Pracodawcy Medycyny Prywatnej podsumowali rok 2020

Autor: Medycyna Prywatna
26 czerwca 2021

Pracodawcy Medycyny Prywatnej podczas walnego zgromadzenie członków 22 czerwca 2021  podsumowali działalność związku w roku 2020.  Był to rok szczególny, ponieważ zdominowany przez pandemię Covid-9, dlatego też wiele podejmowanych działań dotyczyło wymagań i rozwiązań koniecznych w tym okresie.  

Prywatny sektor zawsze czuł się częścią publicznego systemu opieki zdrowotnej i zawsze budował bezpieczeństwo zdrowotne oraz brał odpowiedzialność za zdrowie, a także życie Polaków, dlatego od początku pandemii deklarował chęć zaangażowania się w systemowe działania dotyczące walki z Covid-19.  

Pracodawcy Medycyny Prywatnej aktywnie włączyli się w akcję uruchamiania „łóżek covidowych i respiratorów”, nawiązano współpracę między sektorem prywatnym (członkami zrzeszonymi w organizacji) a Ministerstwem Zdrowia. 

Po wspólnej konferencji ministra zdrowia i prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej Anny Rulkiewicz, która odbyła się 19 października 2020 roku, w ciągu kilku dni szpitale prywatne udostępniły ponad 1000 łóżek dla pacjentów zmagających się z Covid-19.  W kolejnych dniach udostępniano kolejne łóżka dla tych pacjentów i ostatecznie było ich ponad 2300. 

Czytaj na ten temat: Prywatne szpitale włączają się w walkę z epidemią>>>

Personel medyczny szpitali prywatnych również był delegowany do pracy w podmiotach publicznych, poza tym laboratoria diagnostyczne, placówki ambulatoryjne, lekarze rodzinni, działy rehabilitacji oraz transport sanitarny równie mocno angażowali się w zmagania z epidemią.  

Prywatne firmy prowadzące działalność w zakresie diagnostyki laboratoryjnej, będące członkami Pracodawców Medycyny Prywatnej, od początku włączyły się do wykonywania testów w kierunku Sars-CoV-2. Obecnie jedna trzecia laboratoriów wykonujących takie testy, które zostały umieszczone na liście opublikowanej przez Ministerstwo Zdrowia, to podmioty prywatne. 

Placówki zrzeszone w Pracodawcach Medycyny Prywatnej od początku włączyły się także do Narodowego Programu Szczepień przeciw Covid-19, biorąc udział w organizacji powszechnych punktów szczepień, punktów drive-thru oraz wykonując szczepienia w swoich placówkach, w całej Polsce. 

Czytaj także: Diagnostyka wykonała 30 tysięcy szczepień>>>

Pracodawcy Medycyny Prywatnej, chcąc wyjść naprzeciw oczekiwaniom członków, przy współpracy z Pracodawcami RP, z uwagi na trudną sytuację, w jakiej pandemia postawiła system ochrony zdrowia, wkrótce po jej ogłoszeniu uruchomili cykl seminariów on-line z cyklu „Anna Rulkiewicz zaprasza…”, które poświęcone były tematom związanym z organizacją opieki zdrowotnej i aktualną sytuacją całego sektora zdrowotnego.  

Webinaria te cieszyły się dużą oglądalnością (zazwyczaj zbierały 100-200 widzów). Do rozmowy zapraszani byli kluczowi decydenci, interesariusze oraz przedstawiciele instytucji zaangażowanych w działalność na rzecz zdrowia publicznego, między innymi wiceministrowie zdrowia, Główny Inspektor Sanitarny, zastępca prezesa NFZ, dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny czy prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.  

Eksperci wyjaśniali wszelkie wątpliwości dotyczące aktualnej sytuacji, odpowiadali na pytania widzów pojawiające się na czacie oraz udzielali wskazówek. Seminaria dotyczyły takich tematów jak między innymi przywracanie działalności podmiotów leczniczych, powroty do pracy w czasie epidemii, zmiany w funkcjonowaniu ambulatoryjnej opieki zdrowotnej spowodowane epidemią Covid-19, e-zdrowie, ochrona personelu w podmiotach leczniczych w związku epidemią, rola systemów informatycznych w medycynie laboratoryjnej w erze Covid-19, kadry medyczne w dobie koronawirusa oraz rehabilitacja w czasach pandemii. 

Pracodawcy Medycyny Prywatnej, we współpracy z firmą Deloitte, przygotowali raport „Zdrowie Polaków po pandemii. Co możemy zrobić razem”, w którym znalazły się kluczowe zadania, jakie stoją przed systemem ochrony zdrowia w Polsce, w szczególności z punktu widzenia potrzeb pacjentów, a także zaprezentowane zostały dobre praktyki wypracowane przez placówki z prywatnego sektora opieki zdrowotnej, których wdrożenie może usprawnić system opieki zdrowotnej. 

Raport do pobrania dostępny jest tutaj>>>

Poza działalnością związaną bezpośrednio z budowaniem bezpieczeństwa zdrowotnego w czasie Covid-19, Pracodawcy Medycyny Prywatnej przyczynili się również do budowania i wzmacniania współpracy z decydentami, jaki i ze środowiskiem profesjonalistów oraz ekspertów medycznych.  

Związek w ramach swojej działalności kładzie olbrzymi nacisk na zwiększanie inwestycji w organizację opieki zdrowotnej, zasoby ludzkie, podnoszenie kompetencji, zdrowie pracowników oraz budowanie relacji z interesariuszami systemu, którzy mogą mieć wpływ na efektywną działalność gospodarczą placówek medycznych.

Związek inicjuje i angażuje się w szereg prac mających na celu zmiany funkcjonowania rynku medycznego. Promuje i wspiera najlepsze praktyki zapewniające przestrzeganie zasad równego traktowania, etycznego postępowania, dbania o relacje pracodawca-pracownik i zapewniające społeczną odpowiedzialność za dostarczane usługi. 

W ocenie związku konieczne jest zapewnienie wzrostu środków przeznaczonych dla systemu ochrony zdrowia. Należy też położyć większy nacisk na cele zdrowotne, jakie mają w ramach planowanego budżetu zostać osiągnięte.  

Postulaty dotyczą rozsądnego wydatkowania finansów i przejścia od płacenia za usługę do płacenia za wyniki zdrowotne. Rozwiązania tworzone w systemie ochrony zdrowia powinny być skupione na potrzebach pacjenta, wynikach leczenia, rozwoju kadr medycznych, które są kluczowe dla zapewnienia efektywnej opieki medycznej, oraz jakości tej opieki. 

Związek przygotował rekomendacje, w tym legislacyjne, dotyczące inwestowania w zdrowie pracowników i zmianę modelu medycyny pracy. Rozwiązania te znalazły swoje odzwierciedlenie w rozporządzeniu ministra zdrowia zmieniającym rozporządzenie w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w Kodeksie pracy.

W ramach Pracodawców Medycyny Prywatnej działają fora tematyczne, takie jak forum IT, Forum Telemedycyny, Forum Pielęgniarek i Położnych, Forum Diagnostyki Obrazowej, Forum Medycyny Laboratoryjnej, Forum Szpitali, Forum Rehabilitacji, Forum Ubezpieczeń Zdrowotnych oraz Forum Równego Traktowania.

Na temat działalności Forum IT i Forum Telemedycyny Pracodawców Medycyny Prywatnej czytaj tutaj>>>

Związek przyczynił się również do wprowadzania przez resort zdrowia rozwiązań uprawniających opiekunów medycznych do pobierania wymazów w kierunku Sars-CoV-2. Zaproponował propozycje racjonalizacji zasad kwarantanny dla osób wjeżdżających do Polski w oparciu o badania laboratoryjne.  

Za sukces związku należy uznać także bardzo duże zaangażowanie merytoryczne forów tematycznych związku w bieżące kreowanie otoczenia prawnego branży medycznej w Polsce. Jednym z sukcesów pracy forów było duże zaangażowanie w prace nad zmianami w diagnostyce laboratoryjnej oraz rozwój telemedycyny w partnerstwie z resortem zdrowia. 

Z inicjatywy Pracodawców Medycyny Prywatnej w ramach Rady Dialogu Społecznego dyskutowano o problemach opieki zdrowotnej w Polsce, w tym między innymi o nakładach na ochronę zdrowia w perspektywie dochodzenia do poziomu 6 procent PKB, o potrzebach zdrowotnych i problemach sieci szpitali, a także o wzmacnianiu roli prywatnych świadczeniodawców w ochronie zdrowia i ich równym traktowaniu. 

Związek niezwykle aktywnie uczestniczył w organizowaniu spotkań z kluczowymi decydentami z obszaru ochrony zdrowia, w tym z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia, prezesem NFZ i prezesem AOTMiT. Interweniował w sprawach indywidualnych członków u płatników i decydentów. Brał także udział w Trójstronnym Zespole ds. Ochrony Zdrowia, w pracach Rady Dialogu Społecznego czy posiedzeniach parlamentarnych, w dialogu nad kluczowymi projektami aktów prawnych, wypracowując wspólne stanowiska do ustaw i rozporządzeń. Działał także w celu dotarcia do mediów z przekazami na temat sektora medycyny prywatnej. 

W 2021 roku Pracodawcy Medycyny Prywatnej skupiają się na pracy w ramach Rady Dialogu Społecznego, na pracy forów tematycznych, szczególnie zwiększając nacisk na lecznictwo szpitalne, oraz na wzmocnieniu budowania pozytywnego wizerunku medycyny prywatnej. Ten ostatni cel jest realizowany poprzez przygotowanie raportów oraz stworzenie forum zajmującego się standaryzacją postępowań w nowych warunkach sanitarnych. 

Forum Pielęgniarek i Położnych Pracodawców Medycyny Prywatnej aktywnie działa na rzecz samodzielności tych grup zawodowych. Czytaj na ten temat: Przesuwanie kompetencji powinno być działaniem systemowym>>>

Wzmacnianie roli prywatnych świadczeniodawców w ochronie zdrowia odbywa się między innymi poprzez utrzymywanie stałego dialogu ze stroną rządową, stroną związkową oraz innymi decydentami. 

Działania związku dotyczą w tym roku także bieżącej legislacji, opiniowania wybranych aktów prawnych oraz dalszego przeciwdziałania negatywnym konsekwencjom zmian dla prywatnego sektora poprzez inicjowanie rozwiązań legislacyjnych oraz debaty publicznej wokół istotnych z punktu widzenia medycyny prywatnej zagadnień. 

Z uwagi na zmienne otoczenie regulacyjne oraz istniejący stan pandemii spowodowanej wirusem Sars-CoV-2 związek planuje dalej monitorować bieżące projekty legislacyjne i możliwie włączać się z głosem doradczym w prace nad wybranymi ustawami, jednocześnie promując wartości płynące ze współpracy sektora prywatnego z publicznym.  

Planowane jest tworzenie nowych rozwiązań związanych z zachowaniem wyższych standardów sanitarnych w podmiotach leczniczych oraz zmian organizacyjnych związanych z telemedycyną. Związek planuje angażowanie się we wspieranie dalszego rozwoju medycyny pracy w kierunku opieki profilaktycznej. 

W roku 2021 związek bierze także udział w wybranych konferencjach medycznych, takich jak Priorytety Zdrowotne, Kongres Wyzwań Zdrowotnych czy Forum Ekonomiczne w Karpaczu. 

Na temat udziału Pracodawców Medycyny Prywatnej w Kongresie Wyzwań Zdrowotnych czytaj tutaj: Można lepiej spożytkować zasoby prywatnego sektora ochrony zdrowia >>>

Inne artykuły

Wesołych Świąt Wielkanocnych życzą Pracodawcy Medycyny Prywatnej!

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.04.2026

Szanowni Państwo,

z okazji Świąt Wielkanocnych składamy Państwu najserdeczniejsze życzenia zdrowia, spokoju oraz nadziei płynącej z budzącej się do życia wiosny. Niech ten wyjątkowy czas przyniesie wytchnienie, sprzyja refleksjom oraz pozwoli nabrać sił do realizacji kolejnych wyzwań zawodowych. Niech będzie również okazją do spotkań w gronie najbliższych, umacniania relacji i czerpania radości z prostych, ale ważnych chwil. Życzymy, aby towarzysząca mu atmosfera życzliwości i wzajemnego wsparcia pozostała z Państwem na długo, także w życiu zawodowym.

Z wyrazami szacunku
Zarząd
Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przeczytaj teraz

To nie jajka są problemem Wielkanocy. Dietetyczka: Polacy bardziej szkodzą sobie tym, co kładą obok

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 30.03.2026

Jajka od lat są jednym z dietetycznych grzechów głównych na wielkanocnym stole, ale zdaniem dietetyków problemem nie jest sam produkt, tylko sposób, w jaki go podajemy. To nie jajko najbardziej obciąża organizm, lecz połączenie tłustych dodatków, dokładek i wielogodzinnego biesiadowania. Jajka same w sobie są cennym produktem, źródłem pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Dietetyczka enel-med wyjaśnia, jak jeść świąteczne potrawy z głową, bez wyrzeczeń, ale też bez przeciążania organizmu.

Wokół wielkanocnego stołu co roku wracają te same pytania: czy jajka podnoszą cholesterol, czy sałatka jarzynowa z majonezem to zły wybór i czy po świętach trzeba „odpokutować” dietą. Tymczasem z perspektywy dietetycznej problem zwykle nie leży w jednym produkcie, ale w całym świątecznym zestawie. Jajka same w sobie mogą być wartościowym elementem diety, gdyż dostarczają pełnowartościowego białka, witamin i składników mineralnych. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy na jednym talerzu spotykają się z dużą ilością majonezu, tłustymi wędlinami, pasztetami, żurkiem z kiełbasą, słodkimi wypiekami i kolejnymi porcjami „na spróbowanie”.

Jajka niesłusznie bywają stawiane w roli głównego winowajcy wielkanocnego stołu. Z punktu widzenia dietetyki znacznie większe znaczenie ma to, z czym je łączymy i w jakiej ilości je spożywamy. Jeśli obok pojawiają się tłuste sosy, kilka rodzajów mięs, sałatki na bazie dużej ilości majonezu i deser, problemem nie jest jedno jajko, lecz przeciążający organizm nadmiar. Święta nie wymagają restrykcji, ale warto zadbać o proporcje, umiar i bardziej świadome wybory – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Nie jajko, tylko świąteczny pakiet

To właśnie suma składników i sposób jedzenia mają największe znaczenie dla samopoczucia po świątecznym posiłku. Jajko z dodatkiem warzyw, szczypiorku czy niewielkiej ilości chrzanu będzie zupełnie innym wyborem niż jajko podane z grubą warstwą majonezu, w towarzystwie białej kiełbasy, pasztetu i sałatki.

W praktyce najbardziej obciążający dla organizmu bywa nie pojedynczy produkt, ale nadmiar. Święta sprzyjają jedzeniu częściej, ciężej i więcej niż na co dzień. Do tego dochodzi długie siedzenie przy stole, podjadanie między posiłkami i pokusa, by spróbować wszystkiego. To właśnie taki miks może skutkować uczuciem ciężkości, sennością, wzdęciami czy pogorszeniem samopoczucia.

Dokładki i jedzenie na zapas

Z perspektywy dietetycznej bardziej szkodzi mechanizm świątecznego przejadania się niż konkretna potrawa. Wiele osób zaczyna dzień od obfitego śniadania, a potem przez kolejne godziny sięga po następne porcje ciast, sałatek i mięs. Organizm nie dostaje przestrzeni na spokojne trawienie, a my tracimy kontrolę nad tym, ile naprawdę zjedliśmy.

Najlepsza strategia na Wielkanoc nie polega na tym, by bać się jajek czy odmawiać sobie wszystkich ulubionych smaków. Dużo rozsądniejsze jest pilnowanie proporcji. Warto zjeść to, na co naprawdę mamy ochotę, ale nie traktować świąt jak kulinarnego maratonu od rana do wieczora. Nawet niewielkie zmiany, jak lżejszy sos, mniejsza porcja czy więcej warzyw, mogą sprawić, że po świątecznym posiłku będziemy czuć się znacznie lepiej dodaje Monika Langier-Frąckiewicz.

Jak odciążyć wielkanocny stół bez psucia świąt

Dietetycy podkreślają, że świąteczne menu nie wymaga rewolucji. Wystarczy kilka prostych zmian, by zachować tradycyjny smak, a jednocześnie nie przeciążyć organizmu.

Warto zacząć od dodatków. Część majonezu w sałatce można zastąpić jogurtem naturalnym lub skyrem, a do jajek zamiast ciężkiego sosu dodać więcej szczypiorku, rzeżuchy czy odrobinę musztardy. Dobrym pomysłem jest też zadbanie o obecność świeżych warzyw na stole, które często przegrywają z bardziej sycącymi potrawami – mówi Monika Langier-Frąckiewicz, dietetyczka enel-med.

Znaczenie ma również tempo jedzenia. Święta nie muszą oznaczać ciągłego sięgania po kolejne porcje. Lepiej zjeść mniej, wolniej i bardziej świadomie, niż przez kilka godzin podjadać wszystko po trochu. Dla organizmu to duża różnica.

Nie trzeba wykreślać z menu jajek, żurku czy mazurka. Lepiej jednak spojrzeć na cały talerz i cały dzień jedzenia, a nie oceniać jednego produktu w oderwaniu od reszty. To właśnie proporcje, ilość i częstotliwość sięgania po świąteczne dania decydują o tym, jak będziemy się czuć po Wielkanocy. Bo problemem nie jest jajko. Problemem jest wszystko to, co dokładamy obok.

Przeczytaj teraz

To nie przeziębienie, lecz alergia. Zaczyna się już zimą, także u dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.03.2026

Katar, zatkany nos, kichanie i łzawiące oczy. Wielu Polaków nadal bierze te objawy za zwykłe przeziębienie, a tymczasem winowajcą często okazuje się alergia. Co ważne, sezon pylenia w Polsce startuje już zimą, a problem coraz częściej dotyczy nie tylko dzieci, ale także dorosłych, którzy nigdy wcześniej nie mieli podobnych dolegliwości. Jak wynika z danych m.in. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz instytucji monitorujących zdrowie publiczne, objawy alergii mogą dotyczyć nawet co trzeciej osoby na świecie i ten wskaźnik ciągle rośnie. Ekspert enel-med zwraca uwagę, że kluczowe znaczenie ma właściwe rozpoznanie przyczyny dolegliwości, ponieważ alergia i infekcja wymagają zupełnie innego postępowania.

– W gabinecie bardzo często spotykam się z pacjentami, którzy nie wiedzą, czy mają do czynienia z alergią czy z infekcją. W obu przypadkach pojawiają się niedrożny nos, katar i kichanie. Wynika to z tego, że zarówno w alergii i w przeziębieniu błona śluzowa nosa jest objęta stanem zapalnym, obrzęka i produkuje więcej wydzieliny, co daje poczucie zatkanego nosa. Różnica polega jednak na przyczynie. W przeziębieniu mamy infekcję wirusową, a w alergii reakcję organizmu na konkretny alergen, na przykład pyłki roślin, roztocza kurzu domowego czy sierść zwierząt. I to właśnie dlatego tak ważne jest dokładne rozpoznanie, bo sposób leczenia w tych dwóch przypadkach jest zupełnie inny – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

Problemy zaczynają się zimą

Sezon alergii w Polsce rozpoczyna się bardzo wcześnie. Najwcześniej pylą leszczyna i olsza, a w kolejnych miesiącach dołączają inne drzewa, w tym brzoza (jeden z najczęstszych alergenów). W dalszej części sezonu pojawiają się także pyłki traw i innych roślin. Intensywność pylenia zależy m.in. od pogody i regionu kraju, dlatego osoby z alergią powinny śledzić aktualne komunikaty dotyczące stężenia pyłków. Pozwala to lepiej planować codzienne aktywności i ograniczać kontakt z alergenami w okresach ich największego nasilenia.

Alergie krzyżują się

Warto pamiętać, że objawy alergii nie zawsze są związane wyłącznie z tym, co znajduje się w powietrzu. Coraz częściej obserwuje się tzw. alergie krzyżowe, w których organizm reaguje na substancje podobne do alergenu pierwotnego. Przykładem jest uczulenie na pyłki brzozy: osoby z taką alergią mogą odczuwać dolegliwości po zjedzeniu surowych owoców i warzyw, takich jak jabłko, marchew, seler, gruszka czy kiwi. Objawy najczęściej obejmują świąd, pieczenie lub mrowienie w jamie ustnej i gardle.

Wiek ma coraz mniejsze znaczenie

Wbrew powszechnemu przekonaniu alergia nie jest wyłącznie problemem dzieci. Coraz częściej diagnozuje się ją również u dorosłych, nawet jeśli wcześniej nie występowały żadne objawy. Oznacza to, że brak reakcji alergicznych w przeszłości nie daje gwarancji, że problem nie pojawi się w przyszłości. Zmiany w układzie odpornościowym, środowisku życia, stylu pracy czy ekspozycji na alergeny sprawiają, że reakcje alergiczne mogą wystąpić na różnych etapach życia. Znaczenie ma także ogólny stan organizmu – w tym mikrobiota jelitowa, dieta oraz kondycja błon śluzowych.

Są sposoby na leczenie

Jeśli lekarz potwierdzi alergię wziewną, jednym z możliwych rozwiązań jest immunoterapia alergenowa, potocznie nazywana odczulaniem. Metoda ta polega na stopniowym podawaniu organizmowi niewielkich dawek alergenu, dzięki czemu układ odpornościowy uczy się go tolerować. Terapia trwa zwykle kilka lat, ale w wielu przypadkach pozwala znacząco zmniejszyć objawy choroby, a czasem nawet całkowicie je wyeliminować.

Układ odpornościowy nie jest stały, dlatego alergia może pojawić się w każdym momencie życia. W jej leczeniu nie możemy patrzeć wyłącznie na sam alergen i leki. Równie ważne są dieta, stan przewodu pokarmowego oraz ogólna kondycja organizmu. W przypadku alergii wziewnej bardzo ważne jest także ograniczanie kontaktu z alergenami w okresie intensywnego pylenia. Pomocne mogą być proste codzienne nawyki, takie jak mycie włosów po powrocie ze spaceru, zmiana ubrań czy wietrzenie mieszkania po deszczu, gdy stężenie pyłków w powietrzu jest zwykle niższe. Warto również śledzić komunikaty dotyczące poziomu pyłków, które pomagają lepiej zaplanować aktywności na świeżym powietrzu – mówi dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med.

***

Dr n. med. Piotr Niedziałkowski, alergolog enel-med:

Przeczytaj teraz

Jacek Rozwadowski, Prezes Zarządu enel-med: Mniej badań i dłuższe kolejki. Pacjenci poczekają jeszcze dłużej na kluczowe badania diagnostyczne

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 23.03.2026

Gdyby badania w placówkach enel-med były realizowane wyłącznie do poziomu kontraktu z NFZ, liczba świadczeń spadłaby o ponad 2,5 tys. miesięcznie, czyli o ponad 30 tys. rocznie. Dla pacjentów oznaczałoby to dłuższe kolejki do tomografii, rezonansu czy kolonoskopii, a w wielu przypadkach także późniejszą diagnozę i mniej czasu na szybkie rozpoczęcie leczenia. A w diagnostyce czas bardzo często decyduje nie o komforcie, lecz o bezpieczeństwie pacjenta. Szczególnie wtedy, gdy badanie ma potwierdzić lub wykluczyć chorobę nowotworową.

Rozumiemy potrzebę szukania przez NFZ rozwiązań stabilizujących finanse systemu. Warto jednak pamiętać, że w ambulatoryjnej diagnostyce specjalistycznej każda decyzja dotycząca finansowania niemal natychmiast przekłada się na dostępność świadczeń. Dla pacjenta nie jest to abstrakcyjny spór o model finansowania, ale bardzo konkretne pytanie: czy usłyszę diagnozę odpowiednio wcześnie, by mieć realną szansę na szybkie leczenie.

Gdy ubywa badań, rośnie ryzyko spóźnionej diagnozy

Tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia to nie są świadczenia, które można bez konsekwencji przesunąć na później. To właśnie one często przesądzają o tym, czy choroba zostanie wykryta na etapie, na którym można działać szybko, skutecznie i mniej inwazyjnie. Ograniczenie finansowania nadwykonań w tym obszarze oznacza w praktyce prosty mechanizm: mniej badań, dłuższe kolejki, więcej niepewności po stronie pacjentów.

Z perspektywy świadczeniodawcy widzimy wyraźnie, że nadwykonania nie są dziś wyjątkiem ani marginesem systemu. Stały się realnym mechanizmem podtrzymującym dostępność diagnostyki. To dzięki nim można odpowiadać na rzeczywiste potrzeby zdrowotne pacjentów, a nie wyłącznie na formalne limity kontraktowe.

Bez ciągłości badań nie ma bezpiecznej profilaktyki

Szczególnie wyraźnie widać to na przykładzie kolonoskopii, czyli jednego z najważniejszych badań w profilaktyce onkologicznej. To badanie pozwala nie tylko wykryć chorobę odpowiednio wcześnie, ale w wielu przypadkach także usunąć zmiany przedrakowe, zanim rozwinie się nowotwór. Jeśli dostęp do takich świadczeń słabnie, system wcześniej czy później zapłaci za to znacznie wyższą cenę: zdrowotną, społeczną i finansową.

Dlatego środek ciężkości powinien pozostać po stronie profilaktyki i wczesnej diagnostyki. To rozwiązanie bezpieczniejsze dla pacjenta i jednocześnie bardziej racjonalne z punktu widzenia całego systemu. Znacznie skuteczniej i taniej jest wykryć problem odpowiednio wcześnie niż leczyć chorobę w zaawansowanym stadium.

Pacjent potrzebuje nie tylko badania, ale także pewności

Właśnie z takiego założenia wyszliśmy, tworząc Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej enel-med. Chcemy, by pacjent nie zostawał sam z wynikiem, skierowaniem czy listą zaleceń, ale miał uporządkowaną ścieżkę postępowania: od diagnostyki, przez konsultacje, aż po kolejne decyzje medyczne. Bo poczucie bezpieczeństwa nie bierze się wyłącznie z dostępu do sprzętu. Bierze się także z ciągłości opieki, przewidywalności procesu i przekonania, że diagnostyka wydarzy się na czas.

Jeśli system publiczny chce długofalowo ograniczać koszty leczenia, powinien jak najmocniej wspierać właśnie ten etap. Dobrze zorganizowana profilaktyka i szybka diagnostyka nie są wydatkiem, który można traktować jak pozycję do cięcia. Są jedną z najważniejszych inwestycji w zdrowie pacjentów i w bezpieczeństwo całego systemu

Przeczytaj teraz

Endometrioza wciąż diagnozowana zbyt późno. Ból miesiączkowy, który nie powinien być ignorowany

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.03.2026

Marzec to miesiąc świadomości endometriozy – choroby, która dotyka około 10% kobiet w wieku rozrodczym na świecie, czyli nawet 190 milionów osób. Mimo tak dużej skali problemu, wiele pacjentek przez lata nie otrzymuje właściwej diagnozy. Objawy bywają bagatelizowane, a silny ból miesiączkowy wciąż zbyt często traktowany jest jako coś „normalnego”.  – To jedna z najbardziej podstępnych chorób ginekologicznych. Przez lata wiele kobiet słyszało, że silny ból miesiączkowy to „taka ich uroda”. Tymczasem miesiączka może powodować dyskomfort, ale nie powinna wyłączać z codziennej aktywności – podkreśla lek. Paweł Gruszecki, ordynator Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala im. Rudolfa Weigla w Blachowni, Scanmed.

Choroba, której nie widać

Endometrioza polega na tym, że komórki błony śluzowej macicy pojawiają się poza jej jamą. Mogą występować m.in. w jajnikach, jelitach czy pęcherzu moczowym. Pod wpływem hormonów reagują tak samo jak endometrium w macicy – krwawią i wywołują przewlekły stan zapalny.

Przyczyny choroby wciąż nie są do końca poznane.

– Najczęściej mówi się o tzw. menstruacji wstecznej, kiedy krew miesiączkowa wraz z komórkami endometrium cofa się przez jajowody do jamy brzusznej. Jednak na rozwój choroby mogą wpływać również czynniki genetyczne, immunologiczne czy procesy przekształcania się komórek – wyjaśnia lek. Paweł Gruszecki. – Choć choroba najczęściej dotyczy kobiet w wieku rozrodczym, może pojawić się także u nastolatek, a nawet po menopauzie.

W Polsce średni czas od pierwszych objawów do postawienia diagnozy wynosi od 7 do 10 lat

Wiele kobiet przez długi czas nie trafia do specjalisty, który zajmuje się diagnostyką endometriozy. Problemem jest również to, że objawy mogą przypominać inne choroby, np. zespół jelita drażliwego.

– Jeśli pacjentka wielokrotnie słyszy od lekarzy, że przesadza, zaczyna sama w to wierzyć. W efekcie zgłasza się po pomoc dopiero wtedy, gdy ból staje się nie do zniesienia lub pojawiają się poważne problemy z zajściem w ciążę – podkreśla lek. Paweł Gruszecki.

Kiedy ból powinien zaniepokoić?

– Niepokojące objawy to przede wszystkim bardzo silny ból podbrzusza, który uniemożliwia codzienne aktywności, brak reakcji na standardowe leki przeciwbólowe, omdlenia i wymioty podczas okresu, ból przy wypróżnianiu czy promieniowanie bólu do nóg i kręgosłupa – mówi ekspert Szpitala im. R. Weigla w Blachowni. – Zdarza się również, że endometrioza atakuje płuca i występują krwioplucia podczas okresu. Takie symptomy są sygnałem, że należy skonsultować się ze specjalistą – dodaje.

Jak wygląda dziś diagnostyka?

Podstawą rozpoznania endometriozy są badania obrazowe. Najważniejsze jest specjalistyczne USG przezpochwowe wykonywane przez lekarza doświadczonego w diagnostyce tej choroby. W wielu przypadkach pomocny jest także rezonans magnetyczny, który pozwala dokładnie ocenić stopień zaawansowania zmian oraz ich lokalizację. Diagnostyczna laparoskopia nie jest już rutynowo zalecana i wykonuje się ją głównie wtedy, gdy konieczne jest jednoczesne leczenie operacyjne.

Terapia endometriozy wymaga indywidualnego podejścia i często łączy kilka metod. Stosuje się farmakoterapię, której celem jest zahamowanie wzrostu ognisk choroby i zmniejszenie dolegliwości. W niektórych przypadkach konieczne jest leczenie chirurgiczne, najczęściej w formie laparoskopii, polegającej na usunięciu zmian.

Coraz częściej podkreśla się potrzebę podejścia interdyscyplinarnego, obejmującego współpracę ginekologa, fizjoterapeuty uroginekologicznego, dietetyka i psychologa.

– To schorzenie systemowe, które wymaga opieki długoterminowej, a nie tylko jednorazowej operacji. Nawet po zabiegu istnieje ryzyko nawrotów, dlatego pacjentka powinna pozostawać pod stałą opieką specjalistyczną – podkreśla lekarz.

Choroba, która wpływa na całe życie

Endometrioza może mieć konsekwencje nie tylko zdrowotne, ale także psychologiczne i społeczne. Przewlekły ból utrudnia pracę zawodową, ogranicza aktywność społeczną i wpływa na relacje. U części kobiet pojawia się również dyspareunia, czyli ból podczas współżycia.

Dodatkowo choroba bywa związana z problemami z płodnością. Szacuje się, że nawet 30-50% kobiet zmagających się z niepłodnością może mieć endometriozę.

– Dlatego zwiększanie świadomości na temat endometriozy jest tak ważne. Wczesna diagnoza pozwala szybciej wdrożyć leczenie i poprawić jakość życia pacjentek – podsumowuje lek. Paweł Gruszecki.

Przeczytaj teraz

Polacy wciąż unikają dentysty jak ognia, w szczególności mężczyźni, a dzieci przejmują nawyki dorosłych

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 19.03.2026

Ból zęba wciąż jest dla wielu Polaków ważniejszym sygnałem niż profilaktyka. Z badania enel-med wynika, że regularny przegląd stomatologiczny raz w roku lub częściej wykonuje mniej niż połowa dorosłych (43%). Jednocześnie niemal co trzeci trafia do dentysty dopiero wtedy, gdy pojawia się problem, a 9% nie robi takich przeglądów wcale. Do profilaktyki zdecydowanie sumienniej podchodzą kobiety: co druga deklaruje regularny przegląd, podczas gdy wśród mężczyzn co trzeci. Najbardziej niepokoi to, że skutki tego podejścia widać już u dzieci, bo aż 7 na 10 zmaga się z próchnicą.

– Brak regularnych przeglądów stomatologicznych sprawia, że pacjenci trafiają do gabinetu dopiero wtedy, gdy problem jest już zaawansowany i pojawia się ból, stan zapalny czy konieczność bardziej skomplikowanego leczenia. W wielu przypadkach oznacza to leczenie kanałowe, odbudowę zęba lub nawet jego utratę. Tymczasem większości takich sytuacji można uniknąć dzięki regularnym kontrolom. Profilaktyka działa wtedy, gdy nic nie boli. Wizyta kontrolna co około pół roku pozwala wykryć zmiany na bardzo wczesnym etapie, kiedy leczenie jest prostsze, krótsze i zdecydowanie mniej kosztowne dla pacjenta – mówi lek. dent. Izabela Rutkowska-Chrobok, stomatolog zachowawcza enel-med.

Do dentysty nadal częściej na ratunek niż na kontrolę

Regularne przeglądy stomatologiczne wciąż nie są w Polsce nawykiem. Z badania enel-med wynika, że wizytę kontrolną raz w roku lub częściej deklaruje 43% badanych. Co piąty Polak robi taki przegląd co 2-3 lata, a 29% odwiedza gabinet dopiero wtedy, gdy zaczyna się problem. Dodatkowo niemal co dziesiąty badany przyznaje, że nie wykonuje przeglądów stomatologicznych w ogóle.

To pokazuje, że dla dużej części dorosłych wizyta u dentysty nadal jest reakcją na ból, a nie elementem regularnego dbania o zdrowie. Tymczasem właśnie kontrole wykonywane zanim pojawią się objawy pozwalają uniknąć bardziej zaawansowanego, dłuższego i kosztowniejszego leczenia.

Kobiety są bardziej systematyczne, mężczyźni wciąż zostają w tyle

Badanie pokazuje też wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami. Kobiety znacznie częściej traktują profilaktykę jako stały element troski o zdrowie, a mężczyźni częściej odkładają wizytę do momentu, kiedy dzieje się już coś niepokojącego. Regularny przegląd stomatologiczny raz w roku lub częściej deklaruje 49% kobiet, podczas gdy wśród mężczyzn ten odsetek wynosi 36%.

Widoczny jest też wyraźny gradient społeczny. Wśród osób z wykształceniem podstawowym lub zawodowym regularne przeglądy deklaruje 21% badanych, natomiast w grupie z wykształceniem wyższym już 51%. Różnice widać również między miejscem zamieszkania: na wsi przegląd raz w roku lub częściej wykonuje 38% badanych, a w miastach liczących od 100 do 500 tys. mieszkańców 52%.

Dzieci przejmują nawyki dorosłych, a rachunek za zaniedbania rośnie

Problem profilaktyki stomatologicznej nie kończy się na dorosłych. Wyniki drugiej edycji akcji profilaktycznej realizowanej wspólnie przez Polskie Towarzystwo Stomatologiczne, enel-med i Septodont pokazują, że aż 7 na 10 dzieci zmaga się z próchnicą, a 4 na 10 wymaga pilnej interwencji stomatologicznej. Jednocześnie 78% rodziców deklaruje, że ich dzieci często sięgają po słodycze.

Eksperci zwracają uwagę, że brak profilaktyki u najmłodszych oznacza nie tylko gorszy stan zdrowia jamy ustnej, ale również wyższe koszty leczenia. W przypadku dzieci rosną one niemal dwukrotnie: z 1851 zł do 3219 zł.

Nawyki związane ze zdrowiem jamy ustnej kształtują się bardzo wcześnie. Jeśli dziecko od najmłodszych lat widzi, że rodzice regularnie chodzą do dentysty i dbają o profilaktykę, samo traktuje wizytę w gabinecie jako coś naturalnego. Warto pamiętać, że dzieci bardzo często przejmują także nasze obawy i lęki. Dlatego zamiast przekazywać im własny strach przed dentystą, lepiej pokazać, że kontrola stomatologiczna jest normalnym elementem dbania o zdrowie. Budowanie dobrych nawyków od najmłodszych lat ma ogromne znaczenie – mówi lek. dent. Izabela Rutkowska-Chrobok z enel-med.

Przeczytaj teraz