Polska służba zdrowia potrzebuje współpracy z prywatnym sektorem

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 15.09.2018

Więcej niż połowa Polaków korzysta zarówno z prywatnej, jak i publicznej opieki zdrowotnej, a tylko co trzeci wyłącznie z usług świadczonych w ramach publicznego finansowania – wynika z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń. Współpraca publicznego sektora ochrony zdrowia z prywatnym może skrócić kolejki do specjalistów.

Sektor prywatny szybciej wprowadza nowinki technologiczne i innowacje, stawia też na spersonalizowaną opiekę medyczną.

– Sektor prywatny dużo łatwiej i dużo szybciej wprowadza różnego rodzaju innowacje: sprzętowe, proceduralne czy telemedyczne. Ta łatwość wprowadzania innowacji jest często związana z poszukiwaniem efektywności kosztowej. Prywatni inwestorzy są zainteresowani tym, żeby wprowadzać i wykorzystywać nowe technologie, przenosić je z innych krajów i zaadoptować do polskich warunków – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Wachnicki, wiceprezes Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej.

Z raportu firmy PwC „Pacjent w świecie cyfrowym” wynika, że służba zdrowia nowej generacji będzie wykorzystywała coraz więcej nowinek technologicznych – urządzeń mobilnych, telediagnostyki czy sztucznej inteligencji. Raport Deloitte „2018 Global Health Care Outlook. The Evolution of Smart Health Care” wśród 12 innowacyjnych rozwiązań, które będą mieć największy wpływ na opiekę zdrowotną, wskazuje właśnie telemedycynę, robotyzację i sztuczną inteligencję. Z kolei priorytetem dla pacjentów jest spersonalizowana opieka medyczna. W takich innowacjach przoduje prywatny sektor.

Eksperci podkreślają, że polska służba zdrowia potrzebuje współpracy obu sektorów – obecny system jest mało wydajny, a na przyznawaniu świadczeń korzystają przede wszystkim placówki publiczne.

– Najważniejszą barierą jest to, że świadczeniodawcy są dzieleni na prywatnych i publicznych. Od tego powinniśmy odejść i skupić na tym, czy świadczeniodawca oferuje dobrej jakości usługi. Pacjenta, który jest chory, nie powinno interesować to, w jakim podmiocie się leczy. Dzisiaj ten podział powoduje to, że pacjenci są zagubieni w systemie, nie wiedzą, czy u świadczeniodawcy prywatnego będą musieli zapłacić za usługę – przekonuje Tomasz Wachnicki.

Brak współpracy z sektorem prywatnym to nie jest jedyna bolączka polskiej służby zdrowia. Niewystarczające są także publiczne środki przeznaczane na ten obszar. Obecnie do systemu trafia 4,5 procenta PKB. Pod tym względem gorzej od nas wypadają jedynie Rumunia, Litwa, Łotwa i Cypr. Do 2024 roku ma to być już 6 procent PKB, nie rozwiąże to jednak wszystkich problemów, zwłaszcza w kontekście starzejącego się społeczeństwa i większych wydatków na leczenie, które się z tym wiążą. Zdaniem ekspertów rozwiązaniem mogłoby być dopuszczenie konkurencji między ubezpieczycielami czy wprowadzenie mechanizmu współpłacenia za usługi medyczne. W krajach, gdzie takie mechanizmy wprowadzono, na przykład w Czechach czy Holandii, kolejki do specjalistów znacznie się zmniejszyły.

– Nawet jeśli zwiększymy wydatki publiczne na opiekę zdrowotną do 6 procent PKB, nie wystarczy to, żeby sprostać wszystkim wyzwaniom. Musimy szukać alternatywnych źródeł finansowania. Jednym z rozwiązań są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne, które moim zdaniem powinny pełnić w systemie rolę uzupełniającą. Obecnie stanowią zbyt małą część rynku, by mogły w znaczący sposób odciążyć sektor publiczny – tłumaczy Anna Rulkiewicz, prezes Związku Pracodawców Medycyny Prywatnej.

Jak wskazuje badanie „Współfinansowanie służby zdrowia”, przeprowadzone przez Havas Media Group dla PIU, ponad 60 procent osób korzystających z prywatnej opieki wydaje na ten cel ponad 100 zł, a co piąty – ponad 200 zł.

 

Źródło: Newseria

Przeczytaj teraz

Pracodawcy RP: przepisy o podwyżkach dla lekarzy wydłużą kolejki

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 26.08.2018

Przepis oferujący lekarzom publicznych szpitali podwyżkę pensji w zamian za rezygnację z dodatkowej pracy jest tak niejasny, że może przynieść nieodwracalne szkody pacjentom. Grozi bowiem znaczącym wydłużeniem kolejek, w rezultacie jego wprowadzenia lekarze specjaliści będą mogli przyjmować tylko w jednym, publicznym szpitalu i nigdzie indziej – alarmują Pracodawcy RP.

Resort zdrowia realizując wcześniejsze zapowiedzi podwyżek dla lekarzy dodał w nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej warunek, zgodnie z którym lekarze mogą otrzymać podwyżkę i zarabiać do 6750 zł – ale tylko jeśli podpiszą „lojalkę”. Zobowiązać się w niej muszą do tego, że nie będą podejmować pracy w innych jednostkach realizujących kontrakty NFZ i nie będą w nich udzielać takich świadczeń jak w jednostce macierzystej.

Według Pracodawców RP podstawowym problemem jest niejasność tego przepisu. O ile nie ma wątpliwości, że lekarz nie będzie mógł pracować na oddziałach dwóch różnych szpitali, to przepis można jednak tak interpretować, że pozostaje możliwość pracy na oddziale w jednym i w przychodni drugiego. Czy jednak dyrektorzy publicznych szpitali będą ryzykować i wypłacać podwyżki lekarzom w takich mniej klarownych sytuacjach? W razie kontroli i zakwestionowania przez NFZ ich decyzji, będą musieli pokryć podwyżki z budżetów szpitali, a środki otrzymane na podwyżki od NFZ – zwrócić.

Zdaniem Pracodawców RP taka niejasność przepisów i brak jednoznacznej interpretacji już na etapie implementacji prawa jest bardzo groźna. Dyrektorzy szpitali będą „na wszelki wypadek” wymuszać podpisanie „lojalek” lub nie będą wypłacać podwyżek – bo w razie bardzo powszechnej w Polsce zmiany interpretacji przepisów ich szpitale mogą ponieść ogromne obciążenia finansowe.

Pracodawcy RP podkreślają w komentarzu, że Ministerstwo Zdrowia co prawda w przepisach zawarło „wentyl bezpieczeństwa” – w przypadku braków kadrowych szpital będzie mógł wypłacić podwyżkę nawet bez „lojalki”. Czy jednak braki kadrowe stwierdzone przez dyrekcję będą tak samo oceniane przez kontrolerów NFZ? Tej pewności nie ma, więc dyrektorzy szpitali znów w trosce o finanse zarządzanych jednostek nie będą skłonni ryzykować.

Eksperci Pracodawców RP zwracają też uwagę na inny, groźny dla pacjentów scenariusz. Lekarze rezygnując z dodatkowej pracy spowodują tym samym ograniczenie dostępu do poszczególnych świadczeń. Lekarz pracujący na częściowych etatach w kilku szpitalach będzie musiał wybrać teraz jeden, lub zrezygnować z podwyżki. Pacjenci pójdą za swoim lekarzem – i kolejka w tej jednej lecznicy znacząco się wydłuży.

Jaka może być skala tego problemu nie wiadomo, bo Ministerstwo Zdrowia ani w uzasadnieniu, ani w ocenie skutków regulacji nie przedstawiło danych na ten temat. Zagrożenie wydłużeniem kolejek jest jak najbardziej realne – a nie wiadomo, czy nie dotyczy funkcjonowania publicznej służby zdrowia w całym kraju. Tymczasem oczywiste jest, że dłuższe kolejki to zwiększenie zagrożenia dla zdrowia i życia pacjentów. Zdaniem Pracodawców RP resort zdrowia nie powinien wprowadzać przepisów, które potencjalnie mogą zaszkodzić chorym w Polsce.

Pracodawcy RP wskazują na jeszcze jedno zagrożenie. Podpisanie zobowiązania udzielania świadczeń tylko w jednym podmiocie, które jest warunkiem uzyskania podwyżki, może doprowadzić lekarzy do decyzji o porzuceniu pracy w sektorze publicznym i przejściu wyłącznie do sektora komercyjnego. Lekarze mogą mieć dość niepewności sytuacji prawnej, niespełnianych obietnic i wybrać pracę w lepszych warunkach.

Dlatego Pracodawcy RP wystąpili do Ministra Zdrowia o usunięcie wątpliwości interpretacyjnych, podkreślając, że zmiana ustawy zawiera zbyt wiele nieścisłości i nieprecyzyjnych określeń. Zwrócili uwagę, że wprowadzenie podwyżek dla lekarzy specjalistów pod warunkiem udzielania świadczeń tylko w jednym podmiocie może doprowadzić do fali wypowiadania umów o pracę oraz że oświadczenie o zakazie konkurencji nie daje lekarzowi możliwości leczenia pacjentów w podmiotach prywatnych, które mają podpisany kontrakt z NFZ.

„Podkreśliliśmy nasze oczekiwania, że mając na uwadze kryzys kadrowy Ministerstwo Zdrowia podejmie działania zwiększające dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych, zwiększy dostęp pacjentów do personelu medycznego – tymczasem zmiany zmierzają do komercjalizacji świadczeń zdrowotnych.  Mamy nadzieję, że Ministerstwo Zdrowia – mając na względzie dobro i bezpieczeństwo pacjentów – jak najszybciej usunie wszystkie zagrożenia, jakie wniosła nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej” – podsumowują Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Przeczytaj teraz

Bez kontraktu z NFZ nie utrzymaliśmy szpitala

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 18.08.2018

Radosław Skiba, dyrektor Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie

Naszym celem było stworzenie w Łodzi ośrodka położniczego podobnego do tego, który działa w Rzeszowie oraz zapewnia opiekę pacjentkom z całego regionu. Jednak z powodu braku kontraktu z NFZ zmuszeni byliśmy zamknąć szpital. Obecnie prowadzimy rozmowy dotyczące jego sprzedaży lub wynajęcia.

Szpital Pro-Familia w Łodzi powstał pod koniec 2015 roku, w obiekcie specjalnie zaprojektowanym i wybudowanym pod kątem wymogów placówki medycznej. Od początku działalności nie posiadał kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia, ale wszyscy liczyli, że ten kontrakt będzie, a szczególnie pacjentki województwa łódzkiego. Bazowanie tylko na usługach komercyjnych nie pozwoliłoby na utrzymanie szpitala.

W ciągu pierwszych dwóch lat działalności przyjęliśmy tutaj 2500 porodów, miesięcznie odbywało się ich nawet 170. Szpital cieszył się powodzeniem pacjentek, które doceniały stworzone tutaj warunki a doskonały zespół  zapewniał opiekę medyczną na najwyższym poziomie. Został nagrodzony Srebrnym Znakiem Jakości w prestiżowym plebiscycie Nasze Dobre Łódzkie i został dumą całego regionu.

Stworzyliśmy ten szpital na wzór naszej placówki w Rzeszowie, która działa od ośmiu lat
i stała się jednym z największych szpitali położniczo – neonatologicznych w Polsce. Rzeszowska Pro-Familia zajęła także w roku 2017 drugie miejsce wśród najlepszych szpitali oraz pierwsze wśród szpitali prywatnych w rankingu Bezpieczny Szpital” organizowanym przez Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia i dziennik „Rzeczpospolita”. Tylko w lipcu 2018 roku odbyło się tutaj 447 porodów, w wyniku których na świat przyszło prawie 500 dzieci. Dzięki warunkom, jakie stworzyliśmy (są tutaj między innymi jednoosobowe sale porodowe), przyjeżdżają do  nas kobiety z całego województwa, a nawet z województw okolicznych, między innymi z Krakowa. Szpital nie zagraża innym placówkom i nie odbiera im pacjentek, czego być może obawiano się w Łodzi.

Dzięki rzeszowskiemu szpitalowi spadła śmiertelność okołoporodowa w województwie podkarpackim, a pacjentki mogą rodzić w doskonałych warunkach. Nasze oddziały: neonatologiczny z intensywną opieką medyczną i ginekologiczno-położniczy posiadają III poziom referencyjny, oznaczający najwyższe kompetencję do opieki nad najtrudniejszymi przypadkami.

Podobnie mogło być w Łodzi, w regionie, w którym śmiertelność okołoporodowa jest najwyższa w kraju, a większość szpitali działających w województwie łódzkim nie zapewnia tak fachowej opieki kobietom.

Jednak NFZ miał inne zdanie na ten temat i nie przyznał nam kontraktu. Wykonaliśmy
w łódzkim szpitalu świadczenia w trybie nagłym, do jakich należą niewątpliwie porody, za około 12 mln zł, otrzymaliśmy z Funduszu zaledwie 40 tys. zł. Mimo, że NFZ jest jedynie pośrednikiem między pacjentem a szpitalem uznał, że pacjentki z województwa łódzkiego nie zasługują na taki komfort i jakość. Ale to tylko urzędnicy, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje i nigdy nie zostaną rozliczeni przez pacjentów. Bo pacjent nie ma takiego prawa. Warto tu zaznaczyć, że Fundusz nie poniósłby dodatkowych środków a Państwo nie musiałoby finansować remontów starych szpitali lub budowy szpitala nowoczesnego z pieniędzy podatników. Mając takie argumenty zmuszeni jednak jesteśmy sprzedać lub wynająć szpital. Rozmowy na ten temat prowadzimy na przykład z przedstawicielami dużych sieci medycznych.

Czytaj także: Łódź: Szpital Pro-Familia wstrzymał przyjęcia rodzących i ciężarnych>>>

Przeczytaj teraz

Pracodawcy RP: Polityka Lekowa Państwa uwzględnia nasze postulaty

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 14.08.2018

Z optymizmem przyjęliśmy ogłoszony przez ministra zdrowia dokument „Polityka Lekowa Państwa 2018-2020”. Uwzględnia on wiele naszych postulatów, które przy zachowaniu odpowiednich warunków legislacji mogą przełożyć się na zwiększenie dostępu do nowoczesnych leków – komentują Pracodawcy RP.

Sprecyzowany plan polityki lekowej porusza najważniejsze kwestie dotyczące między innymi  dostępności refundacji czy monitorowania badań klinicznych.

Jednym ze szczególnie ważnych aspektów w nowej wizji polityki lekowej jest zwiększenie budżetu na refundację na określonym poziomie 16,5-17 procent całkowitych środków na świadczenia opieki zdrowotnej.

Jak wynika z uzasadnienia do ustawy o refundacji leków, celem określenia wskaźnika całkowitego budżetu na refundację w relacji do kosztów świadczeń opieki zdrowotnej ogółem ma być gwarancja, że dostępność do produktów refundowanych będzie sukcesywnie zwiększana wraz ze wzrostem budżetu na całość systemu ochrony zdrowia.

Oceniając finansowe skutki działania obecnych zapisów ustawy o refundacji, Pracodawcy RP zwracają uwagę, że sformułowane w niej mechanizmy wymagają zmian, które zostały właśnie dostrzeżone w przedstawionym dokumencie. Należą do nich właśnie wskazanie określonego poziomu wydatków na refundację, jak również powrót środków wpłacanych przez firmy w ramach instrumentów dzielenia ryzyka, dzięki czemu może wzrosnąć budżet refundacyjny. Do dyskusji pozostaje natomiast zasada rozliczeń paybacku, czyli przekroczenia budżetu na refundację – czytamy w komentarzu.

Według Pracodawców RP pewnie zagrożenia może nieść planowany w Polityce Lekowej model negocjacji z naciskiem na efektywne obniżenie cen leków w programach lekowych i chemioterapii. Jego negatywnym skutkiem może okazać się legalny i nielegalny wywóz leków za granicę. Zagraża to dostępności leków dla polskich pacjentów. W naszej ocenie dalsze forsowanie obniżki cen leków jest niebezpieczne. Należy zauważyć, że nasilenie odwróconego łańcucha dystrybucji odczuwają głównie pacjenci, którzy borykają się z brakami leków w aptekach – uważają Pracodawcy RP.

Głównym celem przedstawionej przez Ministerstwo Polityki Lekowej Państwa ma być poprawa efektywności wykorzystania środków publicznych, tak by osiągnąć jak najlepszy efekt zdrowotny. Jako Pracodawcy RP widzimy możliwość stworzenia w systemie Polityki Lekowej przestrzeni dla pacjenta – tak, by dzięki monitorowaniu skuteczności terapii poprawiać jej efektywność. Rola pacjenta w systemie ma być zwiększona, by to właśnie pacjent mógł być kreatorem rozwiązań systemowych.  Jesteśmy zwolennikami zwiększenia przejrzystości podejmowanych decyzji refundacyjnych. Mamy nadzieję na wzrost zaufania w dialogu pomiędzy uczestnikami systemu. Ogromne znaczenie ma tu stabilne prawo i praktyki organów nadzorczych, gdyż zmienne interpretacje prowadzą do niepewności i wzrostu kosztów działalności – czytamy w komentarzu.

W dokumencie przedstawionym przez Ministerstwo,  dostrzeżony został również problem dostępu do leków przed rejestracją  dla pacjentów w bardzo trudnej sytuacji zdrowotnej. Kolejny element projektu to dostęp do innowacyjnych leków warunkujących życie i zdrowie.

Podsumowując, wytyczony przez Ministerstwo kierunek Polityki Lekowej jest właściwy. Szczegółowy obraz uzyskamy po konsultacjach społecznych, które trwają. Mamy jednak nadzieję na wspólne wypracowane rozwiązań systemowych, które realnie odczują pacjenci – podsumowują Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Przeczytaj teraz

Po zmianie prezesa w Enel-Med rewolucji nie będzie

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 11.08.2018

Jacek Rozwadowski, prezes zarządu Centrum Medycznego Enel-Med

Enel-Med opiera się na kilku filarach i wszystkie planujemy konsekwentnie rozwijać w ramach strategii długoterminowej, rewolucji więc nie będzie – mówi Jacek Rozwadowski, który od 29 czerwca 2018 roku pełni funkcję prezesa zarządu Centrum Medycznego Enel-Med. Objął ją rezygnacji z tego stanowiska swojego ojca, Adama Rozwadowskiego.

Największym filarem naszej firmy jest sprzedaż abonamentów medycznych, gdzie notujemy bardzo dużą dynamikę sprzedaży, wynoszącą 19 procent rok do roku. W tym obszarze skupimy się na zwiększeniu marży, aby móc cały czas świadczyć usługi na najwyższym poziomie.

W stomatologii, tak jak i w obszarze przychodni wieloprofilowych, planujemy systematyczne powiększanie sieci. Zależy nam utrzymaniu wysokiej konkurencyjności usług. Cały czas będziemy rozwijać sieć rezonansów magnetycznych, zarówno w Warszawie, jak i w miastach, gdzie mamy już swoje przychodnie wieloprofilowe.

W zakresie funkcjonowania naszych szpitali, konsekwentnie będziemy rozwijać ortopedię, chirurgię kręgosłupa oraz okulistykę. Mamy też plany rozwojowe dotyczące naszych marek medycyny estetycznej Estell – chcemy rozwinąć usługi stomatologii estetycznej i chirurgii plastycznej; oraz medycyny sportowej enel-sport – myślimy o otwarciu kolejnych placówek.

Grupa Enel-Med nie wyklucza rozwoju sieci domów opieki długoterminowej samodzielnie lub w kooperacji z międzynarodową grupą specjalizującą się w tym obszarze. Dziś posiadamy jeden taki dom w warszawskim Ursusie.

Śledząc trendy w rozwoju e-medycyny, na pewno postawimy na rozwój usług telemedycznych, które dziś w naszych przychodniach stanowią około 5 procent konsultacji. Czekamy na wprowadzenie e-recepty, która da e-wizytom kolejny impuls rozwojowy. Będziemy pracowali nad  wszelkimi rozwiązaniami informatycznymi mającymi na celu optymalizację obsługi pacjenta oraz optymalizację wykorzystania naszych zasobów. Dołożymy wszelkich starań aby nasza praca nadal miała pozytywne odzwierciedlenie w oczach pacjentów i aby poziom satysfakcji z naszych usług utrzymał się na dotychczasowym wysokim poziomie – 5,46 pkt. w 6 stopniowej skali – komentuje Jacek Rozwadowski, prezes Enel-Med.

Przeczytaj teraz

W ochronie zdrowia potrzeba porozumienia ponad podziałami

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 6.08.2018

Andrzej Mądrala, wiceprezydent Pracodawców RP

Zawieranie porozumień sektorowych w ochronie zdrowia doprowadzi do dalszej destabilizacji tego systemu, pogłębienia kryzysu w relacjach między pracownikami oraz do pogorszenia sytuacji finansowej szpitali. Potrzebne jest porozumienie obejmujące cały sektor ochrony zdrowia.

Zdaniem Pracodawców RP odpowiednią płaszczyzną może być ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Warunkiem realizacji tego postulatu jest dodatkowe finansowanie budżetowe.

Porozumienie źródłem konfliktu

Przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych podpisali porozumienie z Ministrem Zdrowia i Prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia. Z dokumentu wynika, że zamiast kwoty 1600 zł brutto (wypłacanej jako dodatek do pensji), pracownicy otrzymają 1100 zł do podstawy wynagrodzenia. Skutkiem tej decyzji będzie dodatkowe pogłębienie różnicy w płacach na poszczególnych stanowiskach w szpitalu.

Niezrozumiałym ruchem Ministerstwa Zdrowia było podpisanie umowy z jedną grupą zawodową – mimo, że w tym samym czasie pracowano nad nowelizacją ustawy o najniższych wynagrodzeniach pracowników podmiotów leczniczych. W tym dokumencie była szansa uregulowania zapisów dotyczących wynagrodzeń dla wszystkich zawodów pracujących w ochronie zdrowia, zachowując przy tym odpowiednie relacje między nimi. Dysproporcje doprowadziły do konfliktów wewnętrznych w szpitalach, co negatywnie wpływa na proces leczenia pacjentów.

Czy RDS jest nadal platformą do dialogu?

Rada Dialogu Społecznego i branżowy trójstronny zespół ds. ochrony zdrowia były do 9 lipca 2018 roku platformą dialogu między wszystkimi stronami, które powinny być włączone w zawieranie porozumień. W momencie zawarcia porozumienia, w którego opracowaniu zabrakło pracodawców, efekty dotychczasowego dialogu zostały zaprzepaszczone.

Według wstępnych obliczeń Pracodawców RP, porozumienie będzie kosztowało polskie szpitale około 300 zł dodatkowych kosztów na każdy etat pielęgniarki. Obecnie z deklaracji Ministerstwa Zdrowia wynika, że brakuje pieniędzy na sfinansowanie tych kosztów ze środków budżetowych, a szpitale muszą sobie z nimi poradzić we własnym zakresie. Równocześnie wzrost wynagrodzeń jednej grupy powoduje presję płacową na całym rynku. Można oczekiwać go także w sektorze prywatnym, dla którego stanie się dodatkowym kosztem. W efekcie wzrosną koszty prywatnych świadczeń medycznych. Według danych GUS w sektorze prywatnym pracują aż 24 tysiące pielęgniarek.

Deficyt pracowników ochrony zdrowia   

Pracodawcy RP widzą zagrożenie płynące z narastającego deficytu wszystkich pracowników ochrony zdrowia. Obecnie pielęgniarki są szczególną grupą zawodową, ponieważ średni wiek pracowników tej grupy jest ponadprzeciętnie wysoki. Niezbędne jest podejmowanie działań zwiększających liczbę osób podejmujących edukację na studiach pielęgniarskich oraz zatrzymanie na polskim rynku pracy osób dobrze wykształconych w tym zakresie. Z tego powodu Pracodawcy RP włączają się w opracowanie strategii na rzecz pielęgniarstwa. Będziemy w pełni popierać starania rządu i środowiska pielęgniarek, związane ze zmniejszeniem deficytu pracowników w sektorze ochrony zdrowia. Pod warunkiem, że będą to działania systemowe, ustalane ze wszystkimi interesariuszami i wskazujące źródła finansowania.

 

 

Przeczytaj teraz

Pracodawcy RP: zarządzenie w sprawie programów lekowych łamie prawo

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 31.07.2018

Według Pracodawców RP propozycje zawarte w nowym zarządzeniu prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie programów lekowych mogą doprowadzić do tego, że ani lekarz, ani pacjent nie będą mieli wpływu na wybór leku stosowanego w terapii w szpitalu.

Projekt ten może być niezgodny z prawem oraz nieracjonalny pod względem ekonomicznym – twierdzą Pracodawcy RP, którzy ocenili projekt zarządzenia w ramach konsultacji społecznych. Chodzi o projekt w sprawie określania „warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju leczenie szpitalne w zakresie programy lekowe”. Ma ono kluczowe znaczenie dla przebiegu leczenia szpitalnego, określa bowiem jakim lekiem i w jaki sposób mają być leczeni pacjenci.

Według opiniujących projekt zawiera szereg wad – nie tylko pod względem prawnym lub kwestii finansowania, ale i groźnych dla zdrowia pacjentów.

Niezgodność z prawem

W projekcie znalazły się zapisy zawierające tzw. współczynniki korygujące. Premiują one zakup konkretnych substancji czynnych lub konkretne formy podania substancji czynnych, które spełnią odpowiednio niski próg kosztowy – poprzez przyznanie szpitalom dodatkowych środków na diagnostykę lub podanie leku.

– To zdecydowane nadużycie ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia ponieważ powoduje zakłócenie konkurencji na rynku leków – a w skrajnym przypadku także w obrębie określonego programu lekowego. Zarządzenie skutkuje tym, że cena zawarta w decyzji administracyjnej staje się nieaktualna – powstaje więc pytanie kto jest kreatorem polityki lekowej w Polsce – czytamy w stanowisku Pracodawców RP.

Prawa pacjenta

Wprowadzone zarządzeniem współczynniki korygujące wpłyną na preferencje zakupowe szpitali, tym samym zarówno pacjent jak i lekarz zostaną postawieni przed faktem dokonanym. W przypadku premiowania formy podania lub określonych substancji czynnych w ramach programu lekowego – lekarze i pacjenci będą zmuszeni do korzystania z produktów „premiowanych” współczynnikiem korygującym, niezależnie od ich stanu zdrowia i indywidualnych potrzeb. Tymczasem lekarz jest zobowiązany do prowadzenia terapii zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, a nie z preferencjami cenowymi NFZ – argumentują Pracodawcy RP.

Ponadto Prezes NFZ nie chce ujawniać pacjentom tego, czym będą leczeni. Zarówno w karcie wydania leku jak i karcie zgody pacjenta na udział w programie lekowym pacjent wyraża zgodę na leczenie określoną substancją czynną, a nie nazwą handlową leku. Nie będzie tym samym możliwości efektywnego zgłaszania niepożądanych działań leków.

Dotyczy to także leków biologicznych, często wymagających zwiększonego raportowania działań niepożądanych (z uwzględnieniem numeru serii). Dlatego zapisy tego zarządzenia są niezgodne z treścią i planami zawartymi w polityce lekowej państwa na lata 2018-2022, która planuje zwiększenie liczby zgłaszanych działań niepożądanych – stwierdzają Pracodawcy RP i alarmują, że wprowadzone zmiany mogą też wywołać falę pozwów zbiorowych.

Wystarczy tylko by jeden pacjent uprawdopodobnił, że podmiot leczniczy nie przestrzega prawa do informacji – nie udziela pełnej informacji o leku, a tylko o jego substancji czynnej. Rzecznik Praw Pacjenta zyska wtedy prawo prowadzenia postępowania wobec tego podmiotu twierdząc, że dochodzi tam do zbiorowego naruszenia praw pacjenta. W przypadku takiego postępowania, jeśli podmiot nie odstąpi od tej praktyki, Rzecznik Praw Pacjenta może nałożyć na szpital karę pieniężną w wysokości nawet 50 tysięcy zł.

Finanse publiczne

W opinii Pracodawców RP trudne do uzasadnienia jest premiowanie substancji czynnej w zależności od formy jej podania. Narodowy Fundusz Zdrowia premiuje podawanie leku w droższej formie podania, w trybie pełnej hospitalizacji – zamiast tańszej w trybie ambulatoryjnym. A przecież projekt jest tworzony w sytuacji, gdy Narodowy Fundusz Zdrowia poszukuje oszczędności w związku z roszczeniami płacowymi różnych grup zawodowych – czytamy w stanowisku Pracodawców RP.

Poza tym, jak podkreśla komentarz, za premiowanie droższej formy podania Narodowy Fundusz Zdrowia będzie płacił świadczeniodawcom. De facto będzie więc tracił dwukrotnie – raz gdy będzie płacił za droższe procedury i drugi raz, gdy będzie płacił dodatkowe środki za wykonanie tych droższych procedur. Uważamy, że pozostawienie pełnej konkurencji cenowej w każdej grupie limitowej jest najlepszym rozwiązaniem z punktu widzenia finansów NFZ – stwierdzają Pracodawcy Rzeczypospolitej Polskiej.

Przeczytaj teraz

Chcemy angażować się w prace nad nowymi regulacjami

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 8.07.2018

Hubert Bojdo, Prezes Zarządu Grupy Scanmed

Rynek prywatnych usług medycznych jest integralną i bardzo istotną częścią polskiego systemu ochrony zdrowia. Od wielu lat rozwija się on dynamicznie i uważam, że nadal ma duży potencjał wzrostu.

Do najważniejszych czynników, które będą go kształtować w przyszłości zaliczyłbym trendy demograficzne istotnie zwiększające popyt oraz podnoszące całkowite koszty ochrony zdrowia, spodziewane trudności w publicznym finansowaniu zapotrzebowania na świadczenia medyczne, nowe technologie, które wpłyną na metody leczenia oraz istotnie zmienią sposób realizacji usług medycznych, a także stale rosnąca świadomość i oczekiwania pacjentów co do jakości opieki medycznej.

Większość świadczeń, które obecnie realizujemy jest finansowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Zawsze podkreślamy, że bardzo dobrze układająca się współpraca z płatnikiem publicznym ma dla nas duże znaczenie. Jednocześnie, obserwując wspomniane makrotrendy podejmujemy szereg inicjatyw, aby równolegle rozwijać się także w segmencie prywatnej opieki zdrowotnej.

Przystępując do Pracodawców Medycyny Prywatnej liczymy, że organizacja będzie stanowić forum wymiany doświadczeń i platformę wzajemnej współpracy na rzecz rozwoju sektora prywatnego. Chcemy angażować się w prace nad regulacjami sprzyjającymi stosowaniu nowych technologii w medycynie, jak też edukacji kadry medycznej, której niedobory stanowią aktualnie jedno z największych wyzwań sektora. Jako część globalnej grupy medycznej chętnie podzielimy się naszymi doświadczeniami z różnych systemów ochrony zdrowia funkcjonujących w innych krajach.

Przeczytaj teraz

Wykonaliśmy wiele milowych kroków

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 27.06.2018

Barbara Kopeć, wiceprezes spółki Diagnostyka

Wykonaliśmy wiele milowych kroków. Te minione dwadzieścia lat to praca zespołowa ludzi, której efektem jest stały wzrost jakości badań, w stosowanych technikach telemedycznych, w diagnostyce laboratoryjnej czy w całkowicie zautomatyzowanych laboratoriach z nowoczesnym systemem informatycznym.

Jednak wiele wyzwań przed nami. Z nadzieją spoglądamy na przyszłą kadrę diagnostów laboratoryjnych. To dla nich chcemy budować nowoczesne laboratoria – warto nadmienić choćby te, które powstają obecnie w Warszawie i Katowicach. Nie zamykamy się także na nowe obszary badań – jak choćby genetykę przyszłości, w której upatrujemy nowe możliwości rozwoju naszej spółki w najbliższych latach- mówi Barbara Kopeć, podsumowując 20 lat działalności Diagnostyki.

Poza standardowymi badaniami, firma stawia na rozwój i popularyzację metod wysoko zaawansowanych. Diagnostyka, jako pierwsza sieć laboratoryjna w kraju, uruchomiła własną pracownię badań biologii molekularnej, a od kilku lat rozwija unikalną ofertę diagnostyki autoimmunologicznej, przyczyniając się do zwiększania dostępu Polaków do osiągnięć nowoczesnej medycyny. Dzięki rygorystycznym kontrolom jakości i otwartości na innowację, bezustannie podwyższa poziom oferowanych usług.

Czytaj także: Diagnostyka obchodzi 25-lecie działalności>>>

Przeczytaj teraz

Ochrona zdrowia – sprawa ekonomiki czy ideologii?

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 24.06.2018

W ochronie zdrowia dominuje ideologia daleka od ekonomiki zdrowia. Ekonomika zdrowia, jako dziedzina naukowa, bada problemy ograniczonych zasobów finansowych, infrastrukturalnych, kapitału ludzkiego i optymalizuje ich alokacje w sektorze ochrony zdrowia.

Jednym z podstawowych, a może nawet najważniejszym departamentem w Ministerstwie Zdrowia, powinien być departament ekonomiki zdrowia. Tą dziedziną nauki zajmuje się w Polsce wiele uniwersytetów, jednak bez możliwości praktycznych wdrożeń.

Na temat zmian w systemie opieki zdrowotnej wypowiadają się generalnie przedstawiciele zawodów medycznych. Ich głos winien być ważnym głosem doradczym, ale nie wiodącym.
Zakres współczesnej ekonomiki zdrowia według Harrego Williamsa obejmuje zdefiniowanie zdrowia i jego wartości, czynników wpływających na zdrowie poza opieką zdrowotną, popytu i podaży opieki zdrowotnej. Do zakresu ekonomiki zdrowia należy również analizowanie rynku usług medycznych i leków, planowanie, budżetowanie, regulacje i monitorowanie oraz ewaluacja na poziomie całego systemu.

Koncepcja Banku Światowego zakłada, że stan zdrowia jest funkcją zamożności i wykształcenia społeczeństwa. Poprawa stanu zdrowia zapewnia wzrost gospodarczy, a tym samym wzrost zamożności populacji i możliwość lepszego wykształcenia.
W koncepcji Banku zdrowie jest formą kapitału, który należy pomnażać.

Te zasady to nie tylko sfera Ministerstwa Zdrowia, ale zakres działania całego rządu.
Należy zadać sobie proste pytanie, czy przy istniejącym poziomie rozwoju gospodarczego musimy zajmować ostatnie miejsca w rankingach systemów opieki zdrowotnej?

Na to pytanie próbuje znaleźć odpowiedź powołane przez ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego forum „Wspólnie o zdrowiu”.

Hasło to jest poprawne, natomiast formuła chybiona. System opieki zdrowotnej to dziedzina obejmująca wiele resortów, a nie tylko Ministerstwo Zdrowia .Taką debatę, a właściwie opracowanie profesjonalnego raportu winien zlecić Premier, który opiekę zdrowotną przyjął jako jeden z priorytetów działania.

Mamy ogromny wysyp kongresów, konferencji, sympozjów, debat na temat opieki zdrowotnej, które w efekcie nie przekładają się na praktyczne rozwiązania.
Jest to ewidentna strata czasu i pieniędzy.

Do opracowania raportu dotyczącego systemu opieki zdrowotnej niezbędne jest grono wybitnych specjalistów z zakresu ekonomii i ekonomiki zdrowia, udział przedstawicieli wielu resortów ministerialnych oraz doraźnie powoływane zespoły ekspertów.

Opracowany raport, po konsultacjach społecznych, winien stać się „mapą drogową” rozwoju systemu na co najmniej dwie kadencje parlamentarne.

Od wielu lat tracimy czas i pieniądze na jałowych dyskusjach, ale przede wszystkim tracimy zdrowie Polaków.

Bez profesjonalnego podejścia do opracowania założeń systemu opieki zdrowotnej zmarnujemy znaczną część posiadanych zasobów, w tym kapitału ludzkiego.

Przeczytaj teraz

Analizowanie opinii niezbędne dla budowania systemu skoncentrowanego na pacjencie

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 13.06.2018

Bez badań dotyczących doświadczeń pacjenta nie można mówić o systemie skoncentrowanym na pacjencie, dlatego bardzo ważne jest rozszerzanie standardowych wskaźników jakości o badania satysfakcji pacjenta – mówiła Anna Rulkiewicz, prezes Lux Med podczas konferencji, która odbyła się w ramach ogólnonarodowej debaty „Wspólnie dla zdrowia – słuchamy, rozmawiamy, działamy”.

Konferencja, która odbyła się 13 czerwca 2018 roku w Warszawie, przebiegała pod hasłem – Pacjent i system: zasady działania opieki medycznej.

– Bardzo istotna jest komunikacja, czyli sposób uzyskiwania informacji od pacjentów. Istnieje wiele metod badania opinii pacjentów, dobrze jest jednak nie zawężać takich badań tylko do satysfakcji, do doświadczeń pacjenta, ale badać opinie dotyczące całego systemu – podkreślała prezes Rulkiewicz, która zauważyła również, że ważny jest sposób tworzenia systemu ankietowania. Nie może on być zbyt obciążający dla pacjentów.

– Na prawie 2 miliony pacjentów, którzy korzystają ze świadczeń Grupy Lux Med, rocznie wysyłamy 100 tysięcy ankiet– wyjaśniła Anna Rulkiewicz. – Ważne jest to, aby sprawdzić, jak realizowane są wprowadzone standardy, przeanalizować zauważone odchylenia, a następnie wdrażać niezbędne zmiany. Ogromnie znaczenie ma wdrażanie wniosków wypływających z analiz ankiet. Gdy pacjenci widzą, że ich opinie są ważne i mają wpływ na działalność systemu, chętnie dzielą się swoim zdaniem, gdy czują, że nie mają wpływu na system, ignorują komunikację – wyjaśnia.

– Pacjenci potrafią dzielić się wieloma trafnymi spostrzeżeniami, wsłuchiwanie się w ich głos  i wdrażanie przekazanych uwag jest z punktu organizacji jest bardzo ważne. Trzeba też podkreślić, że nic nie dzieje się od razu. Wdrażanie systemu propacjenckiego trwa, jest to działanie wieloetapowe – dodała prezes Rulkiewicz.

Prezes Rulkiewicz wzięła udział w panelu dyskusyjnym, w którym wypowiadali się również – Beata Ambroziewicz, profesor Tomasz Hryniewiecki, Halina Kutaj-Wąsokowska, profesor Adam Maciejczyk oraz Marek Pławiak.

Uczestnicy innego panelu tej konferencji mówili o tym, że społeczeństwo musi być współodpowiedzialne za swoje zdrowie. Dyskutowano także o tym, jak należy rozumieć konstytucyjny zapis o powszechnym dostępnie do opieki zdrowotnej dla każdego. Profesor Marek Świerczyński przekonywał, że nie oznacza to bezpłatnego dostępu do wszystkich świadczeń.

O odpowiedzialności pacjentów za swoje zdrowie mówił także minister zdrowia Łukasz Szumowski.

– Działania medyczne stanowią zaledwie 30 procent wszystkich usług, pozostałe 70 procent to działania prozdrowotne. Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której wszyscy obywatele zdadzą sobie sprawę z tego, że każdy z nas jest odpowiedzialny za jakość i długość swojego życia – zaznaczył minister.

Szumowski mówił także o tym, że błędy systemu stanowią jedną z najczęstszych przyczyn umieralności na świecie.

– To, w jaki sposób  opiekujemy się chorym, niestety czasem przyczynia się do pogorszenia jego stanu zdrowia, a nawet śmierci. Dlatego tak ważne jest bezpieczeństwo pacjenta, które powinno być fundamentem kształtowania nowego systemu – podkreślał minister. Szef resortu zdrowia wyjaśnił, że celem wprowadzania nowych rozwiązań jest także znaczna poprawa jakości w ochronie zdrowia.

– Chciałbym, aby mierniki jakości, które wskażą nam obszary wymagające poprawy, coraz mocniej wchodziły do systemu i stały się powszechne – dodał.

Była to pierwsza z konferencji, które będą się składać na ogólnopolską debatę.  Kolejne będą miały miejsce w Krynicy Zdroju, Łodzi, Lublinie, Gdańsku i Białymstoku. Podsumuje je spotkanie w Warszawie w czerwcu 2019 roku ustaleniem Społecznego Programu Zdrowie 2020+.

Ogólnonarodowa debata ma odpowiedzieć przede wszystkim na pytania dotyczące tego, jak najlepiej zainwestować zwiększone wydatki publiczne na ochronę zdrowia, co zrobić aby społeczeństwo i i poszczególni obywatele żyli w dobrym zdrowiu jak najdłużej oraz w jaki sposób państwo powinno być odpowiedzialne za zdrowie obywateli i pomagać im w dbaniu o swoje zdrowie. Debata została zainaugurowana 18 kwietnia 2018 roku przez ministra zdrowia, Łukasza  Szumowskiego.

Prezes Lux Med Anna Rulkiewicz, podobnie jak Adam Rozwadowski, prezes Enel-Med, zostali powołani do Rady Programowej debaty. W Radzie znaleźli się ekonomiści, przedstawiciele sektora ochrony zdrowia, organizacji pacjentów, przedsiębiorcy i byli ministrowie zdrowia.

 

 

 

Przeczytaj teraz

Diagnostyka obrazowa potrzebuje przede wszystkim stabilności finansowania

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.05.2018

Jarosław Minkowski
Przewodniczący Forum Diagnostyki Obrazowej Pracodawców Medycyny Prywatnej

Rynek usług diagnostyki obrazowej w Polsce od wielu lat charakteryzuje się wysokim udziałem pracowni zarządzanych przez podmioty prywatne. Szczególnie widoczne jest to w przypadku ultrasonografii i rentgenodiagnostyki, w których to sektor prywatny pełni dziś wiodącą rolę.

Podobnie jest w diagnostyce ciężkiej (rezonans magnetyczny, tomografia komputerowa), gdzie podział pomiędzy podmioty publiczne i niepubliczne jest zbliżony. Sektor prywatny pełni więc kluczową rolę w diagnostyce obrazowej i tym samym w zabezpieczaniu potrzeb zdrowotnych polskich pacjentów.

Zgodnie z danymi PMR, obserwujemy wiele czynników, które w najbliższych latach będą sprzyjać rozwojowi rynku diagnostyki obrazowej. Duży wpływ na jego kształt (obok rozwoju infrastruktury, postępu technologicznego i naukowego), będzie mieć polityka państwa w zakresie zawierania umów z podmiotami świadczącymi tego typu usługi. Narodowy Fundusz Zdrowia jest w trakcie ogłaszania konkursów ofert na usługi diagnostyki obrazowej. Ufamy, że  zawarte w ustawie o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych czynniki decydujące o wyborze oferty, czyli jakość, kompleksowość, dostępność do usługi, ciągłość oraz cena będą miały – tak jak do tej pory – decydujący głos przy podejmowaniu decyzji o przyznaniu kontraktów.

Podczas II Kongresu Zdrowia Pracodawców RP, który odbył się pod koniec kwietnia 2018, przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia deklarowali przywiązanie do powyższych założeń. Deklaracje te cieszą, gdyż uważamy, że uwzględnienie wspomnianych kryteriów leży w najlepszym interesie polskich pacjentów. Tylko w ten sposób mogą oni zyskać gwarancję dostępu do najlepszych, dostępnych na rynku usług diagnostyki obrazowej.

Rynek diagnostyki obrazowej potrzebuje stabilności finansowania, co pozwoli na wprowadzanie kolejnych, nowoczesnych rozwiązań pomagających chronić zdrowie pacjentów. Należy przy tym zaznaczyć, że dziś to sektor prywatny jest nośnikiem innowacji w polskim systemie opieki medycznej.

Podobnie jak w przypadku całego systemu ochrony zdrowia w Polsce, rynek diagnostyki obrazowej zmaga się z problemem braków kadrowych. Forum Diagnostyki Obrazowej postuluje aby rozważyć uznanie radiologii za specjalizację deficytową. Należy też odpowiednio wykorzystać potencjał, jaki niesie ze sobą teleradiologia.

Oczekujemy również na finalne zapisy rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Udział przedstawicieli Forum Diagnostyki Obrazowej w konferencji uzgodnieniowej organizowanej przez Ministerstwo Zdrowia w roku 2017 dał nam sposobność do prezentacji naszego stanowiska a zarazem potwierdzał jednomyślność środowiska w odniesieniu do priorytetu, jakim jest bezpieczeństwa pacjenta.

 

 

Przeczytaj teraz

Ważne jest promowanie organizacji ochrony zdrowia opartej na wartości

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 5.04.2018

dr Tomasz Prystacki,
Prezes Zarząd Fresenius Nephrocare Polska
Członek Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej

Bardzo cieszę się, że Fresenius Nephrocare Polska został członkiem tej ważnej dla całego sektora medycznego organizacji. Jesteśmy jednym z największych niepublicznych świadczeniodawców w Polsce i jestem przekonany, że nasze wieloletnie doświadczenie związane z działalnością firmy w otoczeniu i na rzecz publicznych instytucji przyczyni się do dalszego rozwoju Związku i osiąganych przez niego celów.

Jako nowy członek Zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej chciałbym skupić się przede wszystkim na proaktywnym podejściu do wyzwań, jakie stoją przed naszym społeczeństwem w zakresie epidemiologii i demografii chorób cywilizacyjnych. Jestem przekonany, że konieczne jest przygotowanie programu  ochrony zdrowia który stanowić będzie odpowiedź na czekające nas w tym obszarze wyzwania.

Niezwykle ważnym zagadnieniem jest promowanie koncepcji organizacji ochrony zdrowia opartej na wartości. Chodzi tutaj przede wszystkim o zapewnienie pacjentom dostępu do nowoczesnych terapii, które są nie tylko efektywne kosztowo, ale także oparte są na naukowo potwierdzonych technologiach medycznych. Świadczeniodawca musi zacząć brać odpowiedzialność za długoterminowe wyniki leczenia i najlepsi powinni być promowani, a najgorsi powinni zająć się czymś innym .

Dobrym przykładem nowoczesnych terapii z zakresu nefrologii i dializoterapii  jest hemodiafiltracja. To nowoczesny zabieg, który skuteczniej niż dializa oczyszcza krew pacjenta i jest mniej obciążający dla układu krążenia. Skutkuje to mniejszą śmiertelnością i mniejszą liczbą hospitalizacji, a co za tym idzie mniejszymi kosztami dla systemu ochrony zdrowia. Obecnie w Polsce trwa proces włączenia go do koszyka gwarantowanych świadczeń medycznych, co dla pacjentów z przewlekłą niewydolnością nerek jest przełomowym momentem.

 

Przeczytaj teraz

Nowe standardy mówią o diagnozowaniu depresji w ciąży

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 4.04.2018

Diagnozowanie i leczenie depresji w ciąży i po porodzie, nacisk na karmienie piersią, likwidacja obowiązkowej hospitalizacji po 41. tygodniu ciąży to niektóre założenia nowych standardów opieki okołoporodowej. 4 kwietnia 2018 Ministerstwo Zdrowia przedstawiło pierwsze efekty prac nad zmianą przepisów. Szczegółowy projekt ma być znany za kilka dni.

– Likwidację obowiązkowej hospitalizacji po 41. tygodniu ciąży  to bardzo  mądre posunięcie, jestem za. Często zdarza się, że fizycznie ciąża trwa dłużej niż „przepisowe” 40 tygodni. Bardzo często owulacja następuje później niż się zakłada, bo kobieta ma zwyczajnie dłuższe cykle; w efekcie niezwykle rzadko zdarza się, że urodzi ona dziecko w wyliczonym przez lekarza terminie. W takich sytuacjach zmuszanie kobiet w późnej ciąży do leżenia w szpitalu „z zasady” jest kompletnie niepotrzebne. Nie mówiąc już o tym, że może też potencjalnie wpływać na zwiększenie liczby wywoływanych farmakologicznie porodów i cesarskich cięć –  komentuje ginekolog-położnik, dr Janusz Pałaszewski z Kliniki Leczenia Niepłodności Invicta w Warszawie.

 

 

W nowych przepisach wiele mówi się o badaniach ryzyka wystąpienia depresji w ciąży i po porodzie. Każdy lekarz miałby trzy razy badać samopoczucie kobiety za pomocą tzw. testu depresji Becka.

– Problem polega na tym, że przez 25 lat swojej pracy zawodowej nie spotkałem się z przypadkiem, żeby kobieta wskazywała na problem psychiczny w związku z ciążą. Jest to na tyle marginalne zjawisko, że nie jestem przekonany, czy trzykrotne wykonanie testu u każdej pacjentki jest rzeczywiście sensowne. Nie wiem też, jak cały proces miałby wyglądać od strony organizacyjnej. Czy przeprowadzalibyśmy test na wizycie? I kto miałby go sprawdzać? Z całym szacunkiem do lekarzy, przecież nie wszyscy mamy odpowiednie kompetencje, aby interpretować wypowiedzi pacjentów pod kątem ich samopoczucia emocjonalnego i ewentualnych zaburzeń. Wątpię, aby ten pomysł się przyjął, choć sama idea jest jak najbardziej słuszna.

Za bardzo dobry pomysł doktor Pałaszewski uważa natomiast nacisk na promowanie karmienia piersią i doradztwo laktacyjne.

– To bardzo dobry pomysł i temat ostatnio często podejmowany. Należy promować karmienie piersią, bo może przynieść wiele korzyści zdrowotnych dziecku i wspierać budowanie jego więzi z matką. Jednocześnie należy szanować decyzję kobiety, jeśli nie chce karmić naturalnie. Warto też pamiętać, że nie zawsze jest to możliwe lub wskazane. Osobiście popieram pomysł usunięcia wszelkich zbędnych gadżetów reklamowych z oddziałów położniczych – komentuje położnik.

Dr Pałaszewki jest także zwolennikiem uśmierzania bólu porodowego.
– Mamy do dyspozycji środki i – jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych – możemy z powodzeniem z nich korzystać. Problem w tym, że często nie są one ogólnodostępne. Myślę, że warto o tym mówić i zwiększać świadomość kobiet, że poród nie musi wiązać się z ogromnym bólem – mówi.

– Z mojego doświadczenia wynika, że należałoby zmodyfikować zakres badań proponowanych ciężarnym. Mówię tu przykładowo o zmniejszeniu liczby oznaczeń morfologii na rzecz badań genetycznych pozwalających wykryć ryzyko zachorowania na zakrzepicę. W ciąży i połogu ryzyko tej choroby wzrasta nawet kilkukrotnie. W nawiązaniu do kwestii ryzyka depresji w ciąży, która z perspektywy moich doświadczeń zawodowych wydaje się niezwykle rzadka – akurat z zakrzepicą spotkałem się wielokrotnie i wiem, że może być bardzo niebezpieczna – komentuje dr Pałaszewski.

 

Przeczytaj teraz

Śródków na ochronę zdrowia jest zbyt mało, potrzebne jest także mądre gospodarowanie

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.03.2018

Anna Rulkiewicz, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej:

Dla stworzenia efektywnego systemu ochrony zdrowia potrzebne jest wdrożenie odpowiedniego planu, jego monitorowanie, nadzorowanie oraz badanie skuteczności. Konieczne jest także zwiększenie środków przeznaczonych na ochronę zdrowia powyżej 6 procent PKB oraz wprowadzenie współodpowiedzialności obywateli za zdrowie.

Obecnie środków przeznaczonych na ochronę zdrowia jest zbyt mało, ale stać nas na to, aby było ich więcej. Potrzebne jest także mądre gospodarowanie tymi środkami. Trzeba wzmocnić mechanizmy kontrolujące wydawanie środków przeznaczonych na zdrowie, gdyż samo zwiększenie finansowania nie wystarczy, gdy nie będzie ono odpowiednie spożytkowane.

Istotna jest ciągłość i długoterminowość podejmowanych decyzji, gdyż efekty działań profilaktycznych są widoczne po dłuższym czasie. Ważne jest także zwiększenie udziału środków przeznaczonych na profilaktykę w ogólnej puli środków przeznaczonych na ochronę zdrowia. W tej chwili stanowią one zaledwie 1 procent wszystkich wydatków na ten cel, co oznacza, że mamy medycyny wybitnie interwencyjną. Wiele niewykorzystanych możliwości w tym zakresie posiada medycyna pracy, która obecnie jest nastawiona głównie na orzecznictwo. Tymczasem mogłaby pełnić ważną rolę w wykrywaniu wielu chorób cywilizacyjnych.

Do zbudowania efektywnego systemu ochrony zdrowia potrzebna jest także partycypacja społeczeństwa w finansowaniu tego sektora.

Sektor publiczny i sektor prywatny mogą współistnieć w systemie ochrony zdrowia i uczyć się nawzajem od siebie. Sektor prywatny może być między innymi źródłem wielu innowacyjnych rozwiązań, na które w systemie publicznym jest mało pieniędzy, a które są potrzebne dla skutecznej terapii.

Wypowiedź zanotowana podczas sesji otwierającej II Kongres Zdrowia Pracodawców RP 26 kwietnia 2018.

Przeczytaj teraz

Konieczna jest zmiana finansowania opieki zdrowotnej

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 10.03.2018

Zmiana finansowania systemu ochrony zdrowia jest moim zdaniem nieunikniona. Mamy dziś dużą niepewność co do publicznego finansowania ochrony zdrowia, która szczególnie dotyka podmioty prywatne. A są one przecież bardzo ważne dla pacjentów, którzy powinni mieć możliwość wyboru, gdzie chcą się leczyć. Dlatego powinniśmy ustrukturyzować prywatne wydatki na zdrowie – mówiła Anna Rulkiewicz, prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej podczas Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, który odbywał się w Katowicach od 8 do 10 marca 2018 roku.

– Państwo powinno określić co jest zagwarantowane w ramach finansowania publicznego i zabezpieczyć potrzeby osób gorzej sytuowanych. Jednocześnie powinno się stworzyć dobre warunki do rozwoju prywatnych ubezpieczeń finansowanych przez obywateli lub pracodawców – można tu sobie wyobrazić różne rozwiązania. Ważne by stworzyć ramy prawne i skutecznie zachęcić obywateli lub przedsiębiorców do takich ubezpieczeń. Takie dodatkowe źródło finansowania mogłoby wesprzeć świadczeniodawców medycznych – wyjaśnia portalowi medycynaprywatna.pl Anna Rulkiewicz.

Anna Rulkiewicz zwróciła uwagę, że świadczeniodawcy prywatni są integralną częścią większego ekosystemu,. Tym samym rzekome korzyści dla jednego sektora przy kłopotach drugiego to mit, co doskonale widać na przykładzie problemów z dostępnością kadr medycznych, które wszystkie podmioty, i publiczne i prywatne, odczuwają równie dotkliwie.

Prezes Pracodawców Medycyny Prywatnej podkreśliła także wagę zmian w medycynie pracy, która obecnie opiera się głównie na orzecznictwie, podczas gdy mogłaby bardziej kompleksowo dbać o pracownika w zdrowiu.

– Uważam, że medycyna pracy mogłaby odegrać bardzo ważną rolę w profilaktyce, szczególnie chorób cywilizacyjnych. W ostatnich latach udało nam się tu osiągnąć pewien postęp. Pierwsze zmiany w postaci projektu nowelizacji stosownego rozporządzenia Ministra Zdrowia są właściwie gotowe. Niestety prace te zostały wstrzymane dobrych kilka miesięcy temu i mam głęboką nadzieję, że wraz z nowym otwarciem w Ministerstwie Zdrowia uda się ten impas przełamać, bo medycyna pracy w zmodyfikowanej formule mogłaby stanowić nieocenione wsparcie dla całego systemu w realizacji celów z zakresu zdrowia publicznego – tłumaczy Rulkiewicz.

Debata, w której brała udział prezes Rulkiewicz, dotyczyła najważniejszych zmian w systemie opieki zdrowotnej, finansowania ochrony zdrowia, struktury świadczeń zdrowotnych w Polsce oraz problemów kadrowych.

W panelu tym uczestniczyli między innymi: Wiceminister Zdrowia Marek Tombarkiewicz, p.o. Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Andrzej Jacyna, przedstawiciele sejmowej Komisji Zdrowia – Beata Małecka-Libera, Lidia Gądek, Barbara Dziuk, Andrzej Sośnierz, ekspert Związku Powiatów Polskich Marek Wójcik oraz Prezes Fundacji My Pacjenci Ewa Borek.

Przeczytaj teraz

Akredytacja wymaga szerszego spojrzenia na działalność placówki

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 6.03.2018

Każdego roku tworząc wraz z Komitetem jakości program poprawy jakości stajemy przed koniecznością retrospektywnego spojrzenia na naszą działalność, zarówno kliniczną jak i zarządczą. Takie spojrzenie pokazuje co nam się udało osiągnąć, a co jeszcze należy poprawić – mówi Dorota Zasowska, pełnomocnik systemu zarządzania jakością i akredytacji Szpitala Zakonu Bonifratrów w Krakowie.

– Dzięki tym działaniom widać,  że jakości nie da się osiągnąć raz na zawsze, że to nieustanna praca, edukacja, mobilizacja pracowników i nieustanna nauka. Sama wizyta akredytacyjna, pomimo olbrzymiego stresu jaki za sobą niesie, w postaci oceny  przez osoby z zewnątrz naszej pracy, pokazuje w sposób obiektywny te obszary, które dla nas pracowników są już przez rutynę niewidoczne, jako element do doskonalenia – dodaje Dorota Zasowska.

Szpital Zakonu Bonifratrów św. Jana Grandego w Krakowie otrzymał pierwszy certyfikat Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia w roku 1999, jako jedna z pierwszych placówek w Polsce, i od tego czasu systematycznie przystępuje do akredytacji, poddając ocenie i weryfikacji procedury realizowane w różnych sferach działalności. W 2018 roku placówka otrzymała już szósty z kolei certyfikat.

– Pierwsze przygotowania do akredytacji były czymś nowym, były zrywem wiary, że można coś zmienić poprawić, żeby było lepiej zarówno dla pacjentów jak i pracowników. Od początku z procesem akredytacji wiązały się obietnice, że szpital, który będzie mógł się wykazać certyfikatem akredytacyjnym będzie lepiej finansowany. Trochę musieliśmy na to poczekać, ale niebawem tak ma się stać – mówi Dorota Zasowska.

Starając się o akredytację, szpital ponosi określone koszty. Kwota wizyty akredytacyjnej jest ustalona Rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 31 sierpnia 2009 roku w sprawie procedury oceniającej spełnianie przez podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych standardów akredytacyjnych oraz wysokości opłat za jej przeprowadzenie i w przypadku szpitala Bonifratrów w Krakowie wynosi około 30 tysięcy złotych.

W wyposażenie szpital inwestuje na bieżąco, tak, aby placówka była nowoczesna i funkcjonowała bezpiecznie. Dokonywane są coroczne przeglądy sprzętu medycznego, okresowe sprawdzanie funkcjonowania zabezpieczeń awaryjnych i wymiana filtrów klimatyzacyjnych.

– Dokonywaliśmy również corocznej próbnej ewakuacji na wypadek pożaru i mimo iż nie posiadamy zakontraktowanej izby przyjęć, sprawdzaliśmy, jak poradzilibyśmy sobie na wypadek zdarzenia masowego i tym samym napływu w jednym czasie wielu pacjentów w stanie ciężkim – mówi Dorota Zasowska.

– Wierzę, że posiadając certyfikat akredytacyjny jako pracownicy jesteśmy bardziej zjednoczeni i zaangażowani w życie szpitala, dumni z własnych osiągnięć i pozycji jaką mamy na rynku medycznym. A przede wszystkim, że jesteśmy autentyczni i wiarygodni dla naszych pacjentów, bo takie opinie pojawiają się w ankietach pacjentów – dodaje pełnomocnik systemu zarządzania jakością i akredytacji.

Szpital Bonifratrów w Krakowie prowadzi oddziały: diagnostyczno-leczniczy, chirurgii ogólnej i onkologicznej, chorób wewnętrznych, angiologii i geriatrii, wojewódzki oddział chirurgii naczyń i angiologii z pododdziałem terapii wewnątrznaczyniowej oraz oddział anestezjologii i intensywnej terapii.

W placówce działają poradnie lekarza rodzinnego i specjalistyczne (między innymi ziołolecznictwa), pracownie diagnostyczne oraz dział rehabilitacji. Usługi szpitala są oferowane zarówno w ramach kontraktu z NFZ, jak i komercyjnie. Placówka znalazła się w sieci szpitali na II poziomie zabezpieczenia medycznego.

 

 

 

 

Przeczytaj teraz

Usługi opiekuńcze to długoterminowa inwestycja

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 4.03.2018

Usługi opiekuńczo-lecznicze to inwestycja z długim terminem zwrotu, ale popyt na nie będzie rósł wraz ze starzeniem się społeczeństwa. Odpowiadając na te potrzeby, rozwijamy działalność oraz inwestujemy w kolejne placówki, które powstaną w Warszawie i w okolicach, a w Poznaniu rozpoczynamy naszą największą inwestycję – mówi Beata Leszczyńska, prezes spółki MEDI-system.

Nasz nowy dom opieki powstaje w Piasecznie, a nowa klinika rehabilitacyjna będzie działać w Wawrze. W tym roku ruszy także budowa największego w Polsce centrum opieki nad seniorem w Poznaniu, gdzie powstanie dom opieki, klinika rehabilitacji i apartamenty senioralne – dostosowane do potrzeb seniorów, którzy mogą korzystać z usług opiekuńczo-pielęgniarskich.

Ośrodek powstanie w centrum Poznania, tuż przy Starym Rynku, w miejscu, gdzie funkcjonował przedtem szpital miejski.

W obecnej strukturze MEDI-system większość podopiecznych naszych placówek korzysta z opieki w ramach Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego (ZOL), czyli ich pobyt jest w 30 procentach finansowany przez NFZ. Pozostałe 70 procent kosztów pobytu jest pokrywane przez pacjenta z jego dochodu (emerytury, zasiłku, etc.).  Pieniądze z kontraktów z NFZ zapewniają wprawdzie pewną stabilność wpływów, ale nie wystarczają na pokrycie pełnych kosztów opieki.

Polskie społeczeństwo starzeje się najszybciej w Europie. Osoby w wieku powyżej 80 lat stanowią teraz około 3 procent populacji. Za kilkanaście lat ten odsetek ma wzrosnąć do 7 procent. Już dziś około milion osób starszych przebywa w domu, pod opieką najbliższych. Popyt na opiekę długoterminową będzie zatem systematycznie rósł.

W naszej sieci domów opieki i klinik rehabilitacyjnych jest już łącznie 10 placówek, które posiadają w sumie tysiąc łóżek. Do 2024 roku zamierzamy zwiększyć liczbę placówek do kilkudziesięciu. Inwestujemy w największych miastach Polski oraz większych wojewódzkich (z liczbą powyżej 250 tysięcy mieszkańców).

 

Beata Leszczyńska, prezes spółki MEDI-system

 

Przeczytaj teraz

Rozwijamy działalność mimo ograniczonego kontraktu z NFZ

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 25.02.2018


Michał Bielecki, prezes spółki Wizja V

Wizja V ciągle rozwija działalność, w roku 2017 uruchomiliśmy nową pracownię rezonansu magnetycznego w Pabianicach. Myślimy o otwieraniu kolejnych placówek, w roku 2018 planowane są dwie.

Za rok 2017 odnotowaliśmy wzrost przychodów, pomimo braku kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na świadczenia oferowane przez część naszych pracowni.

Ponieważ NFZ zapowiada kolejne aneksowanie umów na rok, pewnie nie uda się zwiększyć dotychczasowej wartości kontraktu.

Komercyjne badania diagnostyki obrazowej można oferować w większych miastach, takich jak Łódź, jednak w mniejszych miejscowościach mniej pacjentów korzysta z płatnych badań rezonansu czy tomografii komputerowej. Wówczas brak kontraktu z NFZ jest dużym ograniczeniem działalności.

Prowadzimy 15 pracowni, które działają w Łasku, Kartuzach, Skierniewicach, Łodzi, Ostrowi Mazowieckiej, Wrześni, Płocku, Trzebnicy, Tuszynie, Wilkowicach-Bystrej, Wyszkowie oraz w Żyrardowie. Najnowsza została otwarta w kwietniu 2017 roku w Pabianickim Centrum Medycznym. Pracownie oferują badania w zakresie tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego.

Wizja V Diagnostyka Medyczna z Łodzi działa od 2007 (najpierw jako Fantom sp. z o.o.).

Siedziba główna firmy, a jednocześnie pierwsza pracownia rezonansu magnetycznego w Polsce, mieści się na terenie Wojewódzkiego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej – Centrum Leczenia Chorób Płuc i Rehabilitacji w Łodzi, przy ulicy Okólnej 181.

Tutaj także powstała diagnostyki obrazowej, która jest przyjazna dla dzieci.

 

 

Przeczytaj teraz

Forum IT i Forum Telemedycyny – synergia zagadnień i ścisła współpraca

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 22.02.2018

Andrzej Osuch
Przewodniczący Forum IT i Forum Telemedycyny Pracodawców Medycyny Prywatnej

Forum IT i Forum Telemedycyny to grupy tematyczne działające w ramach związku Pracodawcy Medycyny Prywatnej, ściśle ze sobą współpracujące ze względu na liczne synergie poruszanych zagadnień.

Współczesna informatyka medyczna (Healthcare IT) nie zajmuję się już wyłącznie obsługą technologiczną usług medycznych, ale koncentruje się na cyfrowej transformacji całych procesów w obszarze opieki zdrowotnej. Oznacza to coraz większe zaangażowanie IT w realizację celów biznesowych podmiotów medycznych oraz udział w kreowaniu całych rozwiązań produktowych, których realizacja staje się możliwa dopiero dzięki wykorzystaniu nowych technologii.

Tak dzieje się na przykład w obszarze planowania opieki, zarządzania ścieżką pacjenta, zaangażowania pacjenta w proces leczenia, monitorowania jakości czy właśnie w telemedycynie.

Agenda Forum IT to zatem przekrojowe zagadnienia dotyczące elektronicznej dokumentacji medycznej, standardów interoperacyjności, identyfikacji elektronicznej, uwierzytelniania, podpisu elektronicznego, jak również bezpieczeństwa informacji, w tym cyberbezpieczeństwa.

Z kolei celem Forum Telemedycyny jest budowanie świadomości rynku na temat korzyści wynikających z telemedycyny, monitorowanie i opiniowanie telemedycznych regulacji prawnych w całym przebiegu procesu legislacyjnego, reprezentowanie środowiska pracodawców wobec instytucji zewnętrznych, jak również bieżąca komunikacja i współpraca pomiędzy podmiotami tworzącymi Forum.

Oba fora delegują ekspertów i przedstawicieli do rynkowych inicjatyw interdyscyplinarnych oraz ciał kolegialnych związanych z szeroko pojętym e-zdrowiem, takich jak na przykład Rada ds. Interoperacyjności, zespoły robocze Kodeksu Branżowego RODO czy konsultacje społeczne w ramach rządowych projektów e-Zdrowia.

Formuła działalności forów to otwarte spotkania warsztatowe oraz praca w grupach roboczych powoływanych w ramach danych inicjatyw.

 

Przeczytaj teraz

Powstała Strategia na Rzecz Rozwoju Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 4.02.2018

Zespół powołany przez ministra zdrowia opracował Strategię na Rzecz Rozwoju Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce. Jedną z jego uczestniczek była Monika Tomaszewska, przewodnicząca Forum  Pielęgniarek i Położnych Pracodawców Medycyny Prywatnej, która reprezentowała w zespole Pracodawców RP.

Ze strategii wynika między innymi, że pielęgniarek jest zbyt mało i że za kilkanaście lat nie będzie miał kto się opiekować chorymi. Problemem jest także starzenie się tej grupy zawodowej. Jeżeli nie zwiększy się liczba młodych osób wchodzących do zawodu za 10 lat średnia wieku pielęgniarki sięgnie 60 lat. Aby zmienić ten trend co roku potrzeba 13 tysięcy absolwentek szkół pielęgniarskich, a tym czasem jest zaledwie 3 tysiące.

– Inicjatywa powstania Strategii na Rzecz Rozwoju Pielęgniarstwa i Położnictwa w Polsce pojawiła się podczas zorganizowanej 27 marca 2017 roku debaty poświęconej problemom współczesnego pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce.  Organizatorem był Minister Zdrowia, Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny – przypomina Monika Tomaszewska.

Skoncentrowano się wtedy na problemach dotyczących norm  zatrudnienia pielęgniarek i położnych w realizacji świadczeń gwarantowanych i projektowanych zmian w rozporządzeniach koszykowych, na prestiżu i promocji zawodu pielęgniarki i położnej i  mechanizmach motywujących do podejmowania kształcenia i pracy w zawodach w Polsce, a także na cyfryzacji w systemie ochrony zdrowia jako części rozwiązań systemowych i wsparcia opieki pielęgniarskiej i położniczej.

Wkrótce po debacie (w kwietniu 2017 roku) powołano zespół do spraw opracowania strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce, w skład którego oprócz przedstawicieli organizacji pielęgniarskich/położnych oraz organizacji pacjentów weszli także przedstawiciele Pracodawców RP.

Prace zespołu od początku koncentrowały się na analizie posiadanych danych i weryfikacji wskazanych powyżej problemów. Uszczegółowiono listę zagadnień wskazując priorytety dla  zespołu i finalnie strategii, takich jak:

  1. Zbyt mała liczba pielęgniarek i liczby położnych w systemie ochrony zdrowia, co przekłada się na niski wskaźnik pielęgniarek i położnych na 1 tys. mieszkańców,
  2. Brak w systemie ochrony zdrowia profesji współuczestniczących w bezpośredniej opiece nad pacjentem, wspomagających pracę pielęgniarek,
  3. Niewystarczające regulacje dotyczące liczby i kwalifikacji pielęgniarek i położnych realizujących świadczenia gwarantowane w poszczególnych zakresach świadczeń,
  4. Brak ustalenia przez podmioty lecznicze posiadające umowę z NFZ minimalnych norm zatrudniania, pomimo obowiązujących regulacji prawnych w tym zakresie,
  5. Niedostateczne określenie ról i kompetencji pielęgniarek i położnych w systemie opieki zdrowotnej,
  6. Warunki pracy pielęgniarek i położnych (w tym również m.in. związane z możliwością posługiwania się nowymi technologiami np. prowadzenie dokumentacji w formie elektronicznej),
  7. Jakość kształcenia przeddyplomowego i podyplomowego i wprowadzania nowych form kształcenia (e-learning, telepielęgniarstwo).

Równocześnie określono płaszczyzny tematyczne strategii:

  1. Kształcenie przed i podyplomowe pielęgniarek i położnych.
  2. Nowy zawód medyczny, jako zawód pomocniczy dla zawodu pielęgniarki w systemie opieki zdrowotnej.
  • Rola i kompetencje pielęgniarek i położnych w systemie ochrony zdrowia.
  1. Normy zatrudnienia – określenie liczby pielęgniarek i położnych oraz ich kwalifikacji w poszczególnych zakresach świadczeń (rozporządzenia „koszykowe”).
  2. Warunki pracy, wynagrodzenia i prestiż zawodów pielęgniarki i położnej.

Zespół od początku miał jeden cel główny – określić działania, które mogłyby wpłynąć pozytywnie na zwiększenie liczby pielęgniarek i położnych w polskim systemie opieki zdrowotnej, w tym na przykład takich, które zmotywowałyby absolwentów do podejmowania pracy w zawodzie, co dzisiaj jak wiemy jest ogromnym problemem.

– Pracowaliśmy w podzespołach – to były bardzo intensywne i często burzliwe dyskusje ale chyba to, że cel nadrzędny był najważniejszy pozwoliło nam wyjść nieco poza „swój kawałek podłogi” i popatrzeć na problem globalnie – niezwykle widoczne było też ogromne zaangażowanie, profesjonalizm i nastawione na cel działanie wiceminister zdrowia Józefy Szczurek-Żelazko – wyjaśnia Monika Tomaszewska. – Wszyscy byli zgodni, jeśli chodzi o konieczność zmniejszenia liczby dziedzin specjalizacji, czy wprowadzenia modelu akredytacji ośrodków prowadzących kształcenie podyplomowe pielęgniarek i położnych, co powinno znacząco wpłynąć również na jego jakość. Ważną rekomendacją strategii jest również to aby kształcenie podyplomowe finansowane ze środków Ministerstwa Zdrowia było zgodne ze ścieżką rozwoju pielęgniarki i położnej oraz oczekiwaniami  pracodawcy/świadczeniodawcy – dodaje.

Bardzo pożądaną przez środowisko pielęgniarek i położnych, a także pracodawców, świadczeniodawców i pacjentów rekomendacją było jednoznaczne zdefiniowanie zawodu pomocniczego  w systemie opieki zdrowotnej, czyli opiekuna medycznego. Wykorzystanie aktualnych kompetencji oraz modyfikacja obecnych programów kształcenia, która powinna pójść w kierunku ich poszerzania to dobry prognostyk zmian.

– Trochę wzorem ścieżek rozwoju zawodowego w prywatnych podmiotach leczniczych wskazano na konieczność doprecyzowania kompetencji zawodowych pielęgniarek i położnych dla poszczególnych poziomów kształcenia (licencjat pielęgniarstwa/położnictwa, magister pielęgniarstwa/ położnictwa) oraz specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa/położnictwa – mówi Monika Tomaszewska i dodaje, że najtrudniej jednak będzie wypracować na poziomie aktów wykonawczych zapisy strategii, dotyczące minimalnych norm zatrudnienia.

– W tym obszarze stanowiska nieco się różniły już na poziomie wstępnych dyskusji – przelicznik na łóżka, a nie na pacjenta w kategorii nie będzie nigdy dobrym rozwiązaniem. Wątpliwe jest, że płatnik od razu będzie wyróżniał podmioty lecznicze, które wdrożyły minimalne normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych – dzisiaj to rozwiązanie przecież nie funkcjonuje. Trzeba również pamiętać, że wprowadzenie zawodu pomocniczego powinno mieć znaczący wpływ na wskaźniki norm pielęgniarek i zawsze powinno być brane pod uwagę – wyjaśnia.

– Strategia jest pierwszym dokumentem, który wyznaczył główne kierunki zmian dla pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce. Wszyscy wiemy, że będzie miał zwolenników i przeciwników. Dzisiaj nikt już nie ma wątpliwości – „zasypanie” dziury pokoleniowej bez szybkich i rozsądnych działań w tym obszarze nie będzie możliwe. Pierwszym etapem oczekiwanych zmian będzie rozważne przełożenie rekomendacji na logiczne zapisy aktów prawnych. Wierzę w ten dokument ale pozostają wątpliwości związane z wdrażaniem jego zapisów – podsumowuje przewodnicząca Forum  Pielęgniarek i Położnych Pracodawców Medycyny Prywatnej.

 

Przeczytaj teraz

Najtrudniejsze są zmiany w systemie prawnym

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 23.01.2018

Tomasz Wachnicki, członek zarządu Pracodawców Medycyny Prywatnej, członek zarządu Air Liquide Polska

Rok 2017 trudno jest podsumować w jednoznaczny sposób. Był to kolejny rok wielu zmian i wyzwań w ochronie zdrowia, więc każdy zapewne postrzegać go będzie trochę inaczej.  Z perspektywy świadczeniodawcy działającego na rynku opieki zdrowotnej najtrudniejsze są ciągłe zmiany w otaczającym nas systemie prawnym.

Oczywiste jest to, że zmiany mają służyć poprawie systemu, ale nie zawsze są one dogłębnie przeanalizowane i skoordynowane. Przeprowadzenie zmian z korzyścią zarówno dla pacjenta, świadczeniodawcy jak i dla płatnika wymaga wcześniejszych szczegółowych konsultacji ze środowiskiem.

Systemy ochrony zdrowia na całym świecie podlegają transformacji gdyż muszą uwzględniać wzrastającą liczbę pacjentów związaną ze starzejącym się społeczeństwem oraz wzrostem zapadalności na choroby przewlekłe. Rozwój technologii cyfrowych, pojawienie się nowych leków, opracowanie innowacyjnych procedur medycznych pozwala poszukiwać płatnikowi sposobów na zapewnienie skutecznego leczenia zwiększającej się grupie pacjentów przy jednocześnie ograniczonych środkach. Ewolucja systemu jest oczywista i nieunikniona, powinna jednak przebiegać w taki sposób, aby jak najczęściej ustawodawca, płatnik, świadczeniodawcy oraz organizacje pacjenckie mogli wspólnie wypracowywać  najkorzystniejsze rozwiązania dla pacjentów. Ten dialog jest niezwykle istotny i potrzebny a jego efekty mogą przynieść dużo lepsze rezultaty a niż odgórne działania rozdzielczo-nakazowe, które często niestety nie uwzględniają najnowszych trendów i innowacyjnych rozwiązań stosowanych na świecie w ochronie zdrowia.

Wierzę, że w dobie bardzo szybkiego postępu technologicznego, przy odpowiedniej motywacji ze strony ustawodawcy i płatnika, może okazać się to świadczeniodawcy są najbardziej zainteresowani tym, aby wprowadzać innowacyjne rozwiązania teleinformatyczne i telemedyczne. Rozwiązania te, często szalenie kosztowne we wdrożeniu na dużą skalę, mogą być na przykład  odpowiedzią na pogłębiające się niedobory personelu medycznego. Bez otwartości na rozmowę i bez uruchomienia programów pilotażowych nie poczynimy wielkich postępów.

W 2017 roku po raz kolejny okazało się, że kontraktowanie świadczeń było karkołomnym zadaniem zarówno z perspektywy świadczeniodawców, jak i również się wydaje z perspektywy płatnika. Czy konkursów nie można ogłaszać z większym wyprzedzeniem dając świadczeniodawcom więcej czasu na przygotowanie ofert? Czy w dobie cyfryzacji naprawdę potrzebna jest tak duża ilość dokumentacji papierowej?

Presja czasowa jak i ilość dokumentów jest niewątpliwie obciążeniem dla świadczeniodawcy składającego ofertę. Ze swojej strony płatnik analizujący ofertę w ramach postępowania konkursowego musi wykonać olbrzymią i czasochłonną pracę. Mniejszych i większych uwag jest więcej, więc dlatego apelujemy o przeanalizowanie i przedyskutowanie ze świadczeniodawcami doświadczeń z kontraktowania z ostatnich kilku lat oraz wyciągnięcie wniosków, które w przyszłości pomogą przeprowadzać ten proces w sposób bardziej przyjazny dla wszystkich stron.

Niewątpliwie kluczową kwestią jest wartość środków przeznaczanych na ochronę zdrowia. Rok 2017 nie był diametralnie inny od poprzednich, jeżeli chodzi o całość wydatków ponoszonych przez państwo na opiekę zdrowotną, nie nastąpiło, więc ani znaczne pogorszenie ani znaczna poprawa w zakresie finansowym. Trzeba podkreślić jednak, że ogólnie dobra sytuacja gospodarcza i niższy poziom bezrobocia miały niewątpliwie pozytywny wpływ na środki, które były w dyspozycji płatnika.

Wprowadzenie sieci szpitali doprowadziło do dużych zmiana w zakresie finansowania leczenia szpitalnego i to niewątpliwie przełożyło się na atmosferę w sektorze ochrony zdrowia. W opiece długoterminowej niewątpliwie nastąpił po raz kolejny wzrost bezwzględnej wartości nadwykonań.

Odnoszę wrażenie, że wszystkie strony  systemu niebezpiecznie przyzwyczaiły się do sytuacji, w której opieka nad pacjentami leczonymi w ramach opieki długoterminowej finansowana jest w dużej mierze na kredyt przez świadczeniodawców. Rozliczanie nadwykonań wyłącznie po zakończeniu roku ma bardzo niekorzystny wpływ szczególnie na małe podmioty, które mogą mieć kłopoty z płynnością finansową a w konsekwencji może to prowadzić do ich upadku i pozostawienia pacjentów bez opieki.

Należy przy tym pamiętać, że opieka nad pacjentem w warunkach domowych jest nie tylko najlepszą formą terapii ze względu na komfort pacjenta, ale jest również wielokrotnie tańsza niż pobyt pacjenta w szpitalu czy nawet w ośrodku stacjonarnym.

Czy nowoczesna ochrona zdrowia musi być droga? Śmiem twierdzić, że nie. Owszem, nowoczesne technologie kosztują bardzo dużo, ale przy stabilnym systemie ochrony zdrowia, przemyślanej polityce i jasno określonej perspektywie wdrażanie innowacyjnych rozwiązań będzie opłacalne i odbywać się będzie z korzyścią dla całego systemu a w szczególności dla pacjentów, czyli nas wszystkich.

 

Przeczytaj teraz

Koszty opieki zdrowotnej będą rosły

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 20.01.2018


Artur Białkowski, Wiceprezes Zarządu Medicover Polska

Dostęp do świadczeń szpitalnych i skrócenie kolejek – to tematy, które zdominowały  debatę publiczną w sektorze ochrony zdrowia w 2017 roku. Największą zmianę w tym zakresie przyniosła z pewnością tzw. ustawa o sieci szpitali. Jednak na realne efekty wprowadzenia przepisów będziemy musieli zaczekać.

Zweryfikowanie, czy rozwiązanie faktycznie odpowiedziało na stawiane przed nim wyzwania, będzie możliwie w dłuższej perspektywie.

W nowy rok 2018 wkroczyliśmy też ze świadomością wyzwań stojących przed całym sektorem ochrony zdrowia – zarówno przed placówkami publicznymi, jak i prywatnymi.

Trudności w dostępie do opieki medycznej i jej niewystarczające finansowanie to dziś największe wyzwania dla sektora ochrony zdrowia. Sytuacji nie poprawiają statystyki demograficzne. Starzejące się społeczeństwo oraz zwiększony popyt na świadczenia medyczne wskazują, że problem będzie narastał.

Rosnące zapotrzebowanie na opiekę zdrowotną, konieczność podwyższenia wynagrodzeń w sektorze ochrony zdrowia, jak również inwestycje w nowoczesne rozwiązania diagnostyczne i terapeutyczne sprawią, że w najbliższych latach będziemy mierzyć się z koniecznością zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia.

W obliczu tych faktów podmioty prywatne już dziś coraz częściej decydują się na podnoszenie cen usług medycznych. Pozwala to, mimo rosnącego zapotrzebowania na usługi medyczne, we właściwym czasie zapewnić opiekę zdrowotną wysokiej jakości.

Niewątpliwie na wzrost kosztów opieki ma także wpływ ograniczona dostępność lekarzy w Polsce, związane z nią problemy z zatrudnianiem personelu, a tym samym wzrost wartości wynagrodzeń.

W Polsce liczba lekarzy na 100 tysięcy mieszkańców jest najmniejsza w całej Unii Europejskiej. Są prognozy mówiące o tym, że w ciągu najbliższych 10 lat liczba specjalistów, w tym dermatologów, ginekologów czy pediatrów, spadnie nawet o kilkanaście procent.

Według najnowszego raportu OECD dotyczącego stanu zdrowia Europejczyków i kondycji opieki medycznej  w Europie, w Polsce na 10 tysięcy osób przypada 23 lekarzy, a w innych krajach OECD przeciętnie 34. Pod względem liczby pielęgniarek również odbiegamy od średniej. Mamy ich 52 na 10 tysięcy osób, wobec średniej dla państw OECD wynoszącej 90. W Szwajcarii jest ich nawet 180.

Dlatego rosnące koszty opieki zdrowotnej to wyzwanie z którym zdecydowanie trzeba będzie się zmierzyć w najbliższych latach. To także problem globalny, dotykający wielu państw Europy. Prognozy wskazują bowiem, że w najbliższych latach wydatki na ochronę zdrowia wzrosną z 7 bilionów dolarów  w 2015 roku do 8,7 biliona w 2020 roku .

Przeczytaj teraz

Wydatki na zdrowie to najlepsza inwestycja

Autor: Medycyna Prywatna
Dodano: 6.01.2018

Adam Rozwadowski, prezes zarządu Centrum Medycznego Enel-Med

Ostatnio stało się modne hasło, że wydatki na opiekę medyczną to jest najlepiej zrealizowana inwestycja. W skali mikro widać to od dawna w firmach, gdzie świadomi menadżerowie zapewniają pracownikom dodatkową opiekę medyczną w postaci systemu abonamentowego lub dodatkowych ubezpieczeń.

Wiąże się to ze zwiększeniem produktywności i opłaca się zarówno przedsiębiorstwu jak i jego pracownikom. Taki sam problem istnieje w skali makro, gdzie poziom zdrowia kapitału ludzkiego decyduje o rozwoju gospodarczym kraju i wzroście PKB

Niestety hasło o inwestycji w zdrowie nie dociera do decydentów. Rozciągnięcie terminu wzrostu nakładów do 2025 roku jest zdecydowanie za wolne. Należałoby jak najszybciej w Ministerstwie Rozwoju przeprowadzić symulację pokazującą, w jaki sposób tempo wzrostu nakładów na opiekę medyczną wpływa na wzrost PKB. Niestety w ostatnich wypowiedziach premier Szydło usłyszeliśmy, że odchodzimy od prywatyzacji i ekonomizacji opieki zdrowotnej.

A przecież podnoszenie nakładów na opiekę medyczną bez stosowania zasad ekonomii prowadzi do marnotrawstwa zasobów i braku efektywności działania. To obserwowaliśmy przez ostatnie 25 lat.

Główny problem systemu opieki zdrowotnej leży w jej ciągłym, nieprofesjonalnym reformowaniu. Poziom zdrowia populacji jest kategorią ekonomiczną i zasadniczą rolę w jego reformowaniu winni odgrywać ekonomiści a nie lekarze.

Doraźne pomysły Ministerstwa Zdrowia nie poparte żadną analizą ekonomiczną, takie jak likwidacja NFZ, sieć szpitali, upaństwowienie ratownictwa, likwidacja outsourcingu itd. powodują jedynie zamęt wśród pacjentów i świadczeniodawców. Wstrzymanie przekształceń SP ZOZ-ów w spółki i brak możliwości ich prywatyzacji jest utrwalaniem anachronicznych rozwiązań z brakiem poszanowania zasad ekonomii.

Mamy nadzieję, że słuszne postulaty rezydentów zostaną zrealizowane i że w szerokim zakresie prywatna infrastruktura szpitalna, dla dobra pacjentów, zostanie włączona do finansowania z NFZ.

Trawestując znaną wypowiedź Jerzego Urbana, że „rząd się sam wyżywi” – teraz możemy przyjąć, że „rząd się leczy bez problemu”. W istocie członkowie rządu i wielu szczebli administracji nie mieli nigdy problemów z opieką medyczną. Wystarczył telefon sekretarki prominentnego urzędnika i drzwi do gabinetów lekarskich stały otworem.

Jak w takiej sytuacji władza może mieć pojęcie o problemach przeciętnego pacjenta. Mało realny w tej sytuacji jest niestety pomysł wprowadzenia „strajku włoskiego”, gdzie prominenci i ich rodziny czekają w NFZ-owskiej kolejce do świadczeń medycznych. Zapewne w takim przypadku wzrost nakładów na opiekę zdrowotną do postulowanych 6,8 procenta PKB przyspieszyłby do 3 lat.

Przeczytaj teraz
Page 6 of 10
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10