Zarządzanie podmiotem leczniczym – wyzwania i trendy 2012/2013

Autor:
27 listopada 2012

Likwidacja centrali NFZ, powołanie Wojewódzkich Funduszy Zdrowia mających własną osobowość prawną i kompetencje kontraktowe oraz Urzędu Ubezpieczeń Zdrowotnych to najważniejsze zmiany legislacyjne w obszarze ochrony zdrowia planowane na 2013 rok.

Urząd Ubezpieczeń Zdrowotnych będzie pełnić m.in. funkcje nadzorcze nad Wojewódzkimi Funduszami, a w przyszłości nad prywatnymi powszechnymi ubezpieczycielami.  Przejmie również funkcje Agencji Taryfikacji, Agencji Oceny Technologii Medycznych oraz Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Kolejną ważną zapowiedzią zmian w prawie jest ustawa o zdrowiu publicznym. Ma ona określić zadania z zakresu zdrowia publicznego i zasady współpracy jednostek samorządu terytorialnego oraz organów administracji publicznej w tym zakresie. – Powołane zostaną nowe organy i instytucje, tj. pełnomocnik rządu ds. zdrowia publicznego, Krajowa Rada ds. Zdrowia Publicznego oraz Krajowe Centrum Zdrowia Publicznego – mówił Piotr Warczyński, dyrektor Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia podczas III Ogólnopolskiego Forum Menedżerów i Kadry Zarządzającej w Ochronie Zdrowia 2012, które odbyło się 12-13 listopada 2012 roku w Warszawie.

Koniec okresu przejściowego – ważne obowiązki

Istotny dla podmiotów leczniczych jest zbliżający się koniec okresu przejściowego w ustawie o działalności leczniczej przypadający na 31 grudnia 2012 rok. Do tego czasu muszą one dostosować regulamin organizacyjny, wydzielić przedsiębiorstwa w podmiocie leczniczym oraz rodzaj działalności dla każdego z nich, tj. działalność szpitalną, stacjonarną i całodobową inną niż szpitalna oraz ambulatoryjną. - Takie wyodrębnienie może, ale nie musi, powodować prowadzenie osobnej rachunkowości, bilansu, wyodrębnienie majątku czy formalne przypisanie pracowników do konkretnego przedsiębiorstwa. Jest to jednak decyzja zarządzającego – przypomina Piotr Warczyński.

Konieczne jest także złożenie  wniosku do Głównego Urzędu Statystycznego o nadanie numeru REGON (14 znakowego) dla każdego przedsiębiorstwa (dziewięcioznakowy nadal zachowany jest dla podmiotu leczniczego). W konsekwencji niesie to za sobą obowiązek złożenia wniosku o zmianę wpisu do organu prowadzącego rejestr podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

Do końca 2012 roku wszystkie te działania, między innymi zmiany wpisów w rejestrach są zwolnione od opłat.
Ustawa o działalności leczniczej obliguje szpitale do zaopatrzenia osób zatrudnionych, w tym tych na kontrakcie, w identyfikatory zawierające co najmniej imię, nazwisko oraz funkcję tej osoby. Wymusza także wprowadzenie systemu zaopatrywania pacjentów w znaki indentyfikacyjne zawierające zakodowane imię, nazwisko oraz datę urodzenia. Wybór sposobu realizacji tego obowiązku zależy od zarządzającego.

Technologie IT w ochronie zdrowia

Kolejnym ważnym zagadnieniem poruszanym podczas konferencji były technologie IT w ochronie zdrowia. Duża liczba ich rozwiązań na rynku, brak znajomości możliwości wszystkich systemów oraz często nie do końca jasny cel informatyzacji to najpoważniejsze bariery w wyborze właściwego rozwiązania. Warto pamiętać, że nie ma systemów uniwersalnych.

Określenie potrzeb technologicznych stanowiące wielkie wyzwanie dla podmiotów leczniczych należy rozpocząć od znalezienia odpowiedzi na kilka istotnych pytań, m.in. dla kogo wdrażany jest system, jakie najważniejsze funkcje musi spełniać oraz jakie dane ma dostarczać. - To niewątpliwie pomoże zdefiniować jakich komponentów systemu faktycznie potrzebujemy oraz zminimalizuje ryzyko błędnego wyboru – podkreślał Paweł Piecuch, ekspert w zakresie implementacji rozwiązań technologicznych w ochronie zdrowia.

Centralne projekty informatyczne

Wybór systemu i dostawcy jest niezwykle istotny również ze względu na konieczność podłączenia go do centralnych projektów informatycznych realizowanych przez Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia - Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych  oraz Platformy udostępniania online przedsiębiorcom usług i zasobów cyfrowych rejestrów medycznych.
Pierwszy z nich ma umożliwić organom administracji publicznej, przedsiębiorcom (m.in. podmiotom wykonującym działalność leczniczą, aptekom) i obywatelom gromadzenie, analizę i udostępnianie zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych.

W efekcie – przez wdrożenie elektronicznej recepty i internetowego konta pacjenta - ma nastąpić poprawa jakości obsługi pacjenta.  - System umożliwi także zarządzanie kryzysowe, zapewni planowanie opieki zdrowotnej oraz interoperacyjność z europejskimi platformami  elektronicznymi w zakresie obszaru ochrony zdrowia. Dzięki temu rozwiązaniu zwiększy się wiarygodność danych o zdarzeniach medycznych – mówił Paweł Pierzchała z Biura Zarządzania Projektami w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.
Organizacja ta przekaże świadczeniodawcom pliki XML, które będzie trzeba zaimplementować do systemów placówek medycznych. To czy, będą musiały za to zapłacić, zależy od umów, jakie zawarły z dostawcami.  Centrum, aby wesprzeć proces wdrożenia elektronicznej dokumentacji medycznej, w przyszłym roku zorganizuje również cykl bezpłatnych konferencji z tego zakresu. Kilka takich wydarzeń miało już miejsce w tym roku.
Z kolei efektami upowszechnienia elektronicznej komunikacji w obszarze sektora ochrony zdrowia – drugiego projektu strategicznego CSIOZ finansowanego ze środków unijnych  - mają być umożliwienie elektronicznej rejestracji i aktualizacji danych rejestrowych, pobierania wpisów i zaświadczeń drogą elektroniczną, elektronicznego przechowywania dokumentów oraz pobierania danych rejestrowych. Wszystkie te działania będą możliwe dzięki zastosowaniu podpisu elektronicznego.  

Anna Rubinkowska
Wiedza i Praktyka


 


Likwidacja centrali NFZ, powołanie Wojewódzkich Funduszy Zdrowia mających własną osobowość prawną i kompetencje kontraktowe oraz Urzędu Ubezpieczeń Zdrowotnych to najważniejsze zmiany legislacyjne w obszarze ochrony zdrowia planowane na 2013 rok.

Urząd Ubezpieczeń Zdrowotnych będzie pełnić m.in. funkcje nadzorcze nad Wojewódzkimi Funduszami, a w przyszłości nad prywatnymi powszechnymi ubezpieczycielami.  Przejmie również funkcje Agencji Taryfikacji, Agencji Oceny Technologii Medycznych oraz Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia.

Kolejną ważną zapowiedzią zmian w prawie jest ustawa o zdrowiu publicznym. Ma ona określić zadania z zakresu zdrowia publicznego i zasady współpracy jednostek samorządu terytorialnego oraz organów administracji publicznej w tym zakresie. – Powołane zostaną nowe organy i instytucje, tj. pełnomocnik rządu ds. zdrowia publicznego, Krajowa Rada ds. Zdrowia Publicznego oraz Krajowe Centrum Zdrowia Publicznego – mówił Piotr Warczyński, dyrektor Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia podczas III Ogólnopolskiego Forum Menedżerów i Kadry Zarządzającej w Ochronie Zdrowia 2012, które odbyło się 12-13 listopada 2012 roku w Warszawie.

Koniec okresu przejściowego – ważne obowiązki

Istotny dla podmiotów leczniczych jest zbliżający się koniec okresu przejściowego w ustawie o działalności leczniczej przypadający na 31 grudnia 2012 rok. Do tego czasu muszą one dostosować regulamin organizacyjny, wydzielić przedsiębiorstwa w podmiocie leczniczym oraz rodzaj działalności dla każdego z nich, tj. działalność szpitalną, stacjonarną i całodobową inną niż szpitalna oraz ambulatoryjną. – Takie wyodrębnienie może, ale nie musi, powodować prowadzenie osobnej rachunkowości, bilansu, wyodrębnienie majątku czy formalne przypisanie pracowników do konkretnego przedsiębiorstwa. Jest to jednak decyzja zarządzającego – przypomina Piotr Warczyński.

Konieczne jest także złożenie  wniosku do Głównego Urzędu Statystycznego o nadanie numeru REGON (14 znakowego) dla każdego przedsiębiorstwa (dziewięcioznakowy nadal zachowany jest dla podmiotu leczniczego). W konsekwencji niesie to za sobą obowiązek złożenia wniosku o zmianę wpisu do organu prowadzącego rejestr podmiotów wykonujących działalność leczniczą.

Do końca 2012 roku wszystkie te działania, między innymi zmiany wpisów w rejestrach są zwolnione od opłat.
Ustawa o działalności leczniczej obliguje szpitale do zaopatrzenia osób zatrudnionych, w tym tych na kontrakcie, w identyfikatory zawierające co najmniej imię, nazwisko oraz funkcję tej osoby. Wymusza także wprowadzenie systemu zaopatrywania pacjentów w znaki indentyfikacyjne zawierające zakodowane imię, nazwisko oraz datę urodzenia. Wybór sposobu realizacji tego obowiązku zależy od zarządzającego.

Technologie IT w ochronie zdrowia

Kolejnym ważnym zagadnieniem poruszanym podczas konferencji były technologie IT w ochronie zdrowia. Duża liczba ich rozwiązań na rynku, brak znajomości możliwości wszystkich systemów oraz często nie do końca jasny cel informatyzacji to najpoważniejsze bariery w wyborze właściwego rozwiązania. Warto pamiętać, że nie ma systemów uniwersalnych.

Określenie potrzeb technologicznych stanowiące wielkie wyzwanie dla podmiotów leczniczych należy rozpocząć od znalezienia odpowiedzi na kilka istotnych pytań, m.in. dla kogo wdrażany jest system, jakie najważniejsze funkcje musi spełniać oraz jakie dane ma dostarczać. – To niewątpliwie pomoże zdefiniować jakich komponentów systemu faktycznie potrzebujemy oraz zminimalizuje ryzyko błędnego wyboru – podkreślał Paweł Piecuch, ekspert w zakresie implementacji rozwiązań technologicznych w ochronie zdrowia.

Centralne projekty informatyczne

Wybór systemu i dostawcy jest niezwykle istotny również ze względu na konieczność podłączenia go do centralnych projektów informatycznych realizowanych przez Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia – Elektronicznej Platformy Gromadzenia, Analizy i Udostępniania zasobów cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych  oraz Platformy udostępniania online przedsiębiorcom usług i zasobów cyfrowych rejestrów medycznych.
Pierwszy z nich ma umożliwić organom administracji publicznej, przedsiębiorcom (m.in. podmiotom wykonującym działalność leczniczą, aptekom) i obywatelom gromadzenie, analizę i udostępnianie zasobów cyfrowych o zdarzeniach medycznych.

W efekcie – przez wdrożenie elektronicznej recepty i internetowego konta pacjenta – ma nastąpić poprawa jakości obsługi pacjenta.  – System umożliwi także zarządzanie kryzysowe, zapewni planowanie opieki zdrowotnej oraz interoperacyjność z europejskimi platformami  elektronicznymi w zakresie obszaru ochrony zdrowia. Dzięki temu rozwiązaniu zwiększy się wiarygodność danych o zdarzeniach medycznych – mówił Paweł Pierzchała z Biura Zarządzania Projektami w Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia.
Organizacja ta przekaże świadczeniodawcom pliki XML, które będzie trzeba zaimplementować do systemów placówek medycznych. To czy, będą musiały za to zapłacić, zależy od umów, jakie zawarły z dostawcami.  Centrum, aby wesprzeć proces wdrożenia elektronicznej dokumentacji medycznej, w przyszłym roku zorganizuje również cykl bezpłatnych konferencji z tego zakresu. Kilka takich wydarzeń miało już miejsce w tym roku.
Z kolei efektami upowszechnienia elektronicznej komunikacji w obszarze sektora ochrony zdrowia – drugiego projektu strategicznego CSIOZ finansowanego ze środków unijnych  – mają być umożliwienie elektronicznej rejestracji i aktualizacji danych rejestrowych, pobierania wpisów i zaświadczeń drogą elektroniczną, elektronicznego przechowywania dokumentów oraz pobierania danych rejestrowych. Wszystkie te działania będą możliwe dzięki zastosowaniu podpisu elektronicznego.  

Anna Rubinkowska
Wiedza i Praktyka


 

Inne artykuły

Wesołych Świąt Wielkanocnych życzą Pracodawcy Medycyny Prywatnej!

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.04.2026

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju oraz nadziei płynącej z budzącej się do życia wiosny. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wytchnienie, sprzyja refleksjom oraz pozwoli nabrać sił do realizacji kolejnych wyzwań zawodowych. Niech będzie również okazją do spotkań w gronie najbliższych, umacniania relacji i czerpania radości z prostych, ale ważnych chwil. Życzymy, aby towarzysząca mu atmosfera życzliwości i wzajemnego wsparcia pozostała z Państwem na długo, także w życiu zawodowym.

Z wyrazami szacunku
Zarząd
Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przeczytaj teraz

To nie jajka są problemem Wielkanocy. Dietetyczka: Polacy bardziej szkodzą sobie tym, co kładą obok

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 30.03.2026

Jajka od lat są jednym z dietetycznych grzechów głównych na wielkanocnym stole, ale zdaniem dietetyków problemem nie jest sam produkt, tylko sposób, w jaki go podajemy. To nie jajko najbardziej obciąża organizm, lecz połączenie tłustych dodatków, dokładek i wielogodzinnego biesiadowania. Jajka same w sobie są cennym produktem, źródłem pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Dietetyczka enel-med wyjaśnia, jak jeść świąteczne potrawy z głową, bez wyrzeczeń, ale też bez przeciążania organizmu.

Wokół wielkanocnego stołu co roku wracają te same pytania: czy jajka podnoszą cholesterol, czy sałatka jarzynowa z majonezem to zły wybór i czy po świętach trzeba „odpokutować” dietą. Tymczasem z perspektywy dietetycznej problem zwykle nie leży w jednym produkcie, ale w całym świątecznym zestawie. Jajka same w sobie mogą być wartościowym elementem diety, gdyż dostarczają pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na jednym talerzu spotykają się z dużą ilością majonezu, tłustymi wędlinami, pasztetami, żurkiem z kiełbasą, słodkimi wypiekami i kolejnymi porcjami „na spróbowanie”.

Jajka niesłusznie bywają stawiane w roli głównego winowajcy wielkanocnego stołu. Z punktu widzenia dietetyki znacznie większe znaczenie ma to, z czym je łączymy i w jakiej ilości je spożywamy. Jeśli obok pojawiają się tłuste sosy, kilka rodzajów mięs, sałatki na bazie dużej ilości majonezu i deser, problemem nie jest jedno jajko, lecz przeciążający organizm nadmiar. Święta nie wymagają restrykcji, ale warto zadbać o proporcje, umiar i bardziej świadome wybory – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Nie jajko, tylko świąteczny pakiet

To właśnie suma składników i sposób jedzenia mają największe znaczenie dla samopoczucia po świątecznym posiłku. Jajko z dodatkiem warzyw, szczypiorku czy niewielkiej ilości chrzanu będzie zupełnie innym wyborem niż jajko podane z grubą warstwą majonezu, w towarzystwie białej kiełbasy, pasztetu i sałatki.

W praktyce najbardziej obciążający dla organizmu bywa nie pojedynczy produkt, ale nadmiar. Święta sprzyjają jedzeniu częściej, ciężej i więcej niż na co dzień. Do tego dochodzi długie siedzenie przy stole, podjadanie między posiłkami i pokusa, by spróbować wszystkiego. To właśnie taki miks może skutkować uczuciem ciężkości, sennością, wzdęciami czy pogorszeniem samopoczucia.

Dokładki i jedzenie na zapas

Z perspektywy dietetycznej bardziej szkodzi mechanizm świątecznego przejadania się niż konkretna potrawa. Wiele osób zaczyna dzień od obfitego śniadania, a potem przez kolejne godziny sięga po następne porcje ciast, sałatek i mięs. Organizm nie dostaje przestrzeni na spokojne trawienie, a my tracimy kontrolę nad tym, ile naprawdę zjedliśmy.

Najlepsza strategia na Wielkanoc nie polega na tym, by bać się jajek czy odmawiać sobie wszystkich ulubionych smaków. Dużo rozsądniejsze jest pilnowanie proporcji. Warto zjeść to, na co naprawdę mamy ochotę, ale nie traktować świąt jak kulinarnego maratonu od rana do wieczora. Nawet niewielkie zmiany, jak lżejszy sos, mniejsza porcja czy więcej warzyw, mogą sprawić, że po świątecznym posiłku będziemy czuć się znacznie lepiej dodaje Monika Langier-Frąckiewicz.

Jak odciążyć wielkanocny stół bez psucia świąt

Dietetycy podkreślają, że świąteczne menu nie wymaga rewolucji. Wystarczy kilka prostych zmian, by zachować tradycyjny smak, a jednocześnie nie przeciążyć organizmu.

Warto zacząć od dodatków. Część majonezu w sałatce można zastąpić jogurtem naturalnym lub skyrem, a do jajek zamiast ciężkiego sosu dodać więcej szczypiorku, rzeżuchy czy odrobinę musztardy. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o obecność świeżych warzyw na stole, które często przegrywają z bardziej sycącymi potrawami – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Znaczenie ma również tempo jedzenia. Święta nie muszą oznaczać ciągłego sięgania po kolejne porcje. Lepiej zjeść mniej, wolniej i bardziej świadomie, niż przez kilka godzin podjadać wszystko po trochu. Dla organizmu to duża różnica.

Nie trzeba wykreślać z menu jajek, żurku czy mazurka. Lepiej jednak spojrzeć na cały talerz i cały dzień jedzenia, a nie oceniać jednego produktu w oderwaniu od reszty. To właśnie proporcje, ilość i częstotliwość sięgania po świąteczne dania decydują o tym, jak będziemy się czuć po Wielkanocy. Bo problemem nie jest jajko. Problemem jest wszystko to, co dokładamy obok.

Przeczytaj teraz

To nie przeziębienie, lecz alergia. Zaczyna się już zimą, także u dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.03.2026

Katar, zatkany nos, kichanie i łzawiące oczy. Wielu Polaków nadal bierze te objawy za zwykłe przeziębienie, a tymczasem winowajcą często okazuje się alergia. Co ważne, sezon pylenia w Polsce startuje już zimą, a problem coraz częściej dotyczy nie tylko dzieci, ale także dorosłych, którzy nigdy wcześniej nie mieli podobnych dolegliwości. Jak wynika z danych m.in. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz instytucji monitorujących zdrowie publiczne, objawy alergii mogą dotyczyć nawet co trzeciej osoby na świecie i ten wskaźnik ciągle rośnie. Ekspert enel-med zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma właściwe rozpoznanie przyczyny dolegliwości, ponieważ alergia i infekcja wymagają zupełnie innego postępowania.

– W gabinecie bardzo często spotykam się z pacjentami, którzy nie wiedzą, czy mają do czynienia z alergią czy z infekcją. W obu przypadkach pojawiają się niedrożny nos, katar i kichanie. Wynika to z tego, że zarówno w alergii i w przeziębieniu błona śluzowa nosa jest objęta stanem zapalnym, obrzęka i produkuje więcej wydzieliny, co daje poczucie zatkanego nosa. Różnica polega jednak na przyczynie. W przeziębieniu mamy infekcję wirusową, a w alergii reakcję organizmu na konkretny alergen, na przykład pyłki roślin, roztocza kurzu domowego czy sierść zwierząt. I to właśnie dlatego tak ważne jest dokładne rozpoznanie, bo sposób leczenia w tych dwóch przypadkach jest zupełnie inny – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

Problemy zaczynają się zimą

Sezon alergii w Polsce rozpoczyna się bardzo wcześnie. Najwcześniej pylą leszczyna i olsza, a w kolejnych miesiącach dołączają inne drzewa, w tym brzoza (jeden z najczęstszych alergenów). W dalszej części sezonu pojawiają się także pyłki traw i innych roślin. Intensywność pylenia zależy m.in. od pogody i regionu kraju, dlatego osoby z alergią powinny śledzić aktualne komunikaty dotyczące stężenia pyłków. Pozwala to lepiej planować codzienne aktywności i ograniczać kontakt z alergenami w okresach ich największego nasilenia.

Alergie krzyżują się

Warto pamiętać, że objawy alergii nie zawsze są związane wyłącznie z tym, co znajduje się w powietrzu. Coraz częściej obserwuje się tzw. alergie krzyżowe, w których organizm reaguje na substancje podobne do alergenu pierwotnego. Przykładem jest uczulenie na pyłki brzozy: osoby z taką alergią mogą odczuwać dolegliwości po zjedzeniu surowych owoców i warzyw, takich jak jabłko, marchew, seler, gruszka czy kiwi. Objawy najczęściej obejmują świąd, pieczenie lub mrowienie w jamie ustnej i gardle.

Wiek ma coraz mniejsze znaczenie

Wbrew powszechnemu przekonaniu alergia nie jest wyłącznie problemem dzieci. Coraz częściej diagnozuje się ją również u dorosłych, nawet jeśli wcześniej nie występowały żadne objawy. Oznacza to, że brak reakcji alergicznych w przeszłości nie daje gwarancji, że problem nie pojawi się w przyszłości. Zmiany w układzie odpornościowym, środowisku życia, stylu pracy czy ekspozycji na alergeny sprawiają, że reakcje alergiczne mogą wystąpić na różnych etapach życia. Znaczenie ma także ogólny stan organizmu – w tym mikrobiota jelitowa, dieta oraz kondycja błon śluzowych.

Są sposoby na leczenie

Jeśli lekarz potwierdzi alergię wziewną, jednym z możliwych rozwiązań jest immunoterapia alergenowa, potocznie nazywana odczulaniem. Metoda ta polega na stopniowym podawaniu organizmowi niewielkich dawek alergenu, dzięki czemu układ odpornościowy uczy się go tolerować. Terapia trwa zwykle kilka lat, ale w wielu przypadkach pozwala znacząco zmniejszyć objawy choroby, a czasem nawet całkowicie je wyeliminować.

Układ odpornościowy nie jest stały, dlatego alergia może pojawić się w każdym momencie życia. W jej leczeniu nie możemy patrzeć wyłącznie na sam alergen i leki. Równie ważne są dieta, stan przewodu pokarmowego oraz ogólna kondycja organizmu. W przypadku alergii wziewnej bardzo ważne jest także ograniczanie kontaktu z alergenami w okresie intensywnego pylenia. Pomocne mogą być proste codzienne nawyki, takie jak mycie włosów po powrocie ze spaceru, zmiana ubrań czy wietrzenie mieszkania po deszczu, gdy stężenie pyłków w powietrzu jest zwykle niższe. Warto również śledzić komunikaty dotyczące poziomu pyłków, które pomagają lepiej zaplanować aktywności na świeżym powietrzu – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

***

Dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med:

Przeczytaj teraz

Jacek Rozwadowski, Prezes Zarządu enel-med: Mniej badań i dłuższe kolejki. Pacjenci poczekają jeszcze dłużej na kluczowe badania diagnostyczne

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 23.03.2026

Gdyby badania w placówkach enel-med były realizowane wyłącznie do poziomu kontraktu z NFZ, liczba świadczeń spadłaby o ponad 2,5 tys. miesięcznie, czyli o ponad 30 tys. rocznie. Dla pacjentów oznaczałoby to dłuższe kolejki do tomografii, rezonansu czy kolonoskopii, a w wielu przypadkach także późniejszą diagnozę i mniej czasu na szybkie rozpoczęcie leczenia. A w diagnostyce czas bardzo często decyduje nie o komforcie, lecz o bezpieczeństwie pacjenta. Szczególnie wtedy, gdy badanie ma potwierdzić lub wykluczyć chorobę nowotworową.

Rozumiemy potrzebę szukania przez NFZ rozwiązań stabilizujących finanse systemu. Warto jednak pamiętać, że w ambulatoryjnej diagnostyce specjalistycznej każda decyzja dotycząca finansowania niemal natychmiast przekłada się na dostępność świadczeń. Dla pacjenta nie jest to abstrakcyjny spór o model finansowania, ale bardzo konkretne pytanie: czy usłyszę diagnozę odpowiednio wcześnie, by mieć realną szansę na szybkie leczenie.

Gdy ubywa badań, rośnie ryzyko spóźnionej diagnozy

Tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia to nie są świadczenia, które można bez konsekwencji przesunąć na później. To właśnie one często przesądzają o tym, czy choroba zostanie wykryta na etapie, na którym można działać szybko, skutecznie i mniej inwazyjnie. Ograniczenie finansowania nadwykonań w tym obszarze oznacza w praktyce prosty mechanizm: mniej badań, dłuższe kolejki, więcej niepewności po stronie pacjentów.

Z perspektywy świadczeniodawcy widzimy wyraźnie, że nadwykonania nie są dziś wyjątkiem ani marginesem systemu. Stały się realnym mechanizmem podtrzymującym dostępność diagnostyki. To dzięki nim można odpowiadać na rzeczywiste potrzeby zdrowotne pacjentów, a nie wyłącznie na formalne limity kontraktowe.

Bez ciągłości badań nie ma bezpiecznej profilaktyki

Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie kolonoskopii, czyli jednego z najważniejszych badań w profilaktyce onkologicznej. To badanie pozwala nie tylko wykryć chorobę odpowiednio wcześnie, ale w wielu przypadkach także usunąć zmiany przedrakowe, zanim rozwinie się nowotwór. Jeśli dostęp do takich świadczeń słabnie, system wcześniej czy później zapłaci za to znacznie wyższą cenę: zdrowotną, społeczną i finansową.

Dlatego środek ciężkości powinien pozostać po stronie profilaktyki i wczesnej diagnostyki. To rozwiązanie bezpieczniejsze dla pacjenta i jednocześnie bardziej racjonalne z punktu widzenia całego systemu. Znacznie skuteczniej i taniej jest wykryć problem odpowiednio wcześnie niż leczyć chorobę w zaawansowanym stadium.

Pacjent potrzebuje nie tylko badania, ale także pewności

Właśnie z takiego założenia wyszliśmy, tworząc Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej enel-med. Chcemy, by pacjent nie zostawał sam z wynikiem, skierowaniem czy listą zaleceń, ale miał uporządkowaną ścieżkę postępowania: od diagnostyki, przez konsultacje, aż po kolejne decyzje medyczne. Bo poczucie bezpieczeństwa nie bierze się wyłącznie z dostępu do sprzętu. Bierze się także z ciągłości opieki, przewidywalności procesu i przekonania, że diagnostyka wydarzy się na czas.

Jeśli system publiczny chce długofalowo ograniczać koszty leczenia, powinien jak najmocniej wspierać właśnie ten etap. Dobrze zorganizowana profilaktyka i szybka diagnostyka nie są wydatkiem, który można traktować jak pozycję do cięcia. Są jedną z najważniejszych inwestycji w zdrowie pacjentów i w bezpieczeństwo całego systemu

Przeczytaj teraz

Endometrioza wciąż diagnozowana zbyt późno. Ból miesiączkowy, który nie powinien być ignorowany

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.03.2026

Marzec to miesiąc świadomości endometriozy – choroby, która dotyka około 10% kobiet w wieku rozrodczym na świecie, czyli nawet 190 milionów osób. Mimo tak dużej skali problemu, wiele pacjentek przez lata nie otrzymuje właściwej diagnozy. Objawy bywają bagatelizowane, a silny ból miesiączkowy wciąż zbyt często traktowany jest jako coś „normalnego”.  – To jedna z najbardziej podstępnych chorób ginekologicznych. Przez lata wiele kobiet słyszało, że silny ból miesiączkowy to „taka ich uroda”. Tymczasem miesiączka może powodować dyskomfort, ale nie powinna wyłączać z codziennej aktywności – podkreśla lek. Paweł Gruszecki, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala im. Rudolfa Weigla w Blachowni, Scanmed.

Choroba, której nie widać

Endometrioza polega na tym, że komórki błony śluzowej macicy pojawiają się poza jej jamą. Mogą występować m.in. w jajnikach, jelitach czy pęcherzu moczowym. Pod wpływem hormonów reagują tak samo jak endometrium w macicy – krwawią i wywołują przewlekły stan zapalny.

Przyczyny choroby wciąż nie są do końca poznane.

– Najczęściej mówi się o tzw. menstruacji wstecznej, kiedy krew miesiączkowa wraz z komórkami endometrium cofa się przez jajowody do jamy brzusznej. Jednak na rozwój choroby mogą wpływać również czynniki genetyczne, immunologiczne czy procesy przekształcania się komórek – wyjaśnia lek. Paweł Gruszecki. – Choć choroba najczęściej dotyczy kobiet w wieku rozrodczym, może pojawić się także u nastolatek, a nawet po menopauzie.

W Polsce średni czas od pierwszych objawów do postawienia diagnozy wynosi od 7 do 10 lat

Wiele kobiet przez długi czas nie trafia do specjalisty, który zajmuje się diagnostyką endometriozy. Problemem jest również to, że objawy mogą przypominać inne choroby, np. zespół jelita drażliwego.

– Jeśli pacjentka wielokrotnie słyszy od lekarzy, że przesadza, zaczyna sama w to wierzyć. W efekcie zgłasza się po pomoc dopiero wtedy, gdy ból staje się nie do zniesienia lub pojawiają się poważne problemy z zajściem w ciążę – podkreśla lek. Paweł Gruszecki.

Kiedy ból powinien zaniepokoić?

– Niepokojące objawy to przede wszystkim bardzo silny ból podbrzusza, który uniemożliwia codzienne aktywności, brak reakcji na standardowe leki przeciwbólowe, omdlenia i wymioty podczas okresu, ból przy wypróżnianiu czy promieniowanie bólu do nóg i kręgosłupa – mówi ekspert Szpitala im. R. Weigla w Blachowni. – Zdarza się również, że endometrioza atakuje płuca i występują krwioplucia podczas okresu. Takie symptomy są sygnałem, że należy skonsultować się ze specjalistą – dodaje.

Jak wygląda dziś diagnostyka?

Podstawą rozpoznania endometriozy są badania obrazowe. Najważniejsze jest specjalistyczne USG przezpochwowe wykonywane przez lekarza doświadczonego w diagnostyce tej choroby. W wielu przypadkach pomocny jest także rezonans magnetyczny, który pozwala dokładnie ocenić stopień zaawansowania zmian oraz ich lokalizację. Diagnostyczna laparoskopia nie jest już rutynowo zalecana i wykonuje się ją głównie wtedy, gdy konieczne jest jednoczesne leczenie operacyjne.

Terapia endometriozy wymaga indywidualnego podejścia i często łączy kilka metod. Stosuje się farmakoterapię, której celem jest zahamowanie wzrostu ognisk choroby i zmniejszenie dolegliwości. W niektórych przypadkach konieczne jest leczenie chirurgiczne, najczęściej w formie laparoskopii, polegającej na usunięciu zmian.

Coraz częściej podkreśla się potrzebę podejścia interdyscyplinarnego, obejmującego współpracę ginekologa, fizjoterapeuty uroginekologicznego, dietetyka i psychologa.

– To schorzenie systemowe, które wymaga opieki długoterminowej, a nie tylko jednorazowej operacji. Nawet po zabiegu istnieje ryzyko nawrotów, dlatego pacjentka powinna pozostawać pod stałą opieką specjalistyczną – podkreśla lekarz.

Choroba, która wpływa na całe życie

Endometrioza może mieć konsekwencje nie tylko zdrowotne, ale także psychologiczne i społeczne. Przewlekły ból utrudnia pracę zawodową, ogranicza aktywność społeczną i wpływa na relacje. U części kobiet pojawia się również dyspareunia, czyli ból podczas współżycia.

Dodatkowo choroba bywa związana z problemami z płodnością. Szacuje się, że nawet 30-50% kobiet zmagających się z niepłodnością może mieć endometriozę.

– Dlatego zwiększanie świadomości na temat endometriozy jest tak ważne. Wczesna diagnoza pozwala szybciej wdrożyć leczenie i poprawić jakość życia pacjentek – podsumowuje lek. Paweł Gruszecki.

Przeczytaj teraz

Polacy wciąż unikają dentysty jak ognia, w szczególności mężczyźni, a dzieci przejmują nawyki dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 19.03.2026

Ból zęba wciąż jest dla wielu Polaków ważniejszym sygnałem niż profilaktyka. Z badania enel-med wynika, że regularny przegląd stomatologiczny raz w roku lub częściej wykonuje mniej niż połowa dorosłych (43%). Jednocześnie niemal co trzeci trafia do dentysty dopiero wtedy, gdy pojawia się problem, a 9% nie robi takich przeglądów wcale. Do profilaktyki zdecydowanie sumienniej podchodzą kobiety: co druga deklaruje regularny przegląd, podczas gdy wśród mężczyzn co trzeci. Najbardziej niepokoi to, że skutki tego podejścia widać już u dzieci, bo aż 7 na 10 zmaga się z próchnicą.

– Brak regularnych przeglądów stomatologicznych sprawia, że pacjenci trafiają do gabinetu dopiero wtedy, gdy problem jest już zaawansowany i pojawia się ból, stan zapalny czy konieczność bardziej skomplikowanego leczenia. W wielu przypadkach oznacza to leczenie kanałowe, odbudowę zęba lub nawet jego utratę. Tymczasem większości takich sytuacji można uniknąć dzięki regularnym kontrolom. Profilaktyka działa wtedy, gdy nic nie boli. Wizyta kontrolna co około pół roku pozwala wykryć zmiany na bardzo wczesnym etapie, kiedy leczenie jest prostsze, krótsze i zdecydowanie mniej kosztowne dla pacjenta – mówi lek. dent. Izabela Rutkowska-Chrobok, stomatolog zachowawcza enel-med.

Do dentysty nadal częściej na ratunek niż na kontrolę

Regularne przeglądy stomatologiczne wciąż nie są w Polsce nawykiem. Z badania enel-med wynika, że wizytę kontrolną raz w roku lub częściej deklaruje 43% badanych. Co piąty Polak robi taki przegląd co 2-3 lata, a 29% odwiedza gabinet dopiero wtedy, gdy zaczyna się problem. Dodatkowo niemal co dziesiąty badany przyznaje, że nie wykonuje przeglądów stomatologicznych w ogóle.

To pokazuje, że dla dużej części dorosłych wizyta u dentysty nadal jest reakcją na ból, a nie elementem regularnego dbania o zdrowie. Tymczasem właśnie kontrole wykonywane zanim pojawią się objawy pozwalają uniknąć bardziej zaawansowanego, dłuższego i kosztowniejszego leczenia.

Kobiety są bardziej systematyczne, mężczyźni wciąż zostają w tyle

Badanie pokazuje też wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami. Kobiety znacznie częściej traktują profilaktykę jako stały element troski o zdrowie, a mężczyźni częściej odkładają wizytę do momentu, kiedy dzieje się już coś niepokojącego. Regularny przegląd stomatologiczny raz w roku lub częściej deklaruje 49% kobiet, podczas gdy wśród mężczyzn ten odsetek wynosi 36%.

Widoczny jest też wyraźny gradient społeczny. Wśród osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym regularne przeglądy deklaruje 21% badanych, natomiast w grupie z wykształceniem wyższym już 51%. Różnice widać również między miejscem zamieszkania: na wsi przegląd raz w roku lub częściej wykonuje 38% badanych, a w miastach liczących od 100 do 500 tys. mieszkańców 52%.

Dzieci przejmują nawyki dorosłych, a rachunek za zaniedbania rośnie

Problem profilaktyki stomatologicznej nie kończy się na dorosłych. Wyniki drugiej edycji akcji profilaktycznej realizowanej wspólnie przez Polskie Towarzystwo Stomatologiczne, enel-med i Septodont pokazują, że aż 7 na 10 dzieci zmaga się z próchnicą, a 4 na 10 wymaga pilnej interwencji stomatologicznej. Jednocześnie 78% rodziców deklaruje, że ich dzieci często sięgają po słodycze.

Eksperci zwracają uwagę, że brak profilaktyki u najmłodszych oznacza nie tylko gorszy stan zdrowia jamy ustnej, ale również wyższe koszty leczenia. W przypadku dzieci rosną one niemal dwukrotnie: z 1851 zł do 3219 zł.

Nawyki związane ze zdrowiem jamy ustnej kształtują się bardzo wcześnie. Jeśli dziecko od najmłodszych lat widzi, że rodzice regularnie chodzą do dentysty i dbają o profilaktykę, samo traktuje wizytę w gabinecie jako coś naturalnego. Warto pamiętać, że dzieci bardzo często przejmują także nasze obawy i lęki. Dlatego zamiast przekazywać im własny strach przed dentystą, lepiej pokazać, że kontrola stomatologiczna jest normalnym elementem dbania o zdrowie. Budowanie dobrych nawyków od najmłodszych lat ma ogromne znaczenie – mówi lek. dent. Izabela Rutkowska-Chrobok z enel-med.

Przeczytaj teraz