windows 10 pro office 2019 pro office 365 pro windows 10 home windows 10 enterprise office 2019 home and business office 2016 pro windows 10 education visio 2019 microsoft project 2019 microsoft project 2016 visio professional 2016 windows server 2012 windows server 2016 windows server 2019 Betriebssysteme office software windows server https://softhier.com/ instagram takipçi instagram beğeni instagram görüntüleme instagram otomatik beğeni facebook beğeni facebook sayfa beğenisi facebook takipçi twitter takipçi twitter beğeni twitter retweet youtube izlenme youtube abone instagram

NIK: w województwie podlaskim brakuje oddziałów udarowych 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 13.09.2021

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, jak wygląda leczenie pacjentów z udarem mózgu w województwie podlaskim i stwierdziła tam wyjątkowo małą liczbę łóżek szpitalnych dla takich pacjentów w stosunku do potrzeb. Województwo to ma jeden z najwyższych w Polsce wskaźników śmiertelności z powodu udaru mózgu. 

Z powodu konieczności hospitalizacji na oddziałach nieudarowych pacjenci z udarem mózgu z tego regionu mają ograniczony dostęp do nowoczesnych metod leczenia i właściwego personelu medycznego.  

Wprawdzie podlaski NFZ zapewnił dostęp do leczenia na wszystkich istniejących oddziałach udarowych i neurologicznych, jednak nie miał wpływu na ich liczbę i rozmieszczenie.  

NIK przeprowadziła kontrolę w podlaskim oddziale wojewódzkim NFZ, w jednej stacji pogotowia ratunkowego, we wszystkich czterech w województwie szpitalach z oddziałami udarowymi i w dziewięciu innych szpitalach, z których osiem miało oddział chorób wewnętrznych, a jeden oddział neurologiczny, ale nie udarowy. 

Oddziały neurologiczne z pododdziałami udarowymi znajdowały się w trzech miastach województwa podlaskiego – w Białymstoku, Suwałkach i Łomży. Cztery oddziały miały 88 łóżek udarowych i 92 ogólnoneurologiczne. 30 kolejnych takich łóżek było w szpitalu w Choroszczy, kilkanaście kilometrów na zachód od Białegostoku. Znajdowały się na oddziale neurologicznym, który nie miał pododdziału udarowego. Południe województwa jest pozbawione takiego oddziału. 

Czytaj także: Należy płacić za jakość leczenia, niezależnie od formy własności placówki>>>

Według corocznych raportów podlaskiego konsultanta wojewódzkiego z dziedziny neurologii, dostęp do leczenia w województwie jest niewystarczający i brakuje specjalistów neurologów. Z roku na rok sytuacja zmienia się na niekorzyść pacjentów, z uwagi na starzejące się społeczeństwo.  

Udar mózgu to od lat jedna z głównych przyczyn śmierci. Według Światowej Organizacji Zdrowia ustępuje pod tym względem tylko chorobom serca. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, na udar mózgu w 2019 roku zmarło w Polsce 22 055 osób. Leczenie powinno odbywać się w wyspecjalizowanych jednostkach, w oddziałach (pododdziałach) udarowych.  

Rekomendacja NIK dotyczą między innymi ustalenie – w porozumieniu z podlaskim oddziałem wojewódzkim NFZ, stacjami pogotowia ratunkowego i podmiotami leczniczymi – jednolitego, optymalnego sposobu transportowania pacjentów z podejrzeniem udaru mózgu ze szpitali z oddziałami chorób wewnętrznych do placówki z oddziałem udarowym, wypracowanie rozwiązań zwiększających zainteresowanie lekarzy specjalizacją z neurologii, zapewnienie powiadamiania szpitali przez dyspozytorów zespołów ratownictwa medycznego o transporcie każdego pacjenta z podejrzeniem udaru mózgu, zabezpieczenie sprawnej obsługi pacjentów z podejrzeniem udaru mózgu na szpitalnych oddziałach ratunkowych w placówkach z oddziałami udarowymi oraz wprowadzenie cyklicznych szkoleń załóg zespołów ratownictwa medycznego, dotyczących rozpoznawania udaru mózgu. 

Izba zaleciła także marszałkowi województwa podlaskiego przeprowadzenie, w porozumieniu z właściwymi organami, konsultacji, mających na celu ustanowienie na południu województwa podlaskiego nowej lokalizacji oddziału udarowego, a także finansowanie i realizowanie projektów promujących ochronę zdrowia, nakierowanych szczególnie na profilaktykę udarów mózgu, ich rozpoznawanie i udzielanie pierwszej pomocy w przypadku ich podejrzenia. 

Cały raport NIK w tej sprawie dostępny jest tutaj>>> 

Przeczytaj teraz

NIK: szpitale nieprzygotowane do identyfikacji niebezpiecznych zdarzeń 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 31.08.2021

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła szpitale pod kątem identyfikacji oraz minimalizowania ryzyka wystąpienia niebezpiecznych zdarzeń i stwierdziła, że większość z nich nie była do tego w pełni przygotowana. W jednej trzeciej placówek wystąpiły zranienia. Nierzetelnie sporządzane były raporty dotyczące zranień ostrymi narzędziami.  

NIK skontrolowała 4 szpitale kliniczne, 5 szpitali wojewódzkich i 3 szpitale powiatowe. Okres objęty kontrolą to lata 2017-2020. 

W szpitalach tych odnotowano 1130 przypadków, w których pracownicy udzielający świadczeń zdrowotnych narażeni byli na oddziaływanie czynników niebezpiecznych i szkodliwych. Analiza kosztów postępowań związanych z takimi zdarzeniami w 10-ciu szpitalach pokazała, że średnio wyniosły one od 17 zł do 961 zł oraz od około 3 200 zł do około 3 600 zł, jeśli uwzględnić czasową niezdolność pracownika do pracy.  

Jednak tylko w jednym szpitalu wystąpiono o rekompensaty w związku ze zranieniem (odszkodowań domagały się dwie osoby, otrzymała tylko jedna). Kontrolerzy Izby nie stwierdzili też, by przeciwko badanym placówkom prowadzone były postępowania sądowe. 

Kontrola NIK pokazała także, że w 11-tu szpitalach (92 procent) zapewniano personelowi bezpieczny sprzęt medyczny. W pięciu placówkach nie było jednak bezpiecznych igieł do pobierania krwi, a w dwóch nie używano ampułek bezigłowych, a to właśnie w związku ze stosowaniem szklanych ampułek, a także igieł iniekcyjnych najczęściej dochodzi do zranień. 

Tylko w czterech na 12 kontrolowanych szpitali odnotowano stały, coroczny wzrost zakupów bezpiecznego sprzętu, w trzech innych placówkach wydatki te malały, a w jednym nie było ich w ogóle, stosowano tam jednak bezpieczne ampułki. 

Dyrektorzy, którzy nie zwiększali wydatków na zakup bezpiecznych narzędzi medycznych tłumaczyli to trudną sytuacją finansową szpitali i wysokimi kosztami wyposażenia stanowisk pracy w sprzęt zapobiegający zranieniom.  

Z ustaleń Izby wynika także, że zaledwie w trzech szpitalach odnotowano wyraźny, choć stopniowy spadek przypadków zranień. 

Czytaj także: Nowoczesny robot do dezynfekcji w Szpitalu św. Elżbiety >>>

Zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej, od 11 maja 2013 roku istnieje obowiązek natychmiastowego (codziennego) raportowania o zranieniach i jak wynika z kontroli NIK, szpitale realnie wdrożyły tę procedurę.  

Nieprawidłowości dotyczyły natomiast przygotowywania przez placówki półrocznych raportów dotyczących zranień. Spośród 12-tu kontrolowanych szpitali aż w ośmiu dokumenty te sporządzano nierzetelnie, co zdaniem Izby ograniczało możliwość bieżącego korygowania błędów i zapobiegania im w przyszłości. 

Problemem może być też fakt, że placówki ochrony zdrowia nie są zobligowane do przekazywania tych raportów jakiejkolwiek zewnętrznej instytucji. Nie tylko uniemożliwia to gromadzenie pełnych, wiarygodnych danych, ale także planowanie i podejmowanie skutecznych działań profilaktycznych, zmniejszających ryzyko wystąpienia negatywnych zdarzeń także w takich miejscach, w których jeszcze do nich nie doszło.  

Dlatego Izba złożyła wniosek do ministra zdrowia o wprowadzenie obowiązku przekazywania Państwowej Inspekcji Sanitarnej informacji na temat liczby zranień na stanowiskach zagrożonych takimi zdarzeniami. 

Codziennie dochodzi do około 100 zranień wśród pracowników ochrony zdrowia w związku z używaniem przez nich sprzętu medycznego. Jednak dane te mogą być mocno zaniżone i szacuje się, że na 6 przypadków zranień zgłaszany jest tylko jeden. Pozostałe są bagatelizowane lub ignorowane i przez pracowników i przez pracodawców. 

Potencjalnie na zranienia narażonych jest nie mniej niż 247,5 tysiąca pracowników placówek ochrony zdrowia (pielęgniarki, położne, ratownicy medyczni lekarze dentyści, lekarze specjaliści w zakresie: chirurgii, położnictwa i ginekologii, anestezjologii i intensywnej terapii, medycyny ratunkowej), a na napromieniowanie nie mniej niż 192,5 tysiąca (pielęgniarki, technicy elektroradiologii i lekarze radiolodzy).  

W przypadku pracowników, niebezpieczne zdarzenia oznaczają możliwe kłopoty zdrowotne, w przypadku pracodawców – potencjalnie wysokie koszty z powodu wypłaty odszkodowań, nieobecności pracownika, czy jego odejścia z pracy, albo przejścia na rentę. 

Przeczytaj teraz

NIK: system wyceny świadczeń był nieefektywny 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 24.08.2021

Według Najwyższej Izby Kontroli system wyceny świadczeń w latach 2015-2020 był nieefektywny, pomimo prawidłowej realizacji zadań przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.  

Uzyskiwanie danych przez Agencję utrudniał sposób prowadzenia rachunku kosztów w podmiotach leczniczych, co powodowało długotrwały proces wyceny świadczeń oraz niski stopień (33 procent) realizacji planów taryfikacji.  

Podstawowym celem procesu taryfikacji jest dokonanie wyceny świadczeń, adekwatnej do rzeczywistych kosztów leczenia ponoszonych przez podmioty lecznicze i niezależnej od płatnika (NFZ). Taryfikacja ma służyć także równoważeniu podaży świadczeń i potrzeb zdrowotnych, zapewnieniu możliwie najlepszej dostępności świadczeń gwarantowanych oraz gospodarności w wydawaniu środków publicznych. 

Według NIK wartość sfinansowanych w 2019 roku świadczeń opieki zdrowotnej, dla których prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji opublikował taryfę, wynosiła 15,2 mld zł, natomiast koszt świadczeń zdrowotnych ogółem w tym czasie – 90,1 mld zł. Oznacza to, że jedynie niespełna 17 procent świadczeń opieki zdrowotnej było objętych taryfą. 

W badanym okresie nie opracowano taryf dla 1500 świadczeń z 2226, które zostały ujęte w planach taryfikacji lub zostały zlecone przez ministra zdrowia (prace nad 776 taryfami zostały wstrzymane, 299 taryf zostało wycofanych, a 425 taryf było w trakcie realizacji).  

Na niski stopień realizacji planów wpływ miała duża pracochłonność procesu taryfikacji, w tym przekraczający roczną perspektywę planowania proces uzyskiwania danych od świadczeniodawców oraz ich weryfikacji przez AOTMiT oraz doraźne zlecanie przez ministra zdrowia przeprowadzenia taryfikacji. W tym trybie zlecił on opracowanie taryf dla 1436 świadczeń, wobec 790 ujętych bezpośrednio w planach taryfikacji (minister mógł używać takiego trybu w szczególnych przypadkach, zamiast tego korzystał z niego nagminnie). 

W latach 2015–2020 Rada ds. Taryfikacji funkcjonowała w niepełnym składzie przez trzy lata. W okresie od 25 października 2016 roku do 20 września 2017 roku oraz od 24 października 2018 roku do czasu zakończenia kontroli, Rada liczyła od sześciu do dziewięciu członków, mimo że ustawa o świadczeniach mówi, że w skład Rady do spraw Taryfikacji wchodzi dziesięciu członków. 

Minister zdrowia nie zatwierdził lub nie zmienił 54 taryf świadczeń opracowanych przez prezesa Agencji w latach 2018–2020 (36 wynikających z planu taryfikacji oraz 18 zleconych przez ministra zdrowia), mimo że uzyskały one pozytywną opinię Rady ds. Taryfikacji i nie przekazał ich prezesowi Agencji celem opublikowania.  

Minister zdrowia swoje decyzje uzasadnił dezaktualizacją części analiz i projektów taryf oraz wprowadzaniem na rynek bardziej innowacyjnych rozwiązań. 

Czytaj także: Projekt rozporządzenia w sprawie wyliczania wartości ryczałtu świadczeń dla dzieci >>>

Poza tym w latach 2015–2020 (do 28 września) Agencja opracowała łącznie 138 projektów taryf, które nie zostały opublikowane w BIP do konsultacji zewnętrznych z powodu wstrzymania lub wycofania zlecenia przez ministra zdrowia. W ocenie NIK takie działanie naraża budżet państwa na nieuzasadnione koszty poniesione w związku z opracowaniem nieopublikowanych taryf lub je zwiększa w sytuacji, gdy zapadnie decyzja o aktualizacji tych taryf (w latach 2015–2020 (I półrocze) koszty taryfikacji świadczeń wyniosły 94 mln zł, co stanowiło blisko 52 procent kosztów Agencji ogółem). 

Kontrolerzy NIK ustalili również, że w procesie taryfikacji problemem była także jego długotrwałość. Szczegółowa analiza badanych raportów wykazała, że proces ten trwał średnio 192 dni, a w najdłuższym przypadku było to nawet 464 dni.  

Od roku 2017  prezes NFZ kilkunastokrotnie kompleksowo podwyższał wycenę świadczeń o kilka lub kilkanaście procent w poszczególnych rodzajach lub zakresach świadczeń. NIK negatywnie oceniła wprowadzenie tych zmian bez rzetelnej analizy kosztowej.  

NIK oceniła pozytywnie prowadzenie przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji analiz i badań naukowych w zakresie taryfikacji świadczeń oraz sporządzanie oceny założeń do realizacji świadczeń opieki zdrowotnej, w tym świadczeń kompleksowych. Opracowany, na zlecenie ministra zdrowia, model opieki kompleksowej po zawale mięśnia sercowego (KOS-Zawał) pozwalał na kompleksowe i efektywne leczenie.  

Mimo pozytywnych efektów leczenia w ramach programu KOS–Zawał, pozostałe świadczenia kompleksowe, nad którymi pracowała Agencja, nie zostały jednak wdrożone do dnia zakończenia kontroli (chodzi między innymi o model kompleksowej opieki w endoprotezoplastyce stawu biodrowego). 

Czytaj także: Projekt ustawy o jakości w ochronie zdrowia wymaga korekt>>>

Przeczytaj teraz

NIK sprawdzi, jak były wypłacane dodatki covidowe

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 11.06.2021

Najwyższa Izba Kontroli rozpoczęła doraźną kontrolę przyznawania świadczeń dodatkowych personelowi medycznemu uczestniczącemu w diagnozowaniu i udzielaniu świadczeń zdrowotnych pacjentom z podejrzeniem i zakażeniem wirusem SARS-CoV-2.  

NIK sprawdzi przede wszystkim dwie kwestie: prawidłowość ustalenia grup uprawnionych do otrzymania dodatkowego świadczenia oraz wysokość przyznanych świadczeń.  

Kontrola obejmie trzy placówki lecznicze z województwa zachodniopomorskiego oraz oddział NFZ z tego województwa. Zakończenie kontroli zaplanowano na koniec III kwartału 2021 roku. 

We wrześniu 2020 roku minister zdrowia zobowiązał prezesa NFZ do przekazania podmiotom leczniczym środków finansowych na wypłatę dodatkowego wynagrodzenia określonym grupom personelu medycznego. W listopadzie 2020 rozszerzono zakres podmiotów zobowiązanych do realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 oraz zakres osób uprawnionych do otrzymania dodatkowego świadczenia. Podwyższona została także wysokość tego świadczenia – do wartości 100 procent kwoty wynagrodzenia  – oraz wypłaty maksymalnej kwoty dodatku – z 10 000 zł do 15 000 zł. 

Czytaj także: Projekty rozporządzeń w sprawie podwyżek płac >>>

Podczas przeprowadzania analizy przedkontrolnej NIK stwierdziła, że dyrektorzy niektórych podmiotów leczniczych wskazywali do rozliczenia dodatkowego świadczenia większość zatrudnionego personelu medycznego, nawet gdy przyjmowanych było niewielu pacjentów z podejrzeniem lub z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2. Natomiast w innych placówkach personel medyczny otrzymywał dodatkowe środki finansowe z opóźnieniem lub nie otrzymał ich wcale. 

W związku z tym NIK sprawdzi, czy przekazywane przez kierowników podmiotów leczniczych informacje dotyczące personelu medycznego, uczestniczącego w diagnozowaniu i udzielaniu świadczeń zdrowotnych pacjentom z podejrzeniem i z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 zostały przygotowane prawidłowo. 

Kontrolerzy ocenią także, czy określone przez ministra zdrowia warunki przyznania dodatkowego świadczenia nie spowodowały naruszenia zasad dokonywania wydatków ze środków publicznych. 

Czytaj także: NIK: nie można ocenić skuteczności rehabilitacji ZUS >>>

Przeczytaj teraz

NIK: nie można ocenić skuteczności rehabilitacji ZUS 

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 8.06.2021

Pacjenci zbyt długo czekają na rozpoczęcie rehabilitacji prowadzonej przez ZUS w ramach prewencji rentowej, co jest spowodowane niewystarczającą liczbą lekarzy orzeczników oraz zbyt małą liczbą podmiotów realizujących taką rehabilitację. Nie można także ocenić skuteczności takiej rehabilitacji – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.  

Wydatki na prewencję rentową ZUS stanowią 0,5 procent wydatków na świadczenia związane z niezdolnością do pracy (czyli około 200 mln zł). ZUS prowadzi rehabilitację leczniczą w ramach 11 profili. Osiem profili realizowanych jest w trybie stacjonarnym (w ośrodkach rehabilitacyjnych): narządu ruchu, układu krążenia, układu oddechowego, chorób psychosomatycznych, po leczeniu nowotworu gruczołu piersiowego, narządu głosu, narządu ruchu we wczesnych stanach pourazowych oraz schorzenia ośrodkowego układu nerwowego, a trzy profile realizowane są w trybie ambulatoryjnym: narządu ruchu, układu krążenia oraz układu krążenia z możliwością rehabilitacji monitorowanej telemedycznie.  

W okresie, którego dotyczyła kontrola NIK, czyli w latach 2017-2019, rehabilitacja lecznicza koncentrowała się w największym stopniu na schorzeniach narządu ruchu w systemie stacjonarnym i ambulatoryjnym, dotyczyła ona ponad 80 procent wszystkich rehabilitowanych osób. 

Czytaj także: Lux Med podejmuje inicjatywę „Healthy Cities”>>>

NIK stwierdziła, że pacjenci czekali na pierwsze zabiegi średnio aż 110 dni (od momentu złożenia wniosku). W skrajnych przypadkach było to nawet 365 dni. Średni okres oczekiwania zwiększył się w 9 z 11 profili.  

Główną przyczynami długiego okresu oczekiwania na rehabilitację były liczne rezygnacje z odbycia rehabilitacji oraz niezapewnienie przez Centralę ZUS odpowiedniej liczby miejsc w ośrodkach rehabilitacyjnych. 

W latach 2018-2019 z turnusu rehabilitacyjnego zrezygnowało odpowiednio 11 436 i 10 760 osób, a jego termin zmieniło – 8947 i 8952 osób. Przepisy nie przewidują sankcji za nieusprawiedliwione niestawiennictwo w ośrodku rehabilitacyjnym.  

ZUS nie posiada własnych ośrodków rehabilitacyjnych, dlatego korzystał z ośrodków NFZ i ośrodków prywatnych. Na ich wybór ogłaszał postępowania przetargowe. W latach 2018-2019 Zakład przeprowadził 67 konkursów ofert na usługi rehabilitacyjne w ramach prewencji rentowej, z czego 11 konkursów (16 procent) zostało unieważnionych z powodu braku ofert, a w 18 konkursach (27 procent) została złożona tylko jedna oferta.  

Wynikało to przede wszystkim z niewystarczającej liczby oferentów spełniających wymogi ZUS oraz z rozwiązywania umów z podmiotami, które nie potrafiły się z nich wywiązać, zwłaszcza w zakresie wymaganej bazy lokalowej i sprzętowej, a także zatrudnionej kadry medycznej. 

Czytaj także: Szpital Mazovia rozszerza współpracę z Radomskim Centrum Onkologii >>>

W 2018 roku na rehabilitację leczniczą zaplanowano ponad 216 mln zł, a wydatkowano nieco ponad 201 mln zł, natomiast w 2019 roku na ten cel zaplanowano ponad 224 mln zł i wydatkowano 204 mln zł. Niższe niż planowano wykonanie kosztów wynikało z mniejszej liczby zawartych umów, wypowiedzenia przez ośrodki umów oraz z niestawiennictwa osób skierowanych w ośrodkach.  

Średni koszt pobytu ubezpieczonego w ośrodku rehabilitacyjnym w 2019 roku wyniósł 2,3 tys. zł i był wyższy o 6,4 procent niż w 2018 roku. 

Z ustaleń kontroli NIK wynika, że w stosunku do potrzeb jest za mało lekarzy orzeczników i ich liczba z roku na rok spada. W latach 2018-2019 nieobsadzonych pozostawało odpowiednio 13,4 procent i 24,6 procent z planowanych 780,5 i 887,9 etatów. Poza tym ponad połowa z przeprowadzonych 349 naborów w latach 2018-2019 zakończyła się niepowodzeniem.  

Badanie skuteczności rehabilitacji leczniczej wykazało, że wśród 1423 osób poprawę stanu funkcjonalnego stwierdzono u 956 osób, brak poprawy – u 448 osób, a pogorszenie stanu zdrowia – u 19 osób.  

W ocenie NIK, poziom skuteczności rehabilitacji leczniczej maleje wraz z wydłużaniem się okresu niezdolności do pracy poprzedzającego rehabilitację. Szczególnie nie spełnia ona swojej roli w odniesieniu do wieloletnich rencistów, którzy wypadli z rynku pracy i nie posiadają wysokich kwalifikacji, bądź przywykli do stylu życia, jaki zapewnia im stałe świadczenie ZUS.  

Sprzyjają temu również obecne przepisy, które umożliwiają pracę osobom pobierającym renty, nawet jeśli orzeczono wobec nich całkowitą niezdolność do pracy. 

Zdaniem NIK, przyjęty przez ZUS sposób szacowania efektywności rehabilitacji jest nieprecyzyjny, a uzyskane wyniki nie dają rzetelnej informacji o skuteczności prewencji rentowej. Wskaźnik skuteczności, mierzony poprzez niepobieranie świadczeń z FUS po upływie jednego roku, nie był miarodajny, gdyż część z tych osób nie pobierała żadnych świadczeń z FUS przed skierowaniem na rehabilitację, jak i rok po jej zakończeniu.  

Ponadto skuteczność rehabilitacji leczniczej nie odnosiła się do przywrócenia zdolności do pracy, co jest głównym celem rehabilitacji leczniczej. Poza tym przy szacowaniu skuteczności rehabilitacji nie brano pod uwagę wyników osiągniętych w ośrodkach rehabilitacyjnych. W rezultacie nie jest możliwe precyzyjne ustalenie, na podstawie danych gromadzonych przez ZUS, jaki odsetek osób poddanych rehabilitacji zostaje skutecznie przywrócony na rynek pracy. 

Cały raport NIK na temat rehabilitacji prowadzonej przez ZUS dostępny jest tutaj>>> 

Przeczytaj teraz

Państwowe Ratownictwo Medyczne ciągle z problemami, pomimo reform

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 2.03.2021

System Państwowego Ratownictwa Medycznego, mimo wielu zmian wprowadzanych w ostatnich latach, nie funkcjonuje sprawnie. Główne problemy pozostały w dalszym ciągu takie same, dotyczą one braku lekarzy medycyny ratunkowej, obciążenia SOR-ów pacjentami, których życie i zdrowie nie wymaga interwencji z zakresu medycyny ratunkowej oraz długiego czasu oczekiwania na karetki.

Sytuację w Państwowym Ratownictwie Medycznym zbadała Najwyższa Izba Kontroli, która stwierdziła, że nie stworzono warunków do sprawnego  funkcjonowania tego systemu. Rozbudowa systemu Wspomagania Dowodzenia oraz wprowadzenie  systemu TOPSOR, które miały umożliwić monitoring jakości świadczeń i skrócić czas obsługi pacjentów na SOR-ach, jest opóźniona o kilka lat. Przy  rozbudowie systemu Wspomagania Dowodzenia pojawiły się błędy, które mogły  okazać się groźne dla pacjentów. Wdrażanie tych skomplikowanych i wymagających specjalistycznej wiedzy projektów powierzono Lotniczemu Pogotowiu Ratunkowemu – jednostce nieposiadającej w tym względzie doświadczenia oraz świadczącej inne, istotne dla systemu ratownictwa usługi.

Przepisy regulujące organizację, oraz zasady funkcjonowania i finansowania systemu PRM zmieniały się wielokrotnie. Ostatnie istotne zmiany, wprowadzono w maju 2018 roku i dotyczyły one głównie przeniesienia zarządzania Systemem Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego z resortu spraw wewnętrznych do resortu zdrowia i utworzenia Krajowego Centrum Monitoringu Ratownictwa Medycznego.

Zmiany zakładały także wyeliminowanie z systemu PRM prywatnych podmiotów leczniczych dysponujących karetkami ratowniczymi oraz wprowadzenie segregacji medycznej pacjentów SOR-ów, ustalającej kolejność udzielania pomocy medycznej z uwzględnieniem ich stanu zdrowia.

Czytaj także: Falck: musimy zniknąć z systemu ratownictwa medycznego>>>

Jednak pomimo tych zmian oraz zwiększenia nakładów na funkcjonowanie PRM, nie wyeliminowano najważniejszych, istniejących od wielu lat problemów. NIK ocenia, że w okresie objętym kontrolą, czyli w latach 2018 – 2019, minister zdrowia oraz wojewodowie odpowiedzialni za organizowanie, planowanie, koordynowanie i nadzór nad systemem, nie stworzyli warunków do jego sprawnego funkcjonowania. Między innymi minister zdrowia z opóźnieniem wydał akty wykonawcze do znowelizowanej ustawy o PRM.

Błędy w systemach wspomagających

Użytkownicy SWD PRM (urzędy wojewódzkie i podmioty lecznicze dysponujące zespołami ratowniczymi) w latach 2018-2019 zgłaszali krytyczne uwagi dotyczące jego funkcjonowania, takie jak na przykład  brak funkcjonalności umożliwiającej bieżące aktualizowanie trasy przebiegu karetki, nieprawidłową synchronizację czasu na komputerach stacjonarnych i terminalach, powodującą naruszenie chronologii realizacji zleceń, czy brak ciągłości działania systemu w przypadku łączenia z terminalem mobilnym.

Także w trakcie rozbudowy systemu SWD PRM o nowe funkcjonalności wystąpiły błędy na przykład brak możliwości zalogowania się do systemu, niewykorzystywanie dostępnych Zespołów Ratownictwa Medycznego, brak możliwości wprowadzenia do systemu prawidłowej oceny poziomu przytomności pacjenta. To wszystko mogło zagrozić ich życiu i zdrowiu.

We wszystkich  skontrolowanych szpitalnych oddziałach ratunkowych prowadzona była segregacja medyczna pacjentów dotycząca pierwszeństwa w udzielaniu opieki medycznej. Problemem są różne zasady jej przeprowadzania w poszczególnych jednostkach. Ich ujednoliceniu służyć ma projekt pn. Tryb Obsługi Pacjenta w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (TOP SOR).

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, która miało wdrażać TOP SOR, popełniło błędy na etapie przygotowania postępowania o udzielenie zamówienia publicznego na realizację tego projektu. Nieprawidłowy opis przedmiotu zamówienia nie pozwolił na porównanie złożonych ofert i w związku z tym rozpoczęty w lipcu 2019 roku przetarg unieważniono. Wdrożenie projektu przesunięto na 2021 rok.

Wydłużony czas dotarcia karetki

Błędy  i opóźnienia dotyczyły także wdrażania Systemu Wspomagania Dowodzenia PRM, a niejednolity sposób wykazywania przez podmioty lecznicze liczby pacjentów będących w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego, powodował, że minister zdrowia nie dysponował rzetelnymi danymi dotyczącymi jakości udzielanych świadczeń ratownictwa medycznego oraz liczby pacjentów ich potrzebujących.

Miernikami funkcjonowania systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego są między innymi mediana czasu dotarcia oraz maksymalny czas dotarcia ratowników na miejsce zdarzenia od przyjęcia zgłoszenia o nim.  Za zapewnienia określonych w ustawie parametrów czasu dotarcia na miejsce zdarzenia odpowiedzialni są wojewodowie. W żadnym ze skontrolowanych województw nie stworzono warunków organizacyjnych pozwalających na uzyskanie przez zespoły ratownictwa medycznego wymaganego czasu dotarcia do osób potrzebujących pomocy medycznej.

Czytaj także: Opieka zdrowotna nakierowana na wartość lepiej zaspokaja potrzeby pacjentów>>>

Mediana czasu dotarcia na miejsce zdarzenia, wskazana w ustawie o PRM, jest nie większa niż 8 minut w miastach powyżej 10 tysięcy mieszkańców i 15 minut poza tymi miastami. A maksymalny czas dotarcia na miejsce zdarzenia od przyjęcia zgłoszenia o nim przez dyspozytora powinien wynosić w miastach powyżej 10 tysięcy mieszkańców  15 minut i 20 minut poza tymi miastami. Udział wyjazdów Zespołów Ratownictwa Medycznego, niespełniających tego parametru w całkowitej liczbie wyjazdów wynosił w 2017 roku – ponad 18 procent, a w 2018 roku – ponad 28 procent.

Poza tym w trzech, z pięciu skontrolowanych, województwach nie zapewniono całodobowych dyżurów koordynatorów ratownictwa medycznego, którzy odpowiedzialni są za współpracę dyspozytorów oraz rozstrzyganie o przyjęciu przez szpital pacjenta transportowanego przez ratowników.

 Braki kadrowe problemem PRM

Stałym od lat problemem Państwowego Ratownictwa Medycznego są niedobory kadrowe. W 2018 roku zatrudnionych było ponad tysiąc lekarzy ze specjalizacją z medycyny ratunkowej, co według konsultanta krajowego w tej dziedzinie, stanowiło zaledwie 39 procent zapotrzebowania na tę grupę specjalistów.

Deficyt lekarzy powodował niepełną obsadę szpitalnych oddziałów ratunkowych i zespołów ratownictwa medycznego. Zatrudnieni w SOR lekarze pełnili kilkudziesięciogodzinne  – nieprzerwanie nawet przez blisko 80 godzin – dyżury bez odpoczynku. Zdarzało się, że na SOR dyżurował tylko jeden lekarz i to nie zawsze specjalista medycyny ratunkowej, albo nieobsadzone było stanowisko ordynatora takiego oddziału. Lekarze w Zespołach Ratownictwa Medycznego pracowali, jedynie z godzinną przerwą, nawet 144 godziny.

Zdarzały się również przypadki, że do zdarzeń wysyłano specjalistyczne zespoły ratownictwa medycznego bez lekarza, co naruszało warunki umów na świadczenie usług medycznych zawartych z NFZ i powodowało nakładanie na podmioty lecznicze kar umownych.

Trudności z zatrudnieniem lekarzy medycyny ratunkowej miało w latach 2018-2019 także Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Niskie stawki wynagrodzeń powodowały dużą rotację personelu.

Pomimo wzrostu, w okresie objętym kontrolą, nakładów – na szpitalne oddziały ratunkowe o ponad 5 procent, a na zespoły ratownictwa medycznego o 10 procent – jednostki te nadal borykały się  problemami finansowymi.  We wszystkich skontrolowanych przez NIK szpitalach występowały problemy z pokryciem, z otrzymywanych z NFZ środków finansowych, kosztów działalności szpitalnych oddziałów ratunkowych. Działalność SOR-ów generowała dla szpitali, w których zostały one utworzone, nawet kilkumilionowe straty.

W ramach Systemu Państwowe Ratownictwo Medyczne w 2019 roku funkcjonowało 1577 zespołów ratownictwa medycznego (369 specjalistycznych i 1208 podstawowych). Doraźnej pomocy medycznej udzielało również Lotnicze Pogotowie Ratunkowe (21 baz) oraz personel medyczny 237 szpitalnych oddziałów ratunkowych. Z systemem PRM współpracowało 155 izb przyjęć, 17 centrów urazowych udzielających świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom z mnogimi wielonarządowymi obrażeniami ciała oraz 8 centrów urazowych dla dzieci.

Cały raport NIK na temat funkcjonowania Systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego dostępny jest tutaj>>>

Przeczytaj teraz

NIK skontrolowała opiekę nad pacjentkami doświadczającymi sytuacji szczególnych

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 10.02.2021

Najwyższa Izba kontroli zbadała opiekę nad pacjentkami, które poroniły lub urodziły martwe dziecko, i skierowała wnioski w tej sprawie do zarządzających podmiotami leczniczymi. Dotyczą one między innymi zapewniania wsparcia w radzeniu sobie ze stresem osobom wykonującym zawód medyczny, które zajmują się takimi pacjentkami.

Wnioski NIK dotyczą także organizowania szkoleń dla lekarzy i położnych opiekujących się takimi pacjentkami, zwłaszcza dotyczących umiejętności komunikacji z nimi, wyeliminowania przypadków nadmiernie długiej pracy lekarzy  zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych, co przyczyni się do zapewnienia właściwej jakości świadczeń medycznych i zwiększenia bezpieczeństwa pacjentek, prowadzenia dokumentacji medycznej pacjentek zgodnie z obowiązującymi przepisami, z uwzględnieniem informacji o świadczeniach, których im udzielono oraz w sposób gwarantujący prawo do informacji o stanie zdrowia oraz eliminowania przypadków takiego postępowania ze zwłokami dzieci martwo urodzonych, które uniemożliwia dokonanie ich pochówku.

NIK skierowała także do ministra zdrowia wnioski, które postulują zmianę rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego, poprzez wprowadzenie obowiązku zatrudniania również na oddziale ginekologiczno-położniczym o pierwszym i drugim poziomie referencyjności psychologa w wymiarze co najmniej 0,5 etatu.

Pobierz raport Pracodawców Medycyny Prywatnej i firmy Deloitte – Zdrowie Polaków po pandemii. Co możemy zrobić razem>>>

Kolejny wniosek dotyczył zmiany rozporządzenia w sprawie rodzajów, zakresu i wzorów dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania, poprzez wprowadzenie wzoru oświadczenia dla pacjentek, które poroniły lub urodziły martwe dziecko, dokumentującego ich decyzję o skorzystaniu z prawa do pochówku dziecka lub rezygnacji z tego prawa oraz obowiązku dołączania tego oświadczenia do indywidualnej dokumentacji medycznej.

Izba postuluje także podjęcie przez ministra zdrowia działań zapewniających jednolity, zgodny z obowiązującymi przepisami, sposób postępowania szpitali ze zwłokami dzieci martwo urodzonych i po poronieniu.

Kontrolą NIK, która sprawdziła, jak wygląda opieka szpitalna nad pacjentkami, które poroniły lub urodziły martwe dziecko, objęto 37 szpitali z siedmiu województw. 36 z nich były to szpitale publiczne, jeden – szpital w Jędrzejowe jest prowadzony przez prywatną spółkę Artmedik.

Izba stwierdziła, że w kontrolowanych placówkach pacjentkom nie zapewniono prawidłowej i wystarczającej opieki. Winna temu była wadliwa organizacja procesu udzielania świadczeń oraz nieprzestrzeganie obowiązujących uregulowań, w tym standardów opieki okołoporodowej.

Czytaj także: Szpital Medicover i ortopedzi z Paley European Institute łączą siły>>>

Kierujący podmiotami leczniczymi nie dostrzegali specyfiki pracy z takimi pacjentkami. Często opieka nad nimi ograniczała się do udzielenia niezbędnej pomocy medycznej, nie zapewniała natomiast szerszego wsparcia.

W niewystarczającym stopniu szkolono personel medyczny, zwłaszcza z komunikacji z kobietami po stracie dziecka. Nie wszystkie pacjentki mogły też skorzystać z pomocy psychologa.

Dokumentacja medyczna pacjentek ponad połowy skontrolowanych szpitali (57 procent) była prowadzona nierzetelnie i nie pozwalała na ustalenie, czy świadczenia zostały im udzielone zgodnie ze wszystkimi standardami.

NIK zwraca także uwagę, że w prawie połowie skontrolowanych szpitali wyposażenie oraz sposób urządzenia zespołów porodowych, sal chorych i pokoi diagnostycznych na oddziałach ginekologiczno-położniczych nie zawsze był zgodny z wymogami.

W żadnym ze skontrolowanych szpitali nie było osobnego pomieszczenia przeznaczonego do pożegnań ze zmarłym dzieckiem (tzw. sali/pokoju pożegnań). Zwykle pacjentki miały możliwość pożegnania ze zmarłym dzieckiem w jednoosobowej sali, w której przebywały lub rodziły.

Cały raport NIK dostępny jest tutaj>>>

Przeczytaj teraz

NIK zapowiada kontrole placówek ochrony zdrowia

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 9.01.2021

Najwyższa Izba Kontroli w roku 2021 zwróci szczególną uwagę na problemy związane z wirusem Sars-CoV-2 i przeprowadzi między innymi kontrole działalności szpitali w warunkach pandemii.

Kontrolerzy NIK sprawdzą, czy zmiany w organizacji i finansowaniu szpitali w czasie pandemii zapewniły ich prawidłowe funkcjonowanie.

Kontrole będą dotyczyły także funkcjonowania szkół i administracji publicznej w warunkach pandemii oraz skuteczności tarczy antykryzysowej oraz zastosowania ulg i zwolnień podatkowych, a także sprawność funkcjonowania systemów i instytucji finansowych. Kontrola będzie dotyczyła także samorządów.

Czytaj także: Codziennie toczymy walkę o zdrowie i życie pacjentów>>>

Intencją NIK jest zarówno przedstawienie stanu realizacji przez instytucje publiczne zadań związanych ze zwalczaniem skutków pandemii, jak i wskazanie możliwości wypracowania takich rozwiązań, które w przyszłości pozwolą zabezpieczyć państwo i społeczeństwo przed destrukcyjnymi następstwami sytuacji kryzysowych.

Zbadanie wydatków związanych z przeciwdziałaniem pandemii COVID-19 uwzględni także coroczna kontrola wykonania budżetu państwa.

Sprawdzone zostaną zakupy i wykorzystanie wysokospecjalistycznej aparatury medycznej oraz skuteczność Państwowej Inspekcji Sanitarnej w zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń.

Kontrole będą także dotyczyły wojska i policji, zagadnień ekologicznych, programu dla sektora górnictwa węgla kamiennego w Polsce, a także promocji Polski na świecie.

W planie pracy NIK na rok 2021 znalazły się w sumie 103 kontrole.

Poza kontrolami planowymi będzie także prowadzony szereg kontroli doraźnych, podejmowanych jako efekt rozpatrywanych skarg i wniosków wpływających do NIK od parlamentarzystów, obywateli, instytucji i organizacji społecznych.

Przeczytaj teraz

NIK: krótsze kolejki, ale słabszy dostęp do świadczeń

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 31.12.2020

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła, w jaki sposób Narodowy Fundusz Zdrowia wypełniał swoje ustawowe zadania w roku 2019. Z analizy wynika, że kolejki na niektóre zabiegi się zmniejszyły, ale pogorszyła się dostępność do świadczeń ambulatoryjnych. Ciągle także zbyt niski był udział leczenia ambulatoryjnego w porównaniu do szpitalnego.

W 2019 roku NFZ przeznaczył na świadczenia zdrowotne ponad 90 mld zł, czyli o ponad 9 mld zł (11,2 procenta) więcej niż rok wcześniej. Spowodowało to, że można było zmniejszyć liczbę osób oczekujących na świadczenia, ale nie dotyczyło to wszystkich świadczeń.

W kosztach świadczeń wzrósł udział wydatków  przeznaczonych na dodatkowe wynagrodzenia personelu medycznego, wzrost ten wyniósł w roku 2019 – 45,5 procenta. Dodatkowe wynagrodzenia stanowiły 7,4 procenta kosztów świadczeń (6,5 mld zł).

W roku 2019 Fundusz rozszerzył katalog świadczeń objętych nielimitowanym finansowaniem o świadczenia diagnostyki obrazowej i zabiegi usunięcia zaćmy, zwiększył też dofinansowanie endoprotezoplastyki stawu biodrowego i stawu kolanowego. Dzięki temu wzrosła liczba tych świadczeń, a kolejki do nich zostały skrócone. Najlepsze efekty dało to w przypadku zabiegów usuwania zaćmy, gdzie czas oczekiwania został skrócony o 203 dni (spadek o 53 procent).

Z raportu Izby wynika, że największą część kosztów świadczeń stanowiły koszty leczenia szpitalnego, ich udział wzrósł o 0,2 punktu procentowego i wyniósł w 2019 roku 52,6 procenta.

Czytaj także: Codziennie toczymy walkę o zdrowie i życie pacjentów>>>

Ciągle zbyt  mały był udział leczenia ambulatoryjnego w porównaniu do leczenia szpitalnego. Jednocześnie raport NIK stwierdza, że w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej czas oczekiwania na świadczenia był dłuższy w przypadku aż 59,2 procenta świadczeń, a liczba oczekujących na te świadczenia o 15,3 procenta.

W opiece psychiatrycznej i leczeniu uzależnień liczba oczekujących wzrosła o 32,3 procenta.

NIK podkreśla, że jedną z głównych przyczyn długich kolejek byli pacjenci niezgłaszający się na umówione wizyty. Tylko wśród czekających na wizyty do poradni kardiologicznych, onkologicznych, ortopedycznych i endokrynologicznych w 2019 roku było ponad 200 tysięcy osób, które nie zjawiły się na umówioną wizytę.

Nie do końca sprawdził się program KOS-Zawał, gdyż tylko 15,5 procenta kwalifikujących się pacjentów skorzystało z kompleksowej opieki w ramach tego programu, a 8 procent odbyło rehabilitację kardiologiczną. W dodatku na koniec 2019 roku opieka KOS-Zawał nadal nie była dostępna dla pacjentów w województwach – warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim.

Czytaj także: Rok 2020 był dla nas sprawdzianem>>>

NIK podkreśliła także w raporcie, że plan pracy Centrali NFZ, który miał stanowić jedno z narzędzi kontroli zarządczej, przygotowano z opóźnieniem i nie objął on całego roku. Z opóźnieniem ukonstytuowała się nowa Rada Funduszu i nie zostało w terminie zatwierdzone sprawozdanie z wykonania planu finansowego za rok 2019.

NFZ nie określił również wymagań wobec świadczeniodawców co do jakości i dostępności świadczeń.

Postulaty NIK skierowane do NFZ dotyczą między innymi przeprowadzenia analizy wzrostu liczby oczekujących na świadczenia w zakresie onkologii w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej i podjęcie w oparciu o jej wyniki działań ograniczających ten wzrost, zwiększenia dostępności opieki kompleksowej nad pacjentami po zawale mięśnia sercowego, w szczególności w województwach, w których dotąd nie była zapewniona a także podjęcia działań zmierzających do tego, aby zwrot kosztów za wykonane świadczenia zdrowotne na rzecz obywateli krajów objętych przepisami o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego uwzględniał koszty dodatkowych wynagrodzeń personelu medycznego.

Cały raport NIK dostępny jest tutaj>>>

Przeczytaj teraz

NIK: monitorowanie niepożądanych działań leków nie funkcjonuje

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 22.11.2020

Według Najwyższej Izby Kontroli system monitorowania niepożądanych działań leków nie funkcjonuje prawidłowo. Działania rozpoznawane są w szpitalach, jednak nie zawsze są zgłaszane przez pracowników medycznych do odpowiednich organów. W rezultacie nie pozwala to na dokładne poznanie zagrożeń towarzyszących farmakoterapii i na ograniczanie niektórych niekorzystnych następstw stosowania leków.

Podobne zastrzeżenia NIK miała także po wcześniejszych kontrolach prowadzonych w latach 2016-2019,

W trakcie obecnej kontroli stwierdzono, że żaden ze skontrolowanych szpitali nie zadbał o prawidłowe funkcjonowanie systemu wychwytywania, zgłaszania i analizowania niepożądanych działań leków. Aż w 30 procentach placówek personel medyczny nie stwierdził żadnego działania, a w 20 procentach szpitali liczba stwierdzonych działań przez personel medyczny w ciągu trzech lat wahała się od dwóch do ośmiu przypadków.

Zgłoszenia niepożądanych działań leków, w tym niepożądanych odczynów poszczepiennych, powinny trafiać do właściwego urzędu lub podmiotu odpowiedzialnego. Zarówno Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych, jak i podmioty odpowiedzialne zobowiązane są do dokonania analiz przyczynowo-skutkowych otrzymanych zgłoszeń i przekazania ich do zewnętrznych baz danych.

Zgłoszenia niepożądanych działań leków pochodzą najczęściej od lekarzy, a personel pielęgniarski i ratowniczy nie jest aktywny w tym zakresie. Ustalenia kontroli oraz wyniki badań ankietowych 840 respondentów pokazały także, iż zdarzają się sytuacje, w których osoby wykonujące zawody medyczne błędnie interpretują definicję działań niepożądanych leków, nie znają jej lub nie stosują.

Czytaj także: Pracodawcy RP postulują niepodnoszenie podatków>>>

Prawie połowa niepożądanych działań leków stwierdzonych przez pracowników medycznych w kontrolowanych szpitalach nie została w ogóle zgłoszona do urzędu lub podmiotu odpowiedzialnego lub została zgłoszona z opóźnieniem przekraczającym ustawowe 15 dni.

W żadnym szpitalu natomiast nie stworzono warunków do prawidłowej realizacji obowiązków w zakresie zgłaszania takich działań przez osoby wykonujące zawody medyczne.

NIK zaznacza także, że obowiązek zgłaszania działań niepożądanych spoczywa tylko na pracownikach medycznych, a same placówki nie mają obowiązku przekazywać tych zgłoszeń dalej, co stanowi istotną barierę w egzekwowaniu realizacji tego obowiązku w szpitalach.

Według Izby Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych rzetelnie realizował część zadań w zakresie nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii, kierował stosowne komunikaty na temat. bezpieczeństwa stosowania produktu leczniczego, działał na rzecz aktywizacji osób zobowiązanych lub uprawnionych do informowania o wystąpieniu zdarzeń. Niedomagał natomiast monitoring niepożądanych działań leków, czego przejawem były przede wszystkim wieloletnie zaległości Urzędu w prowadzeniu analiz przyczynowo-skutkowych zgłoszeń i przekazywanie zgłoszeń do zewnętrznych baz danych.

Czytaj także: Ekonomia najważniejsza w ochronie zdrowia>>>

Zaległości w przekazywaniu zgłoszeń do zewnętrznych baz danych zwiększyły się w badanym okresie z prawie 7 tysięcy zgłoszeń do prawie 19 tysięcy.

W rezultacie ważne dane o szkodliwości stosowania pewnych leków nie docierały lub docierały z opóźnieniem do instytucji odpowiedzialnych za monitorowanie bezpieczeństwa leków w skali europejskiej i światowej, a w konsekwencji do producentów leków i personelu medycznego.

NIK wskazuje, że zaległości w przekazywaniu danych związane były między innymi z brakami kadrowymi w URPL.

 

Cały raport NIK na temat systemu monitorowania niepożądanych działań leków dostępny jest tutaj www.nik.gov.pl>>>

Przeczytaj teraz

Pomoc psychiatryczna dla dzieci i młodzieży wymaga zmian

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 16.09.2020

Według Najwyższej Izby Kontroli system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży wymaga zmian, bowiem nie zapewnia kompleksowej oraz powszechnie dostępnej opieki zdrowotnej w tej dziedzinie. NIK wskazuje na nierównomierne, w skali kraju, rozmieszczenie kadry lekarskiej, szpitalnych oddziałów psychiatrycznych i poradni dla małoletnich.

Według danych przytoczonych przez NIK, w Polsce 9 procent dzieci i młodzieży poniżej 18 roku życia, czyli około 630 tysięcy, wymaga pomocy  systemu lecznictwa psychiatrycznego i psychologicznego. Wskaźnik ten jest podobny u nas jak w innych krajach.

Natomiast z danych Komendy Głównej Policji wynika, że wśród nastolatków samobójstwa są drugą co do częstości przyczyną zgonów, a Polska jest w czołówce Europy pod względem liczby samobójstw. Liczba zamachów samobójczych wśród małoletnich w wieku 7 – 18 lat rośnie z roku na rok: z 730 w 2017 roku do 772 w 2018 roku, a w I półroczu 2019 roku wyniosła już 485. W latach 2017 – 2019 (I półrocze) na łącznie 1987 zamachów samobójczych, 250 zakończyło się zgonem. W 585 przypadkach przyczyną zamachów samobójczych była choroba psychiczna, a w 374 przypadkach zaburzenia psychiczne.

Potrzebna kompleksowa opieka

Podstawową zasadą terapii dzieci i młodzieży z problemami psychicznymi jest kompleksowość – diagnoza psychologiczna i lekarska oraz wielokierunkowy proces leczenia i rehabilitacji z uwzględnieniem kontekstu społecznego i rodzinnego, w jakim dziecko funkcjonuje. Jednak kontrola NIK wykazała, że system lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży nie zapewnia tego.

Czytaj także: Prywatne podmioty uzupełniają ofertę świadczeń w zakresie zdrowia psychicznego>>>

Do czasu zakończenia kontroli NIK minister zdrowia nie wdrożył modelu leczenia  środowiskowego małoletnich z zaburzeniami psychicznymi. Model ten zakłada, że najpierw dziecku należy udzielić pomocy w przyjaznym dla niego środowisku, najlepiej w otoczeniu rodziny, w szkole, czy też poradni psychologiczno – pedagogicznej. Dopiero potem należy zapewnić leczenie ambulatoryjne, na przykład w poradni zdrowia psychicznego, a gdy i ta droga nie pomoże – dopiero w szpitalu. Taki model został przygotowany, ale jego wdrażanie rozpoczęło się już po zakończeniu kontroli NIK, dlatego nie oceniono  jego skuteczności.

Izba zwraca uwagę, że minister zdrowia nie określił wskaźników minimalnej liczby lekarzy psychiatrów dzieci i młodzieży, która zaspokoiłaby potrzeby, ani też nie opracowano modelu prognozowania zapotrzebowania na tych specjalistów. Dlatego nie wiadomo, ilu lekarzy jest obecnie potrzebnych, a ilu będzie potrzebnych w przyszłości.

Brak lekarzy specjalistów

Pod koniec marca 2019 roku zawód psychiatry dzieci i młodzieży wykonywało 419 lekarzy, a 169 było w trakcie specjalizacji. Konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży wskazywał na brak około 300 lekarzy tej specjalności. Dodatkowo niekorzystna była również struktura wiekowa kadry lekarskiej, gdyż 32 procent specjalistów miało powyżej 55 lat. W najbliższych latach problem braku lekarzy tej specjalności może się pogłębić, gdyż tylko niewielka część przyznanych przez ministra zdrowia miejsc szkoleniowych w dziedzinie psychiatrii dla rezydentów została obsadzona.

Minister wpisał wprawdzie psychiatrię dzieci i młodzieży na listę specjalności priorytetowych, ale nie spowodowało to istotnego zwiększenia zainteresowania lekarzy wyborem tej specjalizacji. Na 161 miejsc szkoleniowych w tej dziedzinie tylko 39 osób (czyli ponad 24 procent) zdecydowało się na podjęcie szkolenia w tej specjalizacji.

Według Najwyższej Izby Kontroli największym problemem jest nierównomierne rozmieszczenie psychiatrów dzieci i młodzieży na terenie kraju. Najmniej lekarzy tej specjalności,  przypadających na 10 tysięcy osób małoletnich było w województwie lubuskim (0,16), a najwięcej – w województwie łódzkim (0,79). Natomiast psychiatrów przypadających na 1 tysiąc pacjentów małoletnich, najmniej było w województwie podkarpackim (1,02) a najwięcej – również w województwie łódzkim (4,96).

Czytaj także: Coraz większe potrzeby w zakresie opieki psychiatrycznej>>>

Nierównomiernie na terenie kraju rozmieszczone były  także szpitalne  oddziały psychiatryczne dla dzieci i młodzieży, na przykład żadnego nie było w województwie podlaskim, i oddziały dzienne. W tym przypadku żadnego nie było w pięciu województwach – lubuskim, opolskim, świętokrzyskim, warmińsko – mazurskim i zachodniopomorskim.

W skali kraju, według stanu na koniec 2018 roku, świadczeń psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży udzielano na 36 oddziałach szpitalnych (w 40 na koniec I półrocza 2019 roku). Na przyjęcie na oddział oczekiwało 402 pacjentów w stabilnym stanie zdrowia czyli o 114 osób mniej w stosunku do 2017 roku, a średni czas oczekiwania zmniejszył się z dwóch (w 2017 roku) do półtora dnia (w 2018 roku).

Izba zwraca uwagę, iż w dwóch skontrolowanych szpitalach z uwagi na brak miejsc małoletni pacjenci hospitalizowani byli także na oddziałach dla dorosłych.

Niewystarczające finansowanie

Obsada personelu  na oddziałach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży z reguły spełniała lub nawet przewyższała minimalne normy zatrudnienia. Problemem było niewystarczające finansowanie  świadczeń psychiatrycznej opieki dzieci i młodzieży. Środki przekazywane szpitalom przez NFZ nie pokrywały kosztów leczenia pacjentów.

NIK zwrócił też uwagę na niewystarczający nadzór konsultantów wojewódzkich w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży nad tymi specjalistycznymi oddziałami. Przeprowadzili oni kontrole tylko w dwóch spośród ośmiu skontrolowanych przez NIK szpitali. Żadnej kontroli nie przeprowadził Konsultant Krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży.

Gorzej niż w szpitalach pod względem  wolnych miejsc i czasu oczekiwania wyglądała sytuacja w poradniach. Dyrektorzy tych placówek zgłaszali, że wobec dużych potrzeb leczenia psychiatrycznego dzieci i młodzieży poradni jest za mało, dlatego wydłużają się kolejki i z roku na rok rosła liczba pacjentów oczekujących na leczenie.

W 2017 roku były to, w skontrolowanych poradniach średnio 564 osoby, w 2018 roku – 661 osób, a w 2019 roku – 1036. Wydłużył się średni czas oczekiwania na wizytę z ponad 44 dni w 2017 roku do 56 dni w 2019 roku. W jednej z poradni średni czas oczekiwania wynosił aż 120 dniu.

Czytaj także: Lux Med: nowe placówki poradni zdrowia psychicznego Harmonia>>>

Główną przyczyną dużej liczby pacjentów oczekujących na wizytę i długiego czasu oczekiwania była za mała liczba zatrudnionych lekarzy specjalistów.

Wprawdzie zatrudnienie w poradniach psychiatrycznych spełniało minimalne normy określone w przepisach, ale liczba pacjentów przypadających na jeden etat w 2017 roku – średnio 1091 osób – wzrosła w 2018 roku średnio do 1124. Na przykład w poradni w Piszu były to 593 osoby, a w Rzeszowie już 2415 pacjentów.

Brak profilaktyki

Problemem w opiece psychiatrycznej dzieci i młodzieży jest brak profilaktyki. W ponad połowie skontrolowanych poradni  nie prowadzono profilaktyki zaburzeń psychicznych, uzasadniając to realizacją tych zadań przez szkoły (pedagoga lub psychologa szkolnego) lub poradnie psychologiczno-pedagogiczne.

Tymczasem system oświaty nie gwarantuje łatwej dostępności do opieki psychologiczno – pedagogicznej. Prawie połowa szkół publicznych różnego typu (44 procent) nie zatrudnia na odrębnych etatach ani pedagoga, ani psychologa, natomiast tam, gdzie są tacy specjaliści, prowadzenie profilaktyki zaburzeń psychicznych w szkole utrudnia duża liczba uczniów.

Poza tym w żadnej (spośród 13) poradni zdrowia psychicznego nie funkcjonowały zespoły opieki środowiskowej. Kierownictwo placówek wyjaśniało, że NFZ nie finansuje opieki środowiskowej dla dzieci i poradnie nie realizują wizyt domowych psychiatrycznej opieki zdrowotnej.

Przeczytaj teraz

NIK: zawodzi profilaktyka wad postawy u dzieci i młodzieży

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 22.07.2020

Szkoły nie organizują profilaktyki wad postawy u uczniów w sposób kompleksowy, brak współpracy z rodzicami w tym zakresie. Gminy też nie są świadome wagi zagadnienia, nie inicjują współpracy szkół z placówkami ochrony zdrowia i rodzinami, nie nadzorują procesu korekcji postawy u dzieci – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

W skontrolowanych przez NIK gminach i prowadzonych przez nie szkołach podejmowane dotychczas działania na rzecz profilaktyki wad postawy były niewystarczające, a w konsekwencji nieskuteczne.

Izba stwierdza, że gminy nie orientują się w potrzebach w tym zakresie, nie rozumieją powagi problemu i nie inicjują ścisłej współpracy szkół z pracownikami służby zdrowia i rodzicami dzieci, by wdrożyć kompleksową profilaktykę wad postawy. Jeśli już gminy prowadzą rozpoznanie potrzeb zdrowotnych mieszkańców, rzadko obejmuje ono schorzenia układu ruchu, w tym kręgosłupa, a jeszcze rzadziej prowadzi do zaplanowania i wdrożenia profilaktyki. Rozpoznanie to bywa prowadzone na podstawie zróżnicowanych źródeł informacji.

Jedynie część sprawdzonych przez NIK gmin zdiagnozowała stan zdrowia mieszkańców, a tylko w jednej gminie zaplanowano prowadzenie profilaktyki wad postawy uczniów. W innych skontrolowanych gminach planowanie i realizację zadań w tym obszarze pozostawiono szkołom.

Gminy rzadko też aktywnie informują o możliwościach profilaktyki wad postawy, choć dbałość o stan zdrowia uczniów to zadanie własne gmin. Pomimo funkcjonujących w województwach regionalnych programów polityki zdrowotnej (obejmujących profilaktykę wad postawy ciała dzieci i młodzieży) żadna ze skontrolowanych gmin nie zadbała o uczestnictwo w nich uczniów.

Czytaj także: Fundacja Medicover: nowatorskie rozwiązanie dla pielęgniarek szkolnych>>>

Gminy same nie opracowują i nie realizują programów polityki zdrowotnej dotyczących profilaktyki wad postawy u dzieci i młodzieży ani nie łożą środków na programy polityki zdrowotnej dotyczące wad postawy realizowanych przez inne podmioty. Ograniczają się tylko do zapewnienia środków finansowych na funkcjonowanie i wyposażenie szkół.

Jednak uczniowie uczestniczą w pewnych programach profilaktycznych, które bezpośrednio lub pośrednio odnoszą się do profilaktyki wad postawy.

Pielęgniarki szkolne prowadzą badania przesiewowe, jednak niekiedy szkoły nie zapewniają sobie dostępu do danych dotyczących skali rozpoznanych wad postawy, co w istotny sposób ogranicza dobór, a tym samym skuteczność prowadzonej profilaktyki. Gabinety profilaktyki zdrowotnej spełniają niezbędne wymagania i są wyposażone w obowiązkowy sprzęt do wykonywania testów przesiewowych dotyczących układu ruchu.

Dyrektorzy szkół współpracują z podmiotami leczniczymi udzielającymi świadczeń z zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad uczniami, w szczególności z pielęgniarkami szkolnymi, ale współpraca ta nie jest sformalizowana, a podejmowane działania nie zawsze są dokumentowane.

W dużej części skontrolowanych przez Izbę szkół przeprowadzono poza badaniami przesiewowymi dodatkowe badania w kierunku rozpoznania wad postawy. W 20 procentach szkół były to badania nieodpłatne, prowadzone przez pielęgniarkę szkolną, fizjoterapeutę lub podmiot zewnętrzny w ramach umowy zawartej z gminą.

W jednej gminie badania takie odbywały się z inicjatywy prywatnego podmiotu, a ich koszty ponieśli rodzice.

Rozpoznanie wad postawy u uczniów często nie skutkuje zaplanowaniem i organizacją zajęć gimnastyki korekcyjnej, a nauczyciele wf rzadko mają kwalifikacje do prowadzenia tych zajęć.

Na gimnastykę korekcyjną wydatkowano zaledwie 7,4 procenta środków przeznaczonych na tworzenie uczniom w szkołach warunków ograniczających możliwość wystąpienia wad postawy. Żadna ze skontrolowanych gmin nie skorzystała z dofinansowania zajęć sportowych dla uczniów z elementami gimnastyki korekcyjno-kompensacyjnej ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Zajęcia wychowania fizycznego uwzględniają problematykę wad postawy. Tylko w dwóch skontrolowanych szkołach dano uczniom możliwość wyboru zajęć wychowania fizycznego (sportowych, rekreacyjno-zdrowotnych, tanecznych lub aktywnej turystyki). Tam też była największa frekwencja na lekcjach wf.

Czytaj także: Cztery uczelnie niepubliczne kształcą lekarzy>>>

Szkoły dokonują pomiaru wzrostu uczniów i dostosowują do nich meble szkolne. Jednak w dużej części szkół kontrolerzy Inspekcji Sanitarnej (prowadzącej kontrolę na zlecenie NIK) stwierdzili uchybienia i nieprawidłowości dotyczące ergonomii stanowisk nauki. Gminy inwestują w stworzenie warunków zapobiegających powstawaniu wad postawy, głównie w infrastrukturę sportową, organizację zajęć wychowania fizycznego na basenie, pozalekcyjnych zajęć sportowych i zajęć gimnastyki korekcyjnej, w zapewnienie ergonomicznych mebli szkolnych dostosowanych do warunków antropometrycznych uczniów oraz w miejsca na pozostawianie podręczników i przyborów szkolnych w szkole. Te ostatnie często nie są zorganizowane tak, by zachęcać uczniów do korzystania z nich.

Ponad połowa uczniów większości szkół ma zdecydowanie przeciążony bagaż szkolny, co potwierdza Inspekcja Sanitarna. W jednej trzeciej skontrolowanych szkół wychowawcy lub pielęgniarki szkolne przeprowadzali akcje ważenia plecaków szkolnych i w tych szkołach stwierdzono najmniejsze przekroczenia norm wagi plecaków szkolnych. Akcje te były ujęte w planach nadzoru pedagogicznego, organizowano też w tym zakresie konkursy. Sporadycznie – dla zmniejszenia wagi uczniowskich plecaków – w szkołach korzysta się z e-podręczników.

Działania informacyjne i edukacyjne na temat profilaktyki wad postawy prowadzą wszystkie skontrolowane szkoły, ale tylko 40 procent skontrolowanych gmin. Edukacja ta jest jednak nieskuteczna – nauczyciele nie mają dostatecznej wiedzy o tematyce wad postawy uczniów, a rodzice – o rodzaju i zakresie badań wykonywanych dzieciom w szkołach.

Szkoły współpracują z rodzicami w prowadzeniu profilaktyki was postawy, ale ta współpraca też jest nieskuteczna, o czym mogą świadczyć w szczególności wyniki kontroli Inspekcji Sanitarnej dotyczące obciążenia tornistrów szkolnych, czy też fakt, że w niektórych szkołach znaczna część uczniów objętych badaniami przesiewowymi nie korzysta z badań lekarskich.

Dobrą praktyką jest udział rodziców w zajęciach gimnastyki korekcyjnej, dzięki czemu dowiadują się oni, jak dziecko powinno poprawnie wykonywać ćwiczenia w domu, a także spotkania z przedstawicielami Inspekcji Sanitarnej dotyczącego wagi plecaków szkolnych.

Uzasadnieniem dla podjęcia tej kontroli były między innymi wyniki wcześniejszych kontroli NIK, w szczególności kontroli Bezpieczeństwo i higiena nauczania w szkołach publicznych, przeprowadzonej w 2016 roku przez Delegaturę NIK w Zielonej Górze, oraz kontroli Opieka zdrowotna nad dziećmi i młodzieżą w wieku szkolnym, przeprowadzonej w 2017 roku przez Departament Zdrowia NIK.

Źródło: NIK

Przeczytaj teraz

NIK: sieć szpitali nie obniżyła kosztów leczenia

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 5.02.2020

Z danych dotyczących rosnących kosztów leczenia szpitalnego i malejących kosztów opieki ambulatoryjnej wynika, że zmiana modelu finansowania opieki zdrowotnej u świadczeniodawców zakwalifikowanych do „sieci szpitali” i wprowadzenie ryczałtu, nie spowodowała zatrzymania tendencji wzrostu udziału leczenia szpitalnego w kosztach świadczeń opieki zdrowotnej – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli.

Wzrost kosztów świadczeń opieki zdrowotnej w 2018 roku wyniósł 4,7 mld zł, dzięki czemu Fundusz po raz pierwszy przeznaczył na świadczenia opieki zdrowotnej ponad 80 mld zł (czyli ponad 95,5 procenta kosztów ogółem, które wyniosły w tym roku 84,8 mld zł). W stosunku do 2017 roku koszty świadczeń opieki zdrowotnej wzrosły o 6,17 procenta.

Coraz więcej pieniędzy na szpitale

Najwyższy wzrost kosztów świadczeń opieki zdrowotnej dotyczył leczenia szpitalnego i wyniósł prawie 3,8 mld zł (wzrost o 9,79 procenta). Wzrosły koszty podstawowej opieki zdrowotnej o ponad 1 mld zł (o 9,96 procenta), opieki psychiatrycznej i leczenia uzależnień o 181,5 mln (6,82 procenta), świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych w ramach opieki długoterminowej o prawie 149 mln zł (10,6 procenta), opieki paliatywnej i hospicyjnej o prawie 66 mln (9,84 procenta), zaopatrzenia w wyroby medyczne o ponad 72 mln zł (7,09 procenta), realizacji zadań wynikających z przepisów o koordynacji o 53 mln zł (11,14 procenta) oraz pomocy doraźnej i transportu sanitarnego o prawie 3 mln zł (6,47 procenta).

W pozostałych pozycjach kosztów świadczeń – rehabilitacja lecznicza, leczenie stomatologiczne, lecznictwo uzdrowiskowe, refundacja – wzrost kosztów nie przekroczył 5 procent.

Natomiast zmniejszeniu w stosunku do 2017 roku uległy koszty ambulatoryjnej opieki specjalistycznej o ponad 1 mld zł (spadek o 17,94 procenta).

Czytaj także: Lean Management sposobem na niedobór lekarzy i pielęgniarek>>>

NIK zwraca uwagę, że wzrost kosztów świadczeń opieki zdrowotnej nie przełożył się wprost na zwiększenie zakupu świadczeń. W kwocie kosztów świadczeń opieki zdrowotnej ujęte zostały bowiem koszty stanowiące środki przekazane placówkom na podwyższenie wynagrodzeń personelu medycznego. Koszty podwyżek dla grup zawodowych wyniosły ponad 4,5 mld zł i były wyższe niż w 2017 roku o 1,9 mld zł. Do objętych regulacjami szczególnymi w latach poprzednich pielęgniarek i położnych oraz ratowników medycznych w systemie Państwowe Ratownictwo Medyczne, dołączyli lekarze posiadający specjalizację oraz ratownicy medyczni zatrudnieni w szpitalach.

 Coraz dłuższa kolejka na rehabilitację

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła realizację świadczeń finansowanych przez NFZ, zmniejszyła się o ponad 50 tysięcy osób kolejka osób oczekujących na świadczenia,  znacznie zmniejszyły się kolejki na operację zaćmy.

Spadek ogólnej liczby oczekujących uzyskano przede wszystkim dzięki weryfikacji list oczekujących i zmianie organizacji leczenia zaćmy oraz zabiegów z zakresu endoprotezoplastyki stawu kolanowego i biodrowego. Szczególnie skuteczne okazały się zmiany w leczeniu zaćmy, które pozwoliły na zmniejszenie liczby oczekujących o blisko 122 tysięcy osób czyli o 25 procent (z ponad 494 tysięcy oczekujących na koniec 2017 roku do ponad 372 tysięcy osób na koniec 2018 roku).

Mediana średniego czasu oczekiwania, dla przypadków stabilnych, spadła o 139 dni i na koniec 2018 roku wynosiła 345 dni. Wartość mediany spadła w 15 oddziałach wojewódzkich NFZ, wzrosła tylko w oddziale w województwie podlaskim – o 112 dni.

Poza tym wprowadzenie dentobusów poprawiło w pewnym stopniu dostępność do świadczeń stomatologicznych oraz nastąpiła wyraźna poprawa w zakresie dostępności do rehabilitacji kardiologicznej.

Według NIK niepokojąca jest natomiast rosnąca liczba oczekujących oraz dłuższy czas oczekiwania na świadczenia rehabilitacyjne.

Na rehabilitację leczniczą na koniec 2018 roku oczekiwało ponad 1 mln 645 tysięcy osób czyli o ponad 63 tysiące więcej niż na koniec 2017 roku (wzrost o 4 procent), a na leczenie szpitalne na koniec 2018 roku oczekiwało 651,5 tysiąca osób i było to o 7,7 tysiąca osób więcej niż na koniec 2017 roku (wzrost o 1,19 procenta).

Czytaj także: Fizjoterapia w prywatnych placówkach szansą dla pacjentów>>>

Z kolei w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej liczba oczekujących na świadczenie na koniec 2018 roku (liczona łącznie dla przypadków stabilnych i pilnych) była wyższa, niż na koniec 2017 roku, o 6,4 tysiąca osób (wzrost o 0,35 procenta), przy czym dla przypadków stabilnych spadła o 16,5 tysiąca osób, a dla przypadków pilnych wzrosła o blisko 23 tysiące osób.

Nadal nierozwiązanym problemem jest także brak dostępu do części świadczeń zdrowotnych, różnice w dostępie do nich w poszczególnych oddziałach wojewódzkich NFZ, a także brak dostępu do kompleksowej opieki po zawale mięśnia sercowego na terenie czterech województw – podkarpackiego, świętokrzyskiego, pomorskiego i warmińsko-mazurskiego.

W 2018 roku bieżące wydatki publiczne na opiekę zdrowotną w Polsce, według danych OECD, wyniosły 4,5 procenta PKB i były niższe niż w większości państw europejskich należących do tej organizacji. Niskie nakłady publiczne na opiekę zdrowotną kompensowane są zwiększonym udziałem wydatków ponoszonych przez pacjentów, czy to w postaci udziału w dodatkowych systemach ubezpieczeń, czy wydatków bezpośrednich na świadczenia lub leki.

Cały raport NIK dostępny jest na stronie www.nik.gov.pl

Przeczytaj teraz

Zlecenia na wyroby medyczne według nowych przepisów

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 2.01.2020

Od 1 stycznia 2020 roku pacjenci, którym przysługują wyroby medyczne, nie muszą już odwiedzać placówki NFZ  by potwierdzić zlecenie. Mogą to robić podczas wizyty u lekarza zlecającego wyrób medyczny.

Część placówek realizowała te zlecenia na nowych zasadach już od 4 listopada 2019.

Natomiast już od 1 października 2019 obowiązuje zarządzenie prezesa NFZ, które zlikwidowało obowiązek sporządzania upoważnienia dla pełnomocnika do odbioru wyrobu medycznego. Teraz wystarczy upoważnienie ustne.

Jednym ze znacznych utrudnień dla pacjentów, którzy przebywają w szpitalu, nadal jest brak możliwości zaopatrzenia w wyrób medyczny wydawany na zlecenie w trakcie hospitalizacji. Trudno jest dobrać i dopasować na przykład protezę czy pionizator, bez wcześniejszego ich przymierzenia. W efekcie bywa tak, że pacjent otrzymuje wyrób medyczny, który nie spełnia swojej funkcji.

Czytaj także: Otwieramy się na nowe rynki>>>

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła dostępność refundowanych wyrobów medycznych, pacjent powinien być zaopatrzony w niezbędne wyroby medyczne przed wypisem ze szpitala, gdzie sprawdzana jest jakość i przydatność wyrobu. W odpowiedzi na wyniki kontroli NIK minister zdrowia poinformował, że trwają analizy dotyczące zmiany przepisów, które mają umożliwić wystawianie, w czasie pobytu pacjenta w szpitalu, zleceń na określone wyroby medyczne, jeśli są niezbędne dla zachowania ciągłości leczenia lub są wykonywane na zamówienie.

Wyniki kontroli NIK o dostępności refundowanych wyrobów medycznych dostępne są na stronie: www.nik.gov.pl

Przeczytaj teraz

NIK wnioskuje o szybkie wprowadzenie kodeksu dla sektora ochrony zdrowia

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 18.11.2019

Z kontroli NIK wynika, że szpitale nie przestrzegają zasad ochrony danych osobowych. Izba wystąpiła do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o przeprowadzanie systemowych kontroli w tym zakresie oraz niezwłoczne zakończenie działań związanych z przyjęciem kodeksu postępowania dla sektora ochrony zdrowia i wprowadzenie regulacji dotyczących certyfikacji, o której mowa w art. 42 RODO.

Z analizy przeprowadzonej przez Najwyższą Izbę Kontroli wynika, że w ponad połowie skontrolowanych szpitali doszło do naruszeń ochrony danych osobowych, z czego w sześciu sytuacja była na tyle poważna, że konieczne było powiadomienie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Na przykład w Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o. jeden z pacjentów niechcący zabrał dokumentację medyczną innego pacjenta jednej z poradni, a w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym im. Św. Ludwika w Krakowie mężczyzna z zaburzeniami psychicznymi ukradł z pomieszczenia rejestracji trzy kartoteki pacjentów – dwóch z nich nie odnaleziono. W 9 z 24 skontrolowanych szpitali papierowa dokumentacja pacjentów na oddziałach szpitalnych przechowywana była w niezamykanych szafkach lub na półkach. W ocenie NIK niewłaściwe zabezpieczenie i przechowywanie dokumentacji medycznej przez personel medyczny wynika z rutyny.

Z dokumentacją medyczną pacjentów związane jest również zagadnienie udostępniania jej innym osobom niż pacjent, na przykład członkom rodziny. W dwóch skontrolowanych szpitalach kopie dokumentacji zostały udostępnione osobom, których pacjent nie upoważnił, a w  siedmiu do przetwarzania danych osobowych, w tym medycznych, upoważnieni byli pracownicy obsługi, na przykład salowe i sanitariusze. W ocenie NIK osoby te nie udzielają pacjentom świadczeń medycznych i nie powinny mieć dostępu do danych dotyczących  historii choroby czy przebiegu leczenia pacjenta.

W 9 z 24 skontrolowanych szpitali pacjentom nie zagwarantowano prawa do prywatności w trakcie rejestracji. Odległość pomiędzy okienkami rejestracji była zbyt mała lub nie wyznaczono strefy oddzielającej pacjentów obsługiwanych od oczekujących w kolejce.

Czytaj także: Pracodawcy Medycyny Prywatnej wspierają kampanię RODO dla pacjenta>>>

We wszystkich objętych kontrolą szpitalach pacjentom umieszczano na nadgarstkach opaski ze znakami identyfikacyjnymi. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, umieszczane na opaskach informacje muszą być zapisane w sposób uniemożliwiający identyfikację pacjenta przez osoby postronne. Nie powinny zatem zawierać nr PESEL, imienia, ani nazwiska. Jednak – jak wykazali kontrolerzy NIK – prawie połowa skontrolowanych szpitali (11 z 24) nie stosowała się do tych zasad.

W trzech skontrolowanych szpitalach dane osobowe pacjentów umieszczone były na szpitalnych łóżkach, w sposób widoczny dla osób postronnych, na przykład odwiedzających innego chorego. Jednocześnie jednak, w tych samych szpitalach, na innych oddziałach, funkcjonowały rozwiązania chroniące dane osobowe pacjentów. Stosowano tam karty przyłóżkowe z ramkami zasłaniającymi personalia.

Niepokojącym zjawiskiem, według NIK, jest przekazywanie danych osobowych pacjentów firmom informatycznym serwisującym szpitalne systemy podczas zgłaszania usterek oprogramowania. Taka sytuacja miała miejsce aż w 11 skontrolowanych szpitalach w odniesieniu do danych osobowych 41 pacjentów, w tym danych medycznych 31 z nich.

W ¾ szpitali nie wdrożono odpowiednich środków zabezpieczających dane osobowe i medyczne pacjentów przechowywane w postaci elektronicznej.

Zgodnie z przepisami RODO, pracownicy szpitala powinni otrzymać stosowne upoważnienia do przetwarzania danych. Tymczasem kontrolerzy NIK stwierdzili błędy w tym zakresie w 5 szpitalach.  W 15 skontrolowanych szpitalach osobom odchodzącym z pracy nie odbierano uprawnień do systemów informatycznych, a w 10 – część pracowników posiadała uprawnienia administratora systemów operacyjnych wykorzystywanych komputerów, pomimo że osoby te nie były informatykami i nie zajmowały się administrowaniem systemami informatycznymi.

W połowie skontrolowanych szpitali kontrolerzy NIK stwierdzili zaniechania, które w sposób szczególny wpływały na obniżenie bezpieczeństwa danych przechowywanych w formie elektronicznej.

Zgodnie z przepisami RODO, punktem wyjścia do właściwej ochrony danych osobowych powinna być analiza ryzyka procesów przetwarzania danych. Jednak szpitale nie przygotowały się na wejście w życie nowych przepisów

Z pomocą podmiotom leczniczym przyszło Ministerstwo Cyfryzacji, które we współpracy z Ministerstwem Zdrowia przygotowało Przewodnik po RODO dla służby zdrowia. Publikacja ta zawiera przykłady praktycznych rozwiązań, które ułatwiają ochronę danych medycznych pacjentów. Jednak mimo przekazania Przewodnika szpitalom, zagadnienia związane z ochroną danych osobowych pacjentów były w tych jednostkach marginalizowane i jako dodatkowy obowiązek nie znalazły się wśród priorytetów służb medycznych i pracowników administracyjnych. Zawiódł też system szkoleń. Tylko w 9 szpitalach szkoleniami z zakresu ochrony danych osobowych objęto prawie cały personel. Były jednak także takie podmioty lecznicze, w których przeszkolony był niespełna co dziesiąty pracownik.

Cały raport NIK dostępny jest na stronie: www.nik.gov.pl

Kodeks dla branży medycznej, która ma ułatwiać stosowanie przepisów unijnego rozporządzenia RODO, powstaje od początku 2018 roku. Pod koniec roku 2018 został złożony do Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

W pracach nad kodeksem aktywnie uczestniczyli między innymi przedstawiciele Pracodawców Medycyny Prywatnej.

Czytaj na ten temat: Projekt Kodeksu Branżowego dla podmiotów medycznych złożony do Urzędu Ochrony Danych Osobowych>>>

 

 

Przeczytaj teraz

NIK: potrzebne jest lepsze rozeznanie potrzeb osób z zaburzeniami psychicznymi

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 29.10.2019

Według Najwyższej Izby Kontroli potrzebne są zmiany w przepisach dotyczących środowiskowych domów samopomocy oraz lepsze rozeznawanie potrzeb osób z zaburzeniami psychicznymi przez wojewodów i organy gmin.

Do końca 2018 roku środowiskowe domy samopomocy miały czas na dostosowanie się do obowiązujących standardów. Chodziło przede wszystkim o przepisy Ustawy o pomocy społecznej z 2004 roku oraz rozporządzenie ministra pracy i polityki społecznej z 2010 roku w sprawie środowiskowych domów samopomocy. W związku z tym, że wiele ośrodków wsparcia nie spełniło określonych przepisami wymogów w wyznaczonym terminie, czas ten wydłużono o 4 lata (do końca 2022 roku). Niemniej jednak NIK postanowiła sprawdzić już teraz, czy państwo prawidłowo świadczy pomoc w tej formie.

NIK stwierdziła, że prawie wszystkie skontrolowane placówki (15 z 17) spełniały określony przepisami standard usług bytowych. Obiekty nie miały barier architektonicznych, posiadały udogodnienia dla osób niepełnosprawnych, a także wymaganą liczbę odpowiednio wyposażonych pomieszczeń do prowadzenia zajęć wspierająco-aktywizujących. W ośrodkach znajdowały się wielofunkcyjne, odpowiednio wyposażone pomieszczenia do prowadzenia zajęć, takich jak: pracownie rękodzieła, florystyczno-zielarskie, siłownie, stolarnie i treningów rehabilitacyjnych dla ich uczestników.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami skontrolowane placówki zatrudniały psychologów, pedagogów, pracowników socjalnych oraz instruktorów terapii zajęciowej. W większości przypadków pracownicy posiadali wymagane doświadczenie i przeszkolenie. Poza tym w 5 z 17 środowiskowych domów samopomocy wskaźnik zatrudnienia był niższy od wymaganego przepisami. Nie wszystkie ośrodki zapewniały też swoim podopiecznym poradnictwo psychologiczne odpowiednio do potrzeb.

Prawie wszystkie skontrolowane ośrodki spełniały określony przepisami wymóg dotyczący liczby miejsc dla ich uczestników w jednym budynku, czyli od 15 do 60 osób. Tylko 1 ośrodek, w Oświęcimiu, nie spełniał tego wymogu – przebywało w nim ponad 60 osób.

Czytaj także: Opieka paliatywna i hospicyjna wymaga kompleksowego podejścia i strategii>>>

Badanie ankietowe przeprowadzone wśród opiekunów osób korzystających z usług ośrodków wsparcia potwierdziło, że w ocenie większości z nich placówki spełniają standardy usług bytowych. Aż 80 procent ankietowanych pozytywnie oceniło bazę materialną tych ośrodków. Ponadto prawie 90 procent opiekunów bardzo dobrze i dobrze oceniło poziom dostosowania usług i zajęć prowadzonych przez domy do potrzeb ich podopiecznych. Jednak aż 39 procent badanych wskazało na działania, o które można byłoby poszerzyć ofertę domu. Ankietowani wskazywali głównie na potrzebę: uruchomienia miejsc całodobowych, zapewnienia w ośrodkach opieki medycznej, w szczególności logopedycznej i psychiatrycznej, zwiększenia zakresu usług transportowych oraz zorganizowania wsparcia psychologicznego także dla rodziców i opiekunów uczestników ośrodka.

Kontrolerzy NIK stwierdzili kilka nieprawidłowości lub niedogodności w zakresie warunków technicznych ośrodków wsparcia, które miały wpływ na codzienne funkcjonowanie podopiecznych. Stwierdzili także nieskuteczny nadzór sprawowany przez wojewodów i samorządy nad funkcjonowanie tych placówek.

Środowiskowe domy samopomocy przeznaczone są dla tych osób z zaburzeniami psychicznymi, które między innymi w wyniku upośledzenia niektórych funkcji organizmu wymagają pomocy do życia w środowisku rodzinnym i społecznym. Przepisy określają cztery typy domów, w zależności od kategorii osób, dla których są przeznaczone: A – dla osób przewlekle psychicznie chorych, B – dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, C – dla osób wykazujących inne przewlekłe zaburzenia czynności psychicznych i D – dla osób z spektrum autyzmu lub niepełnosprawnościami sprzężonymi (możliwość tworzenia tego typu domów istnieje dopiero od 6 czerwca 2019 roku).

W latach 2016-2018 wzrosła liczba ośrodków wsparcia (z 779 do 809) oraz liczba oferowanych przez nie miejsc (z około 28,5 tysiąca do ponad 30 tysięcy). Jednocześnie malała liczba powiatów, w których nie było ani jednego środowiskowego domu samopomocy. Jednak w 2018 roku wskaźnik określony w wytycznych przekazanych wojewodom nie został osiągnięty, a w 8,5 procentach powiatach w skali kraju brakowało ośrodków wsparcia dla osób z zaburzeniami psychicznymi.

Aby zminimalizować to zjawisko, środki dotacji z rezerwy celowej z budżetu państwa w pierwszej kolejności przeznaczono na budowanie środowiskowych domów samopomocy w powiatach, w których jeszcze nie było takich ośrodków. Na koniec 2016 roku powiatów bez ośrodków wsparcia dla osób z zaburzeniami psychicznymi w całej Polsce było 42, rok później 38, a z końcem 2018 roku już tylko 32.

NIK zwraca uwagę, że w dalszym ciągu potrzeby w tym zakresie są znaczne. Najwięcej powiatów, gdzie nie ma takich placówek, znajduje się w województwach: mazowieckim (9), dolnośląskim i śląskim (w każdym po 6) oraz wielkopolskim (5).

Wnioski NIK z przeprowadzonej kontroli dotyczą także określenia źródeł danych, z jakich powinni korzystać wojewodowie w procesie rozpoznawania potrzeb osób z zaburzeniami psychicznymi w zakresie usług środowiskowych domów samopomocy, doprecyzowania w przepisach pojęcia „aktualna liczba osób korzystających z usług w tych ośrodkach” oraz korzystanie przez wojewodów i gminy z różnych źródeł w procesie rozpoznawania potrzeb osób z zaburzeniami psychicznymi w zakresie usług świadczonych przez środowiskowe domy samopomocy.

Cały raport dostępny jest  na stronie: www.nik.gov.pl

 

Przeczytaj teraz

NIK: potrzebne są standardy opieki paliatywnej i hospicyjnej

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 21.09.2019

Najwyższa Izba Kontroli przeanalizowała system opieki paliatywnej i hospicyjnej i wystąpiła do ministra zdrowia w sprawie opracowania standardów tej opieki jako narzędzia zapewniającego jakość udzielonych świadczeń.

Z analizy przeprowadzonej przez Izbę wynika, że nie wszyscy potrzebujący mają dostęp do odpowiedniej opieki paliatywnej i hospicyjnej, czego powodem jest wąska lista chorób – głównie nowotworowych – kwalifikujących do takiej opieki i mała jej dostępność na wsiach oraz wprowadzone przez NFZ limity w finansowaniu tego typu świadczeń. Z tego powodu część chorych umiera nie otrzymawszy opieki hospicyjnej.

NIK przestrzega, że sytuacja nie poprawi się dopóki między innymi nie zostanie opracowana strategia rozwoju opieki paliatywnej i hospicyjnej oraz jej standardów. Dotychczasowe działania na rzecz poprawy jej jakości i dostępności były nieskoordynowane i fragmentaryczne. Mimo znacznego wzrostu nakładów na opiekę paliatywną, hospicjom nadal brakuje środków na prowadzenie działalności.

Brakuje także miejsc w hospicjach. W większości województw nie zapewniono minimalnej liczby łóżek w paliatywnej opiece stacjonarnej, zalecanej przez Europejskie Towarzystwo Opieki Paliatywnej (EAPC) – wynoszącej 80-100 łóżek na 1 milion mieszkańców. Mimo, że ich liczba w latach 2015-2018 zwiększyła się o 23 procent, to w 2018 roku w 10 województwach brakowało aż 443 łóżek.

Oprócz tego NIK zauważa, że wpływ na dostęp do opieki paliatywnej i hospicyjnej ma miejsce zamieszkania. Przeprowadzona przez Izbę analiza dostępności (na podstawie liczby pacjentów przypadających na 10 tysięcy mieszkańców) wykazała, że ze świadczeń korzystało o ponad 30 procent mniej pacjentów z gmin wiejskich niż miejskich. Prawie 80 procent sięgała różnica liczby pacjentów w poszczególnych województwach (na 10 tysięcy mieszkańców).

Najlepszy dostęp do opieki paliatywnej i hospicyjnej mieli mieszkańcy województw kujawsko-pomorskiego i świętokrzyskiego, a najtrudniejszy – mazowieckiego, lubelskiego i podlaskiego.

Poza tym w sześciu województwach NFZ nie zapewnił perinatalnej opieki paliatywnej. W trzech w ogóle nie przeprowadzono konkursów na te świadczenia, a w pozostałych trzech nie wyłoniono świadczeniodawcy. Działo się tak pomimo że od początku 2017 roku perinatalna opieka paliatywna stała się świadczeniem gwarantowanym.

Na ograniczony dostęp do świadczeń opieki paliatywnej wpływ ma również to, że nie mogą być one finansowane przez NFZ ponad limit określony w kontrakcie, ponieważ przepisy przewidują taką możliwość jedynie w odniesieniu do świadczeń ratujących życie.

Tymczasem świadczenia opieki paliatywnej to świadczenia szczególne, gdyż nie są ukierunkowane na ratowanie życia, lecz na zapewnienie godnych warunków umierania. Ograniczenie to powoduje powstawanie kolejek do hospicjów i sprawia, że część pacjentów nie doczekuje takiej pomocy

Wśród postulatów przedstawionych resortowi zdrowia przez Izbę są zmiany obowiązujących regulacji w celu zapewnienia dostępu do opieki paliatywnej i hospicyjnej (OPH) wszystkim potrzebującym, niezależnie od rodzaju choroby, w celu doprecyzowania wymogu częstotliwości wizyt i porad w warunkach domowych oraz zaktualizowania wymagań dotyczących personelu dopuszczonego do wykonywania rehabilitacji.

Czytaj także: Air Liquide Healthcare rozwija zakres świadczeń na Mazowszu>>>

NIK wnioskuje też o wprowadzenie do rozporządzenia w sprawie OPH obowiązku sporządzania indywidualnych planów opieki, określających zadania różnych opiekunów zaangażowanych w opiekę oraz o zmianę rozporządzenia w sprawie kryteriów wyboru ofert, tak aby premiowane były podmioty oferujące najlepszej jakości warunki dodatkowe świadczeń.

Wnioski Izby dotyczą także określenia kierunków rozwoju opieki paliatywnej i hospicyjnej oraz docelowego modelu funkcjonowania tej opieki oraz przeanalizowanie możliwości systemu opieki zdrowotnej pod kątem finansowania świadczeń OPH w sposób nielimitowany, wprowadzenia szpitalnych zespołów lub konsultantów medycyny paliatywnej oraz skoordynowania – we współpracy z ministrem ds. społecznych – opieki paliatywnej z pomocą społeczną, podstawową opieką zdrowotną oraz opieką długoterminową.

Według NIK konieczne jest tez przeprowadzenie analizy co do wymaganego poziomu zatrudnienia i kwalifikacji pielęgniarek, jak również katalogu wymaganego sprzętu z uwzględnieniem faktycznych potrzeb pacjentów i racjonalizacji kosztów jego utrzymania.

NIK ustaliła, że w 80 procentach skontrolowanych hospicjów wystąpiły nieprawidłowości dotyczące organizacji udzielania świadczeń. Kontrola wykazała, że w 10 hospicjach nie we wszystkich miesiącach objętych badaniem zapewniono obecność wymaganego personelu. Licząc łączny czas opieki należnej chorym, ograniczono go o ponad 200 godzin – w przypadku lekarzy, 250 godzin – w przypadku psychologów, 70 godzin – w przypadku fizjoterapeutów, a o 20 godzin – w przypadku pielęgniarek. W stosunku do pacjentów przebywających w domach, czterech świadczeniodawców nie zachowało wymaganej przepisami minimalnej częstotliwości wizyt pielęgniarskich, a w dwóch z nich również porad lekarskich.

Roczne nakłady NFZ na opiekę paliatywną i hospicyjną wyniosły od 414 mln zł w 2015 roku do 668 mln zł w 2017 roku. Najwięcej przeznaczano na opiekę w warunkach stacjonarnych (880 mln zł) i domowych dla dorosłych (759 mln zł). Na opieką domową dla dzieci wydano 117 mln zł, na poradnie – prawie 10 mln zł, a na opiekę perinatalną 154 tys. zł. Największe nakłady poniesiono w województwach śląskim i mazowieckim, a najniższe w lubuskim, opolskim, podlaskim i zachodniopomorskim.

Cały raport dostępny jest na stronie: www.nik.gov.pl

Przeczytaj teraz

NIK: sieć nie poprawiła sytuacji szpitali

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 25.08.2019

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli sieć szpitali nie poprawiła sytuacji placówek. Spośród 29 szpitali zbadanych przez NIK na koniec września 2018 roku 23 odnotowały ujemny wynik finansowy.

W porównaniu z wrześniem 2017 roku pogorszyła się także sytuacja ekonomiczna 22 szpitali.

NIK stwierdziła, że łączna kwota zobowiązań wzrosła najbardziej w szpitalach zakwalifikowanych do I stopnia zabezpieczenia – o 36,5 procenta w stosunku do roku poprzedniego (dla szpitali II stopnia był to wzrost o 11,5 procenta, zaś III stopnia – o 4,6 procenta).

Największe straty miały na koncie 2 placówki z II poziomu zabezpieczenia:  Szpital Miejski Nr 4 w Gliwicach Sp. z o.o. (ok.18,5 mln zł strat) i Szpital Czerniakowski Sp. z o.o. w  Warszawie (ok. 17 mln zł strat), a także placówka zakwalifikowana do pierwszego poziomu – Szpital w Piekarskim Centrum Medycznym Sp. z o.o.  (ok. 13,5 mln zł strat).

Zdaniem Izby, tworząc sieć nie brano pod uwagę ani społecznych potrzeb, ani możliwości diagnostycznych i terapeutycznych konkretnego szpitala. Nie uwzględniono jego znaczenia w zapewnieniu bezpieczeństwa zdrowotnego w regionie – nie kierowano się sytuacją demograficzną i epidemiologiczną na obszarze funkcjonowania placówki, ani stopniem dostosowania jej infrastruktury do obowiązujących przepisów.

Nie miała też znaczenia jakość, liczba i wartość udzielanych przez szpital świadczeń, czy stopień wykorzystania łóżek na poszczególnych oddziałach, a to m.in. przekładało się na nieuzasadnione i nadmierne koszty.

Wraz z utworzeniem sieci szpitali, istotnie zmienił się sposób finansowania tych placówek – teraz jest oparty przede wszystkim na ryczałcie wypłacanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Placówki zakwalifikowane do sieci mają zagwarantowane umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia na kolejne cztery lata, a wysokość ryczałtu jest uzależniona między innymi od rodzaju i liczby świadczeń udzielonych przez konkretną placówkę w poprzednim okresie rozliczeniowym.

Jak ustaliła NIK w IV kwartale 2017 roku kontrolowane szpitale dostały ryczałt w wysokości niemal 269 mln zł, a zrealizowały świadczenia o wartości blisko 276 mln zł.

Sieć szpitali została wprowadzona w październiku 2017 roku. Jednym z jej najważniejszych celów było poprawienie dostępu pacjentów do świadczeń specjalistycznych – chodziło o to, by chory był leczony kompleksowo i w skoordynowany sposób. To placówka, do której został skierowany, miała mu zapewnić nie tylko świadczenia szpitalne, ale także po zabiegach czy badaniach – leczenie ambulatoryjne i rehabilitacyjne. Udzielanie takich świadczeń miało być podyktowane przede wszystkim potrzebami zdrowotnymi tych osób, a nie stanem finansów szpitala.

W sieci znalazło się prawie 600 szpitali, 10 procent z nich stanowiły placówki niepubliczne.

Czytaj na ten temat: 59 prywatnych placówek w sieci szpitali>>>

Do sieci weszły jednak także takie placówki, które choć miały wymagane oddziały, to pacjentom niektórych z nich nie były w stanie zapewnić leczenia ambulatoryjnego. NIK stwierdziła, że tak było w przypadku 6 z 29 kontrolowanych szpitali, a jednym z powodów mógł być brak zapisu w ustawie, który wskazywałby na konieczność uruchomienia przez nie nowych poradni.

Do szczegółowych badań kontrolerzy wytypowali 80 pacjentów każdej z 29 kontrolowanych placówek (z dwóch oddziałów), wypisanych w listopadzie 2017 roku i w kwietniu 2018 roku. Z zebranych danych wynika, że zalecane im świadczenia pohospitalizacyjne otrzymało prawie 70 procent chorych, ale mniej niż połowa uzyskała porady ambulatoryjne lub miała wyznaczony ich termin.

Wbrew założeniom, po uruchomieniu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej żadna z kontrolowanych placówek zakwalifikowanych do sieci nie wprowadziła istotnych zmian w swoich strukturach wewnętrznych. Jedynie w ośmiu (27,6 procenta badanych) zmienił się zakres świadczeń szpitalnych lub ambulatoryjnych. Powodem było rezygnowanie z ich udzielania np. w związku z brakiem lekarzy, ale także wygaśnięcie umowy z NFZ czy zawarcie nowej.

NIK sprawdziła, jak system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej funkcjonował od początku swojego istnienia do końca września 2018 roku, a także jak wyglądała sytuacja w placówkach tuż przed jego uruchomieniem (od stycznia 2015 roku do października 2017 roku).

Kontrola objęła 29 placówek w 6 województwach – lubuskim, dolnośląskim, mazowieckim, podlaskim, pomorskim i śląskim.

Cały raport Najwyższej Izby Kontroli na temat sieci szpitali dostępny jest na stronie www.nik.gov.pl

Przeczytaj teraz

NIK: źródło problemów szpitala w Olkuszu to niekorzystna umowa

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 10.07.2019

NIK potwierdziła obawy powiatu olkuskiego, dotyczące możliwości niekorzystnego rozporządzania mieniem i finansami przez szpital w Olkuszu. Wbrew stanowisku powiatu szpital podejmował decyzje korzystne dla Grupy Nowy Szpital Holding S.A., która jest większościowym udziałowcem w Nowy Szpital w Olkuszu Sp. z o.o.

Między innymi zlecał usługi zewnętrzne oraz udzielał tej spółce i spółkom jej zależnym pożyczek.

NIK stwierdziła, że źródłem problemów jest niekorzystna umowa z 2010 roku, którą zawarło starostwo powiatowe w Olkuszu, tworząc spółkę Nowy Szpital. Tym samym pozbawiło się realnego wpływu na działalność spółki, gdyż stało się mniejszościowym udziałowcem, mimo że wniosło do niej majątek publiczny.

Samorząd mniejszościowym udziałowcem

NIK zwróciła na to uwagę już w 2011 roku. Starostwo nie mogło więc skutecznie zapobiec niekorzystnym z punktu widzenia podatników działaniom zarządu. Zamiast tego po latach zwróciło się ponownie do NIK o kontrolę Nowego Szpitala.

Pomimo odmowy poddania się kontroli przez Nowy Szpital, a następnie jej utrudniania, Izba przeprowadziła kontrolę w szpitalu według pierwotnych założeń.

NIK zarazem stwierdziła, że główny cel przystąpienia przez powiat olkuski do spółki został zrealizowany. Otóż przejmując majątek ZOZ, spółka zapewniła ciągłość opieki medycznej mieszkańcom powiatu olkuskiego.

NIK na wniosek poselski oraz starostwa powiatowego w Olkuszu sprawdziła realizację umów związanych z powołaniem i funkcjonowaniem spółki Nowy Szpital Sp. z o.o. w Olkuszu, w tym gospodarowanie przekazanym mieniem oraz zarządzanie kosztami i wynik finansowy spółki.

W wyniku niekorzystnej umowy z 2010 roku powiat został  wspólnikiem mniejszościowym spółki, mając zaledwie 30 procent udziałów. Samorząd nie zadbał też o to, żeby mieć swojego przedstawiciela w zarządzie spółki. Nie miał możliwości, aby zapobiec podjęciu uchwały o treści oczekiwanej przez wspólnika większościowego. Z tych powodów miał bardzo ograniczony wpływ na jej działalność pozamedyczną. Potwierdziła to kontrola NIK w 2011 roku.

Zobowiązania wobec udziałowca źródłem problemów

Główną kwestią sporną pomiędzy powiatem a spółką i jej większościowym udziałowcem były wielkość i zasadność zobowiązań podejmowanych przez szpital wobec głównego udziałowca i podmiotów powiązanych z nim kapitałowo. Powiat nie uzyskał pełnej wiedzy o stanowiących podstawę tych zobowiązań umowach, a w szczególności o zakresach świadczonych usług, ich uzasadnieniu merytorycznym ani ekonomicznym.

Tymczasem od 2011 roku spółka Nowy Szpital wbrew stanowisku powiatu olkuskiego konsekwentnie wprowadzała rozwiązania organizacyjne, które polegały przede wszystkim na ograniczeniu zatrudnienia i zlecaniu części zadań podmiotom zewnętrznym (outsourcing), w szczególności Grupie Nowy Szpital Holding S.A. (GNS) – twierdzi NIK.

Czytaj także: GNS: szpital w Olkuszu zainwestuje 10 mln zł w modernizację>>>

Wbrew stanowisku powiatu podejmowano wiele decyzji, dotyczących na przykład zlecania usług GNS czy udzielania tej spółce i spółkom jej zależnym pożyczek. Korzystając z uprawnień przewidzianych dla udziałowca większościowego, zarząd spółki zawarł z GNS umowy w 2013 roku i 2015 roku, zlecając jej realizację usług rozliczanych ryczałtowo.

Umowy te zostały zastąpione umową franczyzy i świadczenia usług z 28 lutego 2018 roku, zawartą pomimo sprzeciwu powiatu. Zasadność zawarcia umowy franczyzy została zakwestionowana przez starostwo, które w marcu 2018 roku wystąpiło o uchylenie uchwały Zgromadzenia Wspólników w tej sprawie na drodze sądowej.

Tajne umowy o świadczenie usług

W latach 2011-2017 szpital zlecił GNS świadczenie usług zewnętrznych pozamedycznych w 45 zakresach, za kwoty, których wysokość uznał za tajemnicę przedsiębiorstwa i wniósł o ich utajnienie. Zastrzeżenia kontrolerów NIK wzbudził sposób zlecenia GNS 19 zakresów usług, czyli wszystkich poddanych szczegółowej analizie. Powierzono je GNS na podstawie umowy z 2013 roku i z 2015 roku.

W badanych zakresach nie przedstawiono NIK dokumentacji potwierdzającej przeprowadzenie analiz ekonomiczno-finansowych (kalkulacji kosztów) i wskazującej na uzasadnienie ekonomiczne ich zawarcia oraz rozeznania rynku (pozyskanie ofert podmiotów konkurencyjnych, świadczących podobne usługi). W analizowanych umowach z GNS nie przewidziano żadnego sposobu dokumentowania realizacji usług, co praktycznie uniemożliwiało potwierdzenie wykonania zleconych zadań. Potwierdzenia takiego nie stanowiły dokumenty przedstawione przez spółkę w czasie kontroli.

W ocenie NIK zlecenie GNS realizacji usług mogło prowadzić do nieuzasadnionego zawyżania kosztów działalności spółki i naruszania zasad efektywnego wydatkowania środków publicznych, przekazywanych spółce tytułem realizacji umów zawartych z Małopolskim Oddziałem Wojewódzkim NFZ.

 NIK zarzuca bierność powiatowi

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli powiat nie wykorzystał wszystkich możliwości zablokowania niekorzystnych decyzji i działań zarządu spółki. Nie potrafił nawet uzyskać wszystkich  żądanych informacji. Dopiero w trakcie kontroli NIK, która miała miejsce w marcu 2018 roku, starostwo skorzystało z możliwości zaskarżenia do sądu uchwały nadzwyczajnego Zgromadzenia Wspólników w sprawie wyrażenia zgody na zawarcie umowy franczyzy (z mocą od 1 stycznia 2018 roku).

Nie wykorzystywało też możliwości przewidzianych w Kodeksie Spółek Handlowych. Tylko jeden raz w 2013 roku starostwo przeprowadziło w spółce kontrolę indywidualną jako wspólnik. Natomiast w ogóle nie skorzystało z uprawnienia do żądania wyznaczenia przez sąd firmy audytorskiej w celu zbadania rachunkowości oraz działalności spółki, czy też wystąpienia z roszczeniem o naprawienie szkody.

W ocenie Najwyższej Izby Kontroli w okresie objętym kontrolą spółka zapewniła ciągłość opieki medycznej mieszkańcom powiatu olkuskiego, dotyczącej leczenia szpitalnego oraz podstawowej i ambulatoryjnej opieki zdrowotnej.

Świadczenia medyczne – bez zarzutu

Zarząd spółki na bieżąco współpracował ze starostwem w sprawach dotyczących wykonywanych świadczeń zdrowotnych. Zakres i sposób realizacji przez spółkę świadczeń opieki zdrowotnej, w odniesieniu do zobowiązań podjętych w chwili przystąpienia powiatu olkuskiego do spółki, nie wzbudził zastrzeżeń NIK.

Sytuację finansową spółki w kontrolowanym okresie uznano za stabilną i umożliwiającą realizację świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie wykonywanym w ramach umów z Małopolskim Oddziałem Wojewódzkim Narodowego Funduszu Zdrowia. Spółka gospodarowała przekazanym mieniem powiatu zgodnie z przeznaczeniem oraz realizowała działania inwestycyjne, w tym z udziałem środków Unii Europejskiej.

NIK wystąpiła do Starosty Olkuskiego z wnioskiem o rozważenie możliwości korzystania w szerszym zakresie z instrumentów ochrony mniejszościowego udziałowca, przewidzianych w umowie spółki, zawartych w porozumieniach oraz w Kodeksie spółek handlowych. Starosta Olkuski poinformował o realizacji tego wniosku.

Czytaj także: System nie może funkcjonować bez podmiotów niepublicznych>>>

Komunika Izby podkreśla, że spółka Nowy Szpital w Olkuszu na wszelkie sposoby próbowała udaremnić, a następnie utrudnić przeprowadzenie kontroli NIK. Działającemu na podstawie upoważnienia kontrolerowi dwukrotnie odmówiono wstępu do obiektu szpitala i innych pomieszczeń spółki oraz nie przedstawiono do kontroli wymaganych dokumentów.

NIK w styczniu 2018 roku złożyła zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 98 ustawy o NIK. W konsekwencji zażaleń NIK, najpierw na odmowę wszczęcia postępowania w sprawie, a następnie umorzenie dochodzenia, w kwietniu 2019 roku Sąd Rejonowy w Olkuszu nakazał prokuraturze dalsze prowadzenie postępowania.

Z kolei kiedy w styczniu 2019 roku Izba, na podstawie art. 12 ustawy o NIK, zleciła Małopolskiemu Urzędowi Skarbowemu przeprowadzenie kontroli w zakresie prawidłowości kwalifikowania kosztów działalności oraz ich wpływu na wysokość zobowiązań podatkowych, półka skutecznie zablokowała możliwość tej kontroli, powołując się na ograniczenia w możliwości prowadzenia kontroli w podmiotach gospodarczych, przewidziane w ówczesnej ustawie o swobodzie działalności gospodarczej. Takie sytuacje zdarzają się bardzo rzadko.

Źródło: www.nik.gov.pl

Komentarz zarządu Nowego Szpitala w Olkuszu dotyczący informacji NIK można przeczytać tutaj:

Szpital w Olkuszu: ocena NIK jest dla nas niesprawiedliwa>>>

Przeczytaj teraz

Szpital w Olkuszu: ocena NIK jest dla nas niesprawiedliwa

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 10.07.2019

Ocena Najwyższej Izby Kontroli dotycząca funkcjonowania szpitala w Olkuszu wydaje nam się niesprawiedliwa. Szpital obsługuje pacjentów na bieżąco, ma dobre wyniki finansowe, płaci pracownikom, kontrahentom, nie ma długów – komentuje zarząd szpitala w Olkuszu informację NIK na temat sytuacji placówki.

NIK w opublikowanym komunikacie potwierdza to również, stwierdzając, że „w okresie objętym kontrolą spółka zapewniła ciągłość opieki medycznej mieszkańcom powiatu olkuskiego, w szczególności w rodzaju: lecznictwo szpitalne oraz podstawowa i ambulatoryjna opieka zdrowotna. Zarząd spółki na bieżąco współpracował z powiatem w sprawach dotyczących wykonywanych świadczeń, udzielając przy tym spółce wsparcia przy ich kontraktowaniu. Nie odnotowano też istotnych problemów w przepływie informacji pomiędzy powiatem i spółką w tym przedmiocie”.

Informacja NIK na temat szpitala w Olkuszu dostępna jest tutaj: NIK: źródło problemów szpitala w Olkuszu to niekorzystna umowa>>>

Zarząd szpitala w Olkuszu przypomina, że „zakres i sposób realizacji przez spółkę świadczeń opieki zdrowotnej, w odniesieniu do zobowiązań podjętych w chwili przystąpienia powiatu olkuskiego do spółki, nie budzi zastrzeżeń Najwyższej Izby Kontroli”, a NIK podkreśla również, że szpital gospodarował przekazanym mieniem powiatu zgodnie z przeznaczeniem oraz realizował inwestycje.

– Dlatego nie rozumiemy powodów, dla których NIK wchodzi w kompetencje zarządu szpitala i sugeruje, że jakieś rozwiązania byłby lepsze. Jesteśmy przekonani, że dobrze wykonujemy swoje zadania. W szpitalu wykonujemy coraz więcej świadczeń medycznych, kontrakt szpitala rośnie, inwestycje są realizowane, wynik finansowy jest pozytywny – czytamy w komentarzu zarządu szpitala.

Czytaj także: GNS: nowy sprzęt w szpitalu w Olkuszu>>>

-Nie wiemy w porównaniu, do jakich szpitali NIK ocenia działalność szpitala w Olkuszu i ocenia, że mogło dojść do naruszania zasad efektywności wydatkowania środków publicznych. Wystarczy tylko przypomnieć, że łączna kwota zadłużenia szpitali w Polsce przekracza już 13 mld zł.  W 2016 roku NIK badał, jak nieskutecznie walczy się z zadłużeniem szpitali i jakie pozorne działania podejmują ich właściciele (www.nik.gov.pl). Na tym tle sytuacja szpitala w Olkuszu jest bardzo dobra i powinna być przykładem dla innych.

Przedstawialiśmy NIK wszystkie nasze argumenty. Przez cały okres kontroli szpital współpracował z NIK i udostępniał wszystkie dokumenty, o które wnioskował kontroler. Nigdy nie odmówiono kontrolerowi wstępu do obiektu szpitala i innych pomieszczeń spółki. Apelujemy o obiektywizm i prosimy o uczciwą ocenę naszej pracy – stwierdza zarząd szpitala w Olkuszu.

Przeczytaj teraz

NIK: jest problem z transgraniczną opieką zdrowotną

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 14.06.2019

Pacjenci w UE wciąż napotykają trudności w korzystaniu z transgranicznej opieki zdrowotnej – stwierdzono w nowym sprawozdaniu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego, zaprezentowanym w Najwyższej Izbie Kontroli.

Poza tym jedynie niewielka część potencjalnych pacjentów jest świadoma przysługujących im praw do leczenia za granicą. Raport wskazuje także na problemy i opóźnienia związane z elektroniczną wymianą danych, dotyczących zdrowia pacjentów między państwami członkowskimi.

Aby osiągnąć ambitne cele w dziedzinie unijnej transgranicznej opieki zdrowotnej konieczne jest usprawnienie zarządzania – stwierdzają kontrolerzy ETO. Udoskonalenia wymaga także dostęp do opieki zdrowotnej dla pacjentów cierpiących na choroby rzadkie.

Unijna dyrektywa z 2011 roku w sprawie transgranicznej opieki zdrowotnej ma na celu zapewnienie bezpiecznych transgranicznych usług opieki zdrowotnej wysokiej jakości w UE oraz zagwarantowanie, że koszty leczenia za granicą będą zwracane na takich samych warunkach jak w państwie pochodzenia.

Unijni pacjenci, którzy chcieliby skorzystać z opieki zdrowotnej w innym państwie członkowskim – na przykład podjąć planowane leczenie szpitalne lub zakupić leki – są w związku z tym uprawnieni do otrzymania informacji na temat standardów leczenia, zasad zwrotu kosztów oraz najlepszej dostępnej ścieżki prawnej.

Kontrolerzy zbadali, czy Komisja Europejska monitorowała wdrożenie unijnej dyrektywy w sprawie transgranicznej opieki zdrowotnej i czy wspierała państwa członkowskie w informowaniu pacjentów o przysługujących im prawach. Ocenili także rezultaty osiągnięte w odniesieniu do transgranicznej wymiany danych dotyczących pacjentów i przeanalizowali kluczowe działania w dziedzinie chorób rzadkich.

200 tysięcy transgranicznych pacjentów

Kontrolerzy ETO ustalili, że Komisja prawidłowo monitorowała wdrożenie dyrektywy przez państwa członkowskie. Udzieliła również państwom członkowskim wsparcia na rzecz lepszego informowania pacjentów o przysługujących im prawach do transgranicznej opieki zdrowotnej, choć występowały w tym zakresie pewne niedociągnięcia.

Dbałość o stronę informacyjną przedsięwzięcia wydaje się bardzo istotna, zwłaszcza w zestawieniu z dostępnymi danymi na temat wiedzy Europejczyków na temat transgranicznej opieki zdrowotnej. Na przykład w badaniu Eurobarometr z 2015 roku stwierdzono, że mniej niż 20 procent obywateli było świadomych praw przysługujących im w odniesieniu do transgranicznej opieki zdrowotnej.

Każdego roku z leczenia w innym państwie członkowskim na podstawie przepisów dyrektywy korzysta około 200 000 pacjentów (czyli mniej niż 0,05 procenta obywateli UE). Mobilność pacjentów obserwowana jest w największym stopniu w przypadku sąsiadujących państw członkowskich.

W danych dotyczących transgranicznej opieki zdrowotnej z 2016 roku największą liczbę pacjentów, którzy leczyli się za granicą wykazała Francja: 146 tysięcy spośród 213 tysięcy wszystkich europejskich pacjentów korzystających z tych uprawnień.

W tym zestawieniu Polska uplasowała się na miejscu piątym. W 2016 roku z leczenia za granicą w ramach transgranicznej opieki zdrowotnej skorzystało 8 647 Polaków. Z kolei największą liczbę przyjętych pacjentów zagranicznych odnotowano w Hiszpanii, Portugalii, Belgii i w Niemczech.

Trudności z infrastrukturą cyfrową

Komisja nie doszacowała natomiast trudności związanych z wdrożeniem ogólnounijnej infrastruktury usług cyfrowych w dziedzinie e-zdrowia. W momencie zakończenia kontroli – w listopadzie 2018 roku – państwa członkowskie miały dopiero rozpocząć elektroniczną wymianę danych dotyczących zdrowia pacjentów, więc nie można było wykazać korzyści płynących z tego tytułu dla pacjentów korzystających z transgranicznej opieki zdrowotnej. Ponadto Komisja nie oceniła prawidłowo ani potencjalnego użytkowania ani efektywności kosztowej transgranicznej wymiany danych dotyczących zdrowia.

Kontrolerzy stwierdzili również, że europejskie sieci referencyjne do spraw chorób rzadkich stanowią ambitną innowację i znajdują szerokie poparcie wśród lekarzy, świadczeniodawców opieki zdrowotnej i pacjentów. Ogółem w Unii Europejskiej na choroby rzadkie cierpi między 27 a 36 milionów ludzi. Tymczasem wspomniane sieci borykają się z dużymi problemami, jeśli chodzi o zapewnienie ich trwałego finansowania i skutecznego funkcjonowania na styku krajowych systemów opieki zdrowotnej.

W sprawozdaniu kontrolerzy ETO zalecają Komisji, by udzieliła krajowym punktom kontaktowym więcej wsparcia, tak aby zapewnić pacjentom lepsze informacje na temat przysługujących im praw w zakresie transgranicznej opieki zdrowotnej, lepiej przygotowała się do transgranicznej wymiany danych dotyczących zdrowia, ulepszyła wsparcie i zarządzanie w odniesieniu do europejskich sieci referencyjnych, tak aby ułatwić pacjentom cierpiącym na choroby rzadkie dostęp do opieki zdrowotnej.

Czytaj także: Telemedycyna – element efektywnej opieki nad pacjentem>>>

Dla pacjentów poszczególnych krajów Unii Europejskiej, którzy chcą skorzystać z leczenia w ramach transgranicznej opieki zdrowotnej, przewidziano dwie różne ścieżki prawne: dyrektywę unijną lub unijne rozporządzenie w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego.

Środki unijne na rzecz transgranicznej opieki zdrowotnej pochodzą przede wszystkim z programów działań Unii w dziedzinie zdrowia, w ramach których na kwestie zdrowotne przeznacza się około 64 mln euro rocznie. Wydatki na zwrot kosztów za usługi opieki zdrowotnej świadczone za granicą zgodnie z przepisami dyrektywy szacuje się na 0,004 procenta ogólnounijnego rocznego budżetu opieki zdrowotnej.

Sprawozdanie specjalne nr 7/2019 pt. „Działania UE w zakresie transgranicznej opieki zdrowotnej – ustanowiono ambitne cele lecz konieczne jest usprawnienie zarządzania” jest dostępne na stronie internetowej Trybunału (eca.europa.eu) w 23 językach UE.

Przeczytaj teraz

NIK: system ochrony zdrowia jest nieefektywny i nieprzyjazny dla pacjenta

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 5.06.2019

System ochrony zdrowia w Polsce nie jest przyjazny dla pacjenta, nie zapewnia efektywnego wykorzystania środków publicznych i jest źródłem problemów dla osób kierujących podmiotami leczniczymi – tak wynika ze zbiorczego raportu dotyczącego polskiego systemu ochrony zdrowia, opublikowanego przez NIK.

Najwyższa Izba Kontroli przeanalizowała funkcjonowanie polskiego systemu ochrony zdrowia opierając się na ustaleniach ponad 70 kontroli oraz na opiniach ekspertów.

– Pod względem nakładów publicznych na służbę zdrowia zajmujemy trzecie miejsce od końca spośród wszystkich państw w Europie – zauważa Prezes NIK. – Przez to jesteśmy w grupie absolutnie kilku państw, których sami obywatele najwięcej dokładają do procesu leczenia ze swoich prywatnych pieniędzy – komentuje raport prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski

Według opublikowanych w 2018 roku badań CBOS 66 procent dorosłych Polaków negatywnie ocenia funkcjonowanie służby zdrowia w naszym kraju, w tym aż 27 procent – zdecydowanie negatywnie. Przeciwnego zdania jest 30 procent respondentów. Równocześnie ponad 57 procent Polaków uważa, że zachowanie dobrego zdrowia, obok szczęścia rodzinnego, należy do najważniejszych wartości w ich życiu.

Główne medycyna interwencyjna

Według NIK, negatywne oceny systemu ochrony zdrowia wynikają przede wszystkim z długiego oczekiwania na uzyskanie świadczenia, a zła organizacja systemu ochrony zdrowia nie zapewnia wczesnego wykrycia choroby. Opiera się na, z natury droższej, medycynie interwencyjnej i marginalizuje prewencję. Ponadto brakuje skutecznej edukacji kształtującej poczucie osobistej odpowiedzialności obywateli za swoje zdrowie, a także powszechnej świadomości, że zdrowie stanowi fundament rozwoju społeczeństwa.

Pacjenci nie mają dostępu do informacji o jakości leczenia w poszczególnych placówkach. Jakość ta nie jest odpowiednio premiowana w systemie finansowania świadczeń ze środków publicznych. Brak koordynacji i ciągłości leczenia powoduje, że niejednokrotnie jego efekty są zaprzepaszczane.

 Brak koordynacji

Jednym z problemów jest według NIK niewystarczająca koordynacja działań dotyczących tworzenia i funkcjonowania podmiotów leczniczych, co powoduje funkcjonowanie na danym terenie wielu podmiotów leczniczych, podlegających różnym organom tworzącym, udzielających często identycznych świadczeń, co skutkuje nieefektywnym wykorzystaniem zasobów sprzętowych i kadrowych systemu.

Inwestycje dokonywane są bez koordynacji z pozostałymi uczestnikami systemu ochrony zdrowia, a zaspokajanie potrzeb zdrowotnych odbywa się na wyższych, kosztowniejszych poziomach systemu (np. hospitalizacja pacjenta w celu wykonania badań diagnostycznych, które mogą być wykonane w trybie ambulatoryjnym).

Koordynacji brakuje także w opiece nad pacjentem, co powoduje nieefektywny i nieskuteczny przepływ informacji o procesie leczenia i jego efektach, i generuje nieuzasadnione koszty dla systemu. Niejednoznacznie sformułowane są kompetencje i zakresy zadań poszczególnych podmiotów.

Problemem są braki kadrowe w relacji do potrzeb zdrowotnych ludności, co przejawia się powstawaniem kolejek osób oczekujących na udzielenie deficytowych świadczeń zdrowotnych oaz migracją pacjentów pomiędzy poszczególnymi regionami kraju.

Nieefektywne finansowanie

W zakresie finansowania systemu ochrony zdrowia NIK wskazuje na niskie, w porównaniu z innymi krajami UE, nakłady publiczne na ochronę zdrowia, przy jednoczesnym wysokim współudziale nakładów ponoszonych ze środków prywatnych. Uzależnia to dostęp do usług medycznych od sytuacji ekonomicznej pacjenta.

Problemem jest też, według Izby, niekorzystna struktura finansowania świadczeń zdrowotnych. Ponad połowę kosztów świadczeń finansowanych przez NFZ stanowią koszty leczenia szpitalnego, które jest leczeniem najdroższym. Niewielka zaś cześć środków Funduszu przeznaczana jest na profilaktykę i zapobieganie powstawaniu chorób.

NIK wskazuje też na  brak jednolitego standardu rachunku kosztów dla wszystkich podmiotów leczniczych korzystających ze środków publicznych oraz przekazywanie środków ze składek ubezpieczeniowych nie na zakup świadczeń dla osób uprawnionych, lecz na podwyżki wynagrodzeń personelu medycznego.

Zagrożenia dla pacjentów

Kontrole NIK wykazały też szereg problemów w obszarze dotyczącym bezpieczeństwa pacjentów i jakości udzielanych świadczeń, takich jak miedzy innymi wykonywanie określonych zabiegów medycznych przez podmioty, które nie mają wystarczającego doświadczenia w tym zakresie, podejmowanie leczenia bez przeprowadzania pełnej diagnostyki umożliwiającej zastosowanie bardziej spersonalizowanego leczenia, wzrost liczby zakażeń szpitalnych, w tym szczepami bakterii lekoopornych, przede wszystkim w wyniku nieefektywnego działania systemu przeciwdziałania tym zakażeniom oraz brak powszechnie dostępnych wskaźników jakości udzielania świadczeń przez poszczególne podmioty lecznicze.

Z przeprowadzonych kontroli wynika, że system ochrony zdrowia cechuje też ograniczony i nierównomierny terytorialnie dostęp do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych.

Potrzebna strategia

Według Najwyższej Izby Kontroli pierwszym krokiem reformy systemu powinno być opracowanie długookresowej strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia, która musi uzyskać powszechną akceptację społeczną i wyznaczyć wizję rozwoju systemu. Przyjęcie strategii pozwoli zerwać z powszechną, w ciągu ostatnich 20 lat, praktyką dokonywania często przypadkowych i doraźnych zmian powodujących np. tworzenie sprzecznych przepisów i trudności w ich interpretowaniu.

Jak wskazywali niektórzy eksperci zewnętrzni uczestniczący w panelach, organizowanych przez NIK, należy rozważyć przeniesienie prawa własności szpitali powiatowych oraz miejskich (gminnych) na jednostki samorządu województwa.

Konsolidacja uprawnień właścicielskich, w przypadku szpitali samorządowych, umożliwi koordynację i optymalizację wykorzystania bazy materialnej i kadrowej systemu, której jak pokazują kontrole NIK brakuje.

Relacje z prywatnym sektorem

Według Izby należy określić relacje pomiędzy publicznym systemem ochrony zdrowia, a sektorem prywatnym.

W dyskusjach dotyczących ochrony zdrowia pojawia się temat pracy personelu medycznego w prywatnych placówkach ochrony zdrowia, pracy w publicznym szpitalach oraz braku przejrzystości na styku tych dwóch obszarów. W placówce prywatnej uzyskuje się na przykład odpłatną poradę, ale kosztowne badania pacjenta, czy zabiegi wykonywane są przez tego samego lekarza w podmiocie publicznym, a prywatna wizyta warunkuje specjalne traktowanie.

Czytaj także: Środki publiczne nie mogą być głównym źródłem finansowania opieki zdrowotnej>>>

Potrzebne są także „bariery wejścia” oraz „mechanizmy wyjścia” z systemu dla podmiotów chcących uczestniczyć w publicznym systemie ochrony zdrowia.

Podmioty, które chcą uczestniczyć w publicznym systemie ochrony zdrowia, powinny spełniać wymogi odnoszące się nie tylko do wskaźników ilościowych (np. liczby łóżek, personelu o określonych kwalifikacjach, wyposażenia), ale również kryteria jakościowe (np. doświadczenie w wykonywaniu określonych zabiegów). Z kolei ograniczenie działalności w systemie, w tym np. zbyt mała liczba wykonywanych zabiegów, powinno skutkować zaprzestaniem finansowania działalności placówki ze środków publicznych, przy utrzymaniu dostępu pacjentów do świadczeń zdrowotnych na niepogorszonym poziomie.

Do innych sugestii należą między innymi: poprawa wykorzystania zasobów systemu,  w szczególności zasobów kadrowych, zwiększenie roli podstawowej oraz ambulatoryjnej specjalistycznej opieki zdrowotnej w procesie leczenia, wprowadzenie mechanizmów promujących podejmowanie profilaktyki oraz system oceny jakości udzielanych świadczeń.

W zakresie finansowania ochrony zdrowia NIK rekomenduje wprowadzenie jednolitego standardu rachunku kosztów dla podmiotów leczniczych korzystających ze środków publicznych.

Proponowane jest także wydzielenie z systemu ochrony zdrowia usługi o charakterze opiekuńczym, rozwijanie telemedycyny oraz ustalenie standardów organizacyjnych udzielania świadczeń ze środków publicznych.

Proponuje się także objąć obowiązkiem sprawozdawczym zjawisk epidemiologicznych również podmioty prywatne. Coraz większa część środków wydatkowana jest bowiem poza systemem publicznym, a tak szerokie korzystanie z usług prywatnych świadczeniodawców ogranicza wiedzę organizatorów systemu na temat zjawisk epidemiologicznych. Niepełna informacja o zachodzących w systemie zjawiskach utrudnia organom państwa planowanie i podejmowanie decyzji organizacyjnych w skali całego systemu – stwierdza NIK.

Cały raport dostępny jest na stronie www.nik.gov.pl

Przeczytaj teraz

NIK: trzeba określić miejsce prywatnego sektora w systemie ochrony zdrowia

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 24.02.2019

Naczelna Izba Kontroli proponuje wzrost finansowania ochrony zdrowia. Jednym z elementów strategii rozwoju systemu ochrony zdrowia postulowanego przez NIK powinno być określenie miejsca i roli prywatnego sektora oraz jego relacji z sektorem publicznym.

Na podstawie ustaleń 40 kontroli oraz wniosków z 4 dyskusji panelowych NIK sformułowała rekomendacje zmierzające do poprawy systemu ochrony zdrowia, które przedstawiono podczas debaty 21 lutego 2019 roku.

Postulaty te sugerują, aby strategia rozwoju systemu ochrony zdrowia uwzględniała priorytetowe kierunku rozwoju wynikające z wyzwań demograficznych i epidemiologicznych, zdefiniowanie miejsca i roli w tym systemie poszczególnych instytucji i przypisanych im zadań, wskazanie działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa pacjentów i podniesienia jakości świadczeń, określenie strategii finansowania ochrony zdrowia i racjonalizacji wydawania środków, wskazanie działań zmierzających do rozwoju kadry medycznej i zwiększenia jej liczebności oraz wskazanie działań poprawiających obieg informacji w systemie ochrony zdrowia.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski powiedział, że system ochrony zdrowia w Polsce nie jest przyjazny dla pacjenta, tworzy problemy dla osób kierujących placówkami zdrowotnymi i ich personelu. Nie zapewnia też efektywnego wykorzystania środków publicznych.

Poza tym, jak wykazują kontrole NIK brak jest jednoznacznie sformułowanych kompetencji i zakresów zadań.

Najwyższa Izba Kontroli zajmuje się stanem służby zdrowia od wielu lat i postuluje co roku zwiększenie nakładów na służbę zdrowia. Strategia finansowania ochrony zdrowia powinna wskazywać perspektywę wzrostu nakładów i źródła ich pokrycia – podkreśla NIK.

– Zasada, że „wszyscy konkurują ze wszystkimi”, czy „wszyscy robią wszystko’ nie sprzyja zachowaniu odpowiedniej jakości świadczeń – podkreślał Piotr Wasilewski, dyrektor Departamentu Zdrowia NIK.

Wśród postulatów NIK było także zwiększenie wydatków na profilaktykę oraz ograniczenie finansowania świadczeń na zasadzie opłaty za procedurę na rzecz rozliczania za efekty i jakość leczenia.

Oparcie finansowania procedur i technologii medycznych na wartości i efektywności postulują od dawna Pracodawcy Medycyny Prywatnej, podkreślając, że może ono stać się dla twórców systemu opieki zdrowotnej zachętą do wprowadzania i promowania innowacyjnych rozwiązań w zakresie organizacji ochrony zdrowia, a dla świadczeniodawców – motywatorem do dbania o jakość i skuteczność udzielanych świadczeń. Skorzystają na tym wszyscy – przede wszystkim pacjenci.

Czytaj na ten temat: Jakość leczenia – kluczowa dla pacjentów i systemu>>>

Izba postuluje także ograniczenie podwójnego finansowania niektórych świadczeń, a także wydzielenie lekarzowi POZ kwoty na badania profilaktycznego.

Poruszono także sprawę dodatkowych ubezpieczeń. Profesor Paweł Buszman ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu powiedział, że „wszyscy boją się wprowadzenia dodatkowego ubezpieczenia zdrowotnego”.

– A takie ubezpieczenie jest dla ubogiego a nie bogatego. Bogaty wyjmie pieniądze z kieszeni i zapłaci za leczenie. Uboższy nie – dodał.

NIK rekomenduje też stworzenie systemu informacji dla pacjenta o zdrowiu i leczeniu, wzmocnienie mechanizmów zapobiegania i zwalczania zakażeń szpitalnych oraz wzmocnienie i skoordynowanie działań związanych z zewnętrznym nadzorem.

W debacie uczestniczyło kilkudziesięciu naukowców, polityków, kierujących placówkami służby zdrowia, samorządowców oraz dziennikarzy.

Cała relacja z debaty dostępna jest na stronie www.nik.gov.pl

 

Przeczytaj teraz

NIK krytycznie na temat komisji ds. zdarzeń medycznych

Autor: Magdalena Okoniewska
Dodano: 5.12.2018

Postępowanie przed komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych nie stało się alternatywą dla postępowania sądowego- stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli  po przyjrzeniu się działalności ośmiu takich komisji w latach 2014-2018 (I kwartał).

Podstawowym celem, wprowadzonego w 2011 roku, pozasądowego systemu orzekania o zdarzeniach medycznych było usprawnienie i uproszczenie dochodzenia roszczeń przez pacjentów z tytułu szkód wynikłych w następstwie leczenia szpitalnego.

System ten miał być alternatywą dla często długiej i skomplikowanej drogi sądowej. Przed wejściem w życie nowych przepisów, w przypadku wystąpienia błędu medycznego, jedyną możliwą drogą dochodzenia roszczeń był proces sądowy. Od ponad siedmiu lat pacjenci mogą składać wnioski o zadośćuczynienie szkód wynikających z niewłaściwego leczenia do wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. W Polsce działa 16 komisji, w skład każdej z nich wchodzą członkowie powoływani przez wojewodę (14 osób), ministra zdrowia (1 osoba) i Rzecznika Praw Pacjenta (1 osoba).

System ten jednak nie przyniósł spodziewanych efektów, między innymi dlatego, że prace komisji przedłużają się – nawet do dwóch lat – a jej końcowe efekty, jedynie w postaci wydania orzeczenia o zaistnieniu zdarzenia medycznego, nie satysfakcjonują poszkodowanych.

Z informacji NIK wynika, że jednym z powodów przedłużającej się pracy komisji był długi czas oczekiwania na opinie biegłych. Nie sprawdziło się założenie ustawodawcy, że wiedza członków komisji, którzy posiadają wykształcenie i doświadczenie medyczne, pozwoli w dużej mierze na samodzielne rozwiązywanie przez nich zagadnień natury medycznej, a w szczególności istotnie ograniczy konieczność zasięgania w trakcie prowadzonych postępowań opinii biegłych. Z przepisów wynika, że komisje powinny korzystać z biegłych tylko w wyjątkowych okolicznościach. Tymczasem robiły to nawet w przypadku 85 procent wydanych orzeczeń. Poza tym komisje z opóźnieniem zabierały się do pracy nad wnioskami.

Kolejną przyczyną opóźnień w wydawaniu orzeczeń przez komisje była liczba posiedzeń potrzebnych do rozpatrzenia danego wniosku. Niektóre komisje zbierały się aż dziewięć razy. NIK zwraca uwagę, iż zmniejszeniu liczby posiedzeń nie sprzyjał przyjęty sposób wynagradzania członków czterech komisji, którzy za udział w każdym posiedzeniu składu orzekającego otrzymywali stałe stawki wynagrodzenia. W trzech przypadkach była to maksymalna stawka (430 zł).

Czytaj także: NIK: mapy potrzeb zdrowotnych są nierzetelne i nieaktualne>>>

NIK zauważa także, że dochodziło do licznych przypadków naruszania obowiązujących regulacji w zakresie powoływania składów orzekających komisji.

Co piąty z członków komisji został powołany bez rzetelnej weryfikacji spełniania przez niego ustawowych wymogów, a nawet sprzecznie z obowiązującym prawem. Przez to orzekały osoby do tego nieuprawnione. Stwierdzono również cztery przypadki powołania do składu komisji osób zgłoszonych przez instytucje do tego nieuprawnione .

Łączne wydatki na wynagrodzenia członków komisji I kadencji wyniosły ponad 7,5 mln zł, co stanowiło blisko 70 procent kwoty wydanej na ich funkcjonowanie (czyli ponad 11 mln zł).

Zdaniem NIK szwankował także nadzór wojewodów nad pracownikami urzędu realizującymi zadania związane z obsługą komisji.

Poza tym wysokość odszkodowań za zdarzenia medyczne często nie satysfakcjonowała pacjentów, co było spowodowane brakiem jasnego taryfikatora, na podstawie którego można by określać wysokość odszkodowań (określany jest tylko górny pułap, a szpitale proponują jak najniższe stawki).

Poza tym komisja nie ma możliwości egzekwowania od szpitala wypłaty odszkodowania. Jej praca kończy się wydaniem orzeczenia stwierdzającego, czy doszło do zdarzenia medycznego. Dalej pacjent musi walczyć o odszkodowanie sam.

To wszystko spowodowało spadek liczby wniosków kierowanych przez pacjentów do komisji. Jednocześnie w ostatnich latach wzrosła liczba spraw dotyczących błędów medycznych.

W rezultacie liczba spraw rozpatrywanych w sądach, która w wyniku powstania wojewódzkich komisji, miała się zmniejszyć, znacząco wzrosła. Na przykład w 2016 roku prokuratury w całym kraju prowadziły 4963 postępowania, czyli o prawie 46 procent więcej niż w 2015 roku (3394 postępowania).

Najwyższa Izba Kontroli skierowała do ministra zdrowia wniosek o zainicjowanie procesu legislacyjnego mającego na celu wprowadzenie zmian w postępowaniu przed wojewódzkimi komisjami ds. zdarzeń medycznych, a do wojewodów –  o podjęcie działań monitorujących ich działalność.

Przeczytaj teraz
Porno Gratuit Porno Français Adulte XXX Brazzers Porn College Girls Film érotique Hard Porn Inceste Famille Porno Japonais Asiatique Jeunes Filles Porno Latin Brown Femmes Porn Mobile Porn Russe Porn Stars Porno Arabe Turc Porno caché Porno de qualité HD Porno Gratuit Porno Mature de Milf Porno Noir Regarder Porn Relations Lesbiennes Secrétaire de Bureau Porn Sexe en Groupe Sexe Gay Sexe Oral Vidéo Amateur Vidéo Anal