Pracodawcy RP wobec projektu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej

Autor:
20 sierpnia 2013

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej przedstawiają swoje uwagi do projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (projekt z dnia 4 lipca 2013 roku.).

I. Uwaga ogólna

Zdaniem Pracodawców RP projekt ustawy w sposób nieuzasadniony podnosi rolę Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i dyrektorów oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia w kształtowaniu polityki zdrowotnej państwa.

Także definicja terminu kompleksowości w kontekście odwołania do niesprecyzowanego pojęcia struktury świadczeń pozostawia zbyt szerokie pole do interpretacji, jakie grupy katalogu JGP i pod jakimi warunkami tworzą w danym zakresie pożądaną (dodatkowo punktowaną) strukturę świadczeń.

Podobnie prawo dyrektorów oddziałów do autonomicznego podejmowania decyzji o przeprowadzeniu kontraktowania lub aneksowaniu umów pozwala arbitralnie określać zakres świadczeń i region kontraktowania, w którym wszystkie umowy w danym zakresie podlegają aneksowaniu. Tylko krok dzieli takie rozwiązanie od selekcji świadczeniodawców. Projekt ustawy nie zawiera żadnych podstaw prawnych, w jakiej sytuacji dyrektor OW ma prawo przedłużać umowy, ani w jakim trybie świadczeniodawca ma wyrazić na to zgodę. Nie jest także jasne, czy brak zgody świadczeniodawcy na przedłużenie umowy w danym zakresie będzie odbierał mu prawo przedłużenia kontraktu w innych zakresach świadczeń oraz, a contrario, jak zgoda świadczeniodawcy na przedłużenie umowy w danym zakresie wpłynie na jego zdolność do udzielania świadczeń, jeśli w innych zakresach przedłużenie umowy nie zostanie takiemu świadczeniodawcy zaproponowane. Ponadto trudno określić, w jaki sposób zostaną zagospodarowane pieniądze ewentualnie pozostałe po aneksowaniu w przypadku, gdy więcej świadczeniodawców nie wyrazi zgody na kontynuowanie umowy. Czy w takim przypadku jednak będzie przeprowadzana kontraktacja, w celu zapewnienia opieki medycznej pacjentom? Jeżeli dodać do tego zlikwidowanie dwuinstancyjnego trybu odwoławczego od decyzji dyrektora OW, rozwiązania proponowane w projekcie mogą prowadzić do destabilizacji systemu ochrony zdrowia i łamania norm demokratycznego państwa prawa.

Rozwiązania proponowane w projekcie, w szczególności takie jak definicje ciągłości, kompleksowości, poradni przyszpitalnej czy uznaniowość dyrektorów OW w podejmowaniu opisanych decyzji oraz usunięcie dwuinstancyjnego trybu odwoławczego, w świetle posiadanych przez Pracodawców RP opinii prawnych, budzą poważne zastrzeżenia natury konstytucyjnej.

 

II. Uwagi szczegółowe

1. Definicja ciągłości – propozycja dodania w art. 5 po pkt. 2 pkt 2a

Zdaniem Pracodawców RP, analizując tę propozycję, należy mieć na uwadze decyzję nr RWA - 9/2009, z dnia 10 lipca 2009 roku  Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie w sprawie RWA-411/3/08/MŁ, zgodnie z którą uznano  „[…] za praktykę ograniczającą konkurencję i naruszającą zakaz, o którym mowa w art. 9 ust. 1 i ust. 2 pkt 5 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, praktykę polegającą na nadużywaniu przez Narodowy Fundusz Zdrowia z siedzibą w Warszawie pozycji dominującej na krajowym rynku organizowania świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, poprzez przeciwdziałanie ukształtowaniu się warunków niezbędnych do powstania bądź rozwoju konkurencji na rynkach usług świadczeń zdrowotnych, wskutek przyjęcia za kryterium oceny ofert w postępowaniu w sprawie zawarcia umowy o udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej okoliczności realizowania przez oferenta, w dniu złożenia oferty, leczenia świadczeniobiorców w ramach danego zakresu świadczeń na podstawie umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia […]”.

Należy przyjąć, że proponowany zapis art. 5 pkt. 2a w przypadku jego przyjęcia będzie prowadził do naruszenia:
1) konstytucyjnej zasady pewności prawa  przez wprowadzenie przepisów stwarzających warunki do dyskryminacji pewnych podmiotów występujących w obrocie gospodarczym, na rynku świadczeń zdrowotnych oraz stworzenia, przez zapisy ustawowe, warunków wyłączających  uczciwą konkurencję i równe traktowanie wszystkich uczestników;
2) konstytucyjnej zasady zaufania obywateli do państwa oraz obowiązującego w tym państwie prawa  z przyczyn wskazanych
w pkt. 1) oraz z uwagi na okoliczność, iż to dany świadczeniodawca nie miał poprzednio zawartej umowy z NFZ nie wyklucza jego kwalifikacji do świadczenia usług medycznych finansowanych ze środków publicznych,
a prawdopodobieństwo zachowania ciągłości procesu leczenia jest porównywalne w przypadku podmiotu mającego zawartą umowę z NFZ (udzielającego świadczeń w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego) jak i podmiotu, który takiej umowy nie zawarł;
3) konstytucyjnej zasady  proporcjonalności  z przyczyn wskazanych
w pkt. 1 i pkt. 2 powyżej;
4) zasady ochrony dobra ogółu  z przyczyn wskazanych w pkt. 1 i pkt. 2 powyżej;
5) zasady równości wobec prawa , z uwagi na przyjęcie, nieuzasadnionej względami merytorycznymi, preferencji tych podmiotów, które mają już zawartą umowę z NFZ (udzielających świadczeń w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego);
6) zasady przyzwoitej legislacji  ze wszystkich wymienionych wyżej przyczyn.

Rekapitulując powyższe, proponowany zapis art. 5 pkt. 2a budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, zasadami równego traktowania oraz zasadami zachowania uczciwej konkurencji określonymi w TWE, u.o.k.i.k. oraz innych przepisach u.ś.o.z.f.ś.p.

Ponadto w świetlne obowiązującego prawa zgodnie z art. 142 oraz art. 148 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, Narodowy Funduszu Zdrowia wybiera oferty w oparciu o kryterium „ciągłości, kompleksowości, dostępności, jakości udzielanych świadczeń, kwalifikacje personelu, wyposażenie w sprzęt i aparaturę medyczną, na podstawie wewnętrznej oraz zewnętrznej oceny, która może być potwierdzona certyfikatem jakości lub akredytacją”. W związku z tym proponowana zmiana w kształcie przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia może być nie tylko niezgodna z konstytucją ale jest także niespójna, gdyż do bloku definicji w art. 5 ustawy dołącza jedynie wybrane kryteria.

Zakładając, że intencją projektu jest uzupełnienie definicji wszystkich pojęć mających wpływ na wybór ofert, alternatywnie proponujemy następującą definicję ciągłości :
„2a) ciągłość – organizację udzielania świadczeń opieki zdrowotnej zapewniającą
w szczególności ciągłość procesu diagnostycznego i terapeutycznego oraz ograniczającą ryzyko przerwania procesu leczenia świadczeniobiorców.

2. Definicja kompleksowości – propozycja dodania w art. 5 po pkt. 7 pkt. 7a

W analizowanym zapisie art. 5 pkt. 7a następuje istotne zawężenie pojęcia kompleksowości poprzez definicję kompleksowości jako „[…] możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, w szczególności wszystkie etapy i elementy procesu ich realizacji oraz strukturę świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie […]”.
Takie przyjęcie pojęcia kompleksowości, będzie upoważniało Prezesa NFZ do  określenia kryterium oceny ofert, które doprowadzi do preferencji punktowej tych świadczeniodawców, którzy będą zapewniali kompleksowość rozumianą jak „[…] możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, w szczególności wszystkie etapy i elementy procesu ich realizacji oraz strukturę świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie […]”.
Analizowany zapis stworzy zatem stan prawny, w którym,
w postępowaniach o zawarcie umowy o udzielenia świadczeń zdrowotnych,  dyskryminowani będą ci przedsiębiorcy, którzy nie spełniają przedmiotowego kryterium,  czyli np. ci, którzy wyspecjalizowali się w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w danym zakresie jednak bez uwzględnienia „[…] wszystkich etapów i elementów procesu ich realizacji oraz struktury świadczeń […]”.  Jest to okoliczność, która nie powinna być brana pod uwagę przy zawieraniu umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych lub ewentualnie brana pod uwagę zupełnie wyjątkowo i w ściśle określonych przypadkach. To, że dany świadczeniodawca nie zapewnia tak rozumianej kompleksowości, nie wyklucza bowiem jego kwalifikacji do świadczenia usług medycznych finansowanych ze środków publicznych na wysokim poziomie, nawet wyższym niż podmiot, który takie kryterium będzie spełniał. Świadczy to, bowiem tylko o tym, że nie zapewnia on kompleksowości rozumianej tak wąsko, tj. z uwzględnieniem „[…] wszystkich etapów i elementów procesu ich realizacji oraz struktury świadczeń […]”.
Zdecydowany sprzeciw budzi także zastosowanie w definicji ciągłości innego pojęcia, które nie zostało zdefiniowane, to jest „struktura świadczeń”.
Rekapitulując powyższe, proponowany zapis art. 5 pkt. 7a prowadzi do istotnego ograniczenia postrzegania kryterium kompleksowości poprzez wyraźne ograniczenie do „[…] wszystkich etapów i elementów procesu ich realizacji oraz struktury świadczeń […]”.
Proponowany zapis art. 5 pkt. 7a budzi poważne wątpliwości
z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, zasadami równego traktowania oraz zasadami zachowania uczciwej konkurencji określonymi w TWE, u.o.k.i.k. oraz innych przepisach u.ś.o.z.f.ś.p.
Proponujemy następujący zapis, który w naszej opinii nie będzie budził powyższych zastrzeżeń :
„7a) kompleksowość – możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej 
w danym zakresie, z uwzględnieniem ciągłości procesu diagnostycznego
i terapeutycznego realizowanego u danego świadczeniodawcy, w tym poprzez pracownie znajdujące się w lokalizacji a nie będące komórkami organizacyjnymi szpitala, ale stanowiące z nim funkcjonalną całość.

3. Definicja poradni przyszpitalnej – propozycja dodania po pkt. 28 pkt. 28a

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na niedoskonałości redakcyjne proponowanego zapisu art. 5 pkt. 28a tj. na okoliczność posłużenia się w Projekcie zapisem „[…] zlokalizowane w budynku lub zespole budynków oznaczonych tym samym adresem co szpital albo innymi adresami, ale położonych obok szpitala i tworzących funkcjonalną całość.”, co prowadzi do sytuacji faktycznej i prawnej, w której w pojęciu  „poradni przyszpitalnej” nie będą się mieściły te poradnie, które co prawda tworzą ze szpitalem „[…] funkcjonalną całość.”, jednak nie są zlokalizowane:
1)  „[…]w budynku lub zespole budynków oznaczonych tym samym adresem co szpital […]”;
2) ani również pod „[…] innymi adresami, ale położonych obok szpitala […]”.

Ponadto należy również, podkreślić, że proponowany zapis art. 5 pkt. 28a wyodrębnia „poradnię przyszpitalną” wyłącznie ze względu na jej lokalizację bez uwzględniania merytorycznego uzasadnienia takiego wyodrębnienia. Wyodrębnienie pojęcia „poradni przyszpitalnej” prowadzi zatem do stworzenia stanu prawnego, w którym w postępowaniach o zawarcie umowy dyskryminowani będą przedsiębiorcy, którzy prowadzą poradnie nie stanowiące „poradni przyszpitalnych”. Jest to okoliczność, która nie powinna być brana pod uwagę przy zawieraniu umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych. To, że dany świadczeniodawca prowadzi poradnię, które jednak nie jest  „poradnią przyszpitalną” nie wyklucza bowiem jego kwalifikacji do świadczenia usług medycznych finansowanych ze środków publicznych.
Proponowany zapis art. 5 pkt. 28a budzi poważne wątpliwości
z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, zasadami równego traktowania oraz zasadami zachowania uczciwej konkurencji określonymi w TWE, u.o.k.i.k. oraz innych przepisach u.ś.o.z.f.ś.p.
Należy podkreślić, że poradnie przyszpitalne i tak obsługują pacjentów w trybie planowym, tak więc najważniejsze jest zachowanie ciągłości leczenia - i możliwość otrzymania specjalistycznej porady oraz kontynuacji leczenia szpitalnego, jednak nie w trybie ostrym. W związku z kolejkami w większości procedur wykonywanych planowo niedaleka lokalizacja przychodni przyszpitalnej i szpitala nie ma znaczenia, ważne jest aby pacjent nie pozostał bez opieki i mógł kontynuować leczenie w ramach jednego podmiotu leczniczego. Z tego powodu Pracodawcy RP stoją na stanowisku, że definicja poradni przyszpitalnej powinna brzmieć następująco:

„28a) poradnia przyszpitalna – przedsiębiorstwo (ambulatorium) podmiotu leczniczego prowadzącego szpital albo komórkę organizacyjną tego przedsiębiorstwa  tworzących ze szpitalem funkcjonalną całość z uwzględnieniem kryterium ciągłości i kompleksowości.”

4. Propozycja dodania w artykule 144 ust. 2.

Zdaniem Pracodawców RP to bardzo dobry zapis umożliwiający rzeczywistą realizację konsekwencji uchylenia przez Prezesa NFZ decyzji dyrektora OW NFZ.

5. Zmiana treści art. 145

Pracodawcy RP proponują zmianę zapisu proponowanego przez Ministerstwo Zdrowia na następującą :

„Art. 145.1. W przypadku, o którym mowa w art. 144 ust. 1 pkt. 1 zaprasza się do udziału w rokowaniach świadczeniodawców, których oferty nie zostały odrzucone
w unieważnionym postępowaniu. Zastrzeżenie dotyczące zaproszenia do udziału
w rokowaniach świadczeniodawców, których oferty nie zostały odrzucone
w unieważnionym postępowaniu nie dotyczy świadczeniodawcy, który złożył odwołanie, o którym mowa w art. 154 ust. 4.”

Zapis ten nie będzie wykluczał z postępowania podmiotów, które nie zgadzają się z rozstrzygnięciem komisji konkursowej.

6. Propozycja zmiany treści ust. 4-6 w art. 154

Propozycja zawarta w artykule 154 ma odpowiadać na problem Prezesa NFZ z obowiązkiem rozpatrzenia ogromnej ilości odwołań składanych przez świadczeniodawców. Oczywiście próba zrzucenia tej odpowiedzialności na dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ będzie musiała wiązać się z koniecznością zatrudnienia dodatkowych osób i zwiększeniem kosztów funkcjonowania oddziałów wojewódzkich NFZ przy jednoczesnym zmniejszeniem kosztów funkcjonowania centrali. Trudno zrozumieć dlaczego takie rozwiązanie ma być ekonomicznie lepsze i sprawniejsze. Co najistotniejsze, zapis ten jest jednak, zdaniem Pracodawców RP, jest niezgodny z Kodeksem Postępowania Administracyjnego, z którego wynika, że postępowanie administracyjne jest dwuinstancyjne (art. 15 KPA) oraz iż właściwy do rozpatrzenia odwołania jest organ administracji publicznej wyższego stopnia, chyba  że ustawa przewiduje inny organ odwoławczy (art. 127 KPA).
Jak wynika z uchwały Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 1994 roku  „Jest oczywiście możliwe i dopuszczalne, iż ustawodawca kierując się pewnymi szczególnymi względami może w konkretnych sprawach ograniczyć bądź nawet wyłączyć oddziaływanie pewnych ogólnych zasad kpa, w tym również i zasady dwuinstancyjności postępowania. Świadectwem tego są choćby przepisy art. 127 § 3 i 4 kpa, aczkolwiek i w tych przypadkach kodeks przewiduje możliwość zwrócenia się przez stronę z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy. Uzasadnia to pogląd, iż wyłączenie pewnego rodzaju spraw przez ustawodawcę ze sfery oddziaływania zasady art. 15 kpa, jeśli już następuje, musi być ustanowione w sposób wyraźny, nie budzący jakichkolwiek wątpliwości, precyzyjnie ograniczony co do zakresu i nie dopuszczający możliwości rozszerzającej interpretacji. Jeśli zaś u organów orzekających, zarówno administracyjnych, jak i sądowych powstają w tym zakresie wątpliwości, to powinny być one rozstrzygane na korzyść dopuszczalności odwołania w toku instancji, nie zaś na korzyść jego ograniczania lub wyłączania.”
Z przytoczonej uchwały wynika wyraźnie, że jakiekolwiek odstępstwo od zasady dwuinstancyjności postępowania administracyjnego musi być nie tylko wprowadzone w drodze ustawy, ale musi być przede wszystkim podyktowane  „szczególnymi względami”. Takie szczególne względy muszą być przy tym oceniane według kryteriów obiektywnych i na tle całego porządku prawnego, a nie na jego wyrywkowo wybranym fragmencie.
Stwierdzić  należy, że Dyrektor Oddziału NFZ nie jest ani organem wyższego stopnia w rozumieniu art. 17 ust. 1 K.p.a., ani organem naczelnym w rozumieniu art. 18 K.p.a., nie jest również organem na którym kończy się tok instancji. Dyrektor Oddziału NFZ jest organem I instancji, nad którym kontrolę (tak jak nad działalnością samego Oddziału NFZ) sprawuje Prezes NFZ Zatem brak jest konstytucyjnych podstaw do naruszania zasady dwuinstancyjności postępowania administracyjnego, tam gdzie może być ona i była dotąd w pełni realizowana.

W związku z tym zdaniem Pracodawców RP zapis ten jako niezgodny z Konstytucją należy skreślić.

7. Dodanie w art. 156 po ust. 1 ust. 1a-1c

Zapis ten w opinii Pracodawców RP jest odpowiedzią na coroczne spóźnione przygotowywanie przez Ministra Zdrowia zmian w rozporządzeniach koszykowych. W ostatnich latach ważne zmiany w kluczowych do kontraktowania aktach prawnych resort zdrowia dokonywał w ostatniej chwili, co kończyło się opóźnieniem kontraktowania i zmuszało publicznego płatnika do maksymalnego skracania terminów na wszystkie procedury. W efekcie Fundusz nie miał czasu na sprawdzanie prawdziwości złożonych ofert przed zawarciem umów. W wyniku tego co roku pojawiały się konflikty i nieprawidłowości. Elastyczna możliwość wydłużania kontraktów do 6 miesięcy pozwoli w przyszłości uniknąć takich sytuacji. Stoimy jednak na stanowisku, że nie należy dostosowywać prawa do złej praktyki, w związku z czym nie popieramy tej zmiany. Burzy ona przede wszystkim planowy harmonogram funkcjonowania systemu z przewidywalnym, cyklicznym kontraktowaniem i możliwością wejścia na rynek nowych podmiotów lub możliwością zakontraktowania dodatkowych oddziałów podmiotu już funkcjonujące w publicznym systemie. Jednocześnie w przypadku pozostawienia tego zapisu proponujemy następujący jego kształt :

„1a. W przypadku, gdy zachodzi ryzyko braku zabezpieczenia udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, kiedy wystąpiły okoliczności, których nie można było wcześniej przewidzieć, a które nie pozwalają na przeprowadzenie postępowania
w sprawie zawierania umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie, okres obowiązywania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, może być przedłużony wyłącznie jeden raz, jednak na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy. W takim przypadku przedłużeniu podlegają umowy zawarte ze wszystkim świadczeniodawcami udzielającymi świadczeń zdrowotnych, w danym zakresie, na takich samych zasadach dla wszystkich świadczeniodawców.”

Zdaniem Pracodawców RP powyższy zapis jest  bardziej precyzyjny.

 

8. Art. 2 projektu ustawy.

Powyższy zapis burzy przede wszystkim planowy harmonogram funkcjonowania systemu z cyklicznym kontraktowaniem i możliwością wejścia na rynek nowych podmiotów lub możliwością zakontraktowania dodatkowych oddziałów podmiotu już funkcjonujących w publicznym systemie.

Należy wyraźnie podkreślić, że projekt, w tej części, budzi poważne wątpliwości, dotyczące redakcji samego przepisu, które streszczają się następujących wątpliwościach:
1) po pierwsze poprzez określenie „[…] na wniosek dyrektora […]” powstaje wątpliwość dotycząca tego, do kogo wniosek dyrektora ma być kierowany. Co prawda dalszy zapis wskazywałby przez odniesienie się do świadczeniodawcy w zapisie  „[…] za zgodą świadczeniodawcy […]”, że wskazany wniosek ma być kierowany do świadczeniodawcy. Jest to jednak jedynie w sferze domysłów, bowiem sam projekt w tej części nie jest sformułowany w sposób przejrzysty i jasny. 
2) po drugie poprzez określenie „Wniosek dyrektora […] dotyczy wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.” powstaje wątpliwość dlaczego projekt w tej części odwołuje się do zakresu?
3) po trzecie zestawienie projektu w następujących elementach  „[…] na wniosek dyrektora […]”, „[…] za zgodą świadczeniodawcy […]” oraz „Wniosek dyrektora […] dotyczy wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.” powoduje następujące wątpliwości, które streszczają się w pytaniach:
a) czy dyrektor ma całkowitą dowolność składania takich wniosków? – z projektu, bowiem nie wynikają żadne ograniczenia, ani wskazania co do obowiązków dyrektora w tym zakresie. Brak jest odpowiedzi jednoznacznej na następujące pytania :
a. jaki jest skutek braku zgody świadczeniodawcy?
b. czy w ramach proponowanych aneksów dyrektor może dokonać zmian w zakresie ilości i ceny świadczeń?
c. czy zgoda świadczeniodawcy automatycznie powoduje zawarcie aneksu czy też w tym zakresie decyzja jest wyłącznie po stronie dyrektora? -  z projektu bowiem nie wynika obwiązek dyrektora zawarcia aneksu nawet w przypadku zgody świadczeniodawcy,
d. na jakim obszarze „wszystkich umów” dotyczy ?
e. czy zawarcie aneksów ma dotyczyć  „ […] wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.”? - 
z projektu wynika bowiem jedynie to, „Wniosek dyrektora […] dotyczy wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.”
Proponowany zapis art. 2 projektu prowadzi do naruszenia podstawowych praw przedsiębiorców w tym praw określonych Konstytucją RP i TWE.
Przyjęcie art. 2 projektu doprowadzi do sytuacji, w której umowy na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej będą zawierane z obejściem dotychczas określonych procedur postępowań w sprawie zawierania umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych na zasadzie arbitralnej decyzji urzędników NFZ.

  Należy również podkreślić, że analizowany zapis art. 2 projektu nie przewiduje możliwości odwołania.  Prowadzi to do sytuacji, w której z jednej strony prawidłowość rozstrzygnięć, w ramach postępowań na zawieranie umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych (konkurs, rokowania), może być weryfikowana najpierw w drodze odwołania, oraz w drodze skargi do Wojewódzkiego, a następnie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednak czynności dyrektora oddziału NFZ dotyczące zawierania aneksów nie są obwarowane żadnymi przesłankami i mają charakter całkowicie uznaniowy, takiej weryfikacji podlegać już nie mogą i nie będą podlegać w kontekście proponowanego zapisu  art. 2 projektu.

Brak możliwości złożenia skargi do sądu, co do czynności podejmowanych przez dyrektora oddziału NFZ  narusza konstytucyjną zasadę prawa do sądu wyrażoną  w Konstytucji RP tj. w art.  77 ust. 2 Konstytucji RP, który stanowi, iż „ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw”. 

III. Dodatkowe propozycje zmian w ustawie

W związku z nowelizacją ustawy o świadczeniach Pracodawcy RP proponują szereg zmian, które wpłyną pozytywnie na funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia :

1. Uregulowanie kwestii jakości

W art. 5 po pkt 6 dodaje się pkt 6a w brzemieniu:

"6a) jakość - udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i obowiązującym prawem w sposób zapewniający osiągnięcie możliwie największych korzyści dla zdrowia jednostki i społeczeństwa, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa, skuteczności, indywidualizacji i terminowości, podlegające wewnętrznej i zewnętrznej ocenie zgodnie z kryteriami uwzględniającymi wytyczne i wskaźniki wypracowane przez krajowe i międzynarodowe instytucje i organizacje wizytujące lub akredytujące podmioty udzielające świadczeń opieki zdrowotnej."

W opinii Pracodawców RP jakość jest kluczowym, jak na razie nieuregulowanym elementem funkcjonowania opieki zdrowotnej. To jakość powinna być także jedną ze zmiennych decydujących o wyborze w konkursie ofert danego świadczeniodawcy. Uważamy, że wprowadzenie tej definicji jest niezbędne i istotnie poprawi zadowolenie pacjentów z systemu ochrony zdrowia, a Ministrowi Zdrowia pozwoli lepiej zarządzać systemem.

2. Uregulowanie kwestii funkcjonowania poradni mobilnych

W art. 5 dodać pkt 14b o treści:
Pkt. 14b : mobilna pracownia diagnostyczna: pojazd z zainstalowanym zestawem rentgenowskim, aparatem USG, MR, PET lub punktem poboru prób cytologicznych wykorzystywanych do celów medycznych

W art. 5 dodać pkt  15b i 15c o treści:
Pkt. 15b : miejsce udzielania świadczeń w trybie mobilnym – mobilna pracownia diagnostyczna w której wykonywane są świadczenia medyczne z określonego zakresu
Pkt. 15 c : miejsce udzielania świadczeń w trybie stacjonarnym – pomieszczenie lub zespół pomieszczeń w tej samej lokalizacji, powiązanych funkcjonalnie i organizacyjnie, w celu wykonywania świadczeń medycznych z określonego zakresu

W art. 5 dodać pkt. 42 a i b o treści:
Pkt. 42a : tryb realizacji świadczenia mobilny – świadczenie  medyczne wykonywane w mobilnej pracowni diagnostycznej
Pkt. 42b : tryb realizacji świadczenia stacjonarny – świadczenie medyczne wykonywane w miejscu udzielania świadczeń w trybie stacjonarnym

Wprowadzenie tych definicji umożliwi kontraktowanie świadczeń w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w trybie mobilnym. Aktualnie (oprócz Programu Profilaktyki Raka Piersi) można kontraktować jedynie takie świadczenia, które maja lokalizację rozumianą jako budynek lub zespół budynków objętych jednym adresem. Świadczenia mobilne stanowią istotny segment świadczenia usług w Europie Zachodniej, przyczyniając się do poprawy dostępności dla pacjentów i obniżenia kosztów systemu.

3. Uregulowanie poziomu decyzyjnego w kluczowych kwestiach zasad oceny ofert

art. 148 otrzymuje brzmienie:

     „Art. 148. 1. Porównanie ofert w toku postępowania w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej dokonuje się według kryteriów wyboru ofert:
1) jakości;

2) kompleksowości;

3) dostępności;

4) ciągłości;

5) ceny.

        2. Minister właściwy do spraw zdrowia, określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe kryteria wyboru ofert, w podziale na poszczególne zakresy lub rodzaje świadczeń, kierując się interesem świadczeniobiorców oraz koniecznością zapewnienia prawidłowego przebiegu porównania ofert w toku postępowania konkursowego.”

Zmiana art. 148 wzmocni rolę Ministra Zdrowia w kreowaniu polityki zdrowotnej.

 

Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej przedstawiają swoje uwagi do projektu ustawy o zmianie ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 roku o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (projekt z dnia 4 lipca 2013 roku.).

I. Uwaga ogólna

Zdaniem Pracodawców RP projekt ustawy w sposób nieuzasadniony podnosi rolę Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i dyrektorów oddziałów wojewódzkich Narodowego Funduszu Zdrowia w kształtowaniu polityki zdrowotnej państwa.

Także definicja terminu kompleksowości w kontekście odwołania do niesprecyzowanego pojęcia struktury świadczeń pozostawia zbyt szerokie pole do interpretacji, jakie grupy katalogu JGP i pod jakimi warunkami tworzą w danym zakresie pożądaną (dodatkowo punktowaną) strukturę świadczeń.

Podobnie prawo dyrektorów oddziałów do autonomicznego podejmowania decyzji o przeprowadzeniu kontraktowania lub aneksowaniu umów pozwala arbitralnie określać zakres świadczeń i region kontraktowania, w którym wszystkie umowy w danym zakresie podlegają aneksowaniu. Tylko krok dzieli takie rozwiązanie od selekcji świadczeniodawców. Projekt ustawy nie zawiera żadnych podstaw prawnych, w jakiej sytuacji dyrektor OW ma prawo przedłużać umowy, ani w jakim trybie świadczeniodawca ma wyrazić na to zgodę. Nie jest także jasne, czy brak zgody świadczeniodawcy na przedłużenie umowy w danym zakresie będzie odbierał mu prawo przedłużenia kontraktu w innych zakresach świadczeń oraz, a contrario, jak zgoda świadczeniodawcy na przedłużenie umowy w danym zakresie wpłynie na jego zdolność do udzielania świadczeń, jeśli w innych zakresach przedłużenie umowy nie zostanie takiemu świadczeniodawcy zaproponowane. Ponadto trudno określić, w jaki sposób zostaną zagospodarowane pieniądze ewentualnie pozostałe po aneksowaniu w przypadku, gdy więcej świadczeniodawców nie wyrazi zgody na kontynuowanie umowy. Czy w takim przypadku jednak będzie przeprowadzana kontraktacja, w celu zapewnienia opieki medycznej pacjentom? Jeżeli dodać do tego zlikwidowanie dwuinstancyjnego trybu odwoławczego od decyzji dyrektora OW, rozwiązania proponowane w projekcie mogą prowadzić do destabilizacji systemu ochrony zdrowia i łamania norm demokratycznego państwa prawa.

Rozwiązania proponowane w projekcie, w szczególności takie jak definicje ciągłości, kompleksowości, poradni przyszpitalnej czy uznaniowość dyrektorów OW w podejmowaniu opisanych decyzji oraz usunięcie dwuinstancyjnego trybu odwoławczego, w świetle posiadanych przez Pracodawców RP opinii prawnych, budzą poważne zastrzeżenia natury konstytucyjnej.

 

II. Uwagi szczegółowe

1. Definicja ciągłości – propozycja dodania w art. 5 po pkt. 2 pkt 2a

Zdaniem Pracodawców RP, analizując tę propozycję, należy mieć na uwadze decyzję nr RWA – 9/2009, z dnia 10 lipca 2009 roku  Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów Delegatura Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie w sprawie RWA-411/3/08/MŁ, zgodnie z którą uznano  „[…] za praktykę ograniczającą konkurencję i naruszającą zakaz, o którym mowa w art. 9 ust. 1 i ust. 2 pkt 5 Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, praktykę polegającą na nadużywaniu przez Narodowy Fundusz Zdrowia z siedzibą w Warszawie pozycji dominującej na krajowym rynku organizowania świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, poprzez przeciwdziałanie ukształtowaniu się warunków niezbędnych do powstania bądź rozwoju konkurencji na rynkach usług świadczeń zdrowotnych, wskutek przyjęcia za kryterium oceny ofert w postępowaniu w sprawie zawarcia umowy o udzielenie świadczeń opieki zdrowotnej okoliczności realizowania przez oferenta, w dniu złożenia oferty, leczenia świadczeniobiorców w ramach danego zakresu świadczeń na podstawie umowy zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia […]”.

Należy przyjąć, że proponowany zapis art. 5 pkt. 2a w przypadku jego przyjęcia będzie prowadził do naruszenia:
1) konstytucyjnej zasady pewności prawa  przez wprowadzenie przepisów stwarzających warunki do dyskryminacji pewnych podmiotów występujących w obrocie gospodarczym, na rynku świadczeń zdrowotnych oraz stworzenia, przez zapisy ustawowe, warunków wyłączających  uczciwą konkurencję i równe traktowanie wszystkich uczestników;
2) konstytucyjnej zasady zaufania obywateli do państwa oraz obowiązującego w tym państwie prawa  z przyczyn wskazanych
w pkt. 1) oraz z uwagi na okoliczność, iż to dany świadczeniodawca nie miał poprzednio zawartej umowy z NFZ nie wyklucza jego kwalifikacji do świadczenia usług medycznych finansowanych ze środków publicznych,
a prawdopodobieństwo zachowania ciągłości procesu leczenia jest porównywalne w przypadku podmiotu mającego zawartą umowę z NFZ (udzielającego świadczeń w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego) jak i podmiotu, który takiej umowy nie zawarł;
3) konstytucyjnej zasady  proporcjonalności  z przyczyn wskazanych
w pkt. 1 i pkt. 2 powyżej;
4) zasady ochrony dobra ogółu  z przyczyn wskazanych w pkt. 1 i pkt. 2 powyżej;
5) zasady równości wobec prawa , z uwagi na przyjęcie, nieuzasadnionej względami merytorycznymi, preferencji tych podmiotów, które mają już zawartą umowę z NFZ (udzielających świadczeń w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego);
6) zasady przyzwoitej legislacji  ze wszystkich wymienionych wyżej przyczyn.

Rekapitulując powyższe, proponowany zapis art. 5 pkt. 2a budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, zasadami równego traktowania oraz zasadami zachowania uczciwej konkurencji określonymi w TWE, u.o.k.i.k. oraz innych przepisach u.ś.o.z.f.ś.p.

Ponadto w świetlne obowiązującego prawa zgodnie z art. 142 oraz art. 148 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, Narodowy Funduszu Zdrowia wybiera oferty w oparciu o kryterium „ciągłości, kompleksowości, dostępności, jakości udzielanych świadczeń, kwalifikacje personelu, wyposażenie w sprzęt i aparaturę medyczną, na podstawie wewnętrznej oraz zewnętrznej oceny, która może być potwierdzona certyfikatem jakości lub akredytacją”. W związku z tym proponowana zmiana w kształcie przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia może być nie tylko niezgodna z konstytucją ale jest także niespójna, gdyż do bloku definicji w art. 5 ustawy dołącza jedynie wybrane kryteria.

Zakładając, że intencją projektu jest uzupełnienie definicji wszystkich pojęć mających wpływ na wybór ofert, alternatywnie proponujemy następującą definicję ciągłości :
„2a) ciągłość – organizację udzielania świadczeń opieki zdrowotnej zapewniającą
w szczególności ciągłość procesu diagnostycznego i terapeutycznego oraz ograniczającą ryzyko przerwania procesu leczenia świadczeniobiorców.

2. Definicja kompleksowości – propozycja dodania w art. 5 po pkt. 7 pkt. 7a

W analizowanym zapisie art. 5 pkt. 7a następuje istotne zawężenie pojęcia kompleksowości poprzez definicję kompleksowości jako „[…] możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, w szczególności wszystkie etapy i elementy procesu ich realizacji oraz strukturę świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie […]”.
Takie przyjęcie pojęcia kompleksowości, będzie upoważniało Prezesa NFZ do  określenia kryterium oceny ofert, które doprowadzi do preferencji punktowej tych świadczeniodawców, którzy będą zapewniali kompleksowość rozumianą jak „[…] możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, w szczególności wszystkie etapy i elementy procesu ich realizacji oraz strukturę świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie […]”.
Analizowany zapis stworzy zatem stan prawny, w którym,
w postępowaniach o zawarcie umowy o udzielenia świadczeń zdrowotnych,  dyskryminowani będą ci przedsiębiorcy, którzy nie spełniają przedmiotowego kryterium,  czyli np. ci, którzy wyspecjalizowali się w udzielaniu świadczeń zdrowotnych w danym zakresie jednak bez uwzględnienia „[…] wszystkich etapów i elementów procesu ich realizacji oraz struktury świadczeń […]”.  Jest to okoliczność, która nie powinna być brana pod uwagę przy zawieraniu umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych lub ewentualnie brana pod uwagę zupełnie wyjątkowo i w ściśle określonych przypadkach. To, że dany świadczeniodawca nie zapewnia tak rozumianej kompleksowości, nie wyklucza bowiem jego kwalifikacji do świadczenia usług medycznych finansowanych ze środków publicznych na wysokim poziomie, nawet wyższym niż podmiot, który takie kryterium będzie spełniał. Świadczy to, bowiem tylko o tym, że nie zapewnia on kompleksowości rozumianej tak wąsko, tj. z uwzględnieniem „[…] wszystkich etapów i elementów procesu ich realizacji oraz struktury świadczeń […]”.
Zdecydowany sprzeciw budzi także zastosowanie w definicji ciągłości innego pojęcia, które nie zostało zdefiniowane, to jest „struktura świadczeń”.
Rekapitulując powyższe, proponowany zapis art. 5 pkt. 7a prowadzi do istotnego ograniczenia postrzegania kryterium kompleksowości poprzez wyraźne ograniczenie do „[…] wszystkich etapów i elementów procesu ich realizacji oraz struktury świadczeń […]”.
Proponowany zapis art. 5 pkt. 7a budzi poważne wątpliwości
z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, zasadami równego traktowania oraz zasadami zachowania uczciwej konkurencji określonymi w TWE, u.o.k.i.k. oraz innych przepisach u.ś.o.z.f.ś.p.
Proponujemy następujący zapis, który w naszej opinii nie będzie budził powyższych zastrzeżeń :
„7a) kompleksowość – możliwość realizacji świadczeń opieki zdrowotnej 
w danym zakresie, z uwzględnieniem ciągłości procesu diagnostycznego
i terapeutycznego realizowanego u danego świadczeniodawcy, w tym poprzez pracownie znajdujące się w lokalizacji a nie będące komórkami organizacyjnymi szpitala, ale stanowiące z nim funkcjonalną całość.

3. Definicja poradni przyszpitalnej – propozycja dodania po pkt. 28 pkt. 28a

W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na niedoskonałości redakcyjne proponowanego zapisu art. 5 pkt. 28a tj. na okoliczność posłużenia się w Projekcie zapisem „[…] zlokalizowane w budynku lub zespole budynków oznaczonych tym samym adresem co szpital albo innymi adresami, ale położonych obok szpitala i tworzących funkcjonalną całość.”, co prowadzi do sytuacji faktycznej i prawnej, w której w pojęciu  „poradni przyszpitalnej” nie będą się mieściły te poradnie, które co prawda tworzą ze szpitalem „[…] funkcjonalną całość.”, jednak nie są zlokalizowane:
1)  „[…]w budynku lub zespole budynków oznaczonych tym samym adresem co szpital […]”;
2) ani również pod „[…] innymi adresami, ale położonych obok szpitala […]”.

Ponadto należy również, podkreślić, że proponowany zapis art. 5 pkt. 28a wyodrębnia „poradnię przyszpitalną” wyłącznie ze względu na jej lokalizację bez uwzględniania merytorycznego uzasadnienia takiego wyodrębnienia. Wyodrębnienie pojęcia „poradni przyszpitalnej” prowadzi zatem do stworzenia stanu prawnego, w którym w postępowaniach o zawarcie umowy dyskryminowani będą przedsiębiorcy, którzy prowadzą poradnie nie stanowiące „poradni przyszpitalnych”. Jest to okoliczność, która nie powinna być brana pod uwagę przy zawieraniu umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych. To, że dany świadczeniodawca prowadzi poradnię, które jednak nie jest  „poradnią przyszpitalną” nie wyklucza bowiem jego kwalifikacji do świadczenia usług medycznych finansowanych ze środków publicznych.
Proponowany zapis art. 5 pkt. 28a budzi poważne wątpliwości
z punktu widzenia zgodności z Konstytucją RP, zasadami równego traktowania oraz zasadami zachowania uczciwej konkurencji określonymi w TWE, u.o.k.i.k. oraz innych przepisach u.ś.o.z.f.ś.p.
Należy podkreślić, że poradnie przyszpitalne i tak obsługują pacjentów w trybie planowym, tak więc najważniejsze jest zachowanie ciągłości leczenia – i możliwość otrzymania specjalistycznej porady oraz kontynuacji leczenia szpitalnego, jednak nie w trybie ostrym. W związku z kolejkami w większości procedur wykonywanych planowo niedaleka lokalizacja przychodni przyszpitalnej i szpitala nie ma znaczenia, ważne jest aby pacjent nie pozostał bez opieki i mógł kontynuować leczenie w ramach jednego podmiotu leczniczego. Z tego powodu Pracodawcy RP stoją na stanowisku, że definicja poradni przyszpitalnej powinna brzmieć następująco:

„28a) poradnia przyszpitalna – przedsiębiorstwo (ambulatorium) podmiotu leczniczego prowadzącego szpital albo komórkę organizacyjną tego przedsiębiorstwa  tworzących ze szpitalem funkcjonalną całość z uwzględnieniem kryterium ciągłości i kompleksowości.”

4. Propozycja dodania w artykule 144 ust. 2.

Zdaniem Pracodawców RP to bardzo dobry zapis umożliwiający rzeczywistą realizację konsekwencji uchylenia przez Prezesa NFZ decyzji dyrektora OW NFZ.

5. Zmiana treści art. 145

Pracodawcy RP proponują zmianę zapisu proponowanego przez Ministerstwo Zdrowia na następującą :

„Art. 145.1. W przypadku, o którym mowa w art. 144 ust. 1 pkt. 1 zaprasza się do udziału w rokowaniach świadczeniodawców, których oferty nie zostały odrzucone
w unieważnionym postępowaniu. Zastrzeżenie dotyczące zaproszenia do udziału
w rokowaniach świadczeniodawców, których oferty nie zostały odrzucone
w unieważnionym postępowaniu nie dotyczy świadczeniodawcy, który złożył odwołanie, o którym mowa w art. 154 ust. 4.”

Zapis ten nie będzie wykluczał z postępowania podmiotów, które nie zgadzają się z rozstrzygnięciem komisji konkursowej.

6. Propozycja zmiany treści ust. 4-6 w art. 154

Propozycja zawarta w artykule 154 ma odpowiadać na problem Prezesa NFZ z obowiązkiem rozpatrzenia ogromnej ilości odwołań składanych przez świadczeniodawców. Oczywiście próba zrzucenia tej odpowiedzialności na dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ będzie musiała wiązać się z koniecznością zatrudnienia dodatkowych osób i zwiększeniem kosztów funkcjonowania oddziałów wojewódzkich NFZ przy jednoczesnym zmniejszeniem kosztów funkcjonowania centrali. Trudno zrozumieć dlaczego takie rozwiązanie ma być ekonomicznie lepsze i sprawniejsze. Co najistotniejsze, zapis ten jest jednak, zdaniem Pracodawców RP, jest niezgodny z Kodeksem Postępowania Administracyjnego, z którego wynika, że postępowanie administracyjne jest dwuinstancyjne (art. 15 KPA) oraz iż właściwy do rozpatrzenia odwołania jest organ administracji publicznej wyższego stopnia, chyba  że ustawa przewiduje inny organ odwoławczy (art. 127 KPA).
Jak wynika z uchwały Sądu Najwyższego z dnia 1 grudnia 1994 roku  „Jest oczywiście możliwe i dopuszczalne, iż ustawodawca kierując się pewnymi szczególnymi względami może w konkretnych sprawach ograniczyć bądź nawet wyłączyć oddziaływanie pewnych ogólnych zasad kpa, w tym również i zasady dwuinstancyjności postępowania. Świadectwem tego są choćby przepisy art. 127 § 3 i 4 kpa, aczkolwiek i w tych przypadkach kodeks przewiduje możliwość zwrócenia się przez stronę z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy. Uzasadnia to pogląd, iż wyłączenie pewnego rodzaju spraw przez ustawodawcę ze sfery oddziaływania zasady art. 15 kpa, jeśli już następuje, musi być ustanowione w sposób wyraźny, nie budzący jakichkolwiek wątpliwości, precyzyjnie ograniczony co do zakresu i nie dopuszczający możliwości rozszerzającej interpretacji. Jeśli zaś u organów orzekających, zarówno administracyjnych, jak i sądowych powstają w tym zakresie wątpliwości, to powinny być one rozstrzygane na korzyść dopuszczalności odwołania w toku instancji, nie zaś na korzyść jego ograniczania lub wyłączania.”
Z przytoczonej uchwały wynika wyraźnie, że jakiekolwiek odstępstwo od zasady dwuinstancyjności postępowania administracyjnego musi być nie tylko wprowadzone w drodze ustawy, ale musi być przede wszystkim podyktowane  „szczególnymi względami”. Takie szczególne względy muszą być przy tym oceniane według kryteriów obiektywnych i na tle całego porządku prawnego, a nie na jego wyrywkowo wybranym fragmencie.
Stwierdzić  należy, że Dyrektor Oddziału NFZ nie jest ani organem wyższego stopnia w rozumieniu art. 17 ust. 1 K.p.a., ani organem naczelnym w rozumieniu art. 18 K.p.a., nie jest również organem na którym kończy się tok instancji. Dyrektor Oddziału NFZ jest organem I instancji, nad którym kontrolę (tak jak nad działalnością samego Oddziału NFZ) sprawuje Prezes NFZ Zatem brak jest konstytucyjnych podstaw do naruszania zasady dwuinstancyjności postępowania administracyjnego, tam gdzie może być ona i była dotąd w pełni realizowana.

W związku z tym zdaniem Pracodawców RP zapis ten jako niezgodny z Konstytucją należy skreślić.

7. Dodanie w art. 156 po ust. 1 ust. 1a-1c

Zapis ten w opinii Pracodawców RP jest odpowiedzią na coroczne spóźnione przygotowywanie przez Ministra Zdrowia zmian w rozporządzeniach koszykowych. W ostatnich latach ważne zmiany w kluczowych do kontraktowania aktach prawnych resort zdrowia dokonywał w ostatniej chwili, co kończyło się opóźnieniem kontraktowania i zmuszało publicznego płatnika do maksymalnego skracania terminów na wszystkie procedury. W efekcie Fundusz nie miał czasu na sprawdzanie prawdziwości złożonych ofert przed zawarciem umów. W wyniku tego co roku pojawiały się konflikty i nieprawidłowości. Elastyczna możliwość wydłużania kontraktów do 6 miesięcy pozwoli w przyszłości uniknąć takich sytuacji. Stoimy jednak na stanowisku, że nie należy dostosowywać prawa do złej praktyki, w związku z czym nie popieramy tej zmiany. Burzy ona przede wszystkim planowy harmonogram funkcjonowania systemu z przewidywalnym, cyklicznym kontraktowaniem i możliwością wejścia na rynek nowych podmiotów lub możliwością zakontraktowania dodatkowych oddziałów podmiotu już funkcjonujące w publicznym systemie. Jednocześnie w przypadku pozostawienia tego zapisu proponujemy następujący jego kształt :

„1a. W przypadku, gdy zachodzi ryzyko braku zabezpieczenia udzielania świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, kiedy wystąpiły okoliczności, których nie można było wcześniej przewidzieć, a które nie pozwalają na przeprowadzenie postępowania
w sprawie zawierania umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie, okres obowiązywania umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w danym zakresie, może być przedłużony wyłącznie jeden raz, jednak na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy. W takim przypadku przedłużeniu podlegają umowy zawarte ze wszystkim świadczeniodawcami udzielającymi świadczeń zdrowotnych, w danym zakresie, na takich samych zasadach dla wszystkich świadczeniodawców.”

Zdaniem Pracodawców RP powyższy zapis jest  bardziej precyzyjny.

 

8. Art. 2 projektu ustawy.

Powyższy zapis burzy przede wszystkim planowy harmonogram funkcjonowania systemu z cyklicznym kontraktowaniem i możliwością wejścia na rynek nowych podmiotów lub możliwością zakontraktowania dodatkowych oddziałów podmiotu już funkcjonujących w publicznym systemie.

Należy wyraźnie podkreślić, że projekt, w tej części, budzi poważne wątpliwości, dotyczące redakcji samego przepisu, które streszczają się następujących wątpliwościach:
1) po pierwsze poprzez określenie „[…] na wniosek dyrektora […]” powstaje wątpliwość dotycząca tego, do kogo wniosek dyrektora ma być kierowany. Co prawda dalszy zapis wskazywałby przez odniesienie się do świadczeniodawcy w zapisie  „[…] za zgodą świadczeniodawcy […]”, że wskazany wniosek ma być kierowany do świadczeniodawcy. Jest to jednak jedynie w sferze domysłów, bowiem sam projekt w tej części nie jest sformułowany w sposób przejrzysty i jasny. 
2) po drugie poprzez określenie „Wniosek dyrektora […] dotyczy wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.” powstaje wątpliwość dlaczego projekt w tej części odwołuje się do zakresu?
3) po trzecie zestawienie projektu w następujących elementach  „[…] na wniosek dyrektora […]”, „[…] za zgodą świadczeniodawcy […]” oraz „Wniosek dyrektora […] dotyczy wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.” powoduje następujące wątpliwości, które streszczają się w pytaniach:
a) czy dyrektor ma całkowitą dowolność składania takich wniosków? – z projektu, bowiem nie wynikają żadne ograniczenia, ani wskazania co do obowiązków dyrektora w tym zakresie. Brak jest odpowiedzi jednoznacznej na następujące pytania :
a. jaki jest skutek braku zgody świadczeniodawcy?
b. czy w ramach proponowanych aneksów dyrektor może dokonać zmian w zakresie ilości i ceny świadczeń?
c. czy zgoda świadczeniodawcy automatycznie powoduje zawarcie aneksu czy też w tym zakresie decyzja jest wyłącznie po stronie dyrektora? –  z projektu bowiem nie wynika obwiązek dyrektora zawarcia aneksu nawet w przypadku zgody świadczeniodawcy,
d. na jakim obszarze „wszystkich umów” dotyczy ?
e. czy zawarcie aneksów ma dotyczyć  „ […] wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.”? – 
z projektu wynika bowiem jedynie to, „Wniosek dyrektora […] dotyczy wszystkich umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych w danym zakresie.”
Proponowany zapis art. 2 projektu prowadzi do naruszenia podstawowych praw przedsiębiorców w tym praw określonych Konstytucją RP i TWE.
Przyjęcie art. 2 projektu doprowadzi do sytuacji, w której umowy na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej będą zawierane z obejściem dotychczas określonych procedur postępowań w sprawie zawierania umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych na zasadzie arbitralnej decyzji urzędników NFZ.

  Należy również podkreślić, że analizowany zapis art. 2 projektu nie przewiduje możliwości odwołania.  Prowadzi to do sytuacji, w której z jednej strony prawidłowość rozstrzygnięć, w ramach postępowań na zawieranie umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych (konkurs, rokowania), może być weryfikowana najpierw w drodze odwołania, oraz w drodze skargi do Wojewódzkiego, a następnie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jednak czynności dyrektora oddziału NFZ dotyczące zawierania aneksów nie są obwarowane żadnymi przesłankami i mają charakter całkowicie uznaniowy, takiej weryfikacji podlegać już nie mogą i nie będą podlegać w kontekście proponowanego zapisu  art. 2 projektu.

Brak możliwości złożenia skargi do sądu, co do czynności podejmowanych przez dyrektora oddziału NFZ  narusza konstytucyjną zasadę prawa do sądu wyrażoną  w Konstytucji RP tj. w art.  77 ust. 2 Konstytucji RP, który stanowi, iż „ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw”. 

III. Dodatkowe propozycje zmian w ustawie

W związku z nowelizacją ustawy o świadczeniach Pracodawcy RP proponują szereg zmian, które wpłyną pozytywnie na funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia :

1. Uregulowanie kwestii jakości

W art. 5 po pkt 6 dodaje się pkt 6a w brzemieniu:

„6a) jakość – udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i obowiązującym prawem w sposób zapewniający osiągnięcie możliwie największych korzyści dla zdrowia jednostki i społeczeństwa, w szczególności w zakresie bezpieczeństwa, skuteczności, indywidualizacji i terminowości, podlegające wewnętrznej i zewnętrznej ocenie zgodnie z kryteriami uwzględniającymi wytyczne i wskaźniki wypracowane przez krajowe i międzynarodowe instytucje i organizacje wizytujące lub akredytujące podmioty udzielające świadczeń opieki zdrowotnej.”

W opinii Pracodawców RP jakość jest kluczowym, jak na razie nieuregulowanym elementem funkcjonowania opieki zdrowotnej. To jakość powinna być także jedną ze zmiennych decydujących o wyborze w konkursie ofert danego świadczeniodawcy. Uważamy, że wprowadzenie tej definicji jest niezbędne i istotnie poprawi zadowolenie pacjentów z systemu ochrony zdrowia, a Ministrowi Zdrowia pozwoli lepiej zarządzać systemem.

2. Uregulowanie kwestii funkcjonowania poradni mobilnych

W art. 5 dodać pkt 14b o treści:
Pkt. 14b : mobilna pracownia diagnostyczna: pojazd z zainstalowanym zestawem rentgenowskim, aparatem USG, MR, PET lub punktem poboru prób cytologicznych wykorzystywanych do celów medycznych

W art. 5 dodać pkt  15b i 15c o treści:
Pkt. 15b : miejsce udzielania świadczeń w trybie mobilnym – mobilna pracownia diagnostyczna w której wykonywane są świadczenia medyczne z określonego zakresu
Pkt. 15 c : miejsce udzielania świadczeń w trybie stacjonarnym – pomieszczenie lub zespół pomieszczeń w tej samej lokalizacji, powiązanych funkcjonalnie i organizacyjnie, w celu wykonywania świadczeń medycznych z określonego zakresu

W art. 5 dodać pkt. 42 a i b o treści:
Pkt. 42a : tryb realizacji świadczenia mobilny – świadczenie  medyczne wykonywane w mobilnej pracowni diagnostycznej
Pkt. 42b : tryb realizacji świadczenia stacjonarny – świadczenie medyczne wykonywane w miejscu udzielania świadczeń w trybie stacjonarnym

Wprowadzenie tych definicji umożliwi kontraktowanie świadczeń w zakresie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej w trybie mobilnym. Aktualnie (oprócz Programu Profilaktyki Raka Piersi) można kontraktować jedynie takie świadczenia, które maja lokalizację rozumianą jako budynek lub zespół budynków objętych jednym adresem. Świadczenia mobilne stanowią istotny segment świadczenia usług w Europie Zachodniej, przyczyniając się do poprawy dostępności dla pacjentów i obniżenia kosztów systemu.

3. Uregulowanie poziomu decyzyjnego w kluczowych kwestiach zasad oceny ofert

art. 148 otrzymuje brzmienie:

     „Art. 148. 1. Porównanie ofert w toku postępowania w sprawie zawarcia umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej dokonuje się według kryteriów wyboru ofert:
1) jakości;

2) kompleksowości;

3) dostępności;

4) ciągłości;

5) ceny.

        2. Minister właściwy do spraw zdrowia, określi, w drodze rozporządzenia, szczegółowe kryteria wyboru ofert, w podziale na poszczególne zakresy lub rodzaje świadczeń, kierując się interesem świadczeniobiorców oraz koniecznością zapewnienia prawidłowego przebiegu porównania ofert w toku postępowania konkursowego.”

Zmiana art. 148 wzmocni rolę Ministra Zdrowia w kreowaniu polityki zdrowotnej.

 

Inne artykuły

DIAGNOSTYKA S.A. z tytułem Orła ESG

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 28.04.2026

Podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach odbyła się gala Orły ESG, organizowana przez „Rzeczpospolitą” i serwis rp.pl. Już po raz czwarty wyróżniono firmy i instytucje, które w swojej działalności skutecznie łączą rozwój biznesowy z troską o środowisko, odpowiedzialnością społeczną oraz wysokimi standardami zarządzania. Nagrody trafiły do przedsiębiorstw wyznaczających kierunki zmian w obszarze zrównoważonego rozwoju, ochrony klimatu i zielonej transformacji. Jednym z laureatów została firma DIAGNOSTYKA S.A.

Galę otworzył Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”, podkreślając zaangażowanie redakcji w tematykę ESG.

– Mamy pełną świadomość, że działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, bezemisyjności i zielonej transformacji stanowią podstawowe wyzwanie dla biznesu. Chcemy te działania wspierać. Orły ESG to nasz sposób na docenianie osiągnięć firm w zakresie realizowanych projektów – mówił.

Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński zaznaczył z kolei, że niezależnie od toczących się debat i sporów kierunek zmian gospodarczych jest nieunikniony.

– Wszyscy chcemy żyć w bardziej zielonych miejscach, zdrowszych miastach. Dlatego nagradzamy firmy, które zmieniają się w sposób rozsądny, zrównoważony i odpowiedzialny. Wierzymy, że zrównoważony rozwój po prostu ma sens – podkreślił.

Nagrody i wyróżnienia

Pierwsza z głównych nagród – Orzeł ESG – trafiła do Diagnostyki S.A. Kapituła wskazała, że firma skutecznie łączy rozwój biznesowy z odpowiedzialnością społeczną i środowiskową, inwestując m.in. w badania DNA, sztuczną inteligencję oraz rozwiązania wspierające wczesne wykrywanie nowotworów.

Nagrodę odebrała Barbara Kopeć, pełnomocniczka zarządu ds. zarządzania projektami i ESG.

– Sprawa zrównoważonego rozwoju jest w centrum strategii naszej firmy. Nasze myślenie o środowisku to przede wszystkim myślenie o profilaktyce – o tym, żeby wcześnie wykrywać choroby, badać się i nie trafiać zbyt szybko do szpitala. Zdrowie jest eko. Profilaktyka jest eko – podkreśliła.

Jak dodała, najważniejszym wymiarem ESG dla Diagnostyki pozostaje troska o ludzi – zarówno pracowników, jak i pacjentów.

– Bardzo serdecznie dziękujemy, że ten wysiłek i nasze efekty zostały dostrzeżone przez kapitułę – zaznaczyła.

Ocenialiśmy rezultaty

Tegoroczna edycja była już czwartą odsłoną konkursu Orły ESG organizowanego przez „Rzeczpospolitą”. Analiza raportów niefinansowych pokazuje, że wiele firm odrobiło swoją lekcję, wzbogacając sprawozdania o bardziej merytoryczne treści oraz konkretne dane wskaźnikowe. Jednocześnie zauważalne jest, że część przedsiębiorstw zrezygnowała z publikacji raportów.

Choć ostateczne decyzje kapituły nie zawsze były oczywiste, każdorazowo znajdowały potwierdzenie w twardych danych dotyczących kwestii klimatycznych, ekonomicznych i społecznych. Orzeł ESG jest więc wyróżnieniem dla organizacji, których działania realnie wpływają na zmianę otoczenia w kierunku nowoczesnej, odpowiedzialnej i zrównoważonej gospodarki.

Ranking oparto na siedmiu kluczowych wskaźnikach. Oceniano: kwestie klimatyczne, brak dyskryminacji płacowej, sprawiedliwe wynagrodzenia, bezpieczeństwo pracowników, poszanowanie praw konsumentów i zasad wolnego rynku, bezpieczeństwo środowiskowe oraz podejście do podatków.

Wyselekcjonowane i rekomendowane przez redakcję firmy trafiły następnie pod obrady kapituły konkursu, która miała decydujący głos w wyborze laureatów.

ORŁY ESG „RZECZPOSPOLITEJ” 2025

DIAGNOSTYKA S.A.

Została nagrodzona za połączenie dynamicznego rozwoju biznesu z odpowiedzialnością społeczną, środowiskową i wysokimi standardami zarządzania. Firma inwestuje w innowacje, rozwijając badania DNA, testy genetyczne WES i WGS oraz narzędzia sztucznej inteligencji wspierające wykrywanie nowotworów. ESG realizuje także poprzez zwiększanie dostępu do badań, edukację zdrowotną i budowanie różnorodnego środowiska pracy, w którym kobiety stanowią większość zespołu oraz kadry menedżerskiej.

Serdecznie gratulujemy!

Przeczytaj teraz

Te badania dzielą Polaków. Młodzi nie robią ich wcale, mężczyźni czekają na objawy [RAPORT]

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 27.04.2026

Jedni badają się z kalendarzem w ręku, inni idą dopiero wtedy, gdy coś zaczyna boleć. Premierowy raport enel-med „Badanie, które daje czas” pokazuje, że jak Polska długa i szeroka, jesteśmy podzieleni, jeśli chodzi o profilaktykę onkologiczną. 27% Polaków unika jej jak ognia, 28% odkłada na później, 24% bada się tylko wtedy, gdy zaleci to lekarz, a zaledwie 21% badania planuje z kalendarzem. Największe białe plamy widać dziś wśród młodych osób i mężczyzn: aż 46% osób w wieku 18-24 lata nie wykonuje badań onkologicznych wcale, a regularnie bada się tylko 16% mężczyzn wobec 25% kobiet.

W praktyce klinicznej widzimy, że świadomość pacjentów jest coraz wyższa, ale sama wiedza nie tworzy nawyku. Największą barierą bywa logistyka: terminy, skierowania i brak jasnego planu badań. Jeśli pacjent wychodzi z gabinetu z konkretną rekomendacją i od razu ma zaproponowany termin, prawdopodobieństwo wykonania badania rośnie wielokrotnie. Dlatego tak ważne są rozwiązania koordynowane i „jedno miejsce-jeden proces”, co umożliwia na przykład Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej. Wczesna diagnostyka faktycznie zmienia rokowanie, ale musi być osiągalna w codzienności – mówi dr hab. n. med. Katarzyna Dobruch-Sobczak, radiolog i konsultant medyczny Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej enel-med.

Cztery twarze profilaktyki

W raporcie enel-med „Badanie, które daje czas” zostały wytypowane cztery postawy pacjentów różniących się między sobą podejściem do wykonywania badań w kierunku chorób onkologicznych oraz ich krótkie charakterystyki wraz z kluczowymi barierami i motywatorami (szczegółowa segmentacja i jej metodyka jest opisana w raporcie).

Pierwszą grupę stanowią tzw. unikający. 27% Polaków nigdy nie wykonywało badań w kierunku chorób onkologicznych i wychodzi z założenia, że ich ten temat to nie dotyczy. W tej grupie jest najwięcej osób młodych (46% osób w wieku 18-24 lata), mieszkańców wsi (32%) i osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym (33%). To właśnie oni najczęściej w ogóle nie wykonują badań onkologicznych, mają najniższą wiedzę o profilaktyce i najczęściej zatrzymują się na przekonaniu, że skoro nic nie boli, nie ma tematu.

Druga grupa to odkładacze (28% badanych). To osoby, które nie negują sensu profilaktyki, ale ciągle przesuwają ją na później. W tej grupie nadreprezentowani są mężczyźni (32%). Obok braku objawów mocno działają tu też koszty i lęk przed diagnozą. To właśnie ta postawa najlepiej pokazuje, że problemem nie jest tylko brak wiedzy, ale także odwlekanie decyzji zdrowotnych mimo świadomości ryzyka.

Trzecia grupa to osoby zależne od lekarza, znajduje się w niej co czwarty Polak (24%). Oni badają się przede wszystkim wtedy, gdy usłyszą wyraźne zalecenie w gabinecie. Ta postawa częściej występuje wśród osób 55+ (31%). To ważny sygnał, że dla dużej części pacjentów lekarz wciąż pozostaje przełącznikiem, który uruchamia działanie. Bez konkretnej rekomendacji i prostego planu badań profilaktyka schodzi na dalszy plan.

Najmniej liczną, niestety, grupą są tzw. planerzy, czyli osoby, które planują i robią badania regularnie, najlepiej orientują się w profilaktyce i najrzadziej odkładają zdrowie na później. Takich planerów mamy 21% w naszej populacji. Częściej są to kobiety niż mężczyźni (25% vs. 16%), a także osoby po 55. roku życia (27%). To właśnie ten segment pokazuje, że profilaktyka działa najlepiej wtedy, gdy staje się nawykiem, a nie reakcją na objawy.

Młodzi i mężczyźni białymi plamami

Wyniki badania enel-med „Badanie, które daje czas” pokazują, że wejście w dorosłość nie oznacza jeszcze wejścia w profilaktykę, bo najbardziej niepokojąco wypadają dziś młodzi dorośli. W grupie 18-24 lata aż 46% osób zadeklarowało, że nigdy nie wykonało badań onkologicznych. To także grupa najbardziej zagubiona: 38% młodych mówi wprost, że nie wie, jakie badania pozwalają wykrywać najczęstsze nowotwory.

Drugą dużą białą plamą profilaktyki onkologicznej są mężczyźni. Regularnie bada się tylko 16% z nich, a 29% nie wykonuje badań onkologicznych w ogóle. Różnice nie dotyczą wyłącznie nastawienia, ale też wejścia w nawyk profilaktyki ogólnej. Mężczyźni częściej wykonują badania dopiero „gdy coś się dzieje”. 36% z nich decyduje się na wizytę u specjalisty np. urologa czy kardiologa dopiero wtedy, gdy pojawią się niepokojące objawy zdrowotne. Wśród kobiet ten odsetek jest niższy i wynosi 26%. Częściej wskazują także brak wiedzy o profilaktyce nowotworowej jako barierę badań (18% vs. 11% wśród kobiet).

Profilaktyka chorób nowotworowych u mężczyzn to obszar, w którym konsekwencje zwlekania są szczególnie wyraźne. W Polsce rak prostaty jest jednym z najczęściej rozpoznawanych nowotworów złośliwych u mężczyzn, co rok rozpoznaje się go u ponad 20 tys. z nich, a choroba ta odpowiada za ok. 5,5 tys. zgonów rocznie, co stanowi znaczną część wszystkich przypadków onkologicznych w tej grupie. Wciąż zbyt wielu mężczyzn trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana i stała się powodem dolegliwości, co ogranicza skuteczność leczenia i pogarsza rokowanie. Dlatego kluczowe jest upraszczanie komunikatów i tworzenie łatwych ścieżek dostępu do badań, które nie wymagają wielu wizyt, decyzji czy dużej ilości czasu. Rekomendacja lekarza, programy profilaktyczne w miejscu pracy oraz jasna informacja o tym, co, kiedy i gdzie należy zrobić, mogą przełamać opór przed wejściem w system profilaktyki. Mężczyzna powinien mieć poczucie, że wykonanie badania jest proste, zrozumiałe i możliwe do wkomponowania w codzienne życie, ponieważ wcześniejsze wykrycie nowotworu często daje znacznie większe szanse na pełne wyleczenie – podsumowuje prof. dr hab. n. med. Jakub Dobruch Urolog i konsultant medyczny Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej enel-med.

Raport enel-med. „Badanie, które daje czas” jest dostępny tutaj.

Przeczytaj teraz

Czy płodność mamy zapisaną w DNA?

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.04.2026

Czy o tym, kiedy i czy w ogóle zostaniemy rodzicami, decydują nasze geny? Ile w płodności jest biologicznego „planu”, a ile czynników, które możemy kontrolować? Z okazji Dnia DNA, obchodzonego 25 kwietnia, eksperci przypominają, jak duży wpływ na zdolności rozrodcze człowieka ma zapisany w naszych komórkach kod genetyczny.

Płodność człowieka w dużym stopniu zależy od uwarunkowań genetycznych. Szacuje się, że różnego rodzaju zmiany genetyczne w chromosomach występują u 15-35% niepłodnych kobiet oraz u 5-15% niepłodnych mężczyzn. Mogą to być zarówno nieprawidłowości w liczbie lub budowie chromosomów, jak i zmiany w pojedynczych genach.

Z perspektywy klinicznej widzimy, że czynniki genetyczne stanowią jeden z fundamentów zdolności rozrodczych człowieka. Obejmują one zarówno klasyczne aberracje chromosomowe, jak i subtelniejsze zmiany molekularne, które wpływają na dojrzewanie komórek jajowych czy proces implantacji zarodka. Co istotne, wiele z tych nieprawidłowości przez długi czas pozostaje bezobjawowych i ujawnia się dopiero na etapie diagnostyki niepłodności – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Węgrzyn, specjalista położnictwa i ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, perinatologii i genetyki klinicznej w Gyncentrum.

Ekspert podkreśla również, że szczególne znaczenie mają predyspozycje do przedwczesnego spadku płodności.

– W praktyce coraz częściej obserwujemy pacjentki z genetycznie uwarunkowanym przedwczesnym wygasaniem funkcji jajników. Mutacje te mogą prowadzić do przyspieszonego wyczerpywania rezerwy jajnikowej, co znacząco skraca okno reprodukcyjne kobiety. To pokazuje, jak istotna jest wczesna identyfikacja ryzyka i odpowiednie planowanie rozrodu – dodaje profesor Węgrzyn z Gyncentrum.

Światowy Dzień DNA upamiętnia jedno z najważniejszych odkryć w historii nauki – rozszyfrowanie struktury podwójnej helisy DNA w 1953 roku przez Jamesa Watsona, Francisa Cricka i Rosalind Franklin.

Różne oblicza niepłodności genetycznej

Podłoże genetyczne niepłodności różni się u kobiet i mężczyzn. U mężczyzn najczęściej chodzi o zaburzenia, które wpływają na produkcję plemników – mogą to być nieprawidłowości w chromosomach płciowych, zmiany w chromosomie Y albo mutacje genów odpowiedzialnych za budowę układu rozrodczego. Z kolei u kobiet problemy genetyczne najczęściej dotyczą chromosomu X lub genów odpowiadających za pracę jajników, co może prowadzić do ich przedwczesnego wygasania, a także zwiększać ryzyko poronień. Niektóre zmiany genetyczne mogą być dziedziczone i pozostawać niewidoczne przez pokolenia, ujawniając się dopiero w kontekście problemów z zajściem w ciążę.

Czy styl życia ma znaczenie?

Choć genów nie możemy zmienić, nie oznacza to, że jesteśmy całkowicie „zaprogramowani”. Wiele zależy od tego, jak dbamy o zdrowie na co dzień – styl życia może wpływać na funkcjonowanie układu rozrodczego i częściowo łagodzić skutki niektórych predyspozycji.

Czynniki środowiskowe nie modyfikują samego zapisu genetycznego, ale mają realny wpływ na geny oraz ogólną kondycję układu rozrodczego. Odpowiednia masa ciała, zbilansowana dieta, aktywność fizyczna czy ograniczenie ekspozycji na toksyny środowiskowe mogą poprawiać parametry nasienia czy funkcjonowanie osi hormonalnej u kobiet. W tym sensie styl życia nie zmienia genów, ale może modulować ich efekt kliniczny – podkreśla prof. dr hab. n. med. Piotr Węgrzyn, specjalista położnictwa i ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, perinatologii i genetyki klinicznej w Gyncentrum.

Diagnostyka genetyczna – klucz do odpowiedzi

W sytuacjach, gdy standardowe badania nie wyjaśniają przyczyn niepłodności, diagnostyka genetyczna staje się kluczowym narzędziem. Pozwala ona nie tylko na identyfikację konkretnych zmian w DNA, ale również na precyzyjne oszacowanie ryzyka ich przekazania potomstwu oraz dobór optymalnej strategii leczenia.

– Współczesna genetyka reprodukcyjna daje nam możliwość przejścia od diagnostyki objawowej do diagnostyki przyczynowej. Dzięki badaniom jesteśmy w stanie dokładniej zrozumieć mechanizm niepłodności, co bezpośrednio przekłada się na skuteczność leczenia – zaznacza ekspert.

PGT – szansa na zdrowe potomstwo?

Diagnostyka genetyczna zarodków (PGT – z ang. preimplantation genetic testing) to nowoczesne badania wykonywane przed transferem zarodka w procedurze in vitro. Pozwalają ocenić materiał genetyczny zarodka i wybrać ten o największym potencjale rozwojowym, co zwiększa szanse na implantację i zdrową ciążę, a jednocześnie ogranicza ryzyko wad genetycznych.

W zależności od wskazań stosuje się różne typy badań PGT:

  • PGT-A – wykrywa aneuploidie (nieprawidłową liczbę chromosomów), np. Zespół Downa, Zespół Edwardsa czy Zespół Pataua,
  • PGT-M – to diagnostyka celowana chorób monogenowych, takich jak mukowiscydoza, hemofilia, choroba Huntingtona, rdzeniowy zanik mięśni (SMA),
  • PGT-SR – wykrywa rearanżacje strukturalne chromosomów, np. translokacje i delecje.

Badanie to rekomendujemy przede wszystkim w określonych sytuacjach klinicznych – u pacjentek w zaawansowanym wieku rozrodczym, przy nawracających poronieniach, historii urodzeń dziecka z chorobą genetyczną, przy powtarzających się niepowodzeniach implantacji czy w przypadku stwierdzonych obciążeń genetycznych u jednego z partnerów. Należy pamiętać, że PGT nie zastępuje badań prenatalnych, ale pozwala znacząco ograniczyć ryzyko już na bardzo wczesnym etapie – wyjaśnia prof. dr hab. n. med. Piotr Węgrzyn, specjalista położnictwa i ginekologii, endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości, perinatologii i genetyki klinicznej w Gyncentrum.

Dzięki takim rozwiązaniom medycyna coraz częściej daje odpowiedzi tam, gdzie jeszcze niedawno ich brakowało. Rosnąca świadomość znaczenia genetyki sprawia, że pacjenci mogą wcześniej diagnozować potencjalne problemy i podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące rodzicielstwa. Dzień DNA to dobry moment, by przypomnieć, że wiedza zapisana w naszych genach może stać się nie tylko wyjaśnieniem trudności, ale też realną szansą na ich przezwyciężenie.

Przeczytaj teraz

NFZ wydłużył kolejki do badań. Na gastroskopię trzeba czekać o 9 miesięcy dłużej, na kolonoskopię nawet o 2 lata

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 24.04.2026

Już po kilkunastu dniach od wejścia w życie nowych zasad rozliczania przez NFZ nadwykonań w ambulatoryjnej diagnostyce widać pierwsze, negatywne efekty: badania przesuwają się o miesiące, a pacjenci słyszą o nowych terminach realizacji świadczeń. Z danych enel-med wynika, że czas oczekiwania na gastroskopię na NFZ wydłużył się o 7-9 miesięcy, na kolonoskopię o rok, a miejscami nawet o blisko dwa lata. Rezonans magnetyczny, na który wcześniej czekało się ok. 2-4 tygodni, dziś w części lokalizacji oznacza oczekiwanie od półtora do nawet trzech miesięcy.

– Dziś nie mówimy już o hipotetycznym ryzyku, ale o realnym skutku zmian, który widać niemal natychmiast: badania przesuwają się o kolejne miesiące, kolejki rosną, a pacjenci tracą szansę na szybką diagnostykę. W przypadku gastroskopii, kolonoskopii czy rezonansu nie chodzi o wygodę, ale o czas do rozpoznania choroby. Rozumiemy potrzebę szukania przez NFZ rozwiązań stabilizujących finanse systemu, ale w ambulatoryjnej diagnostyce specjalistycznej każda decyzja dotycząca ograniczenia budżetu niemal natychmiast przekłada się na dostępność świadczeń. Dla pacjenta nie jest to abstrakcyjny spór o model finansowania, ale bardzo konkretne pytanie: czy usłyszę diagnozę odpowiednio wcześnie, by mieć realną szansę na szybkie leczenie. Dlatego jako enel-med idziemy w przeciwnym kierunku: inwestujemy w profilaktykę, diagnostykę i rozwiązania, które skracają ścieżkę pacjenta, zamiast ją wydłużać – mówi Jacek Rozwadowski, prezes zarządu enel-med.

Badania uciekają pacjentom o miesiące, a nawet o lata

Z wewnętrznych danych enel-med wynika, że gastroskopia na NFZ, która przed zmianami była dostępna na przykład na grudzień 2026 r., po zmianach przesunęła się na lipiec czy nawet wrzesień 2027 r. Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku kolonoskopii: termin NFZ, który wcześniej przypadał na grudzień 2026 r., przesunął się już na listopad 2027 r., a w części placówek nawet na październik 2028 r. Zmiany objęły także rezonans magnetyczny: w Warszawie czas oczekiwania na NFZ wydłużył się z dwóch tygodni do półtora miesiąca, a w Katowicach i Gdańsku z miesiąca do trzech miesięcy. Warto podkreślić, że niekorzystne zmiany dotyczą tylko badań objętych finansowaniem NFZ, w przypadku usług komercyjnych (pełnopłatnych) czas oczekiwania jest inny.

Polacy wiedzą, że te badania mogą ratować życie

To szczególnie niepokojące, bo właśnie kolonoskopia, gastroskopia i rezonans magnetyczny znajdują się wśród najczęściej wskazywanych przez Polaków badań, które pomagają wykrywać nowotwory. Jednocześnie z raportu enel-med „Badanie, które daje czas” wynika, że kolonoskopię i gastroskopię wykonało już po 27 proc. Polaków, a rezonans magnetyczny 43 proc. badanych. Sami pacjenci wiedzą więc, jak ważna jest szybka diagnostyka, ale system właśnie ją oddala.

– Widzimy też bardzo wyraźnie, że sama świadomość nie wystarczy. Polacy wiedzą, że profilaktyka daje szansę na wcześniejsze wykrycie choroby, ale często przegrywa ona z brakiem czasu, obowiązkami i barierami organizacyjnymi. Tworząc Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej zależało nam, aby pacjent nie zostawał sam z wynikiem, skierowaniem czy listą zaleceń, ale miał uporządkowaną ścieżkę postępowania: od diagnostyki, przez konsultacje, aż po kolejne decyzje medyczne. Bo poczucie bezpieczeństwa dają przewidywalność procesu i przekonanie, że diagnostyka wydarzy się na czas – mówi Jacek Rozwadowski.

Mniej znaczy dłużej

Nowe zasady NFZ dotyczą rozliczania badań wykonanych ponad wartość kontraktu. W praktyce oznaczają one częściowe finansowanie nadwykonań w endoskopii i diagnostyce obrazowej, co bezpośrednio przekłada się na dostępność świadczeń. W ocenie enel-med ograniczanie finansowania na etapie profilaktyki i wczesnej diagnostyki oznacza dłuższe kolejki do badań, późniejsze rozpoznania i większą niepewność po stronie pacjentów. Tymczasem to właśnie szybka diagnostyka jest jednym z najważniejszych warunków skutecznego leczenia i realnego bezpieczeństwa zdrowotnego.

Przeczytaj teraz

Wszyscy biegają, wielu robi to źle. Moda na bieganie krzywdzi wielu Polaków. Fizjoterapeuta wyjaśnia dlaczego

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 21.04.2026

Biegać każdy może trochę lepiej lub trochę gorzej… Wystarczy założyć buty i ruszyć przed siebie. Problem zaczyna się wtedy, gdy z okazjonalnego truchtu przechodzi w regularny trening, przygotowania do półmaratonu czy start w nowych formatach łączących bieganie z wysiłkiem funkcjonalnym, takich jak HYROX. Wtedy wychodzi na jaw, że wielu amatorów popełnia te same błędy: dokłada obciążenia zbyt szybko, pomija trening siłowy, ignoruje ból i traktuje instagramowe wskazówki m.in. taping czy wkładki jak gotowe rozwiązanie. Fizjoterapeuta enel-sport zdradza, jakie błędy amatorzy popełniają najczęściej i dlaczego w bieganiu samo „więcej” wcale nie znaczy lepiej.

Samo bieganie nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś chce zbyt szybko wejść na wyższy poziom, a organizm nie jest na to gotowy. W gabinecie regularnie widzimy pacjentów, którzy trafiają do nas nie dlatego, że biegają, ale dlatego, że robią to bez planu, bez przygotowania i mimo sygnałów ostrzegawczych. Bardzo często schemat wygląda podobnie: najpierw jest duża motywacja, potem dokładanie kilometrów, tempo, start zapisany na zawody, a na końcu pojawia się ból, który przez długi czas jest ignorowany. Wielu osobom wydaje się, że bieganie to tak naturalna aktywność, że nie da się go robić źle. A właśnie przy regularnym bieganiu błędy wychodzą bardzo szybko i mogą skończyć się przeciążeniem – mówi Remigiusz Rzepka, fizjoterapeuta enel-sport.

10 błędów, które najczęściej popełniają amatorzy biegania

1. Za dużo, za szybko

To jeden z najczęstszych błędów u osób, które wkręcają się w bieganie. Na początku motywacja jest duża, więc rośnie liczba treningów, dystans i tempo, ale organizm nie nadąża z adaptacją. Tkanki potrzebują czasu, żeby przyzwyczaić się do nowych obciążeń. Jeśli ktoś przyspiesza za szybko, zwykle prędzej czy później może pojawić się przeciążenie.

2. Ból musi być

Wielu biegaczy uważa, że skoro trening ma być wymagający, to ból jest czymś normalnym. Tymczasem zmęczenie mięśni po wysiłku to jedno, a ból, który wraca przy kolejnych biegach albo pojawia się po wejściu po schodach, to już co innego. Organizm bardzo rzadko wysyła takie sygnały bez powodu. Ignorowanie ich zwykle nie buduje formy, tylko wydłuża drogę do specjalisty.

3. Jak biegam, to nie muszę robić siły

To mit, który bardzo szybko mści się u amatorów. Samo bieganie nie wzmacnia wszystkiego, czego potrzebuje ciało, żeby dobrze znosić regularne obciążenia. Bez pracy nad pośladkami, stabilizacją bioder, łydkami i tułowiem trudniej utrzymać dobrą kontrolę ruchu, a wtedy stawy i ścięgna dostają większe obciążenie, niż powinny. Bieganie bez siły to bardzo często prosta droga do przeciążenia.

4. Weekendowy zryw

W tygodniu mało ruchu, a w weekend nagle 10 kilometrów, mocny trening albo start. Takie podejście wygląda ambitnie, ale dla organizmu jest po prostu nierówne i trudne do udźwignięcia. Ciało dużo lepiej znosi regularność niż jednorazowe zrywy. W bieganiu naprawdę więcej daje systematyczność niż jeden bohaterski trening raz na kilka dni.

5. Rozgrzewka? Szkoda czasu

To bardzo częsty błąd, zwłaszcza u osób, które chcą po prostu szybko wyjść i odhaczyć trening. Tymczasem kilka minut rozgrzewki może wyraźnie poprawić jakość biegu i zmniejszyć ryzyko problemów, szczególnie jeśli ktoś spędza cały dzień przy biurku albo wychodzi biegać rano, kiedy ciało jest jeszcze sztywne. Rozgrzewka nie musi być długa, ale powinna przygotować stawy, mięśnie i układ nerwowy do pracy.

Rozgrzewka jest ważna nie dlatego, że tak wypada, tylko dlatego, że realnie przygotowuje ciało do wysiłku. Kilka minut ruchu, aktywacji i spokojnego wejścia w tempo naprawdę robi różnicę. Gdy ktoś od razu rusza mocno, organizm pracuje gorzej, a technika biegu częściej się rozsypuje już od pierwszych minut – mówi Remigiusz Rzepka, fizjoterapeuta enel-sport.

6. Leczenie z TikToka

Boli kolano albo piszczel, więc internet podpowiada szybkie rozwiązanie: rolka, taśma, dwa ćwiczenia i można wracać na trasę. Problem w tym, że podobne objawy mogą wynikać z zupełnie różnych przyczyn. To, co pomogło jednej osobie, u innej może niczego nie zmienić albo wręcz pogorszyć sprawę. Leczenie z internetu daje poczucie kontroli, ale często tylko opóźnia właściwą diagnozę.

7. Taping zamiast terapii

Taping bywa pomocny, ale nie jest cudownym rozwiązaniem. Może zmniejszyć dyskomfort, poprawić czucie ruchu albo dać chwilowe wsparcie, ale nie usuwa przyczyny przeciążenia. Jeśli ktoś liczy, że sama taśma naprawi kolano czy łydkę, to zwykle się rozczaruje. Co więcej, to nie jest plaster, który samemu można nakleić jakkolwiek i oczekiwać efektu. Warto skonsultować to ze specjalistą, który wie, czy, kiedy i jaki taping zastosować.

8. Wkładki i buty na wszystko

Wielu amatorów szuka prostego rozwiązania: lepsze buty, specjalne wkładki i problem z głowy. Tyle że wkładki nie są dla każdego, a ich dobór powinien wynikać z konkretnej oceny funkcjonalnej, a nie z mody albo porady na wszelki wypadek. To samo z butami, nawet bardzo dobre obuwie nie naprawi przeciążenia, jeśli problem leży w technice, sile albo źle prowadzonym treningu. Obserwujemy trend kupowania butów poprawiających wynik w biegu ze względu na podwyższoną sprężystość podeszwy myśląc że to nas zwalania z budowania naturalnej adaptacji treningowej.

Taping i wkładki mogą być wartościowym wsparciem, ale pod warunkiem, że są dobrze dobrane. To nie są uniwersalne narzędzia dla każdego biegacza i nie powinny być stosowane na chybił trafił. Najpierw trzeba wiedzieć, z czego wynika problem, a dopiero później decydować, czy w ogóle takie wsparcie ma sens i jak powinno wyglądać – podkreśla Remigiusz Rzepka, fizjoterapeuta enel-sport.

9. Masaż zamiast regeneracji

Masaż może przynieść ulgę, rozluźnić tkanki i poprawić samopoczucie po treningu, ale nie zastąpi regeneracji. Jeśli ktoś śpi za mało, biega mimo zmęczenia, nie planuje odpoczynku i stale dokłada organizmowi pracy, to jeden zabieg niczego nie załatwi. Regeneracja nie dzieje się na stole do masażu raz na dwa tygodnie. Ona jest potrzebna każdego dnia.

10. Za późno do specjalisty

To błąd, który zwykle sporo kosztuje. Wielu biegaczy przez długi czas liczy, że ból sam przejdzie, więc zmieniają buty, robią kilka dni przerwy, wracają do treningów i znowu trafiają w to samo miejsce. A problem narasta. Im dłużej takie objawy są ignorowane, tym większa szansa, że zamiast drobnej korekty obciążeń potrzebna będzie pełna diagnostyka i dłuższe leczenie.

Pacjenci bardzo często trafiają do ortopedy dopiero wtedy, gdy sprawa jest już naprawdę zaawansowana. Przychodzą po tygodniach albo miesiącach bólu, po nieudanych próbach leczenia na własną rękę, czasem już z wyraźnym ograniczeniem aktywności. Tymczasem ból kolana u biegacza nie zawsze oznacza to samo. U jednych wystarczy rehabilitacja i zmiana obciążeń, u innych potrzebna jest dokładniejsza diagnostyka i konkretne leczenie. Co ważne, nawet w przypadku poważniejszych urazów jak zerwanie wiązadeł w kolanie, nie zawsze musimy myśleć o operacji. Obecnie sa dostępne mniej inwazyjne zabiegi, jak na przykład cross bracing, który pozwala na leczenie określonych przypadków w sposób zachowawczy, bez leczenia chirurgicznego. Im wcześniej biegacz zgłosi się po pomoc, tym większa szansa, że uda się zatrzymać problem zanim wyłączy go z aktywności na dłużej – mówi lek. Rafał Mikusek, specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu enel-med.

Przeczytaj teraz

Spotkanie Forum Medycyny Laboratoryjnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 15.04.2026

14 kwietnia 2026 r. zorganizowaliśmy spotkanie Forum Medycyny Laboratoryjnej, któremu przewodniczy Barbara Kopeć – Wiceprezes Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej (PMP). Dyskusję z udziałem ekspertów poprowadził Dr Tomasz Anyszek.

Spotkanie poświęcone było podsumowaniu aktywności związanych z wdrażaniem rekomendacji dla Ministerstwa Zdrowia w obszarze działań prowadzących do stałego podnoszenia jakości w medycznych laboratoriach diagnostycznych.

Była to dobra okazja, żeby sprawdzić, co udało się osiągnąć przez ostatnie dwa lata od momentu ich wypracowania oraz gdzie nadal są przestrzenie do dalszej pracy. Dyskusja dotyczyła zarówno efektów dotychczasowych działań, jak i potrzeby aktualizacji części rekomendacji oraz wskazania nowych kierunków rozwoju.

Takie spotkania pokazują, że rozwój jakości w diagnostyce laboratoryjnej to proces ciągły, który wymaga współpracy całego środowiska i regularnej weryfikacji przyjętych założeń.

Przeczytaj teraz