Wesołych Świąt Wielkanocnych życzą Pracodawcy Medycyny Prywatnej!

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.04.2026

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju oraz nadziei płynącej z budzącej się do życia wiosny. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wytchnienie, sprzyja refleksjom oraz pozwoli nabrać sił do realizacji kolejnych wyzwań zawodowych. Niech będzie również okazją do spotkań w gronie najbliższych, umacniania relacji i czerpania radości z prostych, ale ważnych chwil. Życzymy, aby towarzysząca mu atmosfera życzliwości i wzajemnego wsparcia pozostała z Państwem na długo, także w życiu zawodowym.

Z wyrazami szacunku
Zarząd
Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przeczytaj teraz

To nie jajka są problemem Wielkanocy. Dietetyczka: Polacy bardziej szkodzą sobie tym, co kładą obok

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 30.03.2026

Jajka od lat są jednym z dietetycznych grzechów głównych na wielkanocnym stole, ale zdaniem dietetyków problemem nie jest sam produkt, tylko sposób, w jaki go podajemy. To nie jajko najbardziej obciąża organizm, lecz połączenie tłustych dodatków, dokładek i wielogodzinnego biesiadowania. Jajka same w sobie są cennym produktem, źródłem pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Dietetyczka enel-med wyjaśnia, jak jeść świąteczne potrawy z głową, bez wyrzeczeń, ale też bez przeciążania organizmu.

Wokół wielkanocnego stołu co roku wracają te same pytania: czy jajka podnoszą cholesterol, czy sałatka jarzynowa z majonezem to zły wybór i czy po świętach trzeba „odpokutować” dietą. Tymczasem z perspektywy dietetycznej problem zwykle nie leży w jednym produkcie, ale w całym świątecznym zestawie. Jajka same w sobie mogą być wartościowym elementem diety, gdyż dostarczają pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na jednym talerzu spotykają się z dużą ilością majonezu, tłustymi wędlinami, pasztetami, żurkiem z kiełbasą, słodkimi wypiekami i kolejnymi porcjami „na spróbowanie”.

Jajka niesłusznie bywają stawiane w roli głównego winowajcy wielkanocnego stołu. Z punktu widzenia dietetyki znacznie większe znaczenie ma to, z czym je łączymy i w jakiej ilości je spożywamy. Jeśli obok pojawiają się tłuste sosy, kilka rodzajów mięs, sałatki na bazie dużej ilości majonezu i deser, problemem nie jest jedno jajko, lecz przeciążający organizm nadmiar. Święta nie wymagają restrykcji, ale warto zadbać o proporcje, umiar i bardziej świadome wybory – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Nie jajko, tylko świąteczny pakiet

To właśnie suma składników i sposób jedzenia mają największe znaczenie dla samopoczucia po świątecznym posiłku. Jajko z dodatkiem warzyw, szczypiorku czy niewielkiej ilości chrzanu będzie zupełnie innym wyborem niż jajko podane z grubą warstwą majonezu, w towarzystwie białej kiełbasy, pasztetu i sałatki.

W praktyce najbardziej obciążający dla organizmu bywa nie pojedynczy produkt, ale nadmiar. Święta sprzyjają jedzeniu częściej, ciężej i więcej niż na co dzień. Do tego dochodzi długie siedzenie przy stole, podjadanie między posiłkami i pokusa, by spróbować wszystkiego. To właśnie taki miks może skutkować uczuciem ciężkości, sennością, wzdęciami czy pogorszeniem samopoczucia.

Dokładki i jedzenie na zapas

Z perspektywy dietetycznej bardziej szkodzi mechanizm świątecznego przejadania się niż konkretna potrawa. Wiele osób zaczyna dzień od obfitego śniadania, a potem przez kolejne godziny sięga po następne porcje ciast, sałatek i mięs. Organizm nie dostaje przestrzeni na spokojne trawienie, a my tracimy kontrolę nad tym, ile naprawdę zjedliśmy.

Najlepsza strategia na Wielkanoc nie polega na tym, by bać się jajek czy odmawiać sobie wszystkich ulubionych smaków. Dużo rozsądniejsze jest pilnowanie proporcji. Warto zjeść to, na co naprawdę mamy ochotę, ale nie traktować świąt jak kulinarnego maratonu od rana do wieczora. Nawet niewielkie zmiany, jak lżejszy sos, mniejsza porcja czy więcej warzyw, mogą sprawić, że po świątecznym posiłku będziemy czuć się znacznie lepiej dodaje Monika Langier-Frąckiewicz.

Jak odciążyć wielkanocny stół bez psucia świąt

Dietetycy podkreślają, że świąteczne menu nie wymaga rewolucji. Wystarczy kilka prostych zmian, by zachować tradycyjny smak, a jednocześnie nie przeciążyć organizmu.

Warto zacząć od dodatków. Część majonezu w sałatce można zastąpić jogurtem naturalnym lub skyrem, a do jajek zamiast ciężkiego sosu dodać więcej szczypiorku, rzeżuchy czy odrobinę musztardy. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o obecność świeżych warzyw na stole, które często przegrywają z bardziej sycącymi potrawami – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Znaczenie ma również tempo jedzenia. Święta nie muszą oznaczać ciągłego sięgania po kolejne porcje. Lepiej zjeść mniej, wolniej i bardziej świadomie, niż przez kilka godzin podjadać wszystko po trochu. Dla organizmu to duża różnica.

Nie trzeba wykreślać z menu jajek, żurku czy mazurka. Lepiej jednak spojrzeć na cały talerz i cały dzień jedzenia, a nie oceniać jednego produktu w oderwaniu od reszty. To właśnie proporcje, ilość i częstotliwość sięgania po świąteczne dania decydują o tym, jak będziemy się czuć po Wielkanocy. Bo problemem nie jest jajko. Problemem jest wszystko to, co dokładamy obok.

Przeczytaj teraz

To nie przeziębienie, lecz alergia. Zaczyna się już zimą, także u dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.03.2026

Katar, zatkany nos, kichanie i łzawiące oczy. Wielu Polaków nadal bierze te objawy za zwykłe przeziębienie, a tymczasem winowajcą często okazuje się alergia. Co ważne, sezon pylenia w Polsce startuje już zimą, a problem coraz częściej dotyczy nie tylko dzieci, ale także dorosłych, którzy nigdy wcześniej nie mieli podobnych dolegliwości. Jak wynika z danych m.in. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz instytucji monitorujących zdrowie publiczne, objawy alergii mogą dotyczyć nawet co trzeciej osoby na świecie i ten wskaźnik ciągle rośnie. Ekspert enel-med zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma właściwe rozpoznanie przyczyny dolegliwości, ponieważ alergia i infekcja wymagają zupełnie innego postępowania.

– W gabinecie bardzo często spotykam się z pacjentami, którzy nie wiedzą, czy mają do czynienia z alergią czy z infekcją. W obu przypadkach pojawiają się niedrożny nos, katar i kichanie. Wynika to z tego, że zarówno w alergii i w przeziębieniu błona śluzowa nosa jest objęta stanem zapalnym, obrzęka i produkuje więcej wydzieliny, co daje poczucie zatkanego nosa. Różnica polega jednak na przyczynie. W przeziębieniu mamy infekcję wirusową, a w alergii reakcję organizmu na konkretny alergen, na przykład pyłki roślin, roztocza kurzu domowego czy sierść zwierząt. I to właśnie dlatego tak ważne jest dokładne rozpoznanie, bo sposób leczenia w tych dwóch przypadkach jest zupełnie inny – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

Problemy zaczynają się zimą

Sezon alergii w Polsce rozpoczyna się bardzo wcześnie. Najwcześniej pylą leszczyna i olsza, a w kolejnych miesiącach dołączają inne drzewa, w tym brzoza (jeden z najczęstszych alergenów). W dalszej części sezonu pojawiają się także pyłki traw i innych roślin. Intensywność pylenia zależy m.in. od pogody i regionu kraju, dlatego osoby z alergią powinny śledzić aktualne komunikaty dotyczące stężenia pyłków. Pozwala to lepiej planować codzienne aktywności i ograniczać kontakt z alergenami w okresach ich największego nasilenia.

Alergie krzyżują się

Warto pamiętać, że objawy alergii nie zawsze są związane wyłącznie z tym, co znajduje się w powietrzu. Coraz częściej obserwuje się tzw. alergie krzyżowe, w których organizm reaguje na substancje podobne do alergenu pierwotnego. Przykładem jest uczulenie na pyłki brzozy: osoby z taką alergią mogą odczuwać dolegliwości po zjedzeniu surowych owoców i warzyw, takich jak jabłko, marchew, seler, gruszka czy kiwi. Objawy najczęściej obejmują świąd, pieczenie lub mrowienie w jamie ustnej i gardle.

Wiek ma coraz mniejsze znaczenie

Wbrew powszechnemu przekonaniu alergia nie jest wyłącznie problemem dzieci. Coraz częściej diagnozuje się ją również u dorosłych, nawet jeśli wcześniej nie występowały żadne objawy. Oznacza to, że brak reakcji alergicznych w przeszłości nie daje gwarancji, że problem nie pojawi się w przyszłości. Zmiany w układzie odpornościowym, środowisku życia, stylu pracy czy ekspozycji na alergeny sprawiają, że reakcje alergiczne mogą wystąpić na różnych etapach życia. Znaczenie ma także ogólny stan organizmu – w tym mikrobiota jelitowa, dieta oraz kondycja błon śluzowych.

Są sposoby na leczenie

Jeśli lekarz potwierdzi alergię wziewną, jednym z możliwych rozwiązań jest immunoterapia alergenowa, potocznie nazywana odczulaniem. Metoda ta polega na stopniowym podawaniu organizmowi niewielkich dawek alergenu, dzięki czemu układ odpornościowy uczy się go tolerować. Terapia trwa zwykle kilka lat, ale w wielu przypadkach pozwala znacząco zmniejszyć objawy choroby, a czasem nawet całkowicie je wyeliminować.

Układ odpornościowy nie jest stały, dlatego alergia może pojawić się w każdym momencie życia. W jej leczeniu nie możemy patrzeć wyłącznie na sam alergen i leki. Równie ważne są dieta, stan przewodu pokarmowego oraz ogólna kondycja organizmu. W przypadku alergii wziewnej bardzo ważne jest także ograniczanie kontaktu z alergenami w okresie intensywnego pylenia. Pomocne mogą być proste codzienne nawyki, takie jak mycie włosów po powrocie ze spaceru, zmiana ubrań czy wietrzenie mieszkania po deszczu, gdy stężenie pyłków w powietrzu jest zwykle niższe. Warto również śledzić komunikaty dotyczące poziomu pyłków, które pomagają lepiej zaplanować aktywności na świeżym powietrzu – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

***

Dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med:

Przeczytaj teraz

Jacek Rozwadowski, Prezes Zarządu enel-med: Mniej badań i dłuższe kolejki. Pacjenci poczekają jeszcze dłużej na kluczowe badania diagnostyczne

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 23.03.2026

Gdyby badania w placówkach enel-med były realizowane wyłącznie do poziomu kontraktu z NFZ, liczba świadczeń spadłaby o ponad 2,5 tys. miesięcznie, czyli o ponad 30 tys. rocznie. Dla pacjentów oznaczałoby to dłuższe kolejki do tomografii, rezonansu czy kolonoskopii, a w wielu przypadkach także późniejszą diagnozę i mniej czasu na szybkie rozpoczęcie leczenia. A w diagnostyce czas bardzo często decyduje nie o komforcie, lecz o bezpieczeństwie pacjenta. Szczególnie wtedy, gdy badanie ma potwierdzić lub wykluczyć chorobę nowotworową.

Rozumiemy potrzebę szukania przez NFZ rozwiązań stabilizujących finanse systemu. Warto jednak pamiętać, że w ambulatoryjnej diagnostyce specjalistycznej każda decyzja dotycząca finansowania niemal natychmiast przekłada się na dostępność świadczeń. Dla pacjenta nie jest to abstrakcyjny spór o model finansowania, ale bardzo konkretne pytanie: czy usłyszę diagnozę odpowiednio wcześnie, by mieć realną szansę na szybkie leczenie.

Gdy ubywa badań, rośnie ryzyko spóźnionej diagnozy

Tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia to nie są świadczenia, które można bez konsekwencji przesunąć na później. To właśnie one często przesądzają o tym, czy choroba zostanie wykryta na etapie, na którym można działać szybko, skutecznie i mniej inwazyjnie. Ograniczenie finansowania nadwykonań w tym obszarze oznacza w praktyce prosty mechanizm: mniej badań, dłuższe kolejki, więcej niepewności po stronie pacjentów.

Z perspektywy świadczeniodawcy widzimy wyraźnie, że nadwykonania nie są dziś wyjątkiem ani marginesem systemu. Stały się realnym mechanizmem podtrzymującym dostępność diagnostyki. To dzięki nim można odpowiadać na rzeczywiste potrzeby zdrowotne pacjentów, a nie wyłącznie na formalne limity kontraktowe.

Bez ciągłości badań nie ma bezpiecznej profilaktyki

Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie kolonoskopii, czyli jednego z najważniejszych badań w profilaktyce onkologicznej. To badanie pozwala nie tylko wykryć chorobę odpowiednio wcześnie, ale w wielu przypadkach także usunąć zmiany przedrakowe, zanim rozwinie się nowotwór. Jeśli dostęp do takich świadczeń słabnie, system wcześniej czy później zapłaci za to znacznie wyższą cenę: zdrowotną, społeczną i finansową.

Dlatego środek ciężkości powinien pozostać po stronie profilaktyki i wczesnej diagnostyki. To rozwiązanie bezpieczniejsze dla pacjenta i jednocześnie bardziej racjonalne z punktu widzenia całego systemu. Znacznie skuteczniej i taniej jest wykryć problem odpowiednio wcześnie niż leczyć chorobę w zaawansowanym stadium.

Pacjent potrzebuje nie tylko badania, ale także pewności

Właśnie z takiego założenia wyszliśmy, tworząc Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej enel-med. Chcemy, by pacjent nie zostawał sam z wynikiem, skierowaniem czy listą zaleceń, ale miał uporządkowaną ścieżkę postępowania: od diagnostyki, przez konsultacje, aż po kolejne decyzje medyczne. Bo poczucie bezpieczeństwa nie bierze się wyłącznie z dostępu do sprzętu. Bierze się także z ciągłości opieki, przewidywalności procesu i przekonania, że diagnostyka wydarzy się na czas.

Jeśli system publiczny chce długofalowo ograniczać koszty leczenia, powinien jak najmocniej wspierać właśnie ten etap. Dobrze zorganizowana profilaktyka i szybka diagnostyka nie są wydatkiem, który można traktować jak pozycję do cięcia. Są jedną z najważniejszych inwestycji w zdrowie pacjentów i w bezpieczeństwo całego systemu

Przeczytaj teraz

Endometrioza wciąż diagnozowana zbyt późno. Ból miesiączkowy, który nie powinien być ignorowany

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.03.2026

Marzec to miesiąc świadomości endometriozy – choroby, która dotyka około 10% kobiet w wieku rozrodczym na świecie, czyli nawet 190 milionów osób. Mimo tak dużej skali problemu, wiele pacjentek przez lata nie otrzymuje właściwej diagnozy. Objawy bywają bagatelizowane, a silny ból miesiączkowy wciąż zbyt często traktowany jest jako coś „normalnego”.  – To jedna z najbardziej podstępnych chorób ginekologicznych. Przez lata wiele kobiet słyszało, że silny ból miesiączkowy to „taka ich uroda”. Tymczasem miesiączka może powodować dyskomfort, ale nie powinna wyłączać z codziennej aktywności – podkreśla lek. Paweł Gruszecki, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala im. Rudolfa Weigla w Blachowni, Scanmed.

Choroba, której nie widać

Endometrioza polega na tym, że komórki błony śluzowej macicy pojawiają się poza jej jamą. Mogą występować m.in. w jajnikach, jelitach czy pęcherzu moczowym. Pod wpływem hormonów reagują tak samo jak endometrium w macicy – krwawią i wywołują przewlekły stan zapalny.

Przyczyny choroby wciąż nie są do końca poznane.

– Najczęściej mówi się o tzw. menstruacji wstecznej, kiedy krew miesiączkowa wraz z komórkami endometrium cofa się przez jajowody do jamy brzusznej. Jednak na rozwój choroby mogą wpływać również czynniki genetyczne, immunologiczne czy procesy przekształcania się komórek – wyjaśnia lek. Paweł Gruszecki. – Choć choroba najczęściej dotyczy kobiet w wieku rozrodczym, może pojawić się także u nastolatek, a nawet po menopauzie.

W Polsce średni czas od pierwszych objawów do postawienia diagnozy wynosi od 7 do 10 lat

Wiele kobiet przez długi czas nie trafia do specjalisty, który zajmuje się diagnostyką endometriozy. Problemem jest również to, że objawy mogą przypominać inne choroby, np. zespół jelita drażliwego.

– Jeśli pacjentka wielokrotnie słyszy od lekarzy, że przesadza, zaczyna sama w to wierzyć. W efekcie zgłasza się po pomoc dopiero wtedy, gdy ból staje się nie do zniesienia lub pojawiają się poważne problemy z zajściem w ciążę – podkreśla lek. Paweł Gruszecki.

Kiedy ból powinien zaniepokoić?

– Niepokojące objawy to przede wszystkim bardzo silny ból podbrzusza, który uniemożliwia codzienne aktywności, brak reakcji na standardowe leki przeciwbólowe, omdlenia i wymioty podczas okresu, ból przy wypróżnianiu czy promieniowanie bólu do nóg i kręgosłupa – mówi ekspert Szpitala im. R. Weigla w Blachowni. – Zdarza się również, że endometrioza atakuje płuca i występują krwioplucia podczas okresu. Takie symptomy są sygnałem, że należy skonsultować się ze specjalistą – dodaje.

Jak wygląda dziś diagnostyka?

Podstawą rozpoznania endometriozy są badania obrazowe. Najważniejsze jest specjalistyczne USG przezpochwowe wykonywane przez lekarza doświadczonego w diagnostyce tej choroby. W wielu przypadkach pomocny jest także rezonans magnetyczny, który pozwala dokładnie ocenić stopień zaawansowania zmian oraz ich lokalizację. Diagnostyczna laparoskopia nie jest już rutynowo zalecana i wykonuje się ją głównie wtedy, gdy konieczne jest jednoczesne leczenie operacyjne.

Terapia endometriozy wymaga indywidualnego podejścia i często łączy kilka metod. Stosuje się farmakoterapię, której celem jest zahamowanie wzrostu ognisk choroby i zmniejszenie dolegliwości. W niektórych przypadkach konieczne jest leczenie chirurgiczne, najczęściej w formie laparoskopii, polegającej na usunięciu zmian.

Coraz częściej podkreśla się potrzebę podejścia interdyscyplinarnego, obejmującego współpracę ginekologa, fizjoterapeuty uroginekologicznego, dietetyka i psychologa.

– To schorzenie systemowe, które wymaga opieki długoterminowej, a nie tylko jednorazowej operacji. Nawet po zabiegu istnieje ryzyko nawrotów, dlatego pacjentka powinna pozostawać pod stałą opieką specjalistyczną – podkreśla lekarz.

Choroba, która wpływa na całe życie

Endometrioza może mieć konsekwencje nie tylko zdrowotne, ale także psychologiczne i społeczne. Przewlekły ból utrudnia pracę zawodową, ogranicza aktywność społeczną i wpływa na relacje. U części kobiet pojawia się również dyspareunia, czyli ból podczas współżycia.

Dodatkowo choroba bywa związana z problemami z płodnością. Szacuje się, że nawet 30-50% kobiet zmagających się z niepłodnością może mieć endometriozę.

– Dlatego zwiększanie świadomości na temat endometriozy jest tak ważne. Wczesna diagnoza pozwala szybciej wdrożyć leczenie i poprawić jakość życia pacjentek – podsumowuje lek. Paweł Gruszecki.

Przeczytaj teraz

Polacy wciąż unikają dentysty jak ognia, w szczególności mężczyźni, a dzieci przejmują nawyki dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 19.03.2026

Ból zęba wciąż jest dla wielu Polaków ważniejszym sygnałem niż profilaktyka. Z badania enel-med wynika, że regularny przegląd stomatologiczny raz w roku lub częściej wykonuje mniej niż połowa dorosłych (43%). Jednocześnie niemal co trzeci trafia do dentysty dopiero wtedy, gdy pojawia się problem, a 9% nie robi takich przeglądów wcale. Do profilaktyki zdecydowanie sumienniej podchodzą kobiety: co druga deklaruje regularny przegląd, podczas gdy wśród mężczyzn co trzeci. Najbardziej niepokoi to, że skutki tego podejścia widać już u dzieci, bo aż 7 na 10 zmaga się z próchnicą.

– Brak regularnych przeglądów stomatologicznych sprawia, że pacjenci trafiają do gabinetu dopiero wtedy, gdy problem jest już zaawansowany i pojawia się ból, stan zapalny czy konieczność bardziej skomplikowanego leczenia. W wielu przypadkach oznacza to leczenie kanałowe, odbudowę zęba lub nawet jego utratę. Tymczasem większości takich sytuacji można uniknąć dzięki regularnym kontrolom. Profilaktyka działa wtedy, gdy nic nie boli. Wizyta kontrolna co około pół roku pozwala wykryć zmiany na bardzo wczesnym etapie, kiedy leczenie jest prostsze, krótsze i zdecydowanie mniej kosztowne dla pacjenta – mówi lek. dent. Izabela Rutkowska-Chrobok, stomatolog zachowawcza enel-med.

Do dentysty nadal częściej na ratunek niż na kontrolę

Regularne przeglądy stomatologiczne wciąż nie są w Polsce nawykiem. Z badania enel-med wynika, że wizytę kontrolną raz w roku lub częściej deklaruje 43% badanych. Co piąty Polak robi taki przegląd co 2-3 lata, a 29% odwiedza gabinet dopiero wtedy, gdy zaczyna się problem. Dodatkowo niemal co dziesiąty badany przyznaje, że nie wykonuje przeglądów stomatologicznych w ogóle.

To pokazuje, że dla dużej części dorosłych wizyta u dentysty nadal jest reakcją na ból, a nie elementem regularnego dbania o zdrowie. Tymczasem właśnie kontrole wykonywane zanim pojawią się objawy pozwalają uniknąć bardziej zaawansowanego, dłuższego i kosztowniejszego leczenia.

Kobiety są bardziej systematyczne, mężczyźni wciąż zostają w tyle

Badanie pokazuje też wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami. Kobiety znacznie częściej traktują profilaktykę jako stały element troski o zdrowie, a mężczyźni częściej odkładają wizytę do momentu, kiedy dzieje się już coś niepokojącego. Regularny przegląd stomatologiczny raz w roku lub częściej deklaruje 49% kobiet, podczas gdy wśród mężczyzn ten odsetek wynosi 36%.

Widoczny jest też wyraźny gradient społeczny. Wśród osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym regularne przeglądy deklaruje 21% badanych, natomiast w grupie z wykształceniem wyższym już 51%. Różnice widać również między miejscem zamieszkania: na wsi przegląd raz w roku lub częściej wykonuje 38% badanych, a w miastach liczących od 100 do 500 tys. mieszkańców 52%.

Dzieci przejmują nawyki dorosłych, a rachunek za zaniedbania rośnie

Problem profilaktyki stomatologicznej nie kończy się na dorosłych. Wyniki drugiej edycji akcji profilaktycznej realizowanej wspólnie przez Polskie Towarzystwo Stomatologiczne, enel-med i Septodont pokazują, że aż 7 na 10 dzieci zmaga się z próchnicą, a 4 na 10 wymaga pilnej interwencji stomatologicznej. Jednocześnie 78% rodziców deklaruje, że ich dzieci często sięgają po słodycze.

Eksperci zwracają uwagę, że brak profilaktyki u najmłodszych oznacza nie tylko gorszy stan zdrowia jamy ustnej, ale również wyższe koszty leczenia. W przypadku dzieci rosną one niemal dwukrotnie: z 1851 zł do 3219 zł.

Nawyki związane ze zdrowiem jamy ustnej kształtują się bardzo wcześnie. Jeśli dziecko od najmłodszych lat widzi, że rodzice regularnie chodzą do dentysty i dbają o profilaktykę, samo traktuje wizytę w gabinecie jako coś naturalnego. Warto pamiętać, że dzieci bardzo często przejmują także nasze obawy i lęki. Dlatego zamiast przekazywać im własny strach przed dentystą, lepiej pokazać, że kontrola stomatologiczna jest normalnym elementem dbania o zdrowie. Budowanie dobrych nawyków od najmłodszych lat ma ogromne znaczenie – mówi lek. dent. Izabela Rutkowska-Chrobok z enel-med.

Przeczytaj teraz

WEBINARIUM: „Wzmacnianie zachowań sprzyjających zdrowiu i jak najdłuższej aktywności zawodowej pracowników”

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 18.03.2026

W imieniu Instytutu Medycyny Pracy im. prof. dra med. Jerzego Nofera – organizacji partnerskiej Pracodawców Medycyny Prywatnej – serdecznie zapraszamy do udziału w wydarzeniu dla pracowników pt.: „Wzmacnianie zachowań sprzyjających zdrowiu i jak najdłuższej aktywności zawodowej pracowników”, organizowanym przez Instytut w ramach projektu „Praca na Zdrowie”.

📅 23 marca 2026 r.
🕚 godz. 11:00
📍 Transmisja na żywo – kanał YouTube Instytutu Medycyny Pracy
https://www.youtube.com/@instytutmedycynypracy

Podczas transmisji poruszone zostaną m.in. zagadnienia dotyczące:
• aktywności fizycznej i jej znaczenia w codziennej pracy,
• diety wspierającej zdrowie i wydolność organizmu,
• racjonalnego i bezpiecznego stosowania farmakoterapii,
• wpływu palenia tytoniu na zdrowie oraz zdolność do pracy.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie projektu:
www.pracanazdrowie.pl
oraz na profilu Facebook projektu „Praca na Zdrowie”:
https://www.facebook.com/PracaNaZdrowie

Projekt realizowany jest jako zadanie Narodowego Programu Zdrowia na lata 2021–2026 (Cel operacyjny 5: Wyzwania demograficzne; Zadanie 10: Edukacja w zakresie zarządzania zdrowiem starzejącego się personelem firm oraz opracowanie i upowszechnienie instrumentów promujących zdrowie i zachowania prozdrowotne w środowisku pracy).

Serdecznie zapraszamy!

Przeczytaj teraz

Rak jelita grubego to drugi najczęstszy nowotwór w Polsce. Nie daj mu szansy

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 16.03.2026

Marzec to Miesiąc Świadomości Raka Jelita Grubego. To idealny moment, by przestać odkładać zdrowie na „potem”. W Polsce to drugi najczęstszy nowotwór złośliwy, który zbyt często wygrywa tylko dlatego, że nie wykonujemy regularnych badań profilaktycznych i nie dbamy o zdrowy styl życia.

– Schorzenia nowotworowe nadal są jedną z głównych przyczyn zgonów Polaków, ponieważ wciąż zbyt mało dbamy o siebie i unikamy badań profilaktycznych, które mogłyby wyeliminować zagrożenie na etapie przednowotworowym – podkreśla dr n. med. Maciej Hamankiewicz, Szpital św. Elżbiety American Heart of Poland w Katowicach.

Kolonoskopia – badanie, które jest jednocześnie leczeniem

Wokół kolonoskopii narosło wiele mitów, tymczasem to jedyne takie badanie, które pozwala lekarzowi nie tylko zobaczyć zagrożenie, ale od razu je usunąć. Podczas procedury lekarz może usunąć polipy – łagodne zmiany, z których po latach mógłby rozwinąć się nowotwór.

– W praktyce oznacza to, że kolonoskopia nie tylko diagnozuje, ale zapobiega rozwojowi raka – zaznacza dr n. med. Maciej Hamankiewicz, Szpital św. Elżbiety American Heart of Poland w Katowicach.

Pułapka braku objawów

Największym zagrożeniem jest to, że wczesny rak jelita grubego… nie boli. Kiedy pojawiają się symptomy, choroba jest już zazwyczaj zaawansowana. Pacjenci często mylą sygnały ostrzegawcze ze zwykłą niestrawnością lub zmęczeniem.

Kogo choroba atakuje najczęściej?

– To drugi najczęstszy nowotwór złośliwy w Polsce. Częściej chorują mężczyźni (stanowi on 15% wszystkich zachorowań na nowotwory w tej grupie), natomiast wśród kobiet odnotowuje się go w 11% przypadków – dodaje dr n. med. Łukasz Strzępek, Szpital św. Rafała w Krakowie, Scanmed. Dlatego regularne badania przesiewowe mają znaczenie.

Czy jesteś w grupie ryzyka?

– Sporadyczne – niezwiązane z genetyką, a wynikające z modyfikowalnych czynników stylu życia, takich jak spożywanie alkoholu, palenie papierosów, dieta bogata w czerwone mięso i produkty wysokoprzetworzone oraz brak aktywności fizycznej. Genetyczne – będące następstwem mutacji genów (odpowiadają za 15-30% przypadków). Wpływ na rozwój choroby może mieć również przebyta radioterapia jamy brzusznej oraz choroby zapalne jelit. Szczególną czujność powinny zachować osoby, których bliscy krewni (rodzice, rodzeństwo) chorowali na ten nowotwór – wyjaśnia ekspert Szpitala św. Rafała w Krakowie.

30 minut dla Twojej przyszłości

– W Polsce działa program profilaktyczny, dzięki któremu kolonoskopię można wykonać bezpłatnie w ramach NFZ. Program skierowany jest do osób w wieku 50-65 lat, a także do osób w wieku od 40 lat, jeśli u ich najbliższych krewnych rozpoznano raka jelita grubego. Warunkiem udziału w programie jest brak wykonanej kolonoskopii w ciągu ostatnich 10 lat na NFZ. Badanie w grupach podwyższonego ryzyka zaleca się powtarzać co około 5 lat, zaczynając od 40. roku życia – przypomina lek. Marek Sawicki ze Szpitala im. Rudolfa Weigla w Blachowni, Scanmed.

– Kolonoskopię można wykonać bezpłatnie w ramach NFZ także poza programem przesiewowym, jeśli istnieją wskazania medyczne i pacjent otrzyma skierowanie od lekarza. Warunkiem wykonania jest posiadanie umowy na badania ambulatoryjne w ramach NFZ – dodaje lek. Marek Sawicki.

Gdzie m.in. wykonasz badanie bezpłatnie?

– Szpital św. Elżbiety w Katowicach, Szpital im. Rudolfa Weigla w Blachowni, Szpital św. Rafała w Krakowie, Ars Medical w Pile, Gastromed w Lublinie. Wykaz placówek jest szeroki, a samo badanie trwa zaledwie kilkanaście minut – przypomina lek. Marek Sawicki ze Szpitala w Blachowni.

Badanie, które możesz… przespać.

Największą barierą nie jest ból, lecz lęk przed diagnozą i wstyd. Współczesna medycyna radzi sobie z tym doskonale: badanie może być przeprowadzone w sedacji lub krótkotrwałym znieczuleniu.

– Pacjenci często wierzą, że brak dolegliwości oznacza brak choroby. Tymczasem to właśnie wykrycie zmian w stadium bezobjawowym daje niemal 100% szans na wyleczenie – tłumaczy dr n. med. Łukasz Strzępek.

– Medycyna dysponuje dziś możliwością całkowitego wyleczenia tej choroby, jeśli tylko pacjent zgłosi się odpowiednio wcześnie – podsumowuje dr n. med. Maciej Hamankiewicz.

Przeczytaj teraz

Pracodawcy Medycyny Prywatnej obecni podczas HCC

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 12.03.2026

Dziś w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach rozpoczął się XI Kongres Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress) – jedno z najważniejszych wydarzeń w Polsce poświęconych przyszłości systemu ochrony zdrowia. Kongres organizowany jest przez Grupę PTWP i od lat stanowi przestrzeń do rozmowy o najważniejszych wyzwaniach stojących przed sektorem medycznym.

W sesji otwarcia zatytułowanej: „System ochrony zdrowia pod presją – decyzje, których nie da się dłużej odkładać” udział wziął Dr Artur Białkowski – Prezes Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej (PMP), Prezes Zarządu Medicover Sp. z o.o. W trakcie panelu poruszono kluczowe kwestie dotyczące funkcjonowania i dalszego rozwoju opieki zdrowotnej w Polsce. Dyskusja koncentrowała się m.in. na:
✅ potrzebie podejmowania odważnych decyzji systemowych,
✅ wyzwaniach finansowych,
✅ rosnącym zapotrzebowaniu na świadczenia medyczne
oraz
✅ roli współpracy pomiędzy sektorem publicznym i prywatnym.

Dr Artur Białkowski podkreślił znaczenie dialogu pomiędzy wszystkimi uczestnikami systemu ochrony zdrowia oraz konieczność wspólnego wypracowywania rozwiązań odpowiadających na realne potrzeby pacjentów i rynku.

XI Kongres Wyzwań Zdrowotnych to kilkadziesiąt debat, spotkań eksperckich i paneli dyskusyjnych, w których udział biorą przedstawiciele administracji publicznej, środowiska medycznego, biznesu oraz organizacji pacjenckich. Wydarzenie jest okazją do wymiany doświadczeń, prezentacji nowych koncepcji oraz wspólnego poszukiwania kierunków rozwoju polskiej ochrony zdrowia.

Przeczytaj teraz

Chrapanie to nocny alarm. 5 powodów, przez które Polacy nie wysypiają się w nocy

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 12.03.2026

Sen jest dla Polaków jednym z kluczowych sposobów na regenerację, wyżej ocenianym niż dieta i na równi z aktywnością fizyczną. 33% badanych, aby poczuć się lepiej, wydłuża sen nocny lub robi drzemki w ciągu dnia, wynika z raportu enel-med „Łączy nas zdrowie”. Tymczasem wiele osób wciąż bagatelizuje to, co dzieje się w nocy, traktując chrapanie jak uciążliwy nawyk, a sen jak coś, co „po prostu się dzieje”. Noc potrafi jednak być momentem, w którym organizm wysyła sygnały ostrzegawcze – od przewlekłej niedrożności nosa, przez nawracające infekcje i problemy z zatokami, aż po epizody bezdechu, których sam pacjent może nie zauważać. Lekarze z Centrum Laryngologii enel-med podkreślają, że wiele z tych objawów da się skutecznie diagnozować i leczyć, a poprawa oddychania w nocy często przekłada się na lepsze funkcjonowanie w dzień.

– Chrapanie bardzo często jest bagatelizowane. Tymczasem może być objawem obturacyjnego bezdechu sennego. Z kolei bezdech wpływa nie tylko na jakość snu, ale może obciążać układ krążenia i wiązać się m.in. z ryzykiem nadciśnienia czy incydentów sercowo-naczyniowych. Dostępne dane jasno pokazują skalę problemu: obturacyjny bezdech senny diagnozuje się u nawet 14% dorosłych mężczyzn i 7% kobiet, a problemy z drożnością nosa, często związane m.in. ze skrzywieniem przegrody lub przerostem małżowin, mogą dotyczyć nawet jednej trzeciej populacji. Z kolei przewlekłe zapalenie zatok przynosowych dotyczy ok. 15% dorosłych. Dlatego chrapanie, zwłaszcza nasilone i regularne, warto skonsultować z lekarzem zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Karolina Dżaman, laryngolog, konsultant medyczny Centrum Laryngologii enel-med.

Poniżej pięć najczęstszych przyczyn złego snu. Nie chodzi tylko o hałas, problemy mogą zaczynać się w nosie lub gardle.

Problem pierwszy, chrapanie

Chrapanie jest powszechne, ale nie powinno być automatycznie normalizowane. Jeśli jest głośne, regularne i narasta, może świadczyć o zwężeniu dróg oddechowych w czasie snu. Dla wielu osób to przede wszystkim problem społeczny i relacyjny, ale w części przypadków wymaga szerszej diagnostyki, bo może współwystępować z bezdechami. Warto też pamiętać, że skuteczność postępowania zależy od przyczyny: inaczej podchodzi się do chrapania wynikającego z niedrożności nosa, a inaczej do sytuacji, gdy problem jest wieloczynnikowy.

Problem drugi, bezdechy

Epizody bezdechu pacjent często „przesypia” i nie ma świadomości, że występują, dlatego pierwszym sygnałem bywa obserwacja bliskich: pauzy w oddychaniu, nagłe łapanie powietrza, niespokojny sen. To objawy, których nie warto tłumaczyć wyłącznie stresem czy zmęczeniem. W przypadku podejrzenia bezdechu kluczowa jest rzetelna ocena kliniczna i dobranie diagnostyki, bo problem może mieć poważniejsze konsekwencje zdrowotne niż tylko spadek komfortu snu.

Problem trzeci, płytki sen

Śpię wystarczająco długo, a wstaję zmęczony – taki scenariusz powtarza się bardzo często. Sen może być zbyt płytki, przerywany mikrowybudzeniami, a przy zaburzeniach oddychania w nocy organizm nie regeneruje się tak, jak powinien. W dzień przekłada się to na spadek energii, problemy z koncentracją, większą drażliwość i trudniejszą odporność na codzienny stres. W praktyce niewyspanie bywa skutkiem ubocznym innych problemów, takich jak bezdechy czy przewlekła niedrożność nosa.

Problem czwarty, niedrożność nosa

Stałe uczucie zatkanego nosa często nasila chrapanie i pogarsza jakość snu, szczególnie gdy w nocy dominuje oddychanie przez usta. Problem może mieć tło anatomiczne lub zapalne i bywa mylony z alergią, zwłaszcza gdy towarzyszy mu przewlekły katar.

– „Przewlekły katar to zawsze alergia” to bardzo często mit. Przewlekły katar nie zawsze ma podłoże alergiczne. Jego przyczyną mogą być nawracające infekcje, przewlekłe zapalenie zatok, polipy nosa czy też skrzywiona przegroda nosowa albo przerośnięte małżowiny nosowe – mówi prof. dr hab. n. med. Karolina Dżaman.

Problem piąty, zatoki

Nawracające lub przewlekłe problemy z zatokami potrafią utrzymywać się tygodniami: katar, uczucie zatkania, pogorszenie drożności nosa, dyskomfort w obrębie twarzy, osłabienie węchu. Część osób traktuje to jako ciągnące się przeziębienie, wracające falami. Jeśli objawy utrzymują się długo lub regularnie nawracają, warto szukać przyczyny i dobrać leczenie adekwatne do źródła problemu, zamiast liczyć na to, że „samo przejdzie”.

W problemach ze snem najgorsze jest to, że łatwo je zbagatelizować: chrapanie bywa traktowane jako uroda, przewlekły katar jako alergia, a niewyspanie jak koszt intensywnego życia. Tymczasem te objawy często mają konkretną, możliwą do zdiagnozowania przyczynę i właśnie od jej znalezienia zależy skuteczność leczenia. Kluczowe jest, by nie leczyć się wyłącznie doraźnie i objawowo, tylko sprawdzić, co stoi za problemem: czy to kwestia drożności nosa, nawracających stanów zapalnych zatok, czy zaburzeń oddychania w nocy. Nie bójmy się także operacji laryngologicznych, które często okazują się najlepszym rozwiązaniem problemu. Pacjenci często kojarzą je z dużym bólem i długą rekonwalescencją, a w praktyce większość zabiegów ma charakter małoinwazyjny i jest bardzo dobrze tolerowana. Oczywiście wszystko zależy od rodzaju zabiegu, ale strach często jest większy niż rzeczywisty dyskomfort po operacji, a szybkie efekty leczenia w pełni rekompensują te kilkudniowe niedogodności – mówi prof. dr hab. n. med. Karolina Dżaman z Centrum Laryngologii enel-med.

Przeczytaj teraz

enel-med uruchamia Centrum Laryngologii. Na czele prof. dr hab. n. med. Karolina Dżaman

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 10.03.2026

enel-med uruchamia Centrum Laryngologii, nowe centrum kompetencyjne zapewniające pacjentom opiekę w zakresie diagnostyki, profilaktyki i leczenia chorób ucha, nosa, gardła, krtani oraz zatok. Jednostką kieruje prof. dr hab. n. med. Karolina Dżaman, ordynator Oddziału Otolaryngologicznego szpitala enel-med i wojewódzki konsultant ds. otolaryngologii dla Mazowsza. Projekt wzmacnia zespół dwudziestu lekarzy laryngologów. Zabiegi laryngologiczne są wykonywane w warszawskim szpitalu enel-med.

Z danych epidemiologicznych i opracowań klinicznych wynika, że przewlekłe zapalenie zatok przynosowych dotyczy ok. 15% dorosłych, a problemy z drożnością nosa, najczęściej związane m.in. ze skrzywieniem przegrody lub przerostem małżowin, mogą występować nawet u 20-30% populacji. Obturacyjny bezdech senny diagnozuje się u 9-14% dorosłych mężczyzn i 4-7% kobiet.

Konsekwentnie rozwijamy wyspecjalizowane centra kompetencyjne w obszarach, w których pacjenci oczekują nie tylko konsultacji, ale pełnej opieki obejmującej profilaktykę, diagnostykę i leczenie operacyjne. Zaledwie miesiąc temu uruchomiliśmy Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej, a dziś ogłaszamy start kolejnego projektu. W przypadku laryngologii zależało nam na stworzeniu projektu, które integruje wszystkie te trzy obszary: od wczesnego rozpoznania problemu, przez dokładną diagnostykę, po leczenie zabiegowe realizowane w szpitalu enel-med. Zbudowaliśmy pod kierownictwem prof. Karoliny Dżaman, wojewódzkiego konsultanta ds. otolaryngologii, zespół doświadczonych specjalistów. To połączenie kompetencji zespołu i technologii pozwala nam oferować pacjentom skuteczne, dobrze zaplanowane leczenie w ramach jednej organizacji – mówi Jacek Rozwadowski, prezes zarządu centrum medycznego enel-med.

Precyzyjna diagnostyka i leczenie operacyjne

Centrum Laryngologii enel-med obejmuje diagnostykę, leczenie i profilaktykę schorzeń ucha, nosa, gardła, krtani i zatok, a także zaburzeń głosu i słuchu oraz problemów, które mogą mieć konsekwencje ogólnoustrojowe, m.in. przewlekłych zaburzeń snu związanych z chrapaniem i obturacyjnym bezdechem oraz chronicznego zapalenia zatok i nieżytu dróg oddechowych.

W ramach diagnostyki pacjenci mogą skorzystać m.in. z:

  • diagnostycznej nasofiberoskopii (z możliwością dokumentacji),
  • audiometrii tonalnej i słownej oraz tympanometrii,
  • badań głosu (ocena fonacji i pracy krtani),
  • USG szyi (m.in. ślinianek i węzłów chłonnych),
  • diagnostyki chrapania i bezdechu sennego.

Jeśli z diagnozy wynika potrzeba interwencji, pacjent jest prowadzony w zaplanowanej ścieżce do leczenia zabiegowego w szpitalu enel-med. Wśród wykonywanych procedur znajdują się m.in. zabiegi w obrębie migdałków (tonsilektomia), korekcja przegrody nosowej (septoplastyka), endoskopowe operacje zatok (FESS), korekcja małżowin nosowych (konchoplastyka), a także wybrane drobne procedury ambulatoryjne. Zabiegi realizowane są w szpitalu enel-med w oparciu o zaplecze bloku operacyjnego, zespół anestezjologiczny i opiekę pielęgniarską.

Więcej specjalistów z nowym liderem na czele

Centrum Laryngologii działa pod kierownictwem prof. dr hab. n. med. Karoliny Dżaman, ordynatora oddziału otolaryngologicznego szpitala enel-med, konsultanta ds. otolaryngologii enel-med oraz wojewódzkiego konsultanta ds. otolaryngologii dla Mazowsza. Wraz z nią projekt współtworzy zespół dwudziesty lekarzy laryngologów, reprezentujących różne obszary leczenia zachowawczego i operacyjnego. Tak zbudowane zaplecze kadrowe istotnie wzmacnia kompetencje diagnostyczne i zabiegowe w obszarze chorób ucha, nosa, gardła i zatok.

W laryngologii kluczowe znaczenie ma precyzyjna diagnostyka, właściwa kwalifikacja do leczenia i postępowanie zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Wielu pacjentów trafia do specjalisty z objawami, które są bagatelizowane lub leczone objawowo przez długi czas. Centrum Laryngologii enel-med pozwala prowadzić pacjenta w sposób uporządkowany: od diagnostyki, przez decyzję terapeutyczną, aż po leczenie i opiekę po zabiegu – komentuje prof. dr hab. n. med. Karolina Dżaman, ordynator oddziału otolaryngologicznego szpitala enel-med.

W Centrum Laryngologii pacjent otrzymuje konkretny plan i domknięcie procesu: od diagnozy po leczenie, w tym możliwość realizacji wielu procedur w trybie „jednego dnia”, jeśli jest to medycznie uzasadnione. Pacjenci mogą korzystać z konsultacji laryngologicznych prywatnie oraz w ramach abonamentów, a w razie wskazań zostać skierowani na leczenie zabiegowe w szpitalu enel-med.

Więcej informacji o Centrum Laryngologii enel-med jest dostępnych na stronie https://lp.enel.pl/laryngologia.

Przeczytaj teraz

Aż o 89% więcej dni zwolnień lekarskich z powodu zaburzeń lękowych. Dystres największym wyzwaniem polskich pracodawców

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 23.02.2026

Z raportu Medicover Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025 wynika, że ponad 50 proc. pracowników w Polsce mierzy się z alarmującym problemem – objawami przeciążenia psychicznego. Stopień narażenia na dystres zależy w znacznym stopniu od wieku pracownika i charakteru wykonywanej pracy. Czym jest i jak możemy ograniczyć jego wpływ na nasze zdrowie?

Kondycja psychiczna pracowników w Polsce budzi coraz większe zaniepokojenie – najnowsze dane z raportu Medicover wyraźnie pokazują skalę tego narastającego problemu – dystres psychiczny odczuwa aż 57% kobiet i 61% mężczyzn. W przeciwieństwie do eustresu, czyli „dobrego stresu” który jest konstruktywny i mobilizuje nas do działania, co może pozytywnie wpływać na jakość życia1, dystres ma negatywny, destrukcyjny wpływ na organizm i funkcjonowanie. Zgodnie z definicją Goldberga, jest to stan, w którym człowiek doświadcza trudnych emocji, takich jak smutek, lęk, zmęczenie i drażliwość, wynikających z codziennych trudności lub sytuacji życiowych. ​

– W nowoczesnym społeczeństwie stres socjalny odpowiada za większość dolegliwości i chorób, których źródła współczesna medycyna upatruje w nadmiernym obciążeniu organizmu. Jest on postrzegany jako wyzwalacz wielu schorzeń psychiatrycznych, takich jak depresja i zaburzenia lękowe – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Ewa Mojs, neuropsycholog, Kierownik Katedry i Zakładu Psychologii Klinicznej na Wydziale Medycznym Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, członek Rady Naukowej MindHealth.

– W warunkach stresu chronicznego zmiany psychopatologiczne mogą prowadzić do rozwoju wielu zaburzeń, takich jak lęk czy depresja. Związek między stresem a depresją jest dobrze udokumentowany naukowo – dodaje.

Dystres pogarsza także kondycję fizyczną pracowników – często najpierw zgłaszają się do internistów czy neurologów z powodu objawów somatycznych, takich jak bóle głowy, problemy z żołądkiem, bezsenność czy przewlekłe zmęczenie. Dopiero w trakcie konsultacji okazuje się, że u podłoża tych dolegliwości leżą problemy natury psychicznej.

Problem kosztowny dla wszystkich

Według danych ZUS, w 2024 roku absencje wzrosły o 1,6 punktu procentowego w porównaniu z analogicznym okresem w roku 2023, co w skali całej gospodarki przekłada się na miliony utraconych dni pracy i miliardy złotych strat. Ich największy wzrost związany był właśnie z zaburzeniami psychicznymi.

Analiza diagnoz stawianych przez lekarzy psychiatrów w latach 2022-2024 pokazuje, że najczęstszym problemem są: zaburzenia lękowe (stanowią 34,7% zwolnień lekarskich), reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne (odpowiadają za 21,4% zwolnień psychiatrycznych) oraz epizody depresyjne (19,3% zwolnień psychiatrycznych). Średnia długość zwolnienia z powodu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wzrosła z 17,4 dni w 2022 r. do 21,5 dni w 2024 roku, zatem pracodawcy muszą mierzyć się z absencją, która wymaga organizowania zastępstw. Straty generuje również prezenteizm – pracownik jest fizycznie obecny w pracy, ale funkcjonuje poniżej swoich możliwości (produktywność osoby zmagającej się z depresją, lękiem czy wypaleniem zawodowym jest zredukowana o 50% lub więcej).

Co nas stresuje w miejscu pracy?

Badani na pierwszym miejscu wymieniali zależność jakości własnej pracy od innych osób (79,2%), następnie nadmiar obowiązków (76,4%), niekorzystny wpływ pracy na ich życie prywatne (75,1%) oraz ograniczone możliwości awansu (74,1%). Stres związany jest także z niewiedzą, w tym tą dotyczącą nowych technologii oraz umiejętności, które trzeba stale zdobywać. Ponadto co 7. pracownik zgłaszał, że na jego stanowisku wystąpił czynnik patologiczny, którego doświadczył bądź był świadkiem, m.in. mobbing, agresja psychiczna czy dyskryminacja.

Infografika na podst. raportu Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025 – Czynniki patologiczne w środowisku pracy.

– Mimo tych niepokojących danych optymizmem napawa fakt, że temat zaburzeń zdrowia psychicznego przestaje być tabu w polskim społeczeństwie, a stygmatyzacja maleje. W ciągu zaledwie dwóch lat, między 2022 a 2024 rokiem, liczba konsultacji psychiatrycznych wzrosła o 49%, a psychologicznych o 19%, zatem widzimy, że coraz więcej pracujących osób jest przekonanych, że warto udać się na konsultacje czy podjąć leczenie – zaznacza Beata Wojciechowska, Ekspert ds. profilaktyki i Promocji Zdrowia, Kierownik zespołu przygotowującego raport Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025, Medicover.

– Jednocześnie nasze badania pokazują, że aż 62% osób korzystających z tej możliwości to kobiety, dlatego tak ważne jest zachęcanie mężczyzn, aby oni również nie wahali się zadbać o swoje zdrowie. To palący problem, ponieważ w Polsce liczba samobójstw wśród mężczyzn jest aż pięć razy wyższa niż wśród kobiet – dodaje.

Zdjęcia ze śniadania prasowego (20.02.2026) „Dystres – niewidzialny ciężar współczesnego życia”  (na podstawie danych z raportu Medicover – Praca. Zdrowie. Ekonomia. Perspektywa 2025. 

Praca fizyczna i system zmianowy pogłębiają problem

Dane wskazują, że na kondycję psychiczną zatrudnionych mają wpływ również charakter wykonywanej pracy oraz organizacja czasu pracy. Wśród pracowników umysłowych przeciążenia psychicznego doświadcza 58% badanych, natomiast wśród osób wykonujących pracę fizyczną 65%. Jeszcze wyraźniejszą różnicę widać, gdy porównamy pracowników według trybu pracy. Pracujący w systemie zmianowym, często z nocnymi dyżurami zakłócającymi naturalny rytm dobowy, zgłaszają dystres w 62% przypadków. Pracownicy mający większą elastyczność, deklarują przeciążenie psychiczne w 54% przypadków.

Wiek również ma znaczenie

Dystres psychiczny najczęściej dotyka dwie grupy pracowników znajdujące się na przeciwległych krańcach kariery zawodowej. Aż 64% odnotowano wśród osób powyżej 65. roku życia. Druga z najbardziej narażonych grup to badani w wieku 20-29 lat – przeciążenie psychiczne zgłasza w niej 61% osób. Wynika ono w dużej mierze z presji związanej z początkiem kariery zawodowej, m.in. konieczności udowodnienia swoich kompetencji, często przy niestabilnych warunkach zatrudnienia.

Kluczowa rola pracodawców

Dla rozwiązania tego problemu niezwykle istotny jest szybki dostęp do diagnostyki i leczenia – taki jak w modelu Medicover, który skraca czas absencji chorobowej o ponad połowę względem danych krajowych, co średnio przynosi pracodawcy oszczędność 1650 zł rocznie na pracownika. W skali gospodarki to potencjalnie ponad 28 mld zł oszczędności rocznie.

– W Medicover kierujemy się podejściem holistycznym, zawsze przy uwzględnieniu indywidualnej sytuacji i potrzeb pacjenta. Dlatego powstały Centra Zdrowia Psychicznego MindHealth, gdzie zapewniamy wsparcie psychiatryczne, w obszarach diagnozy, psychoterapii i konsultacji psychologicznych. Dziś pacjenci cenią sobie elastyczność, więc oferujemy także wideokonsultacje online – mówi Maciej Sandomierski, psycholog, Kierownik ds. Psychologii i Psychiatrii w MindHealth Centrum Zdrowia Psychicznego.

– Odporność psychiczna nie oznacza „radzenia sobie za wszelką cenę”. To zdolność do regeneracji, utrzymania koncentracji i skuteczności mimo presji, czyli dokładnie to, czego potrzebują współczesne organizacje. Pracodawcy powinni zatem zacząć traktować budowanie odporności psychicznej pracowników jako element strategii biznesowej, a nie benefit – dodaje.

Narastające tempo życia, presja, niestabilność ekonomiczna, rewolucja technologiczna i sztuczna inteligencja zmieniająca rynek pracy będą coraz bardziej wpływać na zdrowie psychiczne polskich pracowników. Pracodawcy powinni zadbać o kompleksowe i dopasowane do potrzeb firmy strategie wellbeingowe: benefity prozdrowotne oraz przemyślany kalendarz wydarzeń wspierających dobrostan pracowników. Dane wyraźnie pokazują, że konieczne jest podejmowanie zdecydowanych działań profilaktycznych i zapewnienie szerokiego dostępu do pomocy psychologicznej i psychiatrycznej dla wszystkich.

***

Źródła:

  1. https://www.medicover.pl/zdrowie/psychiczne/stres/pozytywny/ ↩︎

Materiały do pobrania:

Przeczytaj teraz

RAPORT: Uśmiech (nie)obecny w pracy. Dlaczego zdrowe zęby stają się nowym priorytetem pracowników i pracodawców?

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 18.02.2026

Ponad połowa ankietowanych przyznaje, że ból zęba utrudnia im koncentrację, a co piąty decyduje się na usunięcie zęba zamiast leczenia ze względów finansowych. Raport Medicover Stomatologia „Uśmiech Pracowników 2025” obnaża lukę między potrzebami zatrudnionych a ofertą benefitów – aż 88% badanych uważa, że pakiet stomatologiczny ułatwiłby im dbanie o zdrowie. O tym, dlaczego zdrowe zęby to nie tylko kwestia estetyki, ale też fundament efektywności i dobrostanu psychicznego – mówią dentystka i psycholog.

Prawie 1300 zł to średnia suma rocznych wydatków na stomatologa zadeklarowana przez badanych, a „koszty” zostały wskazane przez większość (53%) jako powód unikania wizyty u dentysty. Na liście znalazły się też: „brak potrzeby”, na który wskazało 36% zapytanych, „brak czasu” – 35% badanych, a łącznie „strach i lęk” oraz „złe doświadczenia” zadeklarowało niemal 40% ankietowanych.

– Raport pokazuje też bardziej optymistyczne dane, jak to, że aż 73% respondentów było na przeglądzie kontrolnym u dentysty w ciągu roku, a 60% korzysta z profesjonalnej higienizacji, zatem jest chęć i potrzeba dbania o zęby. Co ciekawe, w naszym badaniu co szósty zapytany przyznał, że pozytywnie ocenia swój uśmiech – mówi autorka raportu Anna Wasilewska, kierownik marketingu Medicover Stomatologia i kontynuuje: – Zobaczyliśmy także bardzo wyraźnie, że prezenteizm, czyli ogólnie ujmując: nieefektywna obecność w pracy, jest realnym problemem. 53% respondentów deklarowało, że pracowało z bólem zęba, a 48%, że utrudniał im on koncentrację. Ośmioro na dziesięcioro pracowników posiłkowało się L4 lub urlopem z powodu bólu zęba czy wizyty u dentysty. To może mieć niemały wpływ na efektywność pracy i dotrzymywanie terminów.

Skala prezenteizmu wynikająca wyłącznie z problemów stomatologicznych jest sygnałem alarmowym dla pracodawców. Pracownik, który fizycznie jest obecny w biurze, ale zmaga się z bólem, generuje ukryte koszty związane ze spadkiem wydajności. Z perspektywy zatrudnionych sytuacja ta jest równie trudna – obok dyskomfortu fizycznego pojawia się lęk o wizerunek. Pracownikom zależy na zdrowym i ładnym uśmiechu nie tylko dla własnego samopoczucia, ale dlatego, że postrzegają go jako kluczowy atut w relacjach zawodowych: większość respondentów zgodziła się ze stwierdzeniami, że „zęby są naszą wizytówką” (90%), „osoba z zadbanymi zębami jest lepiej odbierana przez innych” (89%) i „zadbane zęby świadczą o naszym zdrowiu” (88%). Z kolei dane prezentowane w Raporcie Uśmiechu Medicover Stomatologia 2023 pokazują dobitnie: 71% uważa, że ładne zęby pomagają osiągnąć sukces w życiu uczuciowym, a 54% – w karierze.

Jak zauważa mgr Maciej Sandomierski, psycholog z Centrum Zdrowia Psychicznego MindHealth:

– Uśmiech to potężne narzędzie społeczne, które zbliża ludzi i pomaga rozładować napięcia w zespole. Kiedy stan zębów staje się powodem do wstydu, pracownik traci pewność siebie, co może hamować jego aktywność na spotkaniach czy podczas prezentacji. Budowanie kultury otwartości i wspieranie pracowników w dbaniu o uśmiech to zatem nie tylko dbanie o ich zdrowie fizyczne, ale też o ich odporność psychiczną i siłę przebicia w świecie biznesu – mówi i dodaje: – Jak pokazuje ten raport, mamy grupę 10% osób, które wstydzą się pójść do dentysty i 12,5% ankietowanych także z powodu wstydu rezygnujących z mycia zębów w pracy, więc nie tylko zasobność kieszeni czy brak czasu nas hamują.

Wstyd i bariery psychologiczne tworzą błędne koło zaniedbań, które mogą determinować całą ścieżkę zawodową. Brak dbałości o uśmiech przestaje być prywatną sprawą pracownika, w momencie gdy jego dyskomfort zaczyna przekładać się na atmosferę w zespole i pewność w kontaktach z klientami. Wnioski są jednoznaczne: wsparcie w zakresie zdrowia jamy ustnej to inwestycja w kapitał społeczny firmy, która zwraca się w postaci większego zaangażowania i lepszej komunikacji wewnętrznej.

Dentyści natomiast wskazują bardziej praktyczne aspekty podejścia do higieny jamy ustnej.

– Ważne są nawyki! Trzeba zrozumieć, że osiem godzin w biurze nie może być „urlopem” od higieny, a niestety tak to często wygląda – podkreśla lek. dent. Agnieszka Juśkiewicz z Medicover Stomatologia. – Wielu pracowników tłumaczy się brakiem czasu lub brakiem odpowiednich warunków, tymczasem bakterie próchnicowe nie robią sobie przerwy na spotkania biznesowe. Koszty profilaktyki są w rzeczywistości niewielkie: wystarczy szczoteczka, pasta z fluorkami i nitka, które zmieszczą się w każdej biurowej szufladzie. Profesjonalna higienizacja i przegląd dwa razy w roku to zaledwie ułamek kwoty, jaką musimy zapłacić za leczenie zaniedbanych zębów. Przez proste zmiany, jak picie wody zamiast słodkich napojów czy szybkie szczotkowanie po lunchu, możemy uniknąć rozwoju zaawansowanej próchnicy czy choroby przyzębia, które przecież wpływają nie tylko na naszą efektywność w pracy, ale i poza nią.

Raport wskazuje na wysoką świadomość pracowników, którzy postrzegają zdrowie jamy ustnej jako istotny kapitał osobisty, rzutujący na wiele sfer życia. Deklarowana troska o stan uzębienia znajduje odzwierciedlenie w aktywnym korzystaniu z dostępnych form opieki – od wizyt prywatnych i finansowanych przez NFZ po pakiety medyczne. Jednocześnie statystyki potwierdzają, że stan zdrowia zębów odgrywa znaczącą rolę w kontekście wydajności zawodowej, co stanowi kluczowy argument dla pracodawców poszukujących skutecznych rozwiązań wspierających dobrostan zespołów.

– Raport rzuca światło na fakt, że jako pracownicy chcemy dbać o zdrowie, ale często rozbijamy się o bariery finansowe lub brak czasu. Skoro zdrowy, szczery uśmiech tak silnie wpływa na naszą energię do pracy, koncentrację i relacje z innymi, to jego ochrona leży w interesie nas wszystkich: zarówno pracowników, jak i pracodawców – podkreśla Anna Wasilewska. – Dziś prywatną opiekę stomatologiczną oferuje zaledwie 9% firm, podczas gdy ogromna większość, bo aż 88% zatrudnionych, widzi w takim wsparciu realną pomoc w codziennym dbaniu o siebie.

Powszechniejsze wprowadzenie abonamentów stomatologicznych mogłoby stać się tym wyczekiwanym, pozytywnym impulsem do zmian. Taki krok nie tylko odciążyłby kieszenie pracowników, ale przede wszystkim byłby jasnym sygnałem, że organizacja dba o człowieka w sposób kompleksowy.

Key facts: Zdrowie jamy ustnej polskich pracowników w liczbach

Efektywność i praca (prezenteizm):

  • 53% badanych przyznaje, że pracowało pomimo odczuwanego bólu zęba.
  • 48% pracowników deklaruje, że ból zęba utrudniał im koncentrację w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych.
  • 37% osób opuściło miejsce pracy w ciągu dnia, aby udać się na wizytę do dentysty.
  • 13% ankietowanych było zmuszonych do wzięcia zwolnienia lekarskiego (L4) z powodu problemów stomatologicznych.

Bariery i powody unikania dentysty:

  • 53% respondentów unika wizyt u stomatologa ze względu na wysokie koszty leczenia.
  • 45% pracowników odczuwa lęk lub strach przed wizytą w gabinecie.
  • 35% zapytanych wskazuje brak czasu jako główną przeszkodę w regularnym dbaniu o uśmiech.
  • 20% osób zdecydowało się na usunięcie zęba zamiast jego leczenia (np. kanałowego) wyłącznie z powodów finansowych.

Koszty i finansowanie:

  • 1296 zł to średnia suma wydatków na leczenie stomatologiczne w ciągu ostatnich 12 miesięcy (mediana wynosi 500 zł).
  • 57% badanych deklaruje, że wysokość rachunku u dentysty była dla nich zaskoczeniem.
  • 9% pracowników skorzystało z kredytu, pożyczki lub rat, aby opłacić usługi stomatologiczne.

Benefity i oczekiwania:

  • 88% pracowników uważa, że zapewnienie pakietu stomatologicznego przez pracodawcę znacząco ułatwiłoby dbanie o stan zdrowia jamy ustnej.
  • Tylko 9% pracodawców oferuje obecnie prywatną opiekę stomatologiczną jako benefit pozapłacowy.
  • 17% badanych korzysta z opieki stomatologicznej w ramach pakietu medycznego od pracodawcy.

Wizerunek i psychologia:

  • 90% badanych twierdzi, że zęby są „wizytówką” człowieka i powinny wyglądać dobrze (suma odpowiedzi „Zdecydowanie tak” i „Tak”).
  • 39% pracowników znalazło się w sytuacji, w której wstydziło się swojego uśmiechu lub stanu zębów.
  • 61% ankietowanych uważa, że osoby z ładnym uśmiechem łatwiej awansują w miejscu pracy.

Przeczytaj teraz

Producenci i aptekarze dla pacjentów i środowiska. Trwa druga edycja akcji „Świat w Twoich rękach”

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 13.02.2026

Przeterminowane bądź niepotrzebne farmaceutyki powinny trafiać do utylizacji, a nie do „zwykłych” koszy na odpady. Dzięki organizatorom akcji „Świat w twoich rękach” jest to coraz prostsze, bo narzędzia wspierające ten proces trafiły łącznie już do 3 tysięcy aptek i 82 Centrów Medycznych Świat Zdrowia.

Przypomnijmy, że pierwsza edycja akcji „Leki do Apteki. Świat w twoich rękach” dotarła z edukacją na temat utylizacji farmaceutyków do milionów pacjentów. Ponad 1500 aptek w całej Polsce zostało wyposażonych w różnego rodzaju narzędzia wspierające właściwe postępowanie z tymi specyficznymi odpadami – m.in. w ulotki edukacyjne, instrukcje, jak przygotować i oddać farmaceutyki do utylizacji, oraz osłonki na pojemniki na przeterminowane leki.

Czemu to takie ważne?

Przeterminowane leki to odpady niebezpieczne, które ze względu na dużą aktywność biologiczną stanowią poważne zagrożenie dla środowiska (skażenie wód gruntowych i gleby). Tylko odpowiednio je segregując i poddając utylizacji (a nie wyrzucając do zwykłego kosza na odpady) można temu zapobiec. Choć każda gmina udostępnia mieszkańcom punkt zbiórki tego typu odpadów, często są to Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, położone na obrzeżach miasta, z utrudnionym dojazdem i ograniczoną dostępnością. Pierwsza edycja akcji „Świat w twoich rękach” pokazała, że Polacy chcą utylizować farmaceutyki we właściwy sposób. Nie mają jednak dostępu do odpowiednich narzędzi (np. instrukcji ), które przeprowadzą ich przez ten proces. Plakaty edukacyjne, ulotki, a zwłaszcza specjalne osłonki na pojemniki na przeterminowane leki, wprowadzone do aptek w ramach akcji “Świat w twoich rękach”, cieszyły się dużym zainteresowaniem, a także skutecznie motywowały pacjentów do oddawania niepotrzebnych leków do utylizacji.

Utylizacja i adherencja

W ramach drugiej edycji kampanii „Świat w twoich rękach” organizatorzy: Świat Zdrowia S.A., Adamed Pharma, Teva Pharmaceuticals Polska, Zakłady Farmaceutyczne Polpharma S.A. i Zentiva Polska nie tylko kontynuują dotychczasowe działania, ale dodatkowo skupiają się na niemniej ważnym temacie – adherencji. Dzięki kontynuacji współpracy tych firm do 3 tysięcy aptek w całym kraju trafiły znane już z pierwszej edycji akcji narzędzia wspierające utylizację farmaceutyków (m.in. plakaty i ulotki edukacyjne, osłonki na pojemniki na przeterminowane leki). Materiały te zostały doskonale przyjęte przez farmaceutów i pacjentów aptek. Edukacja na temat utylizacji i adherencji prowadzona jest także w 82 Centrach Medycznych Świat Zdrowia.

To jednak nie koniec działań. Mając świadomość, że wiele leków trafia do utylizacji z powodu przerwanego leczenia organizatorzy w kampanii zaangażowali się w edukację na temat adherencji.

Czym jest adherencja? To współodpowiedzialność pacjenta za podjęcie leczenia, czyli:

  • systematyczne przyjmowanie leków (nieodstawianie leków bez konsultacji z lekarzem),
  • stosowanie się przez pacjenta zaleceń lekarza prowadzącego,
  • przestrzeganie zaleceń dotyczących diety i aktywności fizycznej,
  • monitorowanie stanu zdrowia.

36% pacjentów z cukrzycą nie podejmuje leczenia farmakologicznego, a w przypadku hipercholesterolemii ten odsetek jest jeszcze większy i przekracza 70%. Innym problemem jest również niestosowanie przez pacjentów zalecanych dawek leków (…) Podobne statystyki dotyczą również choroby wieńcowej, natomiast w chorobach psychicznych jedynie 45,0% pacjentów zażywa zalecone dawki leków1.

Dlatego 2. edycja akcji „Świat w twoich rękach” została wzbogacona o dodatkowe elementy: usługę przeglądu domowej apteczki pod kątem przeterminowanych leków powiązaną z edukacją na temat adherencji. Usługa ta jest realizowana w wybranych aptekach w całym kraju.

Baza wiedzy do pobrania ze strony internetowej

Poza wyposażeniem aptek i 82 Centrów Medycznych Świat Zdrowia w narzędzia wspierające prawidłową utylizację farmaceutyków i realizację w aptekach przeglądów domowej apteczki, w ramach kampanii „Świat w twoich rękach” powstało bardzo dużo materiałów edukacyjnych. Przygotowane we współpracy z farmaceutami materiały są ogólnodostępne do pobrania na stronie internetowej www.lekidoapteki.pl. Znajduje się tam poradnik właściwego przyjmowania leków, dzienniczek, który ułatwia regularne stosowane odpowiednich dawek, a także wskazówki, jak przygotować się do umówionego w aptece przeglądu domowej apteczki. Wypracowane w pierwszym etapie kampanii materiały również znajdują się w bazie wiedzy. 

Materiały wideo można udostępnić z Facebooka Grupy Neuca, np: https://www.facebook.com/reel/1581502726321057

W ramach akcji jest też organizowany cykl sześciu webinarów dla przedstawicieli zawodów farmaceutycznych na temat różnych działań z zakresu ESG. Dzięki nim aptekarze poznają szczegóły dotyczące tych zagadnień, jak również praktyczne rozwiązania, które mogą wykorzystywać w codziennej działalności apteki.

Patronat medialny nad kampanią objęły redakcje: mgr.farm oraz aptekarski.com.

***

Źródła:

  1. https://pramed.pl/aktualnosci/czym-jest-adherencja-i-dlaczego-ma-takie-znaczenie-w-kontekscie-poprawy-systemu-ochrony-zdrowia/ ↩︎

Przeczytaj teraz

Walentynkowy ranking gestów otwiera herbata, a zamyka prezent

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 12.02.2026

Walentynki lubią serduszka, ale to drobne gesty jak kubek herbaty czy chwila ciszy budują relacje silniej niż efektowne niespodzianki. Polacy najbardziej doceniają troskę, gdy druga osoba gorzej się czuje (43%), podczas gdy prezent wskazuje tylko 12% Polaków. Na kolejnych miejscach są gesty równie zwyczajne, a dla wielu osób kluczowe: pytanie o samopoczucie (29%), pilnowanie regularnego jedzenia i picia (18%) czy wspólne zdrowe rytuały (18%). Wyniki badania zleconego przez enel-med pokazują też różnice między Polkami i Polakami. Kobiety częściej doceniają odciążenie w codziennych obowiązkach (32% vs. 19%), a panowie przygotowanie posiłków (24% vs. 12%) i, co szczególnie istotne w kontekście profilaktyki zdrowotnej, przypominanie o badaniach (18% vs. 10%).

W gabinecie często słyszę: „nie potrzebuję fajerwerków, tylko żebym nie był/a z tym sam/a”. I dokładnie to widać w wynikach badania enel-med. Wysoko są gesty, które dają poczucie bezpieczeństwa takie jak opieka, kiedy ktoś ma gorszy dzień, uważne „jak się czujesz?”, spokojna obecność, a czasem po prostu cisza, którą druga osoba potrafi uszanować. To nie są drobiazgi ani romantyczne dekoracje. To codzienne komunikaty: „widzę cię”, „liczysz się”, „możesz na mnie oprzeć ciężar, kiedy go masz za dużo”. A gdy taką troskę przekładamy także na zdrowie, na przykład przez przypomnienie o badaniu czy wsparcie w umówieniu wizyty u lekarza, relacja staje się nie tylko bliższa, ale też realnie bardziej odpowiedzialna – mówi Sylwia M. Bartczak, psycholog i seksuolog enel-med.

TOP 10 gestów, które mają znaczenie

Walentynkowy ranking gestów pokazuje, że w relacjach najbardziej liczy się praktyczna uważność. Po reakcji na gorsze samopoczucie, np. w postaci herbaty czy posiłku (43%), drugie miejsca ex aequo zajmują uważne pytanie „jak się czujesz?” oraz danie przestrzeni i ciszy, gdy są potrzebne (po 29% wskazań). Wysoko znalazły się także dbanie o spokojną atmosferę w stresującym czasie (26%) oraz zauważanie przeciążenia i przejmowanie części obowiązków (26%). Dalej są gesty budujące codzienny dobrostan: pilnowanie regularnego jedzenia i picia (18%), podtrzymywanie wspólnych zdrowych rytuałów (18%), zachęcanie do ruchu (16%) i przypominanie o badaniach profilaktycznych oraz wizytach u lekarza (14%). Dopiero na końcu zestawienia są klasyczne, walentynkowe atrybuty takie jak trafiony prezent (12%) i drobne niespodzianki bez okazji (10%).

Kobiety i mężczyźni potrzebują różnych gestów

Widać także ciekawe różnice między tym, co jest ważne dla kobiet i mężczyzn, choć cel jest wspólny: poczucie bycia ważnym i zauważonym. Polki częściej wskazują gesty związane z opieką i odciążeniem: zaopiekowanie w gorszym samopoczuciu (49% kobiet vs. 37% mężczyzn) oraz przejęcie części obowiązków i zachęcenie do odpoczynku (32% vs. 19%). Panowie natomiast częściej doceniają przygotowanie posiłków (24% mężczyzn vs. 12% kobiet) oraz przypominanie o badaniach profilaktycznych i wizytach u lekarza (18% vs. 10%). To ważna wskazówka dla par: w trosce o zdrowie często działa nie presja, ale partnerskie wsparcie poprzez na przykład wspólne zaplanowanie badań, przypomnienie w odpowiednim momencie czy ułatwienie organizacji wizyty.

Warto odczarować myślenie, że rozmowa o zdrowiu psuje nastrój. Dla wielu osób, zwłaszcza mężczyzn, co pokazują te wyniki, sygnał „pamiętam o twoich badaniach” jest odbierany jako bardzo konkretny dowód bliskości. To też dobra walentynkowa lekcja: troska nie musi być spektakularna, żeby była ważna. Czasem ma formę herbaty, czasem odciążenia, a czasem krótkiego „gdybyś chciał/a wsparcia w umówieniu wizyty, daj znać” – dodaje Sylwia M. Bartczak, psycholog i seksuolog enel-med.

Metodyka badania:
Badanie zostało zlecone przez enel-med i przeprowadzone na panelu Ariadna na ogólnopolskiej próbie liczącej N=1090 osób. Zrealizowane metodą CAWI w dniach 30 stycznia – 2 lutego 2026.

Przeczytaj teraz

Zdrowe społeczeństwo jest wolne od hejtu. Medicover podpisuje Deklarację Niezgody na Hejt w ramach kampanii T-Mobile #HejtOutLoveIn

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 11.02.2026

Hejt ma realny wpływ na zdrowie psychiczne – może obniżać poczucie bezpieczeństwa, wywoływać stres, lęk i długotrwałe obciążenie emocjonalne. Dlatego Medicover – międzynarodowa firma świadcząca usługi z zakresu zdrowia i wellbeingu – podpisała Deklarację Niezgody na Hejt, dołączając do ogólnopolskiej kampanii społecznej #HejtOutLoveIn i stając ramię w ramię z T‑Mobile w walce z narastającym problemem mowy nienawiści.

Hejt – ze względu na swoją coraz większą powszechność – stanowi dziś ogromne wyzwanie dla zdrowia publicznego. Osoby jego doświadczające są bardziej narażone m.in. na depresję, stany lękowe czy obniżone poczucie własnej wartości. Z kolei przewlekły stres wywołany nękaniem może prowadzić do podwyższonego ciśnienia, problemów z sercem czy zaburzeń odporności.

Według badań T-Mobile za szerzenie się tego zjawiska odpowiedzialna jest grupa zaledwie 5% internautów. Pozostali milczą, dając ciche przyzwolenie – i właśnie to stanowi największy problem. Dlatego tak ważne jest, by instytucje publiczne i prywatne otwarcie mówiły „dość” i pokazywały społeczeństwu, jak ważne są szacunek oraz wsparcie1.

– Każdy głos sprzeciwu wobec hejtu ma znaczenie, ale największą siłę tworzymy wtedy, gdy łączymy je w jeden wspólny przekaz. Cieszymy się, że Medicover – organizacja, która tak konsekwentnie dba o dobrostan ludzi – dołącza do kampanii #HejtOutLoveIn. Podpisanie Deklaracji Niezgody na Hejt to nie tylko symboliczny gest – to zobowiązanie do reagowania, wspierania i budowania przestrzeni, w której wszyscy mogą czuć się bezpiecznie – mówi dyrektorka komunikacji korporacyjnej i ESG w T-Mobile Polska Małgorzata Rybak-Dowżyk.

– Wiarygodność – rozumiana jako uczciwość, szacunek dla różnorodności, dotrzymywanie obietnic i transparentność – jest jedną z naszych kluczowych wartości. Dlatego jako wiodący dostawca usług dla zdrowia i wellbeingu prowadzimy aktywną komunikację z pacjentami w Internecie. Jesteśmy gotowi na merytoryczną krytykę, jednak nie akceptujemy mowy nienawiści, która potrafi ranić równie dotkliwie jak fizyczna przemoc. Rozwijamy sieć centrów zdrowia psychicznego MindHealth, wspierając osoby doświadczające lęku, kryzysów czy obniżonego nastroju. Jako sieć MindHealth jesteśmy też partnerem inicjatywy Kodeks Wrażliwości, która uczy rozpoznawania i reagowania na objawy kryzysu psychicznego w social mediach. Udział w kampanii #HejtOutLoveIn prowadzonej przez T‑Mobile jest dla nas naturalną kontynuacją działań na rzecz zdrowia psychicznego, wspierania dobrostanu społecznego oraz tworzenia w wymagającym środowisku mediów społecznościowych przestrzeni, w której każdy, zarówno pacjenci i pracownicy, może czuć się bezpieczny i szanowany – komentuje Marzena Smolińska, Dyrektor ds. Polityk Publicznych w Medicover w Polsce.

Podpis, który zamienia się w pomoc

#HejtOutLoveIn to ogólnopolska kampania społeczna T‑Mobile i Fundacji SEXEDPL, której celem jest zburzenie bariery obojętności wobec hejtu, dostarczanie wiedzy o jego skutkach oraz promowanie postaw opartych na empatii i odpowiedzialności. Badania przeprowadzone przez T‑Mobile pokazują, że ponad 80% Polaków uznaje hejt za poważny problem społeczny, a aż 63% młodych osób spotkało się z nim osobiście. Kampania zachęca do reagowania i wspierania osób dotkniętych mową nienawiści, m.in. poprzez podpisanie deklaracji online.

Każdy może dołączyć do akcji – wystarczy wejść na stronę hejtoutlovein.pl i – podobnie jak Medicover – podpisać Deklarację Niezgody na Hejt. Każdy podpis to realna pomoc, bowiem za zebrane podpisy T-Mobile zwiększy dyżury eksperckie na Antyprzemocowej Linii Pomocy SEXEPL. Obecnie pod Deklaracją Niezgody na Hejt zebrano już ponad 30 tysięcy podpisów. Brakuje jeszcze 20 tysięcy, by osiągnąć pierwszy próg – 50 tysięcy podpisów, który pozwoli rozszerzyć działanie Antyprzemocowej Linii Pomocy o 125 dodatkowych 4-godzinnych dyżurów eksperckich. To jednak dopiero początek. Ambitny cel kampanii to 400 tysięcy podpisów, co przełoży się na aż 500 dodatkowych 4-godzinnych dyżurów eksperckich ALP.

Antyprzemocowa Linia Pomocy to anonimowy i bezpłatny telefon zaufania, działający od poniedziałku do niedzieli pod numerem 720 720 020. Jest skierowany do osób, które doświadczają lub doświadczyły przemocy, do świadków przemocy, ale również – co wciąż pozostaje rzadkością – do osób, które ją stosują i chcą przerwać ten mechanizm. W 2025 roku na infolinię zadzwoniło ponad 13 tysięcy osób.

***

Źródła:

  1. https://hejtoutlovein.pl/ ↩︎

Przeczytaj teraz

Zmiany w strukturze zarządczej Medicover: dr Artur Białkowski pokieruje wszystkimi liniami biznesowymi w Polsce

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.01.2026

Medicover ogłasza zmiany organizacyjne. Z dniem 16 stycznia 2026 r. nowym Prezesem Zarządu Medicover Sp. z o.o. został dr Artur Białkowski, który będzie odpowiadać za całość działalności biznesowej Medicover w Polsce.

Z dniem 16 stycznia 2026 r. dr Artur Białkowski objął stanowisko Prezesa Zarządu Medicover Sp. z o.o., przejmując tę funkcję od Johna Stubbingtona (obecnie CEO Medicover). W związku ze zmianami organizacyjnymi wewnątrz firmy będzie odpowiadał za wszystkie linie biznesowe Medicover w Polsce. Oprócz dotychczasowego kierowania obszarem obejmującym m.in. centra medyczne, salony optyczne, apteki, kluby fitness, pakiety sportowe i platformę benefitową – przejmie również nadzór nad obszarami takimi jak: działalność szpitalna, stomatologia, zdrowie psychiczne, leczenie niepłodności oraz centra medyczne działające w modelu fee‑for‑service (FFS).

Dr Artur Białkowski jest związany z Medicover od 2012 roku. W tym czasie odpowiadał m.in. za rozwój sieci centrów medycznych, a także za budowę szerokiego portfolio usług pozamedycznych – m.in. platform: Medicover Sport i Medicover Benefits, czy sieci klubów fitness i siłowni. Od 2024 r. pełni funkcję Prezesa Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej. Doświadczenie zdobywał również w Orange (Centertel), Siemens i DHL Express. Jest absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, a w 2025 r. uzyskał stopień doktora nauk medycznych i nauk o zdrowiu.

Objęcie nowego stanowiska i przejęcie dodatkowych odpowiedzialności przez Artura Białkowskiego wiąże się także ze zmianami w składzie Zarządu Medicover sp. z o.o. Dołączyli do niego:

  • Krzysztof Świetlik, Dyrektor Departamentu Sprzedaży i Marketingu – jako Członek Zarządu ds. komercyjnych,
  • Wojciech Łukasiewicz, Dyrektor Departamentu Operacyjnego – jako Członek Zarządu ds. operacyjnych.

Wierzę, że dzięki temu uzyskamy wiele synergii, które przełożą się na jeszcze lepszą opiekę dla naszych pacjentów i klientów oraz sprawią, że nasze wewnętrzne środowisko pracy ulegnie uproszczeniu, a kultura organizacyjna wzbogaci się o nowe unikalne perspektywy – komentuje strategiczne zmiany John Stubbington, CEO Medicover, przekazując z dniem 16 stycznia 2026 r. stanowisko Prezesa Zarządu Medicover Sp. z o.o. Arturowi Białkowskiemu.

W ubiegłym roku Medicover obchodził 30‑lecie działalności, w tym: 30-lecie obecności w Polsce. Na przestrzeni trzech dekad firma zbudowała pozycję lidera usług dla zdrowia i wellbeingu, konsekwentnie rozwijając ofertę opartą na profilaktyce, opiece ambulatoryjnej i specjalistycznej, innowacyjnej stomatologii, zaawansowanych procedurach in vitro oraz kompleksowych rozwiązaniach wellbeingowych, obejmujących m.in. usługi sportowe i dietetyczne. Medicover prowadzi w całej Polsce centra medyczne, szpitale, apteki, kliniki leczenia niepłodności, centra stomatologiczne, salony optyczne, ośrodki zdrowia psychicznego oraz sieć klubów fitness i siłowni, a także oferuje pakiety sportowo‑rekreacyjne i platformę benefitową.

Przeczytaj teraz

Zdrowych, spokojnych świąt!

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 23.12.2025

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Bożego Narodzenia składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju oraz wytchnienia od codziennych wyzwań. Niech ten wyjątkowy czas będzie okazją do refleksji, umocnienia relacji oraz nabrania energii na nadchodzący rok.

Życzymy, aby Nowy Rok przyniósł Państwu stabilność, pomyślność w realizacji planów oraz dalszy rozwój – zarówno w wymiarze zawodowym, jak i osobistym. Dziękujemy za dotychczasową współpracę, zaufanie oraz wspólne działania na rzecz rozwoju systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

Z wyrazami szacunku
Zarząd Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przeczytaj teraz

Eksperci Pracodawców Medycyny Prywatnej obecni podczas tegorocznego Forum Rynku Zdrowia

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 19.10.2025

W dniach 20-21 października 2025 r. w warszawskim hotelu Sheraton startuje XXI Forum Rynku Zdrowia – jedno z najbardziej opiniotwórczych wydarzeń dla liderów i ekspertów sektora ochrony zdrowia.

Hasłem tegorocznej edycji jest: „Między ustawami a oddolną inicjatywą – jak naprawdę zmienia się system ochrony zdrowia?”. Uczestnicy wspólnie przyjrzą się mechanizmom reform, które kształtują polski system zdrowia – od decyzji legislacyjnych po inicjatywy społeczne.

W gronie prelegentów nie zabraknie również przedstawicieli Pracodawców Medycyny Prywatnej.

20 października 2025 r., godz. 11:30-12:50, Sala Balowa CDE

Debata: „E-Zdrowie 2025. Czy nowe rozwiązania poradzą sobie z problemami ochrony zdrowia?”
Prelegent: Barbara Kopeć – Wiceprezeska Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej

20 października 2025 r., godz. 11:30-12:10, Sala Sofia

Debata: „Zawody medyczne przyszłości – nowe kompetencje, nowe potrzeby”
Prelegent: dr Tomasz Anyszek – ekspert Pracodawców Medycyny Prywatnej


Szczegółowy program wydarzenia i transmisja dostępne są pod poniższym linkiem:
https://www.forumrynkuzdrowia.pl/2025/pl/sesje/

Serdecznie zapraszamy do śledzenia przebiegu dyskusji z udziałem naszych przedstawicieli.

🟨 Pracodawcy Medycyny Prywatnej są partnerem XXI Forum Rynku Zdrowia. 🟨

Przeczytaj teraz

Nutrimed & Promedica na pokładzie Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 17.10.2025

Miło nam poinformować, że do Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej dołączyły siostrzane poradnie żywieniowe – Nutrimed & Promedica.

Nutrimed i Promedica to siostrzane poradnie żywieniowe, które od 2007 roku zapewniają specjalistyczną opiekę pacjentom wymagającym żywienia dojelitowego w całej Polsce.

Poradnie wspierają osoby, które nie mogą odżywiać się doustnie i posiadają sztuczny dostęp do przewodu pokarmowego. Opieka realizowana jest w warunkach domowych, w znanym otoczeniu pacjenta, co sprzyja poczuciu bezpieczeństwa i komfortu.

Działając na terenie całej Polski, Nutrimed i Promedica obejmują opieką prawie 7 tysięcy pacjentów, w tym dzieci i dorosłych, także z najodleglejszych rejonów kraju. Ich usługi są w pełni finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Przeczytaj teraz

Operator Medyczny Świat Zdrowia dołącza do grona Pracodawców Medycyny Prywatnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 6.10.2025

Miło nam poinformować, że do Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej dołączyła firma Operator Medyczny Świat Zdrowia.

Operator Medyczny Świat Zdrowia to podmiot realizujący opiekę medyczną dla pacjentów indywidualnych w ramach NFZ oraz FFS, dla pracowników w ramach abonamentów, medycyny pracy
i programów profilaktycznych oraz dla pacjentów partnerów biznesowych, tj. zakładów ubezpieczeń,
a także podmiotów medycznych. Jest jedną z największych tego typu firm w kraju, w skład której wchodzi ponad 85 własnych centrów medycznych, 3800 placówek partnerskich, infolinia medyczna, przychodnia cyfrowa i platforma do rezerwacji leków Apteline Świat Zdrowia. Operator realizuje także świadczenia dla TU Zdrowie, oferującego ubezpieczenia zdrowotne.

Więcej informacji na: Świat Zdrowia – Twoje Centrum Medyczne

Przeczytaj teraz

Bonding, nakładki, leczenie biologiczne. Te zabiegi podbijają gabinety stomatologiczne w Polsce

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 18.09.2025

Co drugi Polak nie jest zadowolony ze swojego uśmiechu, a częstym powodem unikania wizyt u dentysty jest strach, do którego przyznaje się co piąty badany, wynika z badania enel-med „Otwieramy usta Polaków”. Choć przez dekady stomatologia kojarzyła się z bólem i przymusowym leczeniem w szkolnych gabinetach, dziś jest to zupełnie inny świat. Rozwój technologii, materiałów i metod sprawił, że większość zabiegów można wykonać całkowicie bezboleśnie lub w narkozie. Eksperci enel-med wskazali najpopularniejsze w ostatnich miesiącach zabiegi, które poprawiają zarówno zdrowie jamy ustnej, jak i estetykę uśmiechu. Szybki bonding i plastyka dziąseł, niewidoczne nakładki ortodontyczne, ratunek zęba bez „kanałówki” to wybrane z nich.

– Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wypełnienia wykonywano z amalgamatu, złota, a w odleglejszej przeszłości nawet z tak egzotycznych materiałów jak wosk pszczeli, żywice drzewne, smoła, pasty z popiołu, ziół i roślin, proszki z minerałów, cementy wapienne i gipsowe, wkładki z cyny, srebra i ołowiu. Znieczulenie stosowano rzadko, a pacjenci często musieli znosić ból i dyskomfort, traktując wizytę u dentysty jako konieczne zło. Z badania enel-med stomatologia „Otwieramy usta Polaków” wynika, że 44 proc. osób wciąż nie jest zadowolonych ze stanu swojego uzębienia, a w grupie powyżej 55. roku życia odsetek ten wzrasta do 53 proc. Jednymi z najczęstszych przeszkód okazują się strach przed leczeniem (20 proc.) oraz brak zaufanej placówki lub specjalisty (16 proc.). Dziś dentysta dysponuje nowoczesnym sprzętem diagnostycznym, cyfrowymi skanerami i precyzyjnymi materiałami, które pozwalają odtworzyć naturalny wygląd zębów z niezwykłą dokładnością. Dzięki nowym metodom znieczulenia oraz możliwości leczenia w narkozie wizyta w gabinecie może przebiegać całkowicie bezboleśnie i w pełnym komforcie pacjenta – mówi dr n. med. Marta Markunina, Dyrektor medyczny stomatologii w enel-med.

Eksperci enel-med wskazali zabiegi, którymi w ostatnim czasie interesuje się coraz więcej Polaków. Nic dziwnego, bo z jednej strony poprawiają zdrowie jamy ustnej, z drugiej znacznie zwiększają estetykę uśmiechu.

No. 1: bonding

Bonding to szybki, mało inwazyjny zabieg polegający na nałożeniu na powierzchnię zęba żywicy kompozytowej w kolorze dopasowanym do naturalnego szkliwa pacjenta. Dzięki tej metodzie można skorygować kształt zębów, zlikwidować drobne ukruszenia, szczeliny czy przebarwienia. Efekt jest widoczny natychmiast po zabiegu. Co ważne, bonding jest całkowicie bezbolesny i nie wymaga szlifowania zdrowych tkanek zęba. To doskonałe rozwiązanie dla osób, które chcą szybko poprawić estetykę uśmiechu.

No. 2: plastyka dziąseł

Plastyka dziąseł to zabieg z zakresu chirurgii stomatologicznej, implantologii i periodontologii. Polega na modelowaniu kształtu, wielkości i linii dziąseł, aby poprawić ich estetykę i funkcjonalność oraz nadać uśmiechowi harmonijny wygląd. Wykonuje się go m.in. u osób z asymetrią, przerostem lub recesją dziąseł, a także przy nadmiernym eksponowaniu dziąseł podczas uśmiechu. Zabieg przeprowadzany jest w znieczuleniu miejscowym, a użycie lasera dodatkowo skraca czas gojenia i minimalizuje krwawienie. Decyzja o wykonaniu plastyki dziąseł zależy od indywidualnych potrzeb pacjenta i jest podejmowana po konsultacji z chirurgiem stomatologicznym lub periodontologiem.

No. 3: aparaty nakładkowe

Przezroczyste nakładki ortodontyczne to dyskretna alternatywa dla tradycyjnych aparatów stałych. Projektowane indywidualnie na podstawie cyfrowego skanu zębów, stopniowo przesuwają je do pożądanej pozycji. Pacjent wymienia nakładki co 1-2 tygodnie, a cały proces jest przewidywalny i kontrolowany przez lekarza. Nakładki można zdjąć na czas jedzenia czy szczotkowania zębów, co ułatwia higienę i pozwala uniknąć ograniczeń dietetycznych. Leczenie jest wygodne, praktycznie niewidoczne i dobrze tolerowane przez pacjentów w każdym wieku. Metoda ta jest zalecana przy niewielkich wadach ortodontycznych.

No. 4: Implanty na systemie All-on-X

System All-on-X to nowoczesna metoda odbudowy całego łuku zębowego na zaledwie czterech implantach. Dzięki specjalnemu ustawieniu implantów pod kątem można uniknąć przeszczepu kości, co znacznie skraca czas leczenia. W wielu przypadkach w ciągu jednego dnia pacjent przechodzi od usunięcia zębów po założenie tymczasowej odbudowy, co oznacza, że nie musi funkcjonować bez zębów. Efekt jest nie tylko estetyczny, ale też w pełni funkcjonalny. To rozwiązanie trwałe, stabilne i wygodne, a jednocześnie mniej inwazyjne niż klasyczne metody.

No. 5: korony pełnoceramiczne

Korony pełnoceramiczne wykonywane w technologii CAD-CAM to uzupełnienia protetyczne idealnie odwzorowujące naturalny wygląd zęba. Zamiast tradycyjnych, często niekomfortowych wycisków stosuje się cyfrowy skaner wewnątrzustny, który w kilka sekund przenosi obraz zębów do komputera. Na tej podstawie projektuje się koronę dopasowaną do kształtu, koloru i zgryzu pacjenta. Frezowanie z wysokiej jakości ceramiki zapewnia trwałość, odporność na ścieranie i pełną biokompatybilność. Brak metalowej podbudowy sprawia, że korona wygląda naturalnie i nie powoduje przebarwień przy dziąśle.

No. 6: leczenie w narkozie

Leczenie stomatologiczne w znieczuleniu ogólnym dla dzieci i dorosłych to rozwiązanie dla osób, które nie mogą współpracować z lekarzem w tradycyjnych warunkach, np. z powodu lęku, nadwrażliwości czy ograniczeń zdrowotnych. Zabiegi wykonuje doświadczony zespół z udziałem anestezjologa. W trakcie jednego zabiegu można wykonać kompleksowe leczenie, w tym usuwanie zębów, leczenie próchnicy czy zabiegi profilaktyczne. Warto dodać, że w enel-med jest dostępne leczenie w narkozie dla dzieci i osób dorosłych z orzeczeniem o niepełnosprawności w ramach kontraktu NFZ.

No. 7: leczenie biologiczne zęba

Leczenie biologiczne zęba ma na celu zachowanie żywotności miazgi i uniknięcie leczenia kanałowego. Stosuje się je w przypadkach urazów, głębokiej próchnicy lub przy odsłonięciu miazgi, kiedy możliwe jest jeszcze jej uratowanie. W trakcie zabiegu stosuje się specjalne materiały bioaktywne, które wspierają regenerację miazgi oraz wykazują właściwości przeciwbakteryjne. To rozwiązanie szczególnie korzystne dla młodych pacjentów, u których priorytetem jest ochrona naturalnych zębów.

Przeczytaj teraz

Ponad 2 mln zachorowań w ubiegłym sezonie. Czy tym razem Polacy sięgną po szczepionki?

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 16.09.2025

Za pasem nowy sezon infekcyjny, a zeszłoroczny powinien być dla nas przestrogą. Zgodnie z danymi Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sezonie 2024/2025 liczba zachorowań na grypę przekroczyła 2 mln, a w porównaniu ze styczniem 2024 roku liczba hospitalizacji w pierwszym miesiącu 2025 roku wzrosła aż o 630 proc. W obliczu rosnącego ryzyka infekcji eksperci enel-med przypominają o konieczności planowania szczepień ochronnych. Polska to raj szczepionkowy, z którego obywatele wciąż nie korzystają. W nadchodzącym sezonie warto rozważyć szczepienia przeciw grypie, COVID-19, krztuścowi, tężcowi i błonicy, a także przygotować ochronę na sezon kleszczowy.

Grypa ponownie stała się jednym z największych zagrożeń zdrowotnych w Polsce. W sezonie 2024/2025 zachorowało ponad 2 mln osób, z tygodniowymi szczytami sięgającymi nawet 300 tys. nowych przypadków. Hospitalizacji wymagało ponad 25 tys. chorych, a ok. 1 tys. osób zmarło głównie seniorzy powyżej 60. roku życia, jak wynika z danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

– Niepokojącym zjawiskiem jest jednoczesny spadek zainteresowania szczepieniami ochronnymi, mimo rosnącej liczby zachorowań. W poprzednim sezonie infekcyjnym wykonano o 7 proc. mniej szczepień przeciw grypie w porównaniu z rokiem poprzednim, a całkowita liczba zaszczepionych spadła poniżej 2 mln. W obliczu rosnącego ryzyka infekcji szczególnie ważne jest, aby szczepieniami objąć osoby najbardziej narażone, czyli dzieci i seniorów. Wszystkie obecne na rynku szczepionki zarówno typu „split” 9 z rozszczepionym wirionem czy „subunit” z antygenami wirusa charakteryzują się podobnym wysokim poziomem bezpieczeństwa oraz wysoką skutecznością. Dodatkowo, od 22 września, w oddziałach POZ i wybranych aptekach, będzie można bezpłatnie zaszczepić się przeciw COVID-19 – mówi lek. Piotr Grzyb, nefrolog i specjalista chorób wewnętrznych enel-med.

Nie tylko grypa i COVID-19

Według raportu NIZP PZH-PIB w 2024 roku liczba przypadków krztuśca wzrosła z niespełna tysiąca (922) do blisko 32,5 tys., co oznacza gwałtowny wzrost, jakiego nie notowano od dekad. Ze względu na ten „renesans” krztuśca warto rozważyć połączenie szczepienia przeciw grypie ze szczepieniem przeciw błonicy, tężcowi i krztuścowi. Dorosłym zaleca się dawkę przypominającą raz na 10 lat, jednak wielu z nich nie pamięta, kiedy było ostatnio szczepionych. Dzieci, dzięki obowiązkowemu kalendarzowi szczepień, mają zapewnioną lepszą ochronę. Nadchodząca jesień to dobry moment, aby także dorośli zaplanowali swoje szczepienia i zadbali o odporność całej rodziny.

Równocześnie liczba przypadków inwazyjnych chorób pneumokokowych (IChP) stale rośnie. W 2024 roku było ich ponad 20 proc. więcej niż w 2023, a w pierwszych trzech miesiącach 2025 roku zarejestrowano 1,3 tys. przypadków, czyli o 7 proc. więcej niż rok wcześniej (dane KOROUN). Pneumokoki mogą prowadzić do poważnych infekcji, takich jak zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych czy sepsa, szczególnie u małych dzieci i seniorów powyżej 65 lat.

W nadchodzącym sezonie warto rozważyć szczepienia ochronne nie tylko przeciw pneumokokom, ale także przeciw RSV i meningokokom. Wirus RSV może powodować u dzieci i seniorów ciężkie infekcje układu oddechowego, w tym zapalenie oskrzelików i płuc, które często wymagają hospitalizacji. Z kolei meningokoki wywołują inwazyjne choroby meningokokowe, w tym sepsę i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, które mogą prowadzić do poważnych powikłań, a nawet zagrażać życiu. Szczepienia przeciw tym patogenom zapewniają skuteczną ochronę, zmniejszając ryzyko ciężkiego przebiegu chorób i powikłań – dodaje lek. Piotr Grzyb, nefrolog i specjalista chorób wewnętrznych enel-med.

Zaplanowana profilaktyka

Już teraz można zaplanować szczepienie przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu (KZM), które wymaga podania trzech dawek w ciągu 6-12 miesięcy. Rozpoczynając szczepienie już teraz, można zapewnić sobie maksymalną ochronę, gdy aktywność kleszczy wzrośnie wiosną. Dodatkowo, w okresie świąteczno-noworocznym wielu Polaków wybiera się na egzotyczne wyjazdy. Warto wtedy skonsultować się z lekarzem w sprawie zalecanych szczepień przed podróżą, aby uniknąć ryzyka zachorowania na choroby charakterystyczne dla odwiedzanych regionów i nieprzyjemnych „pamiątek” z wakacji.

Przeczytaj teraz

Śniadaniówka z superbohaterem zamiast 10 złotych. Jak z lunchboxu zrobić atrakcyjny i pełnowartościowy posiłek dla dziecka

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 8.09.2025

Pierwsze dzwonki na lekcje już wybrzmiały, a wraz z nimi wrócił temat szkolnych śniadaniówek. Kanapka z serem wrzucona w pośpiechu do plecaka czy atrakcyjny lunchbox z bohaterem ulubionej bajki, po który dziecko sięgnie z apetytem? Dietetyczka enel-med podkreśla, że to właśnie domowe śniadaniówki dają rodzicom kontrolę nad tym, co trafia do żołądka ucznia. Dobrze skomponowany zestaw to nie tylko sycący posiłek, ale także zdrowe przekąski, butelka wody i nawet pudełko, które zachęca do jedzenia.

– Śniadaniówka to nie tylko kwestia wygody czy oszczędności, ale przede wszystkim zdrowia dziecka. Z dostępnych badań wynika, że średnio co piąte dziecko wykazuje nieprawidłowe wzorce żywieniowe, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do rozwoju zaburzeń odżywiania i poważnych problemów zdrowotnych. Dlatego tak ważne jest, by rodzice mieli kontrolę nad tym, co trafia na talerz dziecka. Najlepiej zrobić to właśnie poprzez przygotowywanie posiłków w domu. Kolorowa, różnorodna i zbilansowana śniadaniówka sprawia, że młody człowiek chętniej sięga po zdrowe jedzenie, a jednocześnie buduje prawidłowe nawyki żywieniowe na przyszłość – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Fundamenty śniadaniówki

Podstawą dobrze skomponowanej śniadaniówki jest sycący posiłek, który dostarcza dziecku energii na pierwszą część dnia. Może to być klasyczna kanapka, ale najlepiej przygotowana na pełnoziarnistym pieczywie i urozmaicona dodatkami, tj. pastą jajeczną, hummusem, pieczonym mięsem czy twarożkiem z warzywami. Świetnie sprawdzą się także wrapy, tortille, naleśniki na słono czy domowe placuszki, które można podać na zimno i łatwo zjeść podczas krótkiej przerwy. To właśnie taki posiłek powinien stanowić fundament lunchboxa.

Nie samą kanapką dziecko żyje

Obok sycącego posiłku w śniadaniówce powinno znaleźć się też miejsce na drobne przekąski, po które dziecko chętnie sięgnie między zajęciami. To właśnie one pomagają utrzymać stabilny poziom energii i koncentracji przez cały dzień. Najlepiej sprawdzają się proste, naturalne produkty, jak świeże owoce, warzywa pokrojone w słupki, garść orzechów lub pestek. Dobrym pomysłem są też domowe ciasteczka owsiane, mus owocowy czy bakalie. Dzięki takim dodatkom śniadaniówka staje się różnorodna i atrakcyjna, a jednocześnie skutecznie konkuruje z mniej zdrową ofertą sklepiku szkolnego.

Napoje bez cukru

Równie istotne jak zawartość lunchboxa jest to, co dziecko pije w ciągu dnia. Woda powinna być zawsze pierwszym wyborem, bo najlepiej gasi pragnienie, wspiera procesy metaboliczne i nie dostarcza zbędnych kalorii. Tymczasem wielu uczniów nadal sięga po słodzone soki czy napoje gazowane, które nie tylko sprzyjają nadwadze i problemom z koncentracją, ale też poważnie wpływają na zdrowie jamy ustnej.

Wyniki ankiet przeprowadzonych w placówkach enel-med w 2023 roku w ramach akcji „Rozdajemy uśmiechy na zdrowie” pokazują, że aż 90% dzieci przyznało się do regularnego spożywania słodyczy, a 77% do picia napojów słodzonych i gazowanych. To alarmujące dane, które jasno wskazują, że nadmiar cukru w diecie najmłodszych jest realnym problemem zdrowotnym. Dlatego tak ważne jest, aby w szkolnej śniadaniówce nie zabrakło butelki wody. To najprostsza i najskuteczniejsza alternatywa dla słodzonych napojów.

Jemy oczami

Dziecko chętniej sięga po śniadaniówkę, jeśli ta jest atrakcyjna nie tylko pod względem smaku, ale i wyglądu. Warto więc zadbać zarówno o opakowanie, kolorowe pudełko z ulubionym superbohaterem, dobrze zamykane i wygodne w użyciu, jak i o samą zawartość. Posiłki powinny wyglądać atrakcyjnie, czyli być kolorowe, różnorodne i podane w formie, którą łatwo zjeść bez sztućców. Małe kanapki, wrapy w kawałkach, warzywa w słupkach czy placuszki na zimno to rozwiązania, które są nie tylko zdrowe, ale też „poręczne” i atrakcyjne dla dziecka.

Na horyzoncie alarm

Batony, cukierki, chipsy, chrupki czy słodzone napoje – tego w śniadaniówce zdecydowanie nie powinno być. Takie produkty nie tylko dostarczają pustych kalorii, ale też zaburzają koncentrację i sprzyjają nadwadze. Lepiej zainwestować czas w przygotowanie prostego, zdrowego posiłku, a symboliczne „10 zł na sklepik” przeznaczyć na coś, co dziecko naprawdę doceni, np. odkładanie na wymarzoną atrakcję czy drobiazg.

Nadmiar słodyczy w diecie to wciąż poważny problem. To nie tylko psujące się zęby, ale także większe ryzyko nadwagi, a nawet rozwoju cukrzycy w młodym wieku. Dlatego tak ważne jest, by zachęcać dzieci do zdrowego jedzenia. W mojej opinii wszystkie chwyty dozwolone od kolorowego, urozmaiconego posiłku po pudełko z ulubionym bohaterem. Tylko wtedy zdrowa śniadaniówka może skutecznie konkurować ze słodkościami i budować dobre nawyki na przyszłość – dodaje Monika Langier-Frąckiewicz z enel-med.

***

Źródło:
López-Gil, J. F., García-Hermoso, A., Yuste Lucas, J. L., Adherence to the Mediterranean Diet and Eating Disorders in Children and Adolescents: A Systematic Review and Meta-Analysis. Nutrients, 2023; 15(4): 1005.

Przeczytaj teraz
Page 1 of 213
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 213