Wyeliminowano także inne elementy drażniące zmysły, w tym „dentystyczny” zapach czy ciszę. Tę ostatnią zastąpiono muzyką jazzową. Sam projekt powierzono pracowni Piotrowscy Design, która stoi za projektem sieci kawiarni Green Caffé Nero. 

-Projektując wnętrze gdyńskiego centrum sięgnęliśmy po wiedzę architektów, ale także psychologów. Zależało nam bowiem na tym, aby przestrzeń spełniała ważną rolę terapeutyczną. Tą rolą jest niwelowanie stresu, strachu i lęku, jaki często towarzyszy wizycie. Jest to pionierskie podejście do tworzenia przestrzeni medycznej w stomatologii, ale i do samego procesu leczenia, niezwykle empatyczne, nastawione na komfort i budowanie pozytywnych doświadczeń pacjenta w trakcie całej wizyty – mówi dyrektor zarządzająca. 

Ale nie tylko wnętrza odgrywają ważną rolę. To co wyróżnia centrum w Gdyni to przede wszystkim holistyczne podejście do leczenia. W nowej lokalizacji, liczącej sobie ponad 300 m kw., pacjenci znajdą 6 w pełni wyposażonych gabinetów.  Przyjmują w nich dentyści i specjaliści aż z 11 dziedzin w tym między innymi ortodoncji, protetyki, chirurgii stomatologicznej, endodoncji, medycyny estetycznej i – co jest nowością w Gdyni – fizjoterapii stomatologicznej, zajmującej się leczeniem między innymi bruksizmu (zgrzytania zębami). 

To zresztą nie jedyna nowość w mieście. Inaczej wygląda tutaj także diagnostyka. Już na pierwszej wizycie pacjenci mogą przejść wieloetapowy Complete Smile Check (CSC), autorski program pozwalający na kompleksowe badanie uśmiechu. 

Czytaj także: W Łodzi powstało nowe centrum Medicover Stomatologia >>>

Obejmuje on między innymi RTG, skanowanie 3D wnętrza jamy ustnej, dokumentację fotograficzną uśmiechu, konsultacje z protetykiem i fizjoterapeutą, a także wirtualne interdyscyplinarne konsylium, którego efektem jest plan leczenia. Pacjentom w procesie leczenia towarzyszy opiekun, który w razie potrzeby wyjaśnia zawiłości leczenia, a nawet przypomni o zaplanowanej wizycie. 

-Gdyńskie centrum reprezentuje najwyższe standardy leczenia dentystycznego i jest jedną z najnowocześniejszych placówek tego typu na Pomorzu. Z jednej strony, pacjenci decydujący się tutaj leczyć będą mieli możliwość poddania się niezwykle precyzyjnej, kompleksowej, diagnostyce, bazującej na wiedzy i doświadczeniu lekarzy, ale także najnowszych technologiach cyfrowych– mówi lek. dent. Patryk Kononowicz, kierownik medyczny regionu północnego. 

– Z drugiej strony, będą mieli dostęp do pełnego grona specjalistów, ale także do najbardziej zaawansowanych rozwiązań z takich dziedzin, jak chociażby implantologia, endodoncja czy ortodoncja. Całość dopełni medycyna estetyczna, coraz częściej wspierająca stomatologię, zwłaszcza, kiedy pacjent przechodzi pełną metamorfozę uśmiechu – dodaje. 

Ciekawy koncept centrum, w którym nowoczesna stomatologia łączy się z designem ma jeszcze jedno na celu – zaznacza Wioletta Januszczyk. 

-Chcemy pokazać Polakom, że wizyta u dentysty i codzienna higiena jamy ustnej może stać się rytuałem, jednym z wielu, po które sięgamy dbając o zdrowie. Ma do tego przekonać charakter i klimat miejsca, szerokie spektrum leczenia, ale także rozwiązania, takie jak komputerowe znieczulenie, dzięki którym wizyta rzeczywiście jest bezbolesna. Pod tym względem nowe centrum pełnić będzie też ważną rolę edukacyjną w regionie – mówi. 

Wraz z nowym otwarciem sieć Medicover Stomatologia dysponuje w Polsce ponad 300 fotelami dentystycznymi. 

 

Przeczytaj teraz

Kliniki Terapii Allenort rozszerzają ofertę świadczeń

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 21.10.2021

Centrum Terapii Dzieci, Młodzieży i Rodzin przy ulicy Sieleckiej w Warszawie, należące do sieci Klinik Terapii Allenort, rozszerzyło zakres swoich świadczeń o warsztaty dla rodziców i bliskich osób chorych, w tym dzieci i młodzieży, na zaburzenia odżywiania.

Warsztaty mogą być okazją nie tylko do zdobycia wiedzy na temat mało znanych i często nierozumianych chorób, ale także do wymienienia się doświadczeniami z innymi osobami borykającymi się z podobnym problemem u swoich bliskich. Warsztaty w grupach maksymalnie sześcioosobowych prowadzi dietetyk kliniczny.

Zaburzenia odżywiania to coraz bardziej powszechny problem, także u dzieci i młodzieży. W ostatnim czasie ma to szczególnie związek z izolacją i samotnością spowodowanymi nauczaniem zdalnym i brakiem kontaktu z rówieśnikami, ale także z nasilającym się zjawiskiem cyberprzemocy, z którymi najmłodszym trudno sobie radzić bez wsparcia dorosłych.

Również w chorobie niezbędne jest znalezienie pomocy nie tylko u lekarza specjalisty, psychologa lub psychoterapeuty, ale także u osób najbliższych, w tym rodziców lub opiekunów, którym często brakuje wiedzy na ten temat.

Czytaj także: Potrzebny jest silny regulator i konkurencja płatników>>>

– Wbrew panującym mitom, anoreksja czy bulimia to nie są choroby modelek, nie są też one wyborem czy fanaberią. Osoby cierpiące na zaburzenia odżywiania ciągle jeszcze spotykają się z brakiem zrozumienia, także wśród swoich najbliższych, gdyż wiedza na ten temat nawet wśród osób wykształconych, w tym lekarzy starszego pokolenia, jest bardzo ograniczona a często nie ma jej wcale – mówi prowadząca warsztaty Agnieszka Chruścikowska, dietetyk kliniczny w Centrum Terapii Dzieci, Młodzieży i Rodzin, należącym do sieci Klinik Terapii Allenort.

Program warsztatów obejmuje cykl trzech spotkań, które odbywają się co dwa tygodnie. Ich celem jest pomoc uczestnikom w zrozumieniu istoty zaburzeń odżywiania i ich konsekwencji oraz przekazanie informacji o tym, jak rozmawiać z osobą chorą. Kolejnym krokiem jest nauka rozpoznawania nieprawidłowych zachowań żywieniowych i fobii żywieniowych oraz tego, jak sobie z nimi radzić. Ostatnie spotkanie przeznaczone jest na omówienie znaczenia diety jako ważnego elementu leczenia oraz roli dietetyka w terapii osób chorych na zaburzenia żywienia.

Na zaburzenia odżywiania cierpią również osoby dorosłe, na przykład młodzi dorośli. Dlatego warsztaty są także dostępne dla małżonków lub partnerów osób chorych niezależnie od ich wieku, a grupy mają charakter otwarty.

Allenort prowadzi od 2018 roku w Warszawie Mazowiecki Szpital i Centrum Diagnostyczne im. prof. Antoniego Kępińskiego oraz rozwija sieć centrów zdrowia psychicznego.

Przeczytaj teraz

Potrzebny jest silny regulator i konkurencja płatników

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 20.10.2021

Skupiamy się obecnie na rozwiązywaniu bieżących problemów w ochronie zdrowia, tymczasem potrzebne są rozwiązania systemowe, takie, które umożliwią sektorowi prywatnemu pełniejsze uczestniczenie w całym systemie, także w jego finansowaniu – mówiła Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej podczas sesji inauguracyjnej XVII Forum Rynku Zdrowia.

Problemy, z którymi boryka się obecnie system ochrony zdrowia, wskazują na to, że nie może on działać bez sektora prywatnego. Sektor prywatny potrafi efektywniej zarządzać posiadanymi środkami, uczył się tego od początku, rozwinął się i stanowi już około jedną trzecią wartości całego rynku medycznego. Jednak, aby dobrze wykorzystać jego potencjał, potrzebne są zmiany systemowe.

Świadczenia medyczne dostosowane do potrzeb

-Jeśli mamy lepiej zarządzać szpitalami, trzeba jeszcze raz spojrzeć na mapy, dostosować oferowane świadczenia do potrzeb, a także przyjrzeć się obecnej infrastrukturze  i dobrze wykorzystać wszystko, czym dysponujemy – mówiła Anna Rulkiewicz.

Dodała także, że istnieją obawy dotyczące sektora prywatnego (chociażby takie, które dotyczą wykonywania przez prywatne placówki tylko bardziej opłacalnych procedur), jednak bardzo łatwo można uregulować jego działalność.

-Potrzebny jest silny regulator, który „poukłada” cały system. Można zreformować go na wiele sposobów, na przykład wprowadzić konkurencję płatników. Do tego celu jednak potrzebne jest wyraźne określenie tzw. koszyka świadczeń gwarantowanych. Obecnie do świadczeń gwarantowanych należą wszystkie świadczenia i dostęp do nich jest ograniczony. Wyraźne określenie koszyka gwarantowanego pozwoli oferować świadczenia, które znajdą się poza nim, przez płatników prywatnych, na przykład prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Miejsce w systemie jest zarówno dla konkurencji placówek jak i dla konkurencji płatników. Na razie brak jednak projektów dotyczących takich rozwiązań. Szkoda, że nie ma na ten temat dyskusji i warto, aby ktoś się wreszcie na to odważył – mówiła Anna Rulkiewicz.

Przepis „no fault” w ustawie o jakości

Dyskusja dotyczyła także projektu ustawy o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta, który przewiduje między innymi (mówi o tym art. 20 ust. 3 o tzw. przepisie no fault) zwolnienie lekarza z odpowiedzialności za zaistniałe zdarzenie medyczne. Lekarze się objawiają, że przepis ten będzie wykorzystywany przez pacjentów. Bartłomiej Chmielowic, rzecznik praw pacjenta, łagodził te obawy.

-Są obawy, że jeśli personel będzie zgłaszał zdarzenia niepożądane, to pacjenci będą to wykorzystywali. Są to niepotrzebne obawy, ponieważ zgłoszenia będą anonimizowane, ani pacjenci ani ich pełnomocnicy nie będą mieli dostępu do danych osobowych, na przykład lekarzy uczestniczących w takich zdarzeniach – mówił Bartłomiej Chmielowiec. – Jedyne ryzyko może dotyczyć ewentualnej odpowiedzialności karnej, gdyż w niektórych sytuacjach personel będzie musiał brać udział w postępowaniu, na przykład być przesłuchiwany. Może trzeba się także zastanowić nad doprecyzowaniem niektórych przepisów, dotyczących odpowiedzialności zawodowej – dodał.

– Koncepcja no  fault jest najlepszą stroną projektu ustawy, ale pozostałe kwestie wywołały zaskoczenie, najbardziej likwidacja Centrum Monitowania Jakości w Ochronie Zdrowia – mówiła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Jest to instytucja, która wypracowała pewne standardy. Poza tym sednem projektu ustawy są rozporządzenia wykonawcze, dlatego trudno o niej obecnie  w pełni rozmawiać.

Wadą ustawy jest także to, że mówi ona wyłącznie o szpitalach. Tymczasem równie istotna jest opieka ambulatoryjna. W roku 2019 z leczenia szpitalnego skorzystało 9 mln osób, z ambulatoryjnej opieki specjalistycznej –  12,5 mln,  a 28 mln – z podstawowej opieki zdrowotnej.

Kryzys kadrowy w ochronie zdrowia

Tematem dyskusji był między innymi protest lekarzy prowadzony od miesiąca w postaci „białego miasteczka”. Poruszono także temat braku i starzenia się kadr medycznych.

– Średnia wieku pielęgniarki to 53 lata, a położnej-  51 lat, co roku nabiera praw emerytalnych i umiera 10 tysięcy pielęgniarek i położnych, jednak do systemu trafia ich dużo mniej. W roku 2020 izba pielęgniarek i położnych wydała 5 680 praw wykonywania zawodu, w roku 2021 będzie to podobna liczba, czyli jest to połowa tej liczby, która byłaby konieczna do zastąpienia osób odchodzących z zawodu – mówiła Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. – W tym roku zauważalny jest pewien wzrost zainteresowania zawodem pielęgniarskim, jednak problemem jest także to, że nie wszyscy absolwenci są zatrudniani w zawodzie, część trafia do prywatnych placówek, inni podejmują zatrudnienie w administracji.

Według analizy długofalowej, gdy nie wejdzie do systemu więcej nowych osób, to w roku 2030 średnia wieku pielęgniarek wyniesie 60 lat. Już obecnie zauważalna jest nadumieralność pielęgniarek, a średnia wieku pielęgniarek, które umierały w ostatnim czasie, to 62 lata.

Lekarz Tomasz Karauda podkreślił trudności z dostaniem się na wybraną specjalizację.

Poseł Tomasz Latos stwierdził, że rosną nakłady na ochronę zdrowia i rosną również oczekiwania dotyczące zarobków.

-W ostatnich kilku latach podwoiliśmy liczbę osób kształcących się na kierunkach lekarskich i pielęgniarskich, ale efekt tego zwiększenia będzie dopiero widoczny po kolejnych kilku latach – mówił. Wspomniał także, że warto byłoby poszukać innego rozwiązania w kwestii specjalizacji, na przykład wprowadzić dwustopniowy system, taki, który obowiązywał wcześniej.
– Obecnie jest tak, że mamy hipertensjologów, a brakuje internistów – dodał.

-To że zaczynamy panel od zagadnień związanych z protestami jest symptomatyczne – mówiła senator Beata Małecka Libera i także podkreśliła problem braku kadr, który według niej, jest wręcz katastrofalny.

Jak zwiększyć liczbę lekarzy?

– Po pierwsze brakuje pieniędzy, i co się z tym wiąże – brakuje kadr. Brakuje strategii zdrowia, polityki kadrowej i polityki kształcenia kadr zgodnie z potrzebami społecznymi. Tymczasem prowadzone protesty nie interesują Ministerstwa Zdrowia – mówiła.

– Nawet jeżeli zwiększymy liczbę studentów medycyny to zostaje pytanie, czy absolwenci będą chcieli pracować w naszym kraju – dodała senator.

Dyskusja dotyczyła także finansowania wyrobów medycznych i refundacji leków. Senator Małecka-Libera zwróciła uwagę na konieczność zapewnienia środków na działania profilaktyczne.

– Profilaktyka powinna być elementem całego systemu, inaczej nie poprawimy wskaźników dotyczących zdrowia Polaków – mówiła Małecka-Libera.

Główną przyczyną niewykonywania badań profilaktycznych podczas pandemii był brak świadomości oraz trudny dostęp do placówek ochrony zdrowia. Obecnie pacjenci są zniechęci i może zawiedzeni systemem ochrony zdrowia.

Czytaj także: Najważniejsza jest profilaktyka onkologiczna i edukacja>>>

-Trzeba na sens inwestycji w ochronie zdrowia patrzeć pod kątem zarządzania chorobą i potrzebami konkretnego pacjenta. Wbrew pozorom nie ma wielu chętnych na studia medyczne, zamiast dyskutować o zwiększeniu liczby uczelni, najpierw trzeba się zastanowić, co zrobić, aby więcej osób chciało studiować medycynę, a także zachęcać do wybierania potrzebnych specjalizacji takich jak interna, a także wykorzystywać lepiej nowe technologie – mówiła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka.

-W finansowaniu ochrony zdrowia brakuje długofalowego spojrzenia na system, wiele decyzji jest podejmowanych na zasadzie reakcji na określoną, doraźną potrzebę. Potrzebne jest spokojne zastanowienie się nad problemami i działanie tak, aby je skutecznie rozwiązać – dodała Anna Rulkiewicz.

Rekomendacje przekazane przez uczestników dotyczyły spotkania z Ministerstwem Zdrowia w sprawie protestu personelu medycznego, dialogu, doceniania ważności czynnika ludzkiego i bezpieczeństwa pacjenta.

Sesja inauguracyjna Forum Rynku Zdrowia nosiła tytuł – Między falami epidemii – przegląd rządowych i ministerialnych strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Udział w sesji wzięli: Anna Bazydło, wiceprzewodnicząca Porozumienia Rezydentów, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, zastępca przewodniczącego Rady Narodowego Funduszu Zdrowia, Arkadiusz Grądkowski, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED Krzysztof Groyecki, wiceprezes zarządu Asseco, Tomasz Karauda, Oddział Kliniczny Pulmonologii i Alergologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Norberta Barlickiego w Łodzi, Krzysztof Kopeć, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Tomasz Latos, poseł na Sejm RP, przewodniczący Sejmowej Komisji Zdrowia, Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Beata Małecka-Libera, senator RP, przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia oraz Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med, prezes zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej.

XVII Forum Rynku Zdrowia odbyło się 18 i 19 października 2021 roku w warszawskim hotelu Sheraton. Organizatorem przedsięwzięcia jest Grupa PTWP. Pracodawcy Medycyny Prywatnej byli jego partnerem.

Przeczytaj teraz
Porno Gratuit Porno Français Adulte XXX Brazzers Porn College Girls Film érotique Hard Porn Inceste Famille Porno Japonais Asiatique Jeunes Filles Porno Latin Brown Femmes Porn Mobile Porn Russe Porn Stars Porno Arabe Turc Porno caché Porno de qualité HD Porno Gratuit Porno Mature de Milf Porno Noir Regarder Porn Relations Lesbiennes Secrétaire de Bureau Porn Sexe en Groupe Sexe Gay Sexe Oral Vidéo Amateur Vidéo Anal