Ministerstwo Zdrowia kreatorem polityki zdrowotnej

0
913

Ministerstwo Zdrowia jest raczej Ministerstwem Choroby, a to ono, a nie NFZ, powinno być strategicznym centrum podnoszenia stanu zdrowia Polaków dzięki profesjonalnie formułowanej polityce zdrowotnej i wdrażanym zasadom zdrowia publicznego ? mówiła prof. SGH dr hab. Ewelina Nojszewska podczas konferencji zorganizowanej przez Bank Gospodarstwa Krajowego.

Tymczasem to NFZ, realizując swe ustawowe i jednocześnie ?mechaniczne? czynności płatnika, staje się kreatorem polityki zdrowotnej. Robi to poprzez wyceny punktowe procedur medycznych i ich wycenę pieniężną, a także podpisywanie kontraktów ze świadczeniodawcami. 

Przyczyny tego stanu rzeczy zawarte są w regulacji prawnej, którą w Polsce charakteryzuje bardzo niska jakość. Na przykład największym błędem ustawy o działalności leczniczej jest doprowadzenie do zjawiska tzw. odpowiedzialności rozmytej, gdyż ani w ustawie, ani w innym akcie prawnym nie ustalono, które podmioty władzy publicznej ponoszą prawną odpowiedzialność za poszczególne rodzaje i zakresy świadczeń. Z drugiej strony Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, w którym określono konstytucyjne obowiązki władz publicznych w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego.

Utrzymanie publicznej formy władztwa organizacyjno-prawnego stanowi element gwarancji stabilności bezpieczeństwa zdrowotnego. Politycy muszą nauczyć się godzić sektor publiczny z prywatnym, gdyż przy niedoborze pieniędzy i wzroście kosztów leczenia nie ma innego wyjścia. Zadaniem ustawodawcy jest skonstruowanie swoistego kodeksu prawa dla ochrony zdrowia, który reguluje najważniejsze kwestie, do których można zaliczyć chociażby współpłacenie. Odgrywa ono podwójną rolę, gdyż zarówno jest hamulcem ograniczającym nadwyżkowy popyt nieuzasadniony medycznie, jak i źródłem dodatkowych pieniędzy do systemu.

Ponadto, niewłaściwe uregulowanie koszyka świadczeń gwarantowanych uniemożliwia wprowadzenie zdrowotnych ubezpieczeń komercyjnych z prawdziwego zdarzenia. Jest to szczególnie ważne na tle danych liczbowych, z których wynika, że około 20 procent wydatków na ochronę zdrowia pochodzi ze źródeł prywatnych, którymi nie są ubezpieczenia komercyjne, lecz opłaty bezpośrednie. Jest to również hamulec do wykształcenia się prywatnego płatnika w systemie, którym mogłoby być zrzeszenie prywatnych ubezpieczycieli. W obliczu niedoboru pieniądza w publicznej ochronie zdrowia należy uwzględnić współobecność przedsiębiorstw prywatnych na przykład dzięki wykorzystaniu formuły partnerstwa publiczno-prywatnego.