Zmianie musi uleć perspektywa, z której patrzymy na służbę zdrowia

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 3.01.2018

Szymon Jankowski, dyrektor kliniki Medi Raj z Gorzowa Wielkopolskiego

Protestujący lekarze twierdzą, że jeśli dołożymy środków do systemu ochrony zdrowia to poprawi się od razu sytuacja i pacjentów, i lekarzy. Nic bardziej mylnego. W obecnym modelu ochrony zdrowia możemy łożyć nawet 30 procent PKB na służbę zdrowia a i tak dla pacjenta nic się nie zmieni.

Wynika to z faktu, że obecny system refundacji jest ukierunkowany jedynie na wykonywanie procedur, w rezultacie nikogo tak naprawdę nie interesuje, czy pacjent po okresie hospitalizacji został wyleczony. Wszyscy będący wewnątrz systemu starają się maksymalnie korzystnie rozpisać procedury gwarantujące optymalne wykorzystanie środków. To, że robią to managerowie jest oczywiste. Gorzej natomiast jeżeli kierujący szpitalami i placówkami nakładają na lekarzy obowiązek właściwego rozliczania procedur kosztem pracy z pacjentem. Jednym zdaniem zmianie musi ulec perspektywa, z której patrzymy na służbę zdrowia.

Z całą pewnością rozwój nowej technologii, w tym telemedycyny nie jest cudownym środkiem na uzdrowienie systemu ochrony zdrowia. Jest to naturalna kolej rzeczy, że rozwój technologii  niesie za sobą nowe rozwiązania dla każdej gałęzi rynku. Medycyna mimo że jest dość hermetyczna  i odporna na nowości, także musi się na nie otworzyć.

Zwiększenie dostępu do lekarzy poprzez telekonsultacje wpłynie także na tradycyjną medycynę poprzez skrócenie kolejek. Wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań w zakresie dokumentacji wydłuży czas, który lekarz będzie mógł poświęcić pacjentowi zamiast spędzić go nad notatkami. Znów wracam do tego co już mówiłem – zmiana perspektywy i spojrzenie, że to pacjent powinien być naszym priorytetem sprawi, że zaczniemy korzystać z dobrodziejstw technologii w większym wymiarze dla dobra pacjenta i całego systemu.

Droga do sukcesu w służbie zdrowia jest jedna, choć niestety nie dla wszystkich kierujących placówkami zdrowotnymi oczywista. Jest nim jakość usług i ściśle związane z tym długotrwałe efekty leczenia. W Medi Raju stawiamy na wysoką jakość serwowanych usług i monitorujemy ich efekty – mówiąc kolokwialnie chcemy pacjenta wyleczyć, a nie leczyć. Właśnie to jest bolączką całego systemu i regionu, w którym funkcjonujemy. Dolecza się pacjenta na krótki czas, po którym pacjent znowu wraca do systemu służby zdrowia – czy to w wydaniu komercyjnym czy państwowym.

Biorąc pod uwagę uwarunkowania geograficzne z całą pewnością trzeba powiedzieć, że Gorzów Wielkopolski i województwo lubuskie to trudny rynek. Bliskość dużych miast jak Poznań, Szczecin czy nawet Berlin sprawiają, że część pacjentów wybiera leczenie w ośrodkach klinicznych. Rozwój dróg ekspresowych sprawił, że odległości ponad 150 kilometrów nie stanowi już problemu. Z drugiej jednak strony na lokalnym terenie pozostaje dla nas duże pole do popisu. Gorzów i aglomeracja przyległa to wciąż ponad 150 tysięcy ludzi potrzebujących pomocy medycznej.

 

Przeczytaj teraz

Zmiany w ochronie zdrowia powinny służyć efektywności

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 21.12.2017

Anna Rulkiewicz, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej
Kluczowe pytanie mijającego roku brzmi: czy wprowadzane zmiany służą efektywności i wspierają jakość w ochronie zdrowia? W mojej ocenie zbyt często odpowiedź na to pytanie nie była twierdząca. Niestety, w wielu obszarach zabrakło partnerskiej współpracy i woli dialogu.

Najważniejszym tematem, wokół którego toczyła się dyskusja, było finansowanie systemu ochrony zdrowia. W tym kontekście należy docenić, że po raz pierwszy mamy w Polsce ustawę, która gwarantuje wzrost środków. Pomimo, iż przyjęty w niej poziom wzrostu jest w dalszym ciągu daleki od oczekiwań środowiska medycznego i samych pacjentów, cieszę się z faktu, że taka ustawa w ogóle została przyjęta.

Liczę, że rządzący będą otwarci na rozmowy na temat wzrostu finansowania do poziomu europejskiej średniej i skrócenia czasu, w którym możemy osiągnąć ten cel. Może uda się wreszcie odbyć poważną debatę na temat źródeł finansowania systemu i zastanowić się jak sektor prywatny mógłby uzupełniać finansowanie publiczne.

Biorąc pod uwagę niekorzystne zjawiska demograficzne oraz problemy finansowe systemu ochrony zdrowia, powinno się położyć większy nacisk na budowę świadomości współodpowiedzialności Polaków za własne zdrowie. Tych działań w tym roku zdecydowanie zabrakło.

Ważną i szczególnie dotkliwą dla sektora prywatnego zmianą było utworzenie sieci szpitali. Wyobrażaliśmy ją sobie nieco inaczej. Szkoda, że w pracach nad ustawą głos ekspercki był uwzględniany w niewystarczającym stopniu, o ile w ogóle. W efekcie, w sieci znalazły się przede wszystkim szpitale publiczne. Spowoduje to ograniczenie wyboru dla pacjentów, zmniejszenie konkurencji, która jest przecież ważnym nośnikiem jakości, a ryczałtowy model finansowania nie będzie wspierał efektywności. Nie jestem też przekonana, czy skrócą się kolejki do specjalistów i na zabiegi. Myślę, że wbrew oczekiwaniom regulatora czas oczekiwania może się wręcz wydłużyć. Co więcej, zmniejszy się moim zdaniem dostępność do chirurgii jednego dnia, która jest przecież tańsza dla płatnika, a nade wszystko bezpieczniejsza dla pacjenta. W dużej mierze będzie to skutek wypchnięcia z systemu publicznego finansowania placówek prywatnych, które specjalizowały się w takich zabiegach.

Niedobór lekarzy, pielęgniarek i położnych stał się jednym z głównych problemów polskiego systemu ochrony zdrowia i nie ma niestety łatwego sposobu na jego rozwiązanie. O tym, z jak głębokim kryzysem mamy do czynienia świadczy strajk rezydentów i determinacja z jaką wysuwali oni swoje postulaty. Potrzeby zdrowotne społeczeństwa rosną, dlatego już dziś musimy zapewnić specjalistom medycznym takie warunki, aby nie emigrowali. Pozostaje jednak pytanie, jak ich postulaty zrealizować nie prowadząc do innej patologii, czyli ograniczenia puli pieniędzy na świadczenia dla pacjentów. Dlatego pilne zadanie przed jakim stoi dziś regulator polega na dokonaniu przeglądu kompetencji oraz ról zawodów medycznych. Potrzebne są nowe zawody medyczne, które umożliwią lepszą organizację pracy w placówkach medycznych. Powinniśmy też kształcić lekarzy o szerszych kompetencjach. Otwieranie nowych uczelni medycznych i zwiększanie naboru kandydatów zaowocują najwcześniej za 10 lat. Zmianie powinno więc ulec także podejście do organizacji świadczeń, szczególnie z wykorzystaniem nowych technologii, na przykład telemedycyny.

Koordynacja i kompleksowość opieki, a także wzmocnienie roli POZ to dobry kierunek. Na razie nie znamy jednak rozporządzeń do uchwalonej niedawno ustawy. Nie wiemy również, jaki będzie model finansowania POZ i czy będzie motywował do rozszerzenia zakresu odpowiedzialności i opieki. Skuteczne motywowanie musi być powiązane ze zwiększeniem nakładów na opiekę zdrowotną w całości.

Z zapisów ustawy wynika też szereg ryzyk. Przykładowo, pilotaż koordynacji w POZ ma się skończyć pod koniec 2019 roku, a koordynacja jako obligo ma wejść 1 października 2020. To bardzo krótki czas na wdrożenie jeśli okaże się, że pilotaż rozczarował. Kolejne ryzyko związane jest z niedoborem kadr medycznych. Ustawa zawiera jednoznaczną definicję zespołu POZ, w skład którego wchodzi lekarz, pielęgniarka i położna. Eksperci słusznie wskazują, że położna jest na dziś zawodem deficytowym i może stać się wąskim gardłem dla znaczącego odsetka świadczeniodawców, którzy działają w obszarze POZ. Obawy budzi także liczba lekarzy rodzinnych. Podsumowując – wspieramy kierunek zmian, chcemy jednak jak najszybciej poznać szczegóły w postaci aktów wykonawczych, żeby móc mieć wpływ na ich ostateczny kształt i by się na te zmiany przygotować.

Generalnie pozytywnie oceniam prace w obszarze e-Zdrowia. Przede wszystkim zmianie uległo podejście i atmosfera dyskusji z przedstawicielami branży. Mam tu na myśli większą transparentność działań i dostęp do informacji oraz dość szerokie konsultacje. Ważnym krokiem było powołanie Rady ds. Interoperacyjności, która ma za zadanie wypracowanie nowoczesnych, wspólnych dla całej branży standardów. Wkrótce spodziewamy się też publikacji długo wyczekiwanej strategii dla rozwoju e-Zdrowia w Polsce. Krokiem milowym będzie wprowadzenie e-Recepty, której pilotaż startuje na początku przyszłego roku. Już dziś wiemy, że narzędzie to dysponuje ogromnym potencjałem. Docelowo ułatwi życie wielu pacjentom, zwłaszcza chorym przewlekle oraz pomoże wyeliminować wiele barier, m.in. tych, które dziś nie pozwalają na rozwój telemedycyny. Mam nadzieję, że e-Recepta będzie mogła być wystawiana także w trakcie telekonsultacji. Jednak nadal w obszarze e-Zdrowia pozostało wiele pytań bez odpowiedzi. Co z refundacją i promocją telemedycyny? Jaki jest pomysł na upowszechnianie cyfrowej dokumentacji medycznej?  Kiedy uruchomione zostaną kolejne funkcjonalności Platformy P1?

Na uznanie zasługuje współpraca przy Kodeksie Branżowym RODO, który opracowywany jest w szerokiej koalicji całej branży. Ma on szczególne znaczenie dla przedstawicieli sektora prywatnego, który – w myśl nowych przepisów – może być jak wiadomo traktowany znacznie surowiej, niż placówki publiczne. Jestem jednak przekonana, że opracowanie kodeksu będzie korzystne dla wszystkich uczestników polskiego systemu ochrony zdrowia.

Pracy przed nami wciąż jest naprawdę wiele. Liczę, że w nadchodzącym roku uda się w końcu określić jak prywatne inwestycje mogą wspierać państwo w zabezpieczaniu potrzeb zdrowotnych Polaków. Życzę nam wszystkim, by współpraca z rządem i parlamentem w 2018 roku odbywała się przede wszystkim w atmosferze dialogu. Przyniesie to korzyści całemu środowisku medycznemu, ale przede wszystkim polskim pacjentom.

Przeczytaj teraz

Rynek diagnostyki laboratoryjnej utrzymuje stały wzrost

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 18.12.2017


Jakub Swadźba, prezes spółki Diagnostyka

Według naszych obserwacji rynek diagnostyki laboratoryjnej, podobnie jak w ostatnich latach, utrzymuje stały wzrost. Wspomaga to rosnąca świadomość zdrowotna Polaków oraz dostęp do szerokich możliwości nowoczesnej profilaktyki.

Szczególnie obiecujące perspektywy stoją przed genetyką oraz telemedycyną, według raportów branżowych diagnostyka molekularna jest najszybciej rozwijającym się segmentem diagnostyki laboratoryjnej, natomiast technologie internetowe przekładają się na stałe zwiększanie dostępności nowych produktów i usług w sieci www.

Kluczową kwestią pozostaje jakość badań laboratoryjnych na temat czego debatuje resort zdrowia, organizacje branżowe i sami świadczeniodawcy. Od lat inwestujemy ogromne nakłady pracy i środków w proces kontroli jakości gwarantujących utrzymanie przyznanych certyfikatów i akredytacji, tym bardziej cieszy nas więc, że problematyka jakości w diagnostyce laboratoryjnej jest obecnie jednym z wiodących tematów branżowych. Będziemy śledzić ten proces i – mam nadzieję – aktywnie w nim uczestniczyć.

Mijający rok oceniam bardzo dobrze; zrealizowaliśmy jako firma w zasadzie wszystkie postawione cele i zadania biznesowe – wdrożyliśmy nowe rozwiązania i narzędzia, zdobyliśmy nowych klientów i utrzymaliśmy progres w jakości.

Nasza spółka nie pozostaje obojętna na zmiany zachodzące na rynku usług medycznych, także w zakresie nowych rozwiązań prawnych dotyczących udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. Z perspektywy bez mała 20 lat działania na rynku, wypracowaliśmy własne zasady, które pozwalają nam na sprostanie kolejnym, nowym wyzwaniom.

Naszym niezmiennym celem jest zapewnienie najwyższej jakości badań i ich dostępności dla najszerszego grona pacjentów. Koncentrujemy się zatem na inwestycjach w technologie i ciągły rozwój nowych usług, jak choćby budowę e-platform, dzięki którym zapewniamy naszym pacjentom możliwość zakupów badań przez Internet czy skonsultowania wyników z profesjonalną kadrą lekarską i diagnostyczną. Nadal będziemy starać się zapewniać serwis obsługi według hasła Diagnostyki: „….więcej niż wynik”.

Przeczytaj teraz

Forum Ochrony Zdrowia w Krynicy dobrym miejscem do dialogu

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 13.09.2017


Anna Rulkiewicz, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej

Forum Ochrony Zdrowia, będące częścią Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju, to od lat ważne miejsce dyskusji o polskim systemie ochrony zdrowia i jego przyszłości. Potwierdziła to tegoroczna sesja inauguracyjna, która stała się okazją do podsumowania efektów FOZ na przestrzeni lat.

Niemała liczba problemów, które były dyskutowane w ramach poprzednich edycji tego wydarzenia, w latach 2010-2016, była potem tematem prac rządu czy parlamentu. Dobrym tego przykładem jest uchwalenie ustawy o zdrowiu publicznym, zapowiedź wprowadzenia fundholdingu na poziomie lekarza POZ, zwiększenie liczby studentów na kierunkach medycznych, ustawowe usankcjonowanie porad telemedycznych czy opracowanie ścieżek pacjenta w chorobach przewlekłych. Cieszy też wzrost zainteresowania efektywnością ekonomiczną i kliniczną szpitali, coraz szersze stosowanie analizy kosztów pośrednich i opieka koordynowana w różnych obszarach terapeutycznych.

Wciąż jednak pozostaje cały szereg zagadnień, które warto przywoływać i analizować w interesie systemu ochrony zdrowia, a przede wszystkim dla dobra polskich pacjentów. Dlatego już pierwszego dnia Forum ponownie padły ważne pytania, między innymi o to, jak sfinansować zwiększenie publicznych nakładów na ochronę zdrowia do poziomu 6 procent PKB i czy okaże się to wystarczające, biorąc pod uwagę rosnące potrzeby zdrowotne Polaków; jaka powinna być rola płatnika publicznego; jak najlepiej zarządzić kapitałem ludzkim i co jest niezbędne do dalszego rozwoju telemedycyny, która może nas w tym wspierać i wreszcie – jaka ma być rola sektora prywatnego w polskim systemie opieki medycznej.

Jednym z ważnych tematów Forum były też zmiany finansowania opieki szpitalnej, czyli wprowadzenie sieci szpitali. Uważnie wsłuchiwaliśmy się w argumenty przywoływane przez przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia. Niestety, nie rozwiały one obaw sektora prywatnego. Zapewnienia resortu o poprawie dostępności świadczeń zweryfikuje wkrótce rzeczywistość. Już dziś można jednak stwierdzić, że nowy system osłabi konkurencję, a ryczałty nie pomogą w podnoszeniu efektywności leczenia.

Myślę, że ciekawym punktem odniesienia dla tej debaty był panel „Efektywność w ochronie zdrowia – dokąd zmierza legislacja?”, zorganizowany przez Pracodawców Medycyny Prywatnej i Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych. Wstępem do dyskusji była prezentacja wskazująca między innymi  źródła wysokiej efektywności sektora prywatnego, a także przykłady efektywnej alokacji funduszy publicznych w postaci prywatnych szpitali oraz outsourcingu diagnostyki obrazowej i laboratoryjnej.

W kontekście niedawnych propozycji Ministerstwa Zdrowia, nasza dyskusja siłą rzeczy skoncentrowała się wokół outsourcingu. Usłyszeliśmy, że nawet jeśli outsourcing nie jest optymalnym rozwiązaniem we wszystkich placówkach publicznych, to zarządzający szpitalami na pewno powinni zachować możliwość zlecania funkcji wsparcia podmiotom zewnętrznym. Zwrócono uwagę, że w publicznych szpitalach, od lat korzystających z outsourcingu, odtworzenie pewnych funkcji, takich jak diagnostyka obrazowa czy laboratoryjna, byłoby obecnie na pewno niezwykle kosztowne, o ile w ogóle możliwe.

Paneliści – co ciekawe, zarówno ci z sektora publicznego, jak i przedstawiciele zleceniobiorców – zwracali także uwagę, że outsourcing przynosi najlepsze efekty wówczas, gdy towarzyszy mu dobry nadzór nad jakością usług zlecanych na zewnątrz. Ważnym akcentem było podsumowanie wiceministra zdrowia, Marka Tombarkiewicza, który między innymi zapewnił, że resort zdrowia nie pracuje nad wprowadzeniem zakazu outsourcingu diagnostyki laboratoryjnej czy obrazowej. Ukoronowaniem naszej dyskusji było zgodne stwierdzenie wszystkich panelistów, że sektor prywatny jest w polskim systemie ochrony zdrowia potrzebny.

Przebieg tego i niektórych innych paneli, jak również wiele rozmów kuluarowych utwierdziło mnie w przekonaniu, że dialog różnych środowisk wciąż przynosi pozytywne efekty. Po raz kolejny potwierdziło się też, że takie wydarzenia jak Forum w Krynicy tworzą niejednokrotnie bardziej przyjazne warunki do jego prowadzenia, niż inne przewidziane do tego fora, jak choćby komisje sejmowe, gdzie nawet najbardziej racjonalne argumenty padają często ofiarą politycznych awantur czy krótkowzrocznych kalkulacji.

Przeczytaj teraz

Tomasz Wachnicki: ważne są standardy opieki długoterminowej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.07.2017

Moje zaangażowanie w prace związku postrzegam jako szansę na zwrócenie uwagi na wielkie znaczenie, jakim jest dobrze zorganizowana długoterminowa opieka nad pacjentami, w szczególności domowa – mówi Tomasz Wachnicki, nowy członek zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej, członek zarządu Air Liquide Polska.

Tomasz Wachnicki podkreśla, że dla wielu pacjentów opieka taka to szansa na przywrócenie do życia w ich własnym otoczeniu, co zapobiega wykluczeniu socjalnemu.

– Chciałbym szczególną uwagę zwrócić na standardy świadczeń oraz ich organizację, tak aby zapewniając maksymalny komfort i bezpieczeństwo pacjentów, osiągać jak najlepsze efekty terapeutyczne. Ufam, że uda mi się przekonać innych świadczeniodawców z zakresu opieki długoterminowej do wspólnej pracy w związku, a to pozwoli na mocniejsze zaakcentowanie roli tych świadczeń w systemie opieki zdrowotnej w Polsce – dodaje nowy członek zarządu organizacji.

Tomasz Wachnicki z wykształcenia jest ekonomistą, studiował na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Z Grupą Air Liquide jest związany od 15 lat a od 2011 roku rozwija działalność medyczną koncernu w Polsce i CEE.

AL Healthcare to jeden z największych na świecie i największy w Europie świadczeniodawca zajmujący się leczeniem pacjentów w opiece domowej, głównie w zakresie leczenia niewydolności oddechowej, POChP, bezdechu sennego, chorób nerwowo-mięśniowych, cukrzycy czy choroby Parkinsona. Obecnie pod opieką specjalistów firmy znajduje się ponad milion pacjentów.

AL Healthcare to również kluczowy producent gazów medycznych wykorzystywanych w leczeniu szpitalnym oraz dostawca zaawansowanych technologii niezbędnych w leczeniu tymi gazami.

W Polsce AL poprzez firmy zależne jest znaczącym świadczeniodawcą w zakresie długoterminowej opieki domowej, w szczególności mechanicznej wentylacji domowej, oraz w zakresie terapii bezdechu sennego. Jest również znaczącym dostawcą gazów medycznych.

Przeczytaj teraz

Nie ma możliwości realizowania odpłatnych świadczeń przez podmioty publiczne

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.06.2017

Adam Rozwadowski, prezes Centrum Medycznego Enel-Med

Z Konstytucji RP wynika, że nie ma możliwości realizowania odpłatnych świadczeń medycznych przez podmioty publiczne, zarówno samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej, jak również przekształcone w jednoosobowe spółki skarbu państwa.

Odnosząc się do projektu ustawy w zakresie legalności udzielania odpłatnych świadczeń zdrowotnych przez samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej pragniemy podkreślić, że projekt jest całkowicie niezgodny z Artykułem 68 Konstytucji RP. Artykuł ten stanowi, iż „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych”.

Przy systemie świadczeń komercyjnych pacjent będzie miał możliwość ominięcia kolejności udzielania świadczeń w placówce publicznej. Wówczas wystąpi zasada nierówności w dostępie do tych świadczeń. Należy pamiętać, że świadczenie to nie tylko środki pozyskane z NFZ, ale również środki publiczne wydatkowane na budowę infrastruktury publicznej. Wobec tego pacjent komercyjny „przeskakując kolejkę” skorzysta ze środków publicznych, co pozostaje w jawnej sprzeczności z Artykułem 68 Konstytucji.

O ile taka zasada jest dozwolona w przypadku zakładów opieki zdrowotnej wybudowanych ze środków prywatnych (w ramach wolnorynkowej zasady świadczenia usług), o tyle w przypadku publicznych ZOZ-ów jest niedopuszczalna, bowiem celem służby zdrowia finansowanej ze środków publicznych jest zapewnienie świadczeń zdrowotnych wszystkim pacjentom na zasadach równości (projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej narusza tę zasadę).

Zgodnie z Artykułem 32 Konstytucji wszyscy są wobec prawa równi, wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne i nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Powyższy problem był przedmiotem rozstrzygnięć zarówno Sadu Najwyższego jak i Naczelnego Sadu Administracyjnego, które wskazały:

1) „Jeśli od uiszczenia opłat wynikających z umowy cywilnoprawnej zależy przyspieszenie udzielenia świadczenia zdrowotnego osobom ubezpieczonym, świadczenia objętego ubezpieczeniem zdrowotnym, to zasada równego dostępu do świadczeń zostaje naruszona” – wyrok NSA w Warszawie z 1 lutego 2006 roku II OSK 720/05;

2) Wobec tego, że w obowiązującym systemie ochrony zdrowia dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej limitowany jest wielkością środków publicznych, którą określa ustawa,   wprowadzenie do tego systemu przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej pozaustrojowych rozwiązań dotyczących finansowania pobytu pacjentów na leczeniu szpitalnym grozi pomieszaniem środków publicznych przeznaczonych na ochronę zdrowia z dodatkowymi środkami pobieranymi na podstawie indywidualnych umów z pacjentami, co w konsekwencji może nie zapewnić obywatelom równego dostępu do świadczeń zdrowotnych – wyrok Sądu Najwyższego z 2 lipca 2004 roku syg. II CK 271/04.

Zgodnie z art.20 Konstytucji RP społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego RP. Z powyższego wynika przyznanie prymatu sektorowi prywatnemu  w gospodarce, czyli uznanie własności prywatnej za podstawę życia gospodarczego.

Celem władzy publicznej i tym samym środków publicznych jest zaspokajanie potrzeb obywateli, a nie angażowanie się w prowadzenie działalności gospodarczej. To znaczy, że publiczne zakłady opieki zdrowotnej nie powinny prowadzić działalności gospodarczej, lecz realizować jedynie obowiązki spoczywające na władzy państwowej w zakresie ochrony zdrowia.

W preambule Konstytucji RP określono zasadę pomocniczości (subsydiarności), w świetle której udział organów państwa w działalności gospodarczej jest dopuszczalny w przypadku, gdy potrzeby społeczno-ekonomiczne jednostek nie są należycie zaspokojone w drodze działalności prywatnych przedsiębiorców. Należy przyjąć, iż stanowisko to zachowuje aktualność nie tylko w odniesieniu do organów władzy publicznej, ale do każdego podmiotu finansowanego ze środków publicznych.

Projekt wprowadzenia świadczeń komercyjnych zmierza do sfinansowania ze środków prywatnych tzw. „nadwykonań” w szpitalach, co jest sprzeczne z zasadą solidaryzmu społecznego, łamiąc jednocześnie równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych.

Reasumując  z przedstawionych powyżej argumentów jasno wynika brak możliwości realizowania odpłatnych świadczeń medycznych przez podmioty publiczne, zarówno samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej, jak również przekształcone w jednoosobowe spółki skarbu państwa.

 

Przeczytaj teraz

Eksperyment na żywym organizmie rusza 1 października 2017 roku

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 24.03.2017

Andrzej Mądrala, Wiceprezydent Pracodawców RP

Sejm RP, przy sprzeciwie całej opozycji, zdecydował o przyjęciu nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która wprowadza tzw. sieć szpitali w Polsce. To kolejny przykład przyjmowania ustaw bez głębszej refleksji nad jej skutkami .

Pracodawcy przypominają, że pomimo iż odbyło się w parlamencie kilka debat nad tym projektem, to merytoryczne procedowanie poszczególnych artykułów w trakcie posiedzenia Komisji Zdrowia, trwało niespełna kwadrans.

Ministerstwo Zdrowia nadal zaklina rzeczywistość, mówiąc, że jest to ustawa, na którą wszyscy czekają. Niestety jest dokładnie odwrotnie! Przede wszystkim stowarzyszenia pacjentów, w toku prac nad projektem, podnosiły wiele wątpliwości. Przedstawiciele szpitali publicznych – zarówno powiatowych, wojewódzkich, jak i klinicznych – również widzą dużo zagrożeń w proponowanych zmianach. Nie przeszkadza to jednak Ministerstwu Zdrowia twierdzić, że szpitale oczekują tej zmiany!

Pracodawcy RP wielokrotnie domagali się od ministra zdrowia jednoznacznego wyjaśnienia, co jest celem wprowadzanej reformy, jak ma się poprawić dostępność do leczenia, ale także jaka jest docelowa wizja systemu ochrony zdrowia. Niestety bez rezultatu! Nadal nie wiemy, jakie realnie pozytywne skutki ona przyniesie, ale co najważniejsze, jak będzie mierzony rezultat zmian. Można domniemywać, że brak wskaźników pomiaru efektu zmian nie jest przypadkowy. Tylko ogólniki, puste słowa, które mają przekonać wszystkich uczestników systemu!

Nasza ocena wprowadzonych zmian jest negatywna. Dużą zagadką pozostaje efektywność ryczałtowego finansowania świadczeń. Uważamy, że nawet zapowiedź, iż będzie ono kwartalnie sprawozdawane, może doprowadzić do wielu nieprawidłowości, których efektem będzie zmniejszenie liczby świadczeń. Dotychczasowe kontraktowanie określało dolny limit – czyli nie wolno było zrobić mniej niż wynika z kontraktu, ale można było liczyć na tzw. nadwykonania. Teraz one bezpowrotnie znikają.

Dodatkowym problemem jest skierowanie do trybu konkursowego tylko 9 procent środków – czyli około 3 mld zł. Jest to kwota prawie dwukrotnie niższa niż ta, którą dotychczas otrzymywały szpitale prywatne. W zamian za to podmioty te wykonywały około  miliona procedur rocznie, szczególnie w tych zakresach, w których mieliśmy długie kolejki.

Od 1 października 2017 roku pewne jest, że liczba prywatnych szpitali posiadających umowy z publicznym płatnikiem zmniejszy się z powodu zbyt małej puli środków przeznaczanych na kontraktowanie.

Konsekwencją będzie pogorszenie dostępności  świadczeń medycznych dla pacjentów. To także spowoduje, że wielu pacjentów straci miejsce w kolejkach i będzie musiało na nowo szukać swojej szansy na poprawę zdrowia w innym szpitalu, nieraz bardzo odległym od miejsca zamieszkania.

Data 23 marca 2017 roku to fatalny dzień dla polskiego systemu ochrony zdrowia. Niestety, jeśli zmiany będą wprowadzane nadal z taką determinacją bez słuchania ekspertów i interesariuszy systemu, to tych złych dni będziemy mieli jeszcze wiele. Odpowiedzialność za nie poniesie minister zdrowia, ale problem będą mieli pacjenci! Wierzymy, że senatorowie podejmą się rzetelnej analizy tego projektu ustawy i wprowadzą do niej niezbędne zmiany.

Przeczytaj teraz

Zmiany, ale czy na pewno na lepsze? Istotne zmiany w roku 2016

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 8.01.2017

Anna Rulkiewicz,
prezes Lux Med,
prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej

Rok 2016 przyniósł zapowiedzi istotnych zmian na rynku opieki medycznej, takich jak utworzenie sieci szpitali, przeniesienie finansowania z NFZ do budżetu państwa czy zwiększenie środków  przeznaczanych na zdrowie. Choć część wspomnianych inicjatyw jest jak najbardziej zasadna, to wiele z nich wciąż słusznie niepokoi pacjentów i wprawia w konsternację uczestników rynku.

Zapowiadane zwiększenie środków na opiekę zdrowotną w relacji do PKB to absolutna konieczność. Niestety projektowane tempo wzrostu jest niewystarczające, a rząd wydaje się w ogóle nie rozważać dodatkowych strumieni finansowania w postaci chociażby ubezpieczeń zdrowotnych. Wiele wskazuje na to, że pacjentów czekają trudne lata, bo luka budżetowa w systemie będzie nieuchronnie rosła. Powodują ją między innymi zmiany demograficzne i brak lekarzy na rynku.

Podmioty prywatne mogą przynajmniej w pewnym stopniu wypełniać braki kadrowe, korzystając z nowych technologii i rozwijając takie rozwiązania jak telemedycyna. Ale przy obecnym stanie informatyzacji e-zdrowie w placówkach publicznych w zasadzie nie istnieje.

Mam wobec tego nadzieję, że rządowi uda się znaleźć inne skuteczne rozwiązanie problemu braku personelu medycznego.

W ostatnich miesiącach 2016 roku obserwowaliśmy żywiołowe dyskusje dotyczące utworzenia sieci szpitali. We wdrażanej formule praktycznie nie ma miejsca na wybór dla pacjenta czy konkurencję. Wiadomo, że premiowane będą głównie wielkie kompleksy szpitalne, ale o interesy pacjentów nikt nie pyta. Szpitale jednodniowe nie mają szans na kontrakt z NFZ, a pacjent wymagający nawet prostego zabiegu będzie kierowany do dużego szpitala. Nie jest to dla pacjenta ani komfortowe, ani bezpieczne, bo hospitalizacje siłą rzeczy niosą za sobą między innymi ryzyko zakażeń. Jest to rozumiane w całej Europie, ale nie w Polsce.

Kompleksowość opieki też jest u nas wciąż błędnie rozumiana. Nie chodzi przecież o to, by wszelkie możliwe świadczenia medyczne gwarantować pod jednym dachem, ale by wypracować bezpieczną ścieżkę pacjenta i w ten sposób zapewnić mu kompleksowość w ramach sieci podmiotów.

Mam nadzieję, że po przeniesieniu środków z NFZ do budżetu państwa decydenci będą potrafili oprzeć się pokusie, aby pieniądze te wykorzystywać na inne cele, niż leczenie pacjentów i profilaktyka. W związku z tą obawą dotychczasowe finansowanie ochrony zdrowia poprzez fundusz osobiście uważam za bezpieczniejsze rozwiązanie. Życzyłabym też pacjentom w Polsce, aby wobec braku wystarczających środków na ochronę zdrowia więcej uwagi poświęcano właśnie ścieżce pacjenta. Koordynacja leczenia w wielu placówkach pozostawia wiele do życzenia, a medycyna pracy niestety bardzo często jest fikcją.

W 2016 roku osobiście bardzo zaangażowałam się w dyskusje dotyczące modelu medycyny pracy, bo jego rewizja pozwoliłaby pełniej wykorzystać potencjał badań profilaktycznych osób aktywnych zawodowo między innymi do skuteczniejszej walki z chorobami cywilizacyjnymi.

Cieszę się, że przedstawiciele rządu nie unikają rozmowy na temat projektowanych zmian. Mam jedocześnie nadzieję, że podzielają oni opinię, że dyskusja ta pozostaje jałowa tak długo, jak długo płynące z niej wnioski nie znajdują odzwierciedlenia w postaci korekty planowanych   rozwiązań.   Wszak   gotowość   uznania   i   uwzględnienia   racjonalnych argumentów drugiej strony świadczy o sile i dojrzałości dyskutantów. I chyba właśnie tak rozumianej dojrzałości przy podejmowaniu decyzji dotyczących zdrowia Polaków powinniśmy sobie przede wszystkim życzyć na progu Nowego Roku.

Przeczytaj teraz

W systemie ochrony zdrowia brakuje pieniędzy i profesjonalnego zarządzania

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 26.07.2016

Adam Rozwadowski, prezes Centrum Medycznego Enel-Med

Moja od lat głoszona teza, że dla dobra pacjentów Ministerstwem Zdrowia i szpitalem powinien kierować ekonomista a nie lekarz, niestety sprawdza się coraz bardziej. Czego przede wszystkim brakuje w naszym systemie opieki zdrowotnej ? – pieniędzy i profesjonalnego zarządzania.

Po ponad półrocznym funkcjonowaniu nowej ekipy w Ministerstwie Zdrowia doczekaliśmy się wizji zmian w systemie .

Zapowiadany wzrost nakładów na ochronę zdrowia do 6 procent PKB, to szczyty cel, ale w 10 letnim horyzoncie czasowym prawie całkowicie niwelowany przez inflację. Likwidacja NFZ – to w dużej mierze jedynie zmiana szyldu.

W ramach „dobrej zmiany”zapowiedziana regulacja płacowa – całkowicie chybiona, wzbudzająca protesty środowiska medycznego. Zakaz komercjalizacji i prywatyzacji to powrót do czasów socjalistycznych. Ocena świadczeniodawców przy kontraktowaniu z NFZ oznacza preferowanie jedynie dużych szpitali i „wycięcie „z kontraktów szpitali prywatnych.

Przy istniejącej mizerii finansowej wydaje się, że szukanie dodatkowych źródeł finansowania opieki zdrowotnej powinno być priorytetem. Pomysł finansowania nadwykonań i strat szpitali przez zadłużone samorządy jest iluzoryczny. Taką możliwość natomiast dałaby samorządom, zablokowana aktualnie, komercjalizacja i prywatyzacja większości szpitali.

Art.20 Konstytucji RP stanowi: Społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej (…) stanowi podstawę ustroju gospodarczego RP.

Szpital sprywatyzowany, posiadający kontrakt z NFZ, może dodatkowo prowadzić działalność komercyjną, w ten sposób wykorzystując w pełni swój potencjał. Pozwala to na optymalizację efektu ekonomicznego. Zysk w działalności medycznej przez grono demagogów postrzegany jest negatywnie. A przecież stanowi on podstawę działalności gospodarczej i rozwoju każdej placówki medycznej.

Działalność medyczna jest działalnością gospodarczą niezależnie od rodzaju płatnika. Potwierdził to wielokrotnie Parlament Europejski.

Hasło o przeznaczaniu zysku na cele statutowe, a więc między innymi na rozwój, jest od wielu lat realizowane przez sektor prywatny. Dynamiczny rozwój tego sektora w zakresie infrastruktury i nowoczesnych technik pozwala na zapewnienie wysokiej jakości usług.

Nasza niechlubna, przedostatnia lokata w rankingu European Health Consumer Index 2015 to niestety efekt zaniedbań wielu rządów, które nie potrafiły znaleźć właściwego balansu pomiędzy wieloma zmiennymi określającymi system opieki medycznej.

Zasadnicze zmienne systemu przy określonym budżecie NFZ to potrzeby zdrowotne, ilość i ceny procedur medycznych, wykorzystanie potencjału placówek przy założonym zysku lub stracie, wynagrodzenia personelu, długość kolejek do świadczeń. Te elementy skomplikowanego algorytmu muszą mieścić się w pozytywnym dla pacjentów rachunku ekonomicznym.

Zasadnicze starania muszą iść w kierunku zdecydowanego zwiększenia nakładów finansowych i profesjonalizacji zarządzania wszystkimi elementami systemu.

Przeczytaj teraz

Kompleksowość nie oznacza wszystkich usług w jednej placówce

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.07.2016

Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med

Zapewnienie kompleksowych usług zdrowotnych nie powinno polegać na oferowaniu wszystkich rodzajów świadczeń medycznych w jednej placówce, bo to jest prosta droga do wydłużenia już istniejących i stworzenia nowych kolejek. Najważniejsza jest właściwa koordynacja opieki nad pacjentem od POZ, przez specjalistykę ambulatoryjną, diagnostykę i hospitalizacje. Dla mnie kompleksowość oznacza świadczenie opieki na każdym etapie ścieżki pacjenta w ramach podmiotu medycznego, który czuwa nad całym procesem.

Koordynację usług można poprawić między innymi poprzez wprowadzenie opiekuna pacjenta, który monitoruje poszczególne etapy diagnostyki i leczenia, a także sprawuje opiekę nad pacjentem, gdy ten zakończy już leczenie, ale musi na przykład zgłaszać się na badania kontrolne. Chodzi przede wszystkim o to, aby pacjent nie gubił się w systemie, a postawienie trafnej diagnozy i podjęcie odpowiedniej terapii było możliwe w jak najkrótszym czasie. Efektem będzie więc podniesienie jakości obsługi pacjenta i efektywności samego leczenia.

Takie rozwiązanie będzie stosowane w nowym szpitalu onkologicznym Lux Med przy ulicy Elbląskiej w Warszawie, do którego pierwsi pacjenci trafią pod koniec I kwartału 2017 roku. Lux Med., rozwijając linię szpitalną, może dotrzeć z kompleksową opieką onkologiczną do jeszcze większej liczby pacjentów. Jako świadczeniodawca o bardzo rozbudowanej sieci diagnostycznej i ambulatoryjnej jesteśmy bardzo skuteczni we wczesnym wykrywaniu chorób nowotworowych już na etapie POZ. Inwestując w hospitalizację możemy jeszcze bardziej angażować się w proces leczenia po rozpoznaniu.

Dodatkowo, w placówce tej zamiast tradycyjnego sytemu ordynatorskiego będzie stosowany system konsultancki, polegający na zespołowej pracy lekarzy, pielęgniarek i opiekunów medycznych. W systemie tym pacjent będzie miał przydzielonego lekarza prowadzącego, który zdecyduje o całym procesie leczenia, a opiekun medyczny poprowadzi pacjenta przez wszystkie jego etapy, zaczynając od diagnostyki, a kończąc na konsultacjach po zakończeniu hospitalizacji. W tej ostatniej fazie upatrujemy dużej roli dla narzędzi telemedycznych.

W razie potrzeby, gdy danych świadczeń nie będzie można zrealizować w naszej placówce (może to dotyczyć na przykład radioterapii), opiekun medyczny pokieruje pacjenta do ośrodka, z którym mamy w tej sprawie podpisaną umowę. Najważniejsze będzie czuwanie nad całością postępowania medycznego tak, aby maksymalnie skrócić czas od diagnozy do terapii oraz uniknąć sytuacji, która zdarza się obecnie, że – po zakończeniu pewnego etapu leczenia (na przykład chemioterapii) – pacjent jest pozostawiony sam sobie. Ten system gwarantuje, że przez cały czas pacjent będzie otrzymywał niezbędną pomoc i wsparcie.

Przeczytaj teraz

Być jak Thomas Piketty

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 3.07.2016

Robert MołdachRobert Mołdach
Pracodawcy Medycyny Prywatnej

Podczas V Kongresu Prawa i Sprawiedliwości prezes Jarosław Kaczyński krytycznie odniósł się do tempa zmian w sektorze ochrony zdrowia – „Pewien niepokój wzbudza także sytuacja w sferze służby zdrowia. Może się mylę, ale wydaje mi się, że zaawansowanie prac nad tą, tak bardzo potrzebną zmianą, jest tam jeszcze zbyt małe”.

Aby zrozumieć te słowa krytyki należy sięgnąć do książki Thomasa Piketty’ego „Kapitał w XXI wieku”, predestynującej do najważniejszej ekonomicznej książki dekady, a jednocześnie mającej czytelne odniesienia w Programie PiS. Piketty pisze wyraźnie: „Aby europejskie państwo socjalne mogło w sposób trwały spełniać swe zadania, zwłaszcza w dziedzinach edukacji, zdrowia i bezpieczeństwa, powinno nadal posiadać niezbędne do tego aktywa publiczne.”

Piketty zdaje się wierzyć, że tylko publiczna własność infrastruktury ochrony zdrowia może zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne wszystkim obywatelom i niwelować nierówności w zdrowiu. Tymczasem w Polsce wciąż mamy tysiące prywatnych praktyk lekarskich, centrów opieki specjalistycznej i setki prywatnych szpitali, które korzystają ze środków publicznych. Ta sytuacja może ulec wkrótce zmianie. Reforma, którą materializuje od 1 lipca 2016 roku minister Konstanty Radziwiłł opiera się na trzech filarach: publicznej własności przekształcanych szpitali, kryteriach oceny ofert preferujących koncentrację świadczeń i dostosowanej do skali tych skoncentrowanych podmiotów rewizji wyceny, która zakłada rozproszone koszty stałe.

Dokąd te rozwiązania prowadzą? Koncentracja świadczeń dyktowana interesem ekonomicznym a nie uwarunkowaniami klinicznymi, oddali opiekę od pacjenta. Założenie, że tak uformowane centra usług, które nazywam Ośrodkami Usług Skoncentrowanych, przy braku naturalnej konkurencji, sprostają niskiej wycenie przy zachowaniu wysokiej jakości, wydaje się problematyczne.

Towarzyszący temu odpływ świadczeń z samodzielnych ośrodków AOS i lokalnych szpitali jednego dnia oraz chirurgii planowej osłabi opiekę specjalistyczną w miejscu zamieszkania. Sprowadzenie opieki środowiskowej do opieki socjalnej i lekarza POZ, nawet z poszerzonymi kompetencjami, nie skompensuje niedoborów opieki specjalistycznej w miejscu zamieszkania pacjenta. Przejmujące ciężar lokalnej opieki Ośrodki Usług Skoncentrowanych nie będą w stanie wchłonąć zwiększonego wolumenu pacjentów i skali problemów klinicznych ze względu na problem „wąskich drzwi”. Nadmiar zasobów jest pozorny – dotyczy ciężkiej diagnostyki, łóżek, ale już nie zestawów chirurgicznych, instrumentariuszek, anestezjologów, logistyki ruchu pacjenta.

W efekcie pogorszy się dostępność opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych i żywiołowo rozwiną się środowiskowe usługi prywatne płatne z kieszeni pacjenta, co oznacza wzrost nierówności w zdrowiu. Część pacjentów, pozbawiona dostępu do świadczeń specjalistycznych w rejonie zamieszkania, zrezygnuje z opieki finansowanej ze środków publicznych. Odda miejsce innym (pozorne skrócenie kolejek), a sama skorzysta z opieki finansowanej prywatnie lub co gorsza w ogóle zrezygnuje ze świadczeń. To oznacza skrócenie długości życia i długości życia w zdrowiu.

Nie kwestionuję celów, które reforma ministra zdrowia ma hipotetycznie realizować – dostosowanie infrastruktury do potrzeb, lepsze wykorzystanie środków publicznych, wzrost efektywności systemu jako całości, poprawa jakości poprzez wyeliminowanie ośrodków o nikłym doświadczeniu lub mizernej operatywie. Krytycznie oceniam jednak przyjęte metody. Koncentracja świadczeń nie powinna zastępować koordynacji ścieżki pacjenta w rożnych podmiotach. Usługi powinny być budowane wokół pacjenta, a nie pacjenci gromadzeni wokół wielkich centrów medycznych, gdzie miesiącami czekają na przyjęcie. Koordynacja ma łączyć podmioty poprzez interoperacyjność i wiedzę o pacjencie, a nie koncentrację usług pod jednym dachem. Nie wolno dopuścić, aby specjalistyczna opieka środowiskowa bazowała w konsekwencji tych zmian na płatnościach z kieszeni pacjenta.

Anomalie w systemie dotykają tak sektora prywatnego jak i publicznego. Powinny być eliminowane poprzez właściwe regulacje, a nie doktrynalnie nieprzychylny stosunek do sektora prywatnego. Inwestycje publiczne nie są w stanie i nie powinny zastępować inwestycji prywatnych. Warto przypomnieć w tym miejscu Plan na rzecz odpowiedzialnego rozwoju premiera Morawieckiego, rolę i znaczenie dla rozwoju państwa inwestorów prywatnych i dziesiątki miliardów złotych, które są wkładem inwestorów prywatnych w rozwój systemu ochrony zdrowia w ostatnim dwudziestoleciu.

Na sam koniec. Wierność ideałom Piketty’ego, jak w przypadku każdej ideologii, nie może być absolutna. Wymaga krytycznej refleksji tego, co w niej dobre, a co nie przystaje do rzeczywistości. Ta refleksja jest także udziałem samego autora, który we wstępie do swej książki stwierdza – „Nierówność sama w sobie nie musi być zła”. Umiejętnie zarządzana jest motorem rozwoju.

Panie Ministrze, proszę nie walczyć z sektorem prywatnym, proszę mądrze wykorzystać jego potencjał. Niszczyć jest łatwo, a jak skonkludował myśl o zdrowiu w trakcie kongresu partii prezes PiS – „Trzeba jeszcze wiele zrobić”.

Przeczytaj teraz

Zapowiedź wzrostu wyceny świadczeń w opiece długoterminowej to pozytywny sygnał

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 1.03.2016

Beata Leszczyńska, Prezes MEDI-system

Zapowiedź wiceministra zdrowia Krzysztofa Łandy dotycząca zmian w koszyku świadczeń gwarantowanych w zakresie wzrostu wyceny świadczeń w opiece długoterminowej jest sygnałem pozytywnym, szczególnie jeśli oznacza przejście z etapu szerokiego omawiania zmian demograficznych do fazy podejmowania działań zabezpieczających potrzeby starzejącego się społeczeństwa.

Zapowiadany wzrost wyceny świadczeń ma co najmniej dwa ważne wymiary, które pozytywnie wpłyną na rozwój opieki długoterminowej w Polsce. Pierwszy to obszar jakości. Niewystarczający poziom wyceny świadczeń  jest odczuwalny szczególnie obecnie, gdy borykamy się z ograniczonymi zasobami personelu medycznego na rynku (w szczególności pielęgniarek), a także z szeroko komentowanym brakiem zasobów ludzkich  w zawodach niskopłatnych. Sytuacja ta prowadzi do wzrostu wynagrodzeń, które obecnie stanowią aż 65 procent wszystkich kosztów generowanych przy realizacji stacjonarnych usług opiekuńczo-leczniczych.

Obok najważniejszego obecnie obszaru wynagrodzeń personelu trzeba podkreślić potrzeby inwestowania w infrastrukturę czy zajęcia dodatkowe aktywizujące seniorów i poprawiające jakość ich życia. Potrzeby wzrostu wyceny świadczeń opiekuńczo-leczniczych, które mogą pozytywnie wpłynąć na jakość, szacuję na minimum 20 procent w stosunku do obecnie obowiązujących cen.

Drugi ważny wymiar wzrostu wyceny świadczeń to zwiększenie atrakcyjności sektora dla nowych inwestycji, które są konieczne żeby zwiększyć dostępność do usług i przygotować się na efekty zmian demograficznych. Jednak aby osiągnąć pozytywny wpływ wzrostu wyceny świadczeń na rozwój jakościowy i ilościowy usług opieki długoterminowej, konieczna jest zmiana budżetu płatnika, skutkująca zwiększeniem liczby finansowanych usług. Bez tej zmiany nie będzie możliwa poprawa dostępności do opieki długoterminowej, która – jak wynika z Raportu OECD – stawia Polskę „w ogonie” Europy. Tymczasem liczba łóżek szpitalnych tzw. ostrych plasuje nasz kraj w czołówce.

Eksperci wskazują, że konieczna jest zmiana 30 procent łóżek szpitalnych na łóżka opieki długoterminowej i hospicyjne. Pozwoliłoby to na racjonalne zarządzanie ograniczonym budżetem.

Podsumowując, wzrost wyceny świadczeń jest pożądany. Jednak najważniejszy dla zwiększenia dostępności jest wzrost liczby kontraktowanych świadczeń.  Szacuję, że wzrost budżetu opieki długoterminowej o 40 procent w ciągu najbliższych dwóch lat – z przeznaczeniem na  wzrost wyceny i liczby świadczeń – pozwoliłby na realną poprawę sytuacji.

Spółka MEDI-system, świadcząca usługi w zakresie opieki długoterminowej i rehabilitacji, powstała w 2001 roku. Oferuje ponad 700 miejsc w siedmiu nowoczesnych ośrodkach na Mazowszu i na Śląsku. Z oferty tej największej w Polsce sieciowej firmy w zakresie usług opieki długoterminowej skorzystało dotychczas  ponad 10 000 pacjentów. Ośrodki specjalizują się w rehabilitacji neurologicznej, ortopedycznej, ogólnoustrojowej i kardiologicznej oraz usługach opiekuńczo-leczniczych. Podopiecznymi MEDI-system są także osoby dotknięte tzw. chorobami otępiennymi (demencja) w przebiegu głównie choroby Alzheimera, choroby Parkinsona, zaburzeniami poznawczymi, choroby Picka, pląsawicy Huntingtona, neuroboreliozy i innych. Usługi MEDI-system są kierowane do osób, które zakończyły pobyt w szpitalu po przebytej chorobie lub operacji, ale nie są jeszcze gotowe, by funkcjonować samodzielnie. O zdrowie i bezpieczeństwo pacjentów dba ponad 500-osobowy zespół rehabilitantów oraz pielęgniarek, a także lekarze, psychologowie, terapeuci, opiekunki, personel pomocniczy i administracyjny. Ośrodki MEDI-system oferują opiekę na oddziałach rehabilitacyjnych oraz w ośrodkach opiekuńczo-leczniczych w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia (ZOL) lub w formie komercyjnej.

Od 1 stycznia 2016 roku MEDI-system jest częścią europejskiej sieci centrów i rehabilitacji ORPEA, obecnej w branży od 25 lat z potencjałem blisko 70 000 miejsc w 9 krajach (m.in. Francji, Niemczech, Szwajcarii i Belgii).

Przeczytaj teraz

Potrzebujemy nowoczesnej medycyny pracy

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 24.02.2016


Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej

W obliczu zachodzących w Polsce zmian demograficznych, a także wydłużonego wieku emerytalnego, osoby aktywne zawodowo powinny znaleźć się pod szczególną opieką. Potrzebujemy nowoczesnej medycyny pracy, która nie będzie ograniczała się jedynie do orzecznictwa, ale będzie spełniała również istotną rolę w profilaktyce.

Obecna ustawa dotycząca medycyny pracy obowiązuje w Polsce od 1997 roku i wydaje się, że dziś niezbędna staje się rewizja aktualnego modelu badań. Już w 2012 roku WHO – obok wielu pozytywnych spostrzeżeń – wskazało również elementy, które wymagają poprawy .

Światowa Organizacja Zdrowia zwróciła uwagę na konieczność głębszej współpracy pomiędzy Ministerstwem Zdrowia i Ministerstwem Pracy, a także na potrzebę rozszerzenia badań o pogłębioną analizę środowiska pracy. Istotnym wnioskiem była również rekomendacja włączenia miejsca pracy do obszarów objętych działaniami profilaktycznymi.

Dzisiaj pacjenci poddający się badaniom medycyny pracy niejednokrotnie ukrywają swoje dolegliwości w obawie przed konsekwencjami szczerej rozmowy z lekarzem. Dlatego powinniśmy zadać sobie pytanie – co podczas badań medycyny pracy jest kluczowe i jak można wykorzystać ten czas, aby rzeczywiście medycyna pracy wspierała zdrowie pracowników?

Moim zdaniem celem badania z zakresu medycyny pracy powinno być wsparcie pracownika w zachowaniu zdrowia poprzez analizę i współpracę z pracodawcą w stwarzaniu optymalnych dla pracownika warunków. Badania z zakresu medycyny pracy są również doskonałą okazją do prowadzenia wstępnej diagnostyki chorób cywilizacyjnych. Powinniśmy się również zastanowić nad kursami, które umożliwiłyby szybkie przygotowanie internistów i lekarzy medycyny rodzinnej do wykonywania badań medycyny pracy. Aby doszło do zmian, musimy podjąć szerokie rozmowy z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, a także  Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Przeczytaj teraz

Trend: konsolidacja polskiego sektora opieki długoterminowej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 12.02.2016

dr Marcin Zawadzki, założyciel i współwłaściciel MEDI-system

Najbliższe lata przyniosą ogromne wyzwania demograficzne i organizacyjne. Zmiany na rynku pracy, spodziewane zmiany w sposobach finansowania i regulacji rynku medycznego oraz rosnąca świadomość społeczna, a tym samym rosnące wymagania co do jakości świadczeń z zakresu usług opieki długoterminowej, w stosunkowo niedługim czasie całkowicie odmienią ten sektor.

Z pewnością będą to zmiany na dobre, a ich głównymi beneficjentami będą odbiorcy usług – pacjenci i pensjonariusze. Wydaje się, że najwyższy czas na takie zmiany w Polsce.

W związku z wejściem do naszej spółki inwestora branżowego – europejskiego giganta ORPEA, MEDI-system uzyskał kapitał na kolejne inwestycje oraz dostęp do wiedzy i standardów wypracowanych przez dwadzieścia pięć lat obecności w branży na dojrzałych rynkach Europy zachodniej. W krajach takich jak Francja, Niemcy, Szwajcaria czy Belgia opieka długoterminowa dla osób wymagających rehabilitacji, w tym seniorów, jest dużo bardziej rozpowszechniona, dobrze kojarzona i ceniona.

Bardzo rozdrobniony i, niestety, zaniedbany polski rynek jest wyzwaniem nawet dla dużego gracza. Z drugiej strony pojawienie się w Polsce renomowanej firmy jest szansą na korzystną dla polskich pacjentów ofertę oraz atrakcyjną dla inwestorów w branży medycznej konsolidację.

Nowe ośrodki MEDI-system będą powstawać głównie w centrach dużych i średnich miast. Jak pokazują badania, osoby, w tym seniorzy przenoszący się do ośrodków opieki długoterminowej, chcą korzystać z infrastruktury, jaką oferuje miasto, czyli sklepów, kin, teatrów i – poza wszystkim – nie chcą zmieniać swoich przyzwyczajeń i dotychczasowego otoczenia.

W ciągu kilku lat chcemy powiększyć naszą sieć o 4-5 tysięcy łóżek dla pensjonariuszy w 40-50 kolejnych ośrodkach. Standardem w naszych ośrodkach będą pokoje jednoosobowe, dwuosobowe – tylko w przypadku małżeństw. Większość nowych ośrodków będzie budowana od podstaw, aby uniknąć w wielu przypadkach trudnych do zaakceptowania kompromisów narzuconych przez istniejące uwarunkowania infrastrukturalne.

W ramach konsolidacji rynku pragniemy jednak szczegółowo przeanalizować wszystkie dostępne projekty akwizycyjne również już istniejących, funkcjonujących ośrodków. Rozpoczęcie takiego procesu jest stosunkowo proste, dlatego zachęcamy do kontaktu wszystkich właścicieli placówek typu ZOL / ZPO, szpitale rehabilitacyjne, psychiatryczne czy inne stacjonarne ośrodki opieki długoterminowej, także te pozbawione profilu medycznego. Wystarczy wejść na naszą stronę internetową i wypełnić krótki formularz kontaktowy. Zapraszamy do współpracy!

Przeczytaj teraz

Nowelizacja ustawy o działalności leczniczej spowoduje straty dla sektora prywatnego i publicznego

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 10.02.2016

Robert MołdachRobert Mołdach
Pracodawcy Medycyny Prywatnej

Projekt nowelizacji ustawy o działalności leczniczej wprowadza przepisy, które spowodują straty zarówno dla sektora prywatnego, który nie będzie inwestował w podmioty lecznicze, jak i dla sektora finansów publicznych, gdyż broni nieefektywnych organizacji i złego zarządzania. W końcowym efekcie ucierpią pacjenci.

Projekt założeń do projektu ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej z 21 grudnia 2015 roku wprowadza rozwiązania ograniczające w sposób kluczowy współpracę sektorów prywatnego i publicznego oraz przewiduje preferencje dla sektora publicznego.

Projekt ten proponuje między innymi wprowadzenie obowiązku przekazywania zysku w spółkach, których Skarb Państwa, jednostka samorządu terytorialnego albo uczelnia medyczna posiada ponad 50 procent akcji lub udziałów, na działalność leczniczą. Autorzy projekty zapomnieli, że kapitał ma cenę, a dywidenda jest formą jej zapłaty.

Projekt przewiduje też rozszerzenie zakazu zbywania udziałów albo akcji podmiotom prywatnym na spółki Skarbu Państwa oraz jednostek samorządu terytorialnego, zakładając że zadowolą się udziałem mniejszościowym. Dziś ten zakaz dotyczy tylko spółek prowadzonych lub utworzonych przez publiczne uczelnie medyczne. Proponuje także umożliwienie jednostkom samorządu terytorialnego kupowanie świadczeń u „swoich” podmiotów leczniczych zapominając o zasadzie sprawiedliwej konkurencji.

Są to radykalne zmiany. Jeśli zostaną przyjęte zatrzymają wsparcie sektora finansów publicznych, którego udzielał kapitał prywatny, inwestując w będące często w fatalnej sytuacji finansowej i infrastrukturalnej publiczne podmioty lecznicze. Zakaz większościowego udziału kapitału prywatnego spowoduje, że inwestorzy nie będą zainteresowani inwestycjami. Zaprzepaszcza to szansę na innowacyjny, dynamiczny rozwój wielu podmiotów publicznych zainteresowanych współpracą z sektorem prywatnym i dobrymi praktykami zarządzania. Nie wyrówna tej straty właściciel publiczny ze względu na brak know-how, brak środków i ograniczenia wynikające z dyscypliny finansów publicznych. Rozwiązanie uderza także w zasady konkurencji i kryteria jakości dając podstawy do wsparcia „własnego”, jak to określa projekt, ośrodka w opłakanej sytuacji kosztem szpitala nowoczesnego, innowacyjnego, prezentującego doskonałe efekty kliniczne leczenia działającego w otoczeniu.

Wprowadzenie ustawy bazującej na proponowanym projekcie to zmiana reguł gry. Nie ma co ukrywać – sektor prywatny poniesie z tego powodu straty. Ale jeszcze większe starty poniesie sektor finansów publicznych broniąc nieefektywnych organizacji i złego zarządzania. W końcowym efekcie ucierpią pacjenci. Szkoda także dotychczasowego zaangażowania w przekształcanie i doskonalenie dla dobra pacjentów polskiego systemu ochrony zdrowia.

Należy jednak pamiętać, że długookresowo sektor prywatny ma dobre perspektywy. Jeżeli projektowane przepisy wejdą w życie, przeniesie swoje inwestycje albo do innych krajów, albo do innych sektorów gospodarki, albo zamiast wspierać sektor publiczny będzie tworzył konkurujące z nim inwestycje w 100 procentach własne. W końcowym rozrachunku ucierpią finanse publiczne i to znacząco. Kosztowna to lekcja ekonomii.

Link do projektu https://legislacja.rcl.gov.pl

Przeczytaj teraz

Polska na przedostatnim miejscu w europejskim badania systemów opieki zdrowotnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 9.02.2016

Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Najnowsze badanie „Euro Health Consumer Index” po raz kolejny obala lansowaną tu i ówdzie tezę, iż w Polsce za niewielkie pieniądze ochrona zdrowia czyni cuda. Polska uzyskała 523 na 1000 możliwych punktów aby uplasować się na drugim miejscu spośród 35 ocenianych krajów, chodzi o miejsce drugie od końca.

W tym bardzo powtarzalnym, paneuropejskim, a przy tym opartym na sensownej metodologii badaniu systemów opieki zdrowotnej oceniano jakość w takich kategoriach jak prawa pacjentów oraz informatyzacja, dostępność oraz kolejki pacjentów, istotne wyniki kliniczne, zakres i zasięg usług zdrowotnych, profilaktykę oraz gospodarkę i dostępność leków.

Na kiepskiej pozycji w rankingu zaważyły tak istotne wskaźniki będące determinantami skuteczności systemu ochrony zdrowia, jak na przykład niska przeżywalność w nowotworach, duża liczba jakościowej utraty lat zdrowia, niska wyszczepialność, wysoki wskaźnik cięć cesarskich, niska liczba dializ domowych, mała liczba operacji zaćmy, czy niedostateczne stosowanie nowoczesnej farmakoterapii.

W sferze związanej z jakością systemu Polska słabo wypadła ze względu na ograniczoną dostępność do lekarzy oraz diagnostyki, a także długi czas oczekiwania w szpitalnych oddziałach ratunkowych. Jednym z ważnych mierników nowoczesności systemu ochrony zdrowia jest jego informatyzacja, jednak tutaj, czego można się było spodziewać znów przepadliśmy z kretesem.

Ranking ECHI jest generalnie miarodajny, choć w kilku elementach dotyczących oceny naszego kraju należy z wynikami dyskutować. Nie można się zgodzić z twierdzeniem, iż płatności nieformalne dla lekarzy są u nas na poziomie Albanii, Grecji, Serbii, czy Rumunii. Podobnie, przecież są u nas ogólnodostępne rejestry lekarzy, a także jako taki system opieki nad seniorami, czy też refundacja leków – natomiast w raporcie w tych kategoriach zostaliśmy ocenieni bardzo negatywnie. Należy podkreślić, że raport ECHI nie ocenia w ogóle długości życia obywateli, na które jak wiadomo system ochrony zdrowia ma bardzo ograniczony wpływ.

Przeczytaj teraz

Opieka pielęgniarska zyskuje na znaczeniu

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 21.12.2015

Monika Tomaszewska, przewodnicząca Forum Pielęgniarek i Położnych Pracodawców Medycyny Prywatnej

Przebudowa systemu opieki zdrowotnej, niezależnie czy dotyczy finansowania czy samej organizacji, pociąga za sobą także zmiany w strukturze pielęgniarstwa i położnictwa. We współczesnej opiece nad zdrowiem, gdzie szczególne miejsce przypisuje się jakości usług medycznych, zapewnieniu optymalnego stanu zdrowia i optymalizacji kosztów, opieka pielęgniarska i opieka położnych zyskuje na znaczeniu.

Pielęgniarki i położne posiadające tytuł magistra pielęgniarstwa/położnictwa lub specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa/położnictwa lub licencjata pielęgniarstwa/położnictwa nabywają w roku 2016 po ukończeniu kursu specjalistycznego uprawnienia do ordynowania leków i wypisywania recept samodzielnie lub w ramach kontynuacji leczenia (art.15a i b Ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej).

To ogromna zmiana w pielęgniarstwie i położnictwie polskim. Jak każda zmiana budzi emocje. Biorąc jednak pod uwagę model opieki świadczonej przez pielęgniarki i położne, na przykład w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Kanadzie, USA czy nawet Hong Kongu to rozwiązanie nie jest niczym nowym. W Irlandii certyfikat pielęgniarki/położnej uprawniający do przepisywania leków nabywają pielęgniarki i położne, które ukończyły kurs trwający co najmniej 28 dni (168 godzin) sklasyfikowany jako kurs na poziomie 8 w irlandzkim systemie edukacyjnym.

W Polsce zastosowano podobne rozwiązanie. Uprawnienia do ordynowania leków i wypisywania recept nabędą pielęgniarki i położne po ukończeniu kursu specjalistycznego (65 h cz. 1 (samodzielne ordynowanie leków i wypisywanie recept) i 44 h cz.2 (kontynuacja leczenia)).

Grupa pielęgniarek i położnych, która nabędzie takie uprawnienia 1 stycznia 2016 roku, będzie niewielka. Zadzieje się tak dzięki programowi pilotażowemu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i Ministerstwa Zdrowia.

Natomiast ciekawym rozwiązaniem jest to, że organizatorzy kształcenia podyplomowego mogli do 10 grudnia 2015 ubiegać się o dofinansowanie między innymi tych kursów w ramach PO WER. Zakładając, że dużej grupie organizatorów uda się pozyskać te fundusze najwcześniej bezpłatne kursy pielęgniarki i położne ukończą w kwietniu 2016 roku. Oczywiście są już dostępne kursy specjalistyczne Ordynowanie leków i wypisywania recept, ale odpłatne.

Brakuje w tym projekcie spektakularnych zmian modelu kształcenia na poziomie studiów I i II stopnia na kierunku pielęgniarstwo i położnictwo, co miałoby polegać na wdrożeniu kształcenia kierunkowego tzn. odpowiadającego realnym potrzebom, na przykład w zakresie kształcenie pielęgniarek w obszarze opieki nad osobami dorosłymi lub dziećmi. Pielęgniarka w perspektywie kilku lat miałaby możliwość doskonalenia swojej specjalizacji.

Brakuje także wyceny odrębnych konsultacji prowadzonych przez pielęgniarki i położne w NFZ,  co jest dużym błędem i niedopatrzeniem.

Nie jest to nowatorskie rozwiązanie. Pierwsze oceny badań prowadzonych w USA dotyczące uprawnień pielęgniarek i położnych do wypisywania leków zostały zebrane w formie wielu raportów, w których wskazywano, że przepisywanie leków przez pielęgniarki poprawiło dostęp do opieki medycznej dla wielu pacjentów w USA. W badaniu opublikowanym dość dawno, bo w 1994 roku, przeprowadzonym przez panel ekspertów, stwierdzono, że pielęgniarki wypadły lepiej niż lekarze w ocenie praktyki przepisywania leków w podstawowej opiece zdrowotnej (Mahoney 1994).

W Polsce należy założyć – bazując na doświadczeniach innych krajów – że będzie podobnie, jednak pod warunkiem, że mądrze wykorzystamy te uprawniania. Biorąc pod uwagę spectrum leków, wyrobów medycznych, jakie będzie mogła zlecić pielęgniarka lub położna, wiemy, że jest to stosunkowo bezpieczna formuła,  niemniej jednak daje już znaczną swobodę działania. Realizując kurs specjalistyczny „Wywiad i badanie fizykalne”, mamy właściwie gotowe samodzielne konsultacje, głównie w chorobach przewlekłych czy opiece nad ciężarną.

Rozszerzanie kompetencji przedstawicielom innych zawodów medycznych niż lekarz jest rzeczą naturalną, system musi reagować na zmieniającą się sytuację gospodarczą. To jedno z kluczowych rozwiązań zachowania równowagi ekonomicznej, optymalizacji kosztów i zachowania ciągłości opieki.

Czy tego chcemy czy nie, aspekt ekonomiczny – podobnie jak w innych dziedzinach życia – musi być brany pod uwagę. Ten model sam w sobie powinien dawać wiele korzyści pielęgniarkom i położnym oraz pacjentom.

Zakładamy, że po roku będzie czas podsumowań tych zmian i ewentualnych korekt, ale jestem przekonana, że rozwiązanie to powinno być kontynuowane, że nie można już z niego zrezygnować, a zakres leków, które będzie mogła zlecać pielęgniarka i położna samodzielnie, będzie zdecydowanie szerszy.

Biorąc pod uwagę doświadczenia innych krajów, zmiana modelu kształcenia przed- i podyplomowego oraz nowe, szersze kompetencje muszą naturalnie doprowadzić do pojawienia się w strukturach pielęgniarstwa i położnictwa oficjalnej Pielęgniarki/Położnej Zaawansowanej Praktyki. Dzisiaj są dwa podmioty, które ten model promują, ale nie ma nadal oficjalnego tytułu nadawanego na przykład przez Naczelną Radę Pielęgniarek i Położnych.

Wprowadzone rozwiązania należy mimo pewnych niedociągnięć ocenić pozytywnie. To dobry kierunek. Wierzę, że cele formułowane w uzasadnieniu projektu zmian zostaną osiągnięte, a pacjenci na tym jedynie skorzystają.

Przeczytaj teraz

Sektor opieki długoterminowej w Polsce jest perspektywiczny

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 15.12.2015

Marcin Zawadzki, założyciel i współwłaściciel MEDI-system

Polska  oferuje inwestorom w sektorze opieki długoterminowej ogromne perspektywy  ekspansji. Szacuje się, że do 2040 roku liczba osób w wieku powyżej 80 lat podwoi się, osiągając 2 mln.

Pod względem liczby dostępnych miejsc i  jakości usług standardy opieki długoterminowej są w naszym kraju nadal  dużo niższe niż w pozostałych krajach europejskich. Statystycznie w Polsce na 100 osób w wieku 80 lat i więcej przypada 6 łóżek, w  porównaniu z 15-20 procentową penetracją rynku w Europie.

Żeby dorównać do tego poziomu w ciągu 15 lat powinno zostać utworzonych 120 tysięcy łóżek, co oznaczałoby podwojenie obecnej sieci, która sama w sobie jest dodatkowo bardzo rozdrobniona.

Historia spółki MEDI-system, oferującej usługi opiekuńcze i rehabilitacje, to blisko 15 lat ciągłego wzrostu i rozwoju. Począwszy od małej przychodni przy ulicy Kijowskiej w Warszawie do organizacji posiadającej ponad 700 łóżek w ośrodkach stacjonarnych oraz świadczącej szereg usług ambulatoryjnych i domowych oraz tworzącej już ponad 500-osobowy zespół pracowników.

Przez ostatnie cztery lata wsparciem dla MEDI-system był inwestor finansowy Highlander Partners. Ta współpraca była ważnym etapem w rozwoju firmy, która powiększyła się o nowe ośrodki, umacniając się na pozycji krajowego lidera. ORPEA, jako inwestor branżowy zapewni nam nie tylko finansowanie kolejnych inwestycji, ale również dostęp do wiedzy, doświadczenia i standardów wypracowanych przez dwadzieścia pięć lat obecności w branży na dojrzałych rynkach zachodnich.

Przeczytaj teraz

Przedsiębiorcy powinni mieć decydujący wpływ na kształt rynku medycznego

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 2.10.2015

Sylwia Pyśkiewicz, wiceprezes zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej

Rolą prywatnych przedsiębiorców jest zbudowanie takiego modelu opieki zdrowotnej i takich regulacji prawnych, aby zapewnić najbardziej efektywną opiekę medyczną. Głos przedsiębiorców powinien mieć także decydujący wpływ na kształt ustaw regulujących rynek medyczny.

Medycyna to jedna z najszybciej rozwijających się dziedzin na świecie. Nowe badania, sposoby leczenia,  sprzęt diagnostyczny, leki, rosnąca rola profilaktyki oraz zdrowego trybu życia sprawiają, że wykorzystanie medycyny w najlepszy sposób dla ochrony ludzkiego zdrowia jest sporym wyzwaniem.

Ponadto fakt, że nasze społeczeństwo się starzeje jeszcze wzmacnia konieczność inwestowania w efektywną opiekę medyczną. A gdy do tego dodamy jeszcze to, że państwo nie jest w stanie zapewnić efektywnej nowoczesnej opieki zdrowotnej to oczywista staje się ogromna rola prywatnych graczy w tym sektorze. I nasz głos powinien mieć decydujący wpływ na kształt ustaw oraz decyzji podejmowanych w tym obszarze.

Uważam, że najważniejszy jest klient i jego oczekiwania a my naszymi działaniami powinniśmy zbudować taki model opieki oraz takie regulacje prawne abyśmy potrafili  zapewnić klientowi efektywną opiekę medyczną.

Jestem pasjonatem nowych technologii, tematu e-zdrowia, potencjału jaki niesie ze sobą internet, aplikacje mobilne oraz wszelkie udogodnienia umożliwiające dbanie o zdrowie naszych pacjentów nie tylko w gabinecie lekarskim. Liczę też, że moje doświadczenie z innych rynków w Europie oraz z innych branż pomoże być może spojrzeć nam wspólnie na niektóre sprawy, którymi będziemy się zajmować z trochę innej perspektywy

Sylwia Pyśkiewicz od połowy września 2015 roku pełni funkcję wiceprezesa Pracodawców Medycyny Prywatnej. Jest wiceprezesem Medicovera. Ukończyła Wydział Filologii Angielskiej Uniwersytetu Warszawskiego oraz studia MBA na Cambridge University. W latach 2011-2014 pełniła funkcję Vice Prezesa spółki Pelion – dystrybutora i producenta w branży farmaceutycznej, właściciela sieci aptek Dbam o Zdrowie. Wcześniej była Prezesem Loyalty Partner Polska, gdzie z sukcesem wprowadziła na polski rynek program lojalnościowy Payback. W latach 2000-2008 mieszkała w Wielkiej Brytanii zarządzając działem marketingu sieci detalicznej B&Q, a następnie międzynarodowymi projektami dla Tesco.

Przeczytaj teraz

Przepisy dotyczące środków unijnych dla szpitali zbyt restrykcyjne

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 16.09.2015


Robert Mołdach
Pracodawcy Medycyny Prywatnej

Przyjęte przez Komitet Sterujący ds. koordynacji interwencji EFSI w sektorze zdrowia kryteria oceny projektów finansowanych ze środków unijnych premiują najwyżej szpitale nie posiadające długu w ogóle lub gdy zadłużenie ogólne w relacji do przychodów nie przekracza 25 procent. Ten restrykcyjny zapis tylko częściowo można tłumaczyć niekontrolowanym zadłużaniem się szpitali.

Dług sam w sobie w gospodarce nie jest niczym nagannym, pod warunkiem, że zaciąganie zobowiązań w bankach i instytucjach finansujących jest racjonalne, a dług jest spłacany w uzgodnionych terminach. Finansowanie dłużne inwestycji i rozwoju to naturalna kolej rzeczy.

Problemem jest natomiast planowanie zdolności szpitali do spłaty zobowiązań w sytuacji, gdy ich przychody pozostają faktycznie nieprzewidywalne i podlegają pozaekonomicznym wpływom. Problemem jest także, jak w takich warunkach tworzyć odpowiedzenie gwarancje i kto powinien brać na siebie ich ryzyko. Oczywiście można, jak pokazuje powyższy przykład, założyć, że szpitale będą finansować swój rozwój niemalże wyłącznie ze środków własnych. Jednak nie może być to rozwiązanie uniwersalne.

W dobie starzejącego się społeczeństwa i rosnących oczekiwań pacjentów i profesjonalistów medycznych szpitale będą potrzebować finansowania dłużnego dla swoich inwestycji, a środki unijne nie zaspokoją ich potrzeb. Konieczne jest stworzenie niezawodnego systemu gwarancji oraz finansowania rozwoju systemu ochrony zdrowia, który pozwoli dotrzymać tempa rosnącym wykładniczo oczekiwaniom społeczeństwa.

Przeczytaj teraz

Wynagrodzenia pielęgniarek wynegocjowane ponad głowami pracodawców

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 8.07.2015

Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP

Bardzo źle się stało, że rozwiązanie problemu wynagrodzeń pielęgniarek, zostało wynegocjowane ponad głowami pracodawców z pogwałceniem zasad dialogu społecznego, który bezwzględnie zakłada udział wszystkich stron w dyskusji problemu. Ministerstwo zdrowia uzgodniło z pielęgniarkami pewne rozwiązanie, ale to pracodawcy będą musieli się zmagać z jego skutkami.

Pominięta strona pracodawców mogła być cennym partnerem tego dialogu i z pewnością pozwoliłaby wypracować bardziej wyważone rozwiązanie.

Przedstawiona propozycja, obejmująca jedynie stronę pielęgniarską i pomijająca całkowicie inne zawody medyczne i wspierające, będzie źródłem zbędnych napięć i tarć społecznych. Koszt tego poniosą wyłącznie pracodawcy. Nie da się bowiem podnieść wynagrodzeń wyłącznie pielęgniarkom pomijając inne zawody – techników radiologii, techników sterylizacji, techników laboratoryjnych, fizjoterapeutów itp. Finalny rachunek zapłacą pacjenci. Nie może być na to zgody.

Ku naszemu ogromnemu zdziwieniu okazało się także, że opisane podwyżki mają objąć wyłącznie pielęgniarki i położne zatrudnione w szpitalach. Pielęgniarki i położne podstawowej opieki zdrowotnej miałyby otrzymać podwyżki dopiero w styczniu 2016 roku. Z oczywistych przyczyn nie możemy zgodzić się na takie rozwiązanie. Niedopuszczalne jest dzielenie pielęgniarek i położnych na lepsze (zatrudnione w szpitalach) i gorsze (zatrudnione u świadczeniodawców POZ).

W ukształtowanym modelu regulowanej gospodarki rynkowej interwencja państwa w poziom wynagrodzeń jednej grupy zawodowej jest sprawą nad wyraz kontrowersyjną. Występująca w ochronie zdrowia  mnogość relacji wyklucza optymalny, czyli efektywny, dobór takich rozwiązań na poziomie centralnym. Właściwe byłoby zastosowanie odpowiednich mechanizmów finansowych zachęcających zarządzających podmiotami leczniczymi do zrównoważonej polityki wynagrodzeń, a nie nakładanie na relacje gospodarcze systemu nakazowo-rozdzielczego. Jako środowisko pracodawców krytycznie oceniamy takie działanie – nie nakazów nam trzeba tylko zachęt stymulujących zrównoważony rozwój.

Odnosząc się do wyrażonej przez wiceministra zdrowia Cezarego Cieślukowskiego krytyki środowiska pracodawców w kwestii rozwiązania problemu zachowania proporcji wzrostu wynagrodzeń lekarzy i pozostałego personelu, nie podzielam argumentu iż taka sytuacja ma miejsce w całym środowisku. W sektorze prywatnym takie problemy występują w znacznie mniejszej skali. Co najważniejsze nie mogę się jednak zgodzić, aby krytyka pracodawców prowadziła do rozwiązywania problemów z ich pominięciem. Jeśli Ministerstwo zidentyfikowało problem braku zrównoważonego wzrostu wynagrodzeń, to należało w pierwszej kolejności podjąć systemowy dialog z organizacjami pracodawców w celu zidentyfikowania optymalnego rozwiązania.

Jednocześnie całkowicie odrzucam argument, że wiceminister miał skonsultować zaproponowane rozwiązania z pracodawcami dyskutując je podczas obrad Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Obowiązują nas regulacje o dialogu społecznym, które mówią, że konsultacje projektów należy prowadzić z organizacjami reprezentatywnymi w rozumieniu ustawy o Komisji Trójstronnej ds. Społeczno-Gospodarczych i Wojewódzkim Komisji Dialogu Społecznego. Po stronie pracodawców partnerem tego dialogu są Pracodawcy RP, Business Centre Club, Konfederacja Lewiatan i Związek Rzemiosła Polskiego.

Mamy nadzieję, że propozycja powołania zespołu roboczego do spraw rozwiązań systemowych obejmujących zagadnienia dotyczące kształcenia zawodowego oraz polityki wynagrodzeń personelu pielęgniarskiego, będzie właściwym krokiem w odbudowie dialogu społecznego na rzecz optymalnych rozwiązań systemowych w ochronie zdrowia.

 

Przeczytaj teraz

Chcemy integrować niepubliczne podmioty medyczne

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 8.07.2015

Barbara Kopeć, Przewodnicząca Forum Medycyny Laboratoryjnej PMP

Nadrzędnym celem działania forum medycyny laboratoryjnej jest integracja niepublicznych podmiotów medycznych oraz ich reprezentacja przed organizacjami branżowymi oraz aparatem administracji państwowej. Prywatne laboratoria diagnostyczne, starając się sprostać oczekiwaniom rynkowym odważnie wychodzą poza dotychczasowe standardy funkcjonowania, do których przyzwyczajona jest większość laboratoriów publicznych.

Inwestujemy w najnowocześniejsze technologie laboratoryjne i informatyczne, europejskie certyfikaty jakościowe, szkolenia oraz doskonalenie personelu diagnostycznego – wszystko po to, aby dostarczać klientom usługi na najwyższym  poziomie. Uważamy, że w ślad za naszą inwestycją, powinny równolegle rozwijać się wynikające z przepisów polskiego prawa normy i zasady, regulujące naszą działalność.

Forum Medycyny Laboratoryjnej pragnie informować i aktywnie wspierać aparat legislacyjny w aktualizacji oraz doskonaleniu przepisów, powodujących, aby zarówno polskie laboratoria jak i ich klienci, odczuwali progres jakościowy a nie jedynie ograniczenia wynikające ze sztywnego gorsetu nieaktualnych norm i przepisów powstrzymujących rozwój jakościowy oraz ewolucję diagnostyki laboratoryjnej w Polsce.

Członkami forum medycyny laboratoryjnej są między innymi laboratoria Diagnostyka, Alab i Synevo, laboratoria medyczne dr Teresa Fryda.  Obecnie trwają rozmowy z kolejnymi zaproszonymi podmiotami i organizacjami branżowymi.

Aktualnie pracujemy nad propozycjami zmian w projekcie ustawy o diagnostyce laboratoryjnej oraz ustawy o działalności leczniczej. W najbliższym czasie planujemy także spotkania w celu określenia możliwości unowocześnienia zasad funkcjonowania laboratoriów diagnostycznych, między innymi z prezesem Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych – dr n. med. Elżbietą Puacz, Konsultantem Krajowym w dziedzinie Diagnostyki Laboratoryjnej – profesorem dr hab. med. Maciejem Szmitkowskim a także władzami Centralnego Ośrodka Badań Jakości w Diagnostyce Laboratoryjnej oraz przedstawicielami Polskiego Centrum Akredytacji.

Przeczytaj teraz

Zabrakło determinacji

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 29.06.2015

Anna Rulkiewicz, prezes Grupy Lux Med

Mam żal do rządu, że nie udało się dotąd przeprowadzić reformy wprowadzającej dodatkowe  ubezpieczenia zdrowotne, pomimo że powiodło się to w przypadku dwóch innych trudnych zmian. Okazuje się, że przy silnej determinacji, przedsięwzięcia z pozoru niemożliwe, są do zrealizowania. Tak samo mogłoby być w przypadku ubezpieczeń zdrowotnych.

Rząd wprowadził dwa trudne projekty – jeden dotyczący OFE, drugi – emerytur. Szkoda, że nie udało się także wprowadzić rozwiązań umożliwiających rozwój  dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego. O projekcie ustawy mówi się od dawna, było wiele pomysłów i podlegał on ewolucyjnym zmianom, ale niestety, konkretnych rozwiązań prawnych nie udało się jeszcze wprowadzić w życie.

Inwestycja w dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne to inwestycja w ludzi. Jeżeli mają oni pracować do 67. roku życia, to muszą być zdrowi, trzeba więc inwestować w ich zdrowie. Formą takiej inwestycji są ulgi podatkowe, które z pewnością sprzyjałyby rozwojowi ubezpieczeń na masową skalę, a przecież o to chodzi, by produkt był masowy. Dyskusję o zachętach podatkowych zazwyczaj ucina argument o deficycie budżetowym. Tego nie można lekceważyć, ale w perspektywie długoterminowej dzisiejsze ulgi przełożą się na rzeczywiste korzyści w przyszłości – mniej chorowite społeczeństwo, dłużą aktywność zawodową, mniejsze koszty wydatków na medycynę naprawczą, a koniec końców – lepsze podstawy do wzrostu PKB.

Grupa Lux Med od 2007 roku prowadzi wielką konsolidację rynku opieki medycznej w Polsce, której efektem jest między innymi tworzenie zintegrowanego modelu skoordynowanej opieki zdrowotnej, który sprzyja trosce zarówno o skuteczność leczenia jak i efektywność wykorzystywanych zasobów. Ten model pozwala na osiąganie efektów synergii i wzrost efektywności.  Wokół nas – w tym również w sektorze publicznym – widać starania o coraz lepsze gospodarowanie w ramach ograniczonych możliwości finansowych. Jednak już wyraźnie widać, że dochodzimy do momentu, w którym, jeżeli nie znajdziemy dodatkowych źródeł  finansowania, staniemy w miejscu.

Jednym z takich źródeł może być  dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne.  Jego wprowadzenie mogłoby poprawić sytuację na całym rynku usług zdrowotnych, w tym również w zakresie opieki długoterminowej, która jest kolejnym wyzwaniem, jakie stanie przed nami w najbliższym czasie w sytuacji szybko starzejącego się społeczeństwa.  I właśnie ta długoterminowa perspektywa powinna przyświecać podejmowaniu decyzji o rozwiązaniach systemowych w opiece zdrowotnej.

 

Przeczytaj teraz

Projekt ustawy o zdrowiu publicznym i NPZ: pozostał niedosyt

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 7.06.2015

Robert MołdachRobert Mołdach
Pracodawcy Medycyny Prywatnej

Robert Mołdach, dyrektor zarządzający Pracodawców Medycyny Prywatnej

W projekcie ustawy o zdrowiu publicznym, który został zaprezentowany 26 maja 2015 roku i skierowany do konsultacji, nie tylko nie wprowadzono postulowanych zmian wzmacniających kompetencje Pełnomocnika ds. Zdrowia Publicznego, ale jeszcze te uprawnienia ograniczono. Projekt broni nienaruszalności kompetencji i niezależności zaangażowanych ministerstw, a nie nadrzędnej wartości, jaką jest zdrowie publiczne.

Pełnomocnikowi odebrano dedykowany budżet. Odebrano możliwość dysponowania jego środkami. Ograniczono kompetencje w Komitecie Sterującym Narodowego Programu Zdrowia, uznając prymat ministrów dziedzinowych. Nie przyjęto także propozycji dotyczącej możliwości zgłaszania przez pełnomocnika sprzeciwu wobec uchwał tego komitetu. Nie uznano wreszcie za właściwe, aby pełnomocnik działał w randzie ministra bez teki.

Jeśli chodzi o udział partnerów w Radzie ds. Zdrowia Publicznego, to owszem, włączono przedstawicieli reprezentatywnych organizacji pracodawców, ale poza funkcją opiniującą nie dano tej radzie większych kompetencji. Jej opinia, w sensie formalnym, jest bez znaczenia dla trybu przyjmowania Narodowego Programu Zdrowia.

Ustawa ds. Zdrowia Publicznego dawała szansę aby po raz pierwszy, w skali całego aparatu państwa, wdrożyć tak bardzo postulowane mechanizmy zarządzania poprzez cele. Szkoda, że odrzucono nowoczesną macierzową strukturę podległości z pełnomocnikiem zdrowia publicznego wyposażonym w odpowiednie narzędzia kontrolno-zarządcze, odpowiedzialnym za realizację celu. Zamiast tego powstała hybryda, która cele horyzontalne wpisuje w silosową strukturę ministerstw. Współczesna gospodarka dawno już zarzuciła takie schematy zarządzania.

Nie lepiej sytuacja wygląda w Narodowym Programie Zdrowia. Zabrakło procesowego podejścia do zagadnień zdrowia publicznego. Co prawda jest tu mowa o otyłości, aktywności fizycznej, uzależnieniach, zdrowiu psychicznym, oddziaływaniu środowiska, w tym nawet o farmach wiatrowych. Jednak część zagadnień omówiono powierzchownie, części w ogóle zabrakło, działaniom brak klamry.

Jeśli za wyznacznik całościowego podejścia wziąć profilaktykę zdrowotną, to uwaga programu skupia się profilaktyce wczesnej, czyli kształtowaniu prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia i częściowo profilaktyce pierwotnej (I fazy) czyli zapobieganiu chorobom poprzez kontrolowanie czynników ryzyka. Ale nawet i w tym zakresie kwestie aktywności fizycznej zostały potraktowane co najmniej powierzchownie, a już marginalnie potraktowana została profilaktyka II i III fazy, nie wspominając o higienie szpitalnej.

Jednak to, czego w programie brak najbardziej, to pominięte celowane podejście do profilaktyki starzejącego się społeczeństwa i niewykorzystany potencjał, jaki tworzy medycyna pracy. Żaden z dwudziestu mierników nie traktuje w sposób szczególny środowiska pracy i problemów ludzi starszych.

Aby nie było w tej mierze niedomówień – ustawa o zdrowiu publicznym i Narodowy Program Zdrowia to istotny krok w stronę tworzenia dobrostanu zdrowia i wzrostu efektywności finansowej systemu. Jednak krok ten rozczarowuje swoją ostrożnością i zachowawczością.

Przeczytaj teraz
Page 7 of 10
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10