NIK: zawodzi profilaktyka wad postawy u dzieci i młodzieży

Autor: Medycyna Prywatna
22 lipca 2020

Szkoły nie organizują profilaktyki wad postawy u uczniów w sposób kompleksowy, brak współpracy z rodzicami w tym zakresie. Gminy też nie są świadome wagi zagadnienia, nie inicjują współpracy szkół z placówkami ochrony zdrowia i rodzinami, nie nadzorują procesu korekcji postawy u dzieci – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

W skontrolowanych przez NIK gminach i prowadzonych przez nie szkołach podejmowane dotychczas działania na rzecz profilaktyki wad postawy były niewystarczające, a w konsekwencji nieskuteczne.

Izba stwierdza, że gminy nie orientują się w potrzebach w tym zakresie, nie rozumieją powagi problemu i nie inicjują ścisłej współpracy szkół z pracownikami służby zdrowia i rodzicami dzieci, by wdrożyć kompleksową profilaktykę wad postawy. Jeśli już gminy prowadzą rozpoznanie potrzeb zdrowotnych mieszkańców, rzadko obejmuje ono schorzenia układu ruchu, w tym kręgosłupa, a jeszcze rzadziej prowadzi do zaplanowania i wdrożenia profilaktyki. Rozpoznanie to bywa prowadzone na podstawie zróżnicowanych źródeł informacji.

Jedynie część sprawdzonych przez NIK gmin zdiagnozowała stan zdrowia mieszkańców, a tylko w jednej gminie zaplanowano prowadzenie profilaktyki wad postawy uczniów. W innych skontrolowanych gminach planowanie i realizację zadań w tym obszarze pozostawiono szkołom.

Gminy rzadko też aktywnie informują o możliwościach profilaktyki wad postawy, choć dbałość o stan zdrowia uczniów to zadanie własne gmin. Pomimo funkcjonujących w województwach regionalnych programów polityki zdrowotnej (obejmujących profilaktykę wad postawy ciała dzieci i młodzieży) żadna ze skontrolowanych gmin nie zadbała o uczestnictwo w nich uczniów.

Czytaj także: Fundacja Medicover: nowatorskie rozwiązanie dla pielęgniarek szkolnych>>>

Gminy same nie opracowują i nie realizują programów polityki zdrowotnej dotyczących profilaktyki wad postawy u dzieci i młodzieży ani nie łożą środków na programy polityki zdrowotnej dotyczące wad postawy realizowanych przez inne podmioty. Ograniczają się tylko do zapewnienia środków finansowych na funkcjonowanie i wyposażenie szkół.

Jednak uczniowie uczestniczą w pewnych programach profilaktycznych, które bezpośrednio lub pośrednio odnoszą się do profilaktyki wad postawy.

Pielęgniarki szkolne prowadzą badania przesiewowe, jednak niekiedy szkoły nie zapewniają sobie dostępu do danych dotyczących skali rozpoznanych wad postawy, co w istotny sposób ogranicza dobór, a tym samym skuteczność prowadzonej profilaktyki. Gabinety profilaktyki zdrowotnej spełniają niezbędne wymagania i są wyposażone w obowiązkowy sprzęt do wykonywania testów przesiewowych dotyczących układu ruchu.

Dyrektorzy szkół współpracują z podmiotami leczniczymi udzielającymi świadczeń z zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad uczniami, w szczególności z pielęgniarkami szkolnymi, ale współpraca ta nie jest sformalizowana, a podejmowane działania nie zawsze są dokumentowane.

W dużej części skontrolowanych przez Izbę szkół przeprowadzono poza badaniami przesiewowymi dodatkowe badania w kierunku rozpoznania wad postawy. W 20 procentach szkół były to badania nieodpłatne, prowadzone przez pielęgniarkę szkolną, fizjoterapeutę lub podmiot zewnętrzny w ramach umowy zawartej z gminą.

W jednej gminie badania takie odbywały się z inicjatywy prywatnego podmiotu, a ich koszty ponieśli rodzice.

Rozpoznanie wad postawy u uczniów często nie skutkuje zaplanowaniem i organizacją zajęć gimnastyki korekcyjnej, a nauczyciele wf rzadko mają kwalifikacje do prowadzenia tych zajęć.

Na gimnastykę korekcyjną wydatkowano zaledwie 7,4 procenta środków przeznaczonych na tworzenie uczniom w szkołach warunków ograniczających możliwość wystąpienia wad postawy. Żadna ze skontrolowanych gmin nie skorzystała z dofinansowania zajęć sportowych dla uczniów z elementami gimnastyki korekcyjno-kompensacyjnej ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Zajęcia wychowania fizycznego uwzględniają problematykę wad postawy. Tylko w dwóch skontrolowanych szkołach dano uczniom możliwość wyboru zajęć wychowania fizycznego (sportowych, rekreacyjno-zdrowotnych, tanecznych lub aktywnej turystyki). Tam też była największa frekwencja na lekcjach wf.

Czytaj także: Cztery uczelnie niepubliczne kształcą lekarzy>>>

Szkoły dokonują pomiaru wzrostu uczniów i dostosowują do nich meble szkolne. Jednak w dużej części szkół kontrolerzy Inspekcji Sanitarnej (prowadzącej kontrolę na zlecenie NIK) stwierdzili uchybienia i nieprawidłowości dotyczące ergonomii stanowisk nauki. Gminy inwestują w stworzenie warunków zapobiegających powstawaniu wad postawy, głównie w infrastrukturę sportową, organizację zajęć wychowania fizycznego na basenie, pozalekcyjnych zajęć sportowych i zajęć gimnastyki korekcyjnej, w zapewnienie ergonomicznych mebli szkolnych dostosowanych do warunków antropometrycznych uczniów oraz w miejsca na pozostawianie podręczników i przyborów szkolnych w szkole. Te ostatnie często nie są zorganizowane tak, by zachęcać uczniów do korzystania z nich.

Ponad połowa uczniów większości szkół ma zdecydowanie przeciążony bagaż szkolny, co potwierdza Inspekcja Sanitarna. W jednej trzeciej skontrolowanych szkół wychowawcy lub pielęgniarki szkolne przeprowadzali akcje ważenia plecaków szkolnych i w tych szkołach stwierdzono najmniejsze przekroczenia norm wagi plecaków szkolnych. Akcje te były ujęte w planach nadzoru pedagogicznego, organizowano też w tym zakresie konkursy. Sporadycznie – dla zmniejszenia wagi uczniowskich plecaków – w szkołach korzysta się z e-podręczników.

Działania informacyjne i edukacyjne na temat profilaktyki wad postawy prowadzą wszystkie skontrolowane szkoły, ale tylko 40 procent skontrolowanych gmin. Edukacja ta jest jednak nieskuteczna – nauczyciele nie mają dostatecznej wiedzy o tematyce wad postawy uczniów, a rodzice – o rodzaju i zakresie badań wykonywanych dzieciom w szkołach.

Szkoły współpracują z rodzicami w prowadzeniu profilaktyki was postawy, ale ta współpraca też jest nieskuteczna, o czym mogą świadczyć w szczególności wyniki kontroli Inspekcji Sanitarnej dotyczące obciążenia tornistrów szkolnych, czy też fakt, że w niektórych szkołach znaczna część uczniów objętych badaniami przesiewowymi nie korzysta z badań lekarskich.

Dobrą praktyką jest udział rodziców w zajęciach gimnastyki korekcyjnej, dzięki czemu dowiadują się oni, jak dziecko powinno poprawnie wykonywać ćwiczenia w domu, a także spotkania z przedstawicielami Inspekcji Sanitarnej dotyczącego wagi plecaków szkolnych.

Uzasadnieniem dla podjęcia tej kontroli były między innymi wyniki wcześniejszych kontroli NIK, w szczególności kontroli Bezpieczeństwo i higiena nauczania w szkołach publicznych, przeprowadzonej w 2016 roku przez Delegaturę NIK w Zielonej Górze, oraz kontroli Opieka zdrowotna nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym, przeprowadzonej w 2017 roku przez Departament Zdrowia NIK.

Źródło: NIK

Inne artykuły

DIAGNOSTYKA S.A. z tytułem Orła ESG

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 28.04.2026

Podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach odbyła się gala Orły ESG, organizowana przez „Rzeczpospolitą” i serwis rp.pl. Już po raz czwarty wyróżniono firmy i instytucje, które w swojej działalności skutecznie łączą rozwój biznesowy z troską o środowisko, odpowiedzialnością społeczną oraz wysokimi standardami zarządzania. Nagrody trafiły do przedsiębiorstw wyznaczających kierunki zmian w obszarze zrównoważonego rozwoju, ochrony klimatu i zielonej transformacji. Jednym z laureatów została firma DIAGNOSTYKA S.A.

Galę otworzył Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”, podkreślając zaangażowanie redakcji w tematykę ESG.

– Mamy pełną świadomość, że działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, bezemisyjności i zielonej transformacji stanowią podstawowe wyzwanie dla biznesu. Chcemy te działania wspierać. Orły ESG to nasz sposób na docenianie osiągnięć firm w zakresie realizowanych projektów – mówił.

Redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński zaznaczył z kolei, że niezależnie od toczących się debat i sporów kierunek zmian gospodarczych jest nieunikniony.

– Wszyscy chcemy żyć w bardziej zielonych miejscach, zdrowszych miastach. Dlatego nagradzamy firmy, które zmieniają się w sposób rozsądny, zrównoważony i odpowiedzialny. Wierzymy, że zrównoważony rozwój po prostu ma sens – podkreślił.

Nagrody i wyróżnienia

Pierwsza z głównych nagród – Orzeł ESG – trafiła do Diagnostyki S.A. Kapituła wskazała, że firma skutecznie łączy rozwój biznesowy z odpowiedzialnością społeczną i środowiskową, inwestując m.in. w badania DNA, sztuczną inteligencję oraz rozwiązania wspierające wczesne wykrywanie nowotworów.

Nagrodę odebrała Barbara Kopeć, pełnomocniczka zarządu ds. zarządzania projektami i ESG.

– Sprawa zrównoważonego rozwoju jest w centrum strategii naszej firmy. Nasze myślenie o środowisku to przede wszystkim myślenie o profilaktyce – o tym, żeby wcześnie wykrywać choroby, badać się i nie trafiać zbyt szybko do szpitala. Zdrowie jest eko. Profilaktyka jest eko – podkreśliła.

Jak dodała, najważniejszym wymiarem ESG dla Diagnostyki pozostaje troska o ludzi – zarówno pracowników, jak i pacjentów.

– Bardzo serdecznie dziękujemy, że ten wysiłek i nasze efekty zostały dostrzeżone przez kapitułę – zaznaczyła.

Ocenialiśmy rezultaty

Tegoroczna edycja była już czwartą odsłoną konkursu Orły ESG organizowanego przez „Rzeczpospolitą”. Analiza raportów niefinansowych pokazuje, że wiele firm odrobiło swoją lekcję, wzbogacając sprawozdania o bardziej merytoryczne treści oraz konkretne dane wskaźnikowe. Jednocześnie zauważalne jest, że część przedsiębiorstw zrezygnowała z publikacji raportów.

Choć ostateczne decyzje kapituły nie zawsze były oczywiste, każdorazowo znajdowały potwierdzenie w twardych danych dotyczących kwestii klimatycznych, ekonomicznych i społecznych. Orzeł ESG jest więc wyróżnieniem dla organizacji, których działania realnie wpływają na zmianę otoczenia w kierunku nowoczesnej, odpowiedzialnej i zrównoważonej gospodarki.

Ranking oparto na siedmiu kluczowych wskaźnikach. Oceniano: kwestie klimatyczne, brak dyskryminacji płacowej, sprawiedliwe wynagrodzenia, bezpieczeństwo pracowników, poszanowanie praw konsumentów i zasad wolnego rynku, bezpieczeństwo środowiskowe oraz podejście do podatków.

Wyselekcjonowane i rekomendowane przez redakcję firmy trafiły następnie pod obrady kapituły konkursu, która miała decydujący głos w wyborze laureatów.

ORŁY ESG „RZECZPOSPOLITEJ” 2025

DIAGNOSTYKA S.A.

Została nagrodzona za połączenie dynamicznego rozwoju biznesu z odpowiedzialnością społeczną, środowiskową i wysokimi standardami zarządzania. Firma inwestuje w innowacje, rozwijając badania DNA, testy genetyczne WES i WGS oraz narzędzia sztucznej inteligencji wspierające wykrywanie nowotworów. ESG realizuje także poprzez zwiększanie dostępu do badań, edukację zdrowotną i budowanie różnorodnego środowiska pracy, w którym kobiety stanowią większość zespołu oraz kadry menedżerskiej.

Serdecznie gratulujemy!

Przeczytaj teraz

Spotkanie Forum Medycyny Laboratoryjnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 15.04.2026

14 kwietnia 2026 r. zorganizowaliśmy spotkanie Forum Medycyny Laboratoryjnej, któremu przewodniczy Barbara Kopeć – Wiceprezes Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej (PMP). Dyskusję z udziałem ekspertów poprowadził Dr Tomasz Anyszek.

Spotkanie poświęcone było podsumowaniu aktywności związanych z wdrażaniem rekomendacji dla Ministerstwa Zdrowia w obszarze działań prowadzących do stałego podnoszenia jakości w medycznych laboratoriach diagnostycznych.

Była to dobra okazja, żeby sprawdzić, co udało się osiągnąć przez ostatnie dwa lata od momentu ich wypracowania oraz gdzie nadal są przestrzenie do dalszej pracy. Dyskusja dotyczyła zarówno efektów dotychczasowych działań, jak i potrzeby aktualizacji części rekomendacji oraz wskazania nowych kierunków rozwoju.

Takie spotkania pokazują, że rozwój jakości w diagnostyce laboratoryjnej to proces ciągły, który wymaga współpracy całego środowiska i regularnej weryfikacji przyjętych założeń.

Przeczytaj teraz

FertiMedica Centrum Płodności na pokładzie Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 10.04.2026

Z przyjemnością informujemy, że FertiMedica Centrum Płodności do dołącza do grona organizacji zrzeszonych w Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej.

FertiMedica to butikowa klinika leczenia niepłodności, w której priorytetem jest jakość decyzji medycznych oraz indywidualne podejście do każdego pacjenta. Praktykę opiera na doświadczeniu zespołu, aktualnej wiedzy medycznej oraz odpowiedzialnym prowadzeniu całego procesu leczenia. Wierzy, że skuteczna medycyna reprodukcyjna wymaga nie tylko nowoczesnych technologii, ale przede wszystkim trafnej diagnostyki, spójności działań i partnerskiej relacji z pacjentem.

Rozwój FertiMedica konsekwentnie opiera się na standardach jakości, transparentności i realnej trosce o bezpieczeństwo oraz dobro pacjentów.

Dołączenie do organizacji branżowej to naturalny krok, który wzmacnia wspólny kierunek działania i dalszy rozwój w oparciu o te wartości.

Przeczytaj teraz

Wesołych Świąt Wielkanocnych życzą Pracodawcy Medycyny Prywatnej!

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.04.2026

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju oraz nadziei płynącej z budzącej się do życia wiosny. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wytchnienie, sprzyja refleksjom oraz pozwoli nabrać sił do realizacji kolejnych wyzwań zawodowych. Niech będzie również okazją do spotkań w gronie najbliższych, umacniania relacji i czerpania radości z prostych, ale ważnych chwil. Życzymy, aby towarzysząca mu atmosfera życzliwości i wzajemnego wsparcia pozostała z Państwem na długo, także w życiu zawodowym.

Z wyrazami szacunku
Zarząd
Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przeczytaj teraz

To nie jajka są problemem Wielkanocy. Dietetyczka: Polacy bardziej szkodzą sobie tym, co kładą obok

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 30.03.2026

Jajka od lat są jednym z dietetycznych grzechów głównych na wielkanocnym stole, ale zdaniem dietetyków problemem nie jest sam produkt, tylko sposób, w jaki go podajemy. To nie jajko najbardziej obciąża organizm, lecz połączenie tłustych dodatków, dokładek i wielogodzinnego biesiadowania. Jajka same w sobie są cennym produktem, źródłem pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Dietetyczka enel-med wyjaśnia, jak jeść świąteczne potrawy z głową, bez wyrzeczeń, ale też bez przeciążania organizmu.

Wokół wielkanocnego stołu co roku wracają te same pytania: czy jajka podnoszą cholesterol, czy sałatka jarzynowa z majonezem to zły wybór i czy po świętach trzeba „odpokutować” dietą. Tymczasem z perspektywy dietetycznej problem zwykle nie leży w jednym produkcie, ale w całym świątecznym zestawie. Jajka same w sobie mogą być wartościowym elementem diety, gdyż dostarczają pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na jednym talerzu spotykają się z dużą ilością majonezu, tłustymi wędlinami, pasztetami, żurkiem z kiełbasą, słodkimi wypiekami i kolejnymi porcjami „na spróbowanie”.

Jajka niesłusznie bywają stawiane w roli głównego winowajcy wielkanocnego stołu. Z punktu widzenia dietetyki znacznie większe znaczenie ma to, z czym je łączymy i w jakiej ilości je spożywamy. Jeśli obok pojawiają się tłuste sosy, kilka rodzajów mięs, sałatki na bazie dużej ilości majonezu i deser, problemem nie jest jedno jajko, lecz przeciążający organizm nadmiar. Święta nie wymagają restrykcji, ale warto zadbać o proporcje, umiar i bardziej świadome wybory – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Nie jajko, tylko świąteczny pakiet

To właśnie suma składników i sposób jedzenia mają największe znaczenie dla samopoczucia po świątecznym posiłku. Jajko z dodatkiem warzyw, szczypiorku czy niewielkiej ilości chrzanu będzie zupełnie innym wyborem niż jajko podane z grubą warstwą majonezu, w towarzystwie białej kiełbasy, pasztetu i sałatki.

W praktyce najbardziej obciążający dla organizmu bywa nie pojedynczy produkt, ale nadmiar. Święta sprzyjają jedzeniu częściej, ciężej i więcej niż na co dzień. Do tego dochodzi długie siedzenie przy stole, podjadanie między posiłkami i pokusa, by spróbować wszystkiego. To właśnie taki miks może skutkować uczuciem ciężkości, sennością, wzdęciami czy pogorszeniem samopoczucia.

Dokładki i jedzenie na zapas

Z perspektywy dietetycznej bardziej szkodzi mechanizm świątecznego przejadania się niż konkretna potrawa. Wiele osób zaczyna dzień od obfitego śniadania, a potem przez kolejne godziny sięga po następne porcje ciast, sałatek i mięs. Organizm nie dostaje przestrzeni na spokojne trawienie, a my tracimy kontrolę nad tym, ile naprawdę zjedliśmy.

Najlepsza strategia na Wielkanoc nie polega na tym, by bać się jajek czy odmawiać sobie wszystkich ulubionych smaków. Dużo rozsądniejsze jest pilnowanie proporcji. Warto zjeść to, na co naprawdę mamy ochotę, ale nie traktować świąt jak kulinarnego maratonu od rana do wieczora. Nawet niewielkie zmiany, jak lżejszy sos, mniejsza porcja czy więcej warzyw, mogą sprawić, że po świątecznym posiłku będziemy czuć się znacznie lepiej dodaje Monika Langier-Frąckiewicz.

Jak odciążyć wielkanocny stół bez psucia świąt

Dietetycy podkreślają, że świąteczne menu nie wymaga rewolucji. Wystarczy kilka prostych zmian, by zachować tradycyjny smak, a jednocześnie nie przeciążyć organizmu.

Warto zacząć od dodatków. Część majonezu w sałatce można zastąpić jogurtem naturalnym lub skyrem, a do jajek zamiast ciężkiego sosu dodać więcej szczypiorku, rzeżuchy czy odrobinę musztardy. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o obecność świeżych warzyw na stole, które często przegrywają z bardziej sycącymi potrawami – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Znaczenie ma również tempo jedzenia. Święta nie muszą oznaczać ciągłego sięgania po kolejne porcje. Lepiej zjeść mniej, wolniej i bardziej świadomie, niż przez kilka godzin podjadać wszystko po trochu. Dla organizmu to duża różnica.

Nie trzeba wykreślać z menu jajek, żurku czy mazurka. Lepiej jednak spojrzeć na cały talerz i cały dzień jedzenia, a nie oceniać jednego produktu w oderwaniu od reszty. To właśnie proporcje, ilość i częstotliwość sięgania po świąteczne dania decydują o tym, jak będziemy się czuć po Wielkanocy. Bo problemem nie jest jajko. Problemem jest wszystko to, co dokładamy obok.

Przeczytaj teraz

To nie przeziębienie, lecz alergia. Zaczyna się już zimą, także u dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.03.2026

Katar, zatkany nos, kichanie i łzawiące oczy. Wielu Polaków nadal bierze te objawy za zwykłe przeziębienie, a tymczasem winowajcą często okazuje się alergia. Co ważne, sezon pylenia w Polsce startuje już zimą, a problem coraz częściej dotyczy nie tylko dzieci, ale także dorosłych, którzy nigdy wcześniej nie mieli podobnych dolegliwości. Jak wynika z danych m.in. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz instytucji monitorujących zdrowie publiczne, objawy alergii mogą dotyczyć nawet co trzeciej osoby na świecie i ten wskaźnik ciągle rośnie. Ekspert enel-med zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma właściwe rozpoznanie przyczyny dolegliwości, ponieważ alergia i infekcja wymagają zupełnie innego postępowania.

– W gabinecie bardzo często spotykam się z pacjentami, którzy nie wiedzą, czy mają do czynienia z alergią czy z infekcją. W obu przypadkach pojawiają się niedrożny nos, katar i kichanie. Wynika to z tego, że zarówno w alergii i w przeziębieniu błona śluzowa nosa jest objęta stanem zapalnym, obrzęka i produkuje więcej wydzieliny, co daje poczucie zatkanego nosa. Różnica polega jednak na przyczynie. W przeziębieniu mamy infekcję wirusową, a w alergii reakcję organizmu na konkretny alergen, na przykład pyłki roślin, roztocza kurzu domowego czy sierść zwierząt. I to właśnie dlatego tak ważne jest dokładne rozpoznanie, bo sposób leczenia w tych dwóch przypadkach jest zupełnie inny – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

Problemy zaczynają się zimą

Sezon alergii w Polsce rozpoczyna się bardzo wcześnie. Najwcześniej pylą leszczyna i olsza, a w kolejnych miesiącach dołączają inne drzewa, w tym brzoza (jeden z najczęstszych alergenów). W dalszej części sezonu pojawiają się także pyłki traw i innych roślin. Intensywność pylenia zależy m.in. od pogody i regionu kraju, dlatego osoby z alergią powinny śledzić aktualne komunikaty dotyczące stężenia pyłków. Pozwala to lepiej planować codzienne aktywności i ograniczać kontakt z alergenami w okresach ich największego nasilenia.

Alergie krzyżują się

Warto pamiętać, że objawy alergii nie zawsze są związane wyłącznie z tym, co znajduje się w powietrzu. Coraz częściej obserwuje się tzw. alergie krzyżowe, w których organizm reaguje na substancje podobne do alergenu pierwotnego. Przykładem jest uczulenie na pyłki brzozy: osoby z taką alergią mogą odczuwać dolegliwości po zjedzeniu surowych owoców i warzyw, takich jak jabłko, marchew, seler, gruszka czy kiwi. Objawy najczęściej obejmują świąd, pieczenie lub mrowienie w jamie ustnej i gardle.

Wiek ma coraz mniejsze znaczenie

Wbrew powszechnemu przekonaniu alergia nie jest wyłącznie problemem dzieci. Coraz częściej diagnozuje się ją również u dorosłych, nawet jeśli wcześniej nie występowały żadne objawy. Oznacza to, że brak reakcji alergicznych w przeszłości nie daje gwarancji, że problem nie pojawi się w przyszłości. Zmiany w układzie odpornościowym, środowisku życia, stylu pracy czy ekspozycji na alergeny sprawiają, że reakcje alergiczne mogą wystąpić na różnych etapach życia. Znaczenie ma także ogólny stan organizmu – w tym mikrobiota jelitowa, dieta oraz kondycja błon śluzowych.

Są sposoby na leczenie

Jeśli lekarz potwierdzi alergię wziewną, jednym z możliwych rozwiązań jest immunoterapia alergenowa, potocznie nazywana odczulaniem. Metoda ta polega na stopniowym podawaniu organizmowi niewielkich dawek alergenu, dzięki czemu układ odpornościowy uczy się go tolerować. Terapia trwa zwykle kilka lat, ale w wielu przypadkach pozwala znacząco zmniejszyć objawy choroby, a czasem nawet całkowicie je wyeliminować.

Układ odpornościowy nie jest stały, dlatego alergia może pojawić się w każdym momencie życia. W jej leczeniu nie możemy patrzeć wyłącznie na sam alergen i leki. Równie ważne są dieta, stan przewodu pokarmowego oraz ogólna kondycja organizmu. W przypadku alergii wziewnej bardzo ważne jest także ograniczanie kontaktu z alergenami w okresie intensywnego pylenia. Pomocne mogą być proste codzienne nawyki, takie jak mycie włosów po powrocie ze spaceru, zmiana ubrań czy wietrzenie mieszkania po deszczu, gdy stężenie pyłków w powietrzu jest zwykle niższe. Warto również śledzić komunikaty dotyczące poziomu pyłków, które pomagają lepiej zaplanować aktywności na świeżym powietrzu – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

***

Dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med:

Przeczytaj teraz